Szklanka do połowy pełna


Mam ja taka znajomą, która życiowym optymizmem zaraża wszystkich. Staram się otaczać takimi osobami, które zamiast marudzenia gdzie popadnie biorą się za bary z życiem i działają.

Więc ta moja znajoma jest w ciąży – pierwszy raz i jej ekscytacja sięga zenitu.

Wszystko kupuje, wszystko chce robić od karmienia piersią po pranie w orzechach, gotowanie eko dyni. Jej hura-optymizm jest dla mnie zjawiskowy!

Rozmawiamy ostatnio ze sobą, dzielimy się wrażeniami. Nawija mi o wspólnym spaniu i chustowaniu i czego będzie chciała, a czego nie i z wypiekami jej słucham, a potem pojawiają się dwie nasze wspólne znajome.

I zaczyna się litania narzekania…

„Wyśpij się na zapas!”
„Ale będziesz miała na początku – syf w domu i rozwiany włos”
„Twoje pożycie z mężem umrze”
„Całe noce płaczu”
„Koniec kariery”
„Nasze współczucia, koniec z czytaniem książek, koniec z oglądaniem seriali, koniec z wychodzeniem z domu. KONIEC”

A potem rozmawiamy dalej same i słyszę:
„Chyba wolę twoją wersję”
„Tak, ja też ją wolę” mówię

Macierzyństwo zmienia wszystko, od spania, przez przyzwyczajenia kulinarne i hobby. Wszystko zmienia, nie niszczy, nie przekreśla – zmienia. To bardzo duża różnica. Dziecko nie jest złośliwym potworem, które odbiera szanse na to co fajne, przyjemne i upragnione.

„A czy to nie tak, że to zależy od nas samych?” mówi moje koleżanka „Bo moja szklanka będzie do połowy pełna”
„Będzie cała pełna” mówię
„Lepiej nie, bo mi się jeszcze uleje 😉 „

.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

22 komentarze

  • aeljot
    28 października 2013 at 07:31

    Dobrze mieć takie pozytywne nastawienie. A od takich straszących lepiej trzymać się z daleka. Zwłaszcza w ciąży. Jakoś tak u nas dziwnie jest, że jak kobieta w ciąży to trzeba ją straszyć porodami, problemami i wszystkim najgorszym co się w życiu słyszało.

  • Joanna W.
    28 października 2013 at 07:48

    OMG! Szkoda słów. Przypomina mi się sytuacja kiedy dziewczyna w 9 miesiącu ciąży pytała wokół o poród. Spotkałam ją i jeszcze jedną koleżankę, która przedstawiała jej wizje porodu jak z horroru. sama powiedziałam, że rozumiem, że się boi, ale strach minie jak poród się zacznie, a potem przestanie o nim myśleć, bo będzie maluszek przy niej. Po porodzie zadzwoniła do mnie i przyznała racje i podziękowała. Zawsze mnie zastanawiają te opowieści strasznej treści o ciąży, porodzie i macierzyństwie. jaki one mają cel? Fajnie, że Twoja znajoma jest tak pozytywnie nastawiona i tak trzymać.

  • Ania
    28 października 2013 at 07:49

    Oj to prawda. Szczęście trzeba sobie umieć wypowiedzieć, zorganizować. Jak ma wyglądać nasze życie jeśli tylko na nie narzekamy? Życie jedtvpiękne… trzeba wcto uwierzyć i chcieć tego piękna szukać.

  • tedi
    28 października 2013 at 08:11

    Mnie trochę denerwują te co tak straszą. Mam malutkie dziecko w domu i jestem wyspana (prawie zawsze), ulubione seriale prawie na bieżąco oglądam,mam czas na bloga, szycie i czytanie książek. Wszystko się zmieniło, ale teraz nie marnuję wolnego czasu 😀 A porodem też mnie straszyli i co? Przeżyłam i nawet nieźle wspominam. Straszakom dziękujemy 😀

  • Matka Kwiatka
    28 października 2013 at 08:51

    ja akurat staram się oduczac hura-optymizmu (ale to ja), bo stwierdziłam, że to mi zaciemnia faktyczny obraz i mam kłopot z decyzjami. np. trwam uparcie w czyms, co nie jest dla mnie dobre.
    ale straszenie przyszłych mam… po co? zeby sie poumartwiac i nie pozwolic, by ktos przezył te pierwsze miesiące inaczej niż w zgryzocie? come on, people! i jeszcze to koronne "wyspij sie na zapas". toczę pianę, gdy to słyszę ;))))

  • Anonymous
    28 października 2013 at 10:25

    Ojej, poród miałam lekki,ale Córcia miała kolkę, uczulenie na bialko mleka krowiego i masę innych problemów miałyśmy i przeszlysmy i było ciezko i dalysmy radę:) ja tam nie strasze i nie narzekam:) jest czasem ciężko to fakt ale wszystko da się przeżyć i te złe ciężkie chwile są szybko zapominane. A koleżanka niech się trzyma dzielnie i nie słucha głupot:)
    Blogowa mama

  • Anonymous
    28 października 2013 at 10:51

    A mnie nikt nie straszył i potem jednak czułam się trochę oszukana 😉 Miałam hura-optymistyczną wersję wszystkiego od ciąży przez poród po okres niemowlęcy i potem jednak troszzkę mnie życie przerosło. Więc nie wiem, może nie straszyć, ale też troszkę opowiadać, jak jest naprawdę? Bo mnie to dobiło – myślałam, że jestem fatalną matką, bo wszystkie dookoła wyspane i zadowolone z życia, a ja tylko biedna oferma nie radzę sobie z niczym. I jeszcze nikt mi nie powiedział, że karmienie piersią nie jest od razu łatwe i bezbolesne – na to też nei byłam przygotowana, czego żałuję… Jestem przeciwko straszeniu, ale też przeciwko malowaniu bajkowego świata jak z głupawych pisemek dla młodych mam. Osobiście brakowało mi kogoś, kto powie, że nie będzie łatwo, ale dam radę. d.

  • Milowe Wzgórze
    28 października 2013 at 11:41

    Takie straszenie jest nic nie warte ale powiedzenie, ze jest czase, trudno to dobra rzecz… Ale jest ogromna różnica miedzy jednym i drugim 🙂

  • Mio i Mao
    28 października 2013 at 11:53

    Szczęśliwie udaje mi się otaczać tymi z pozytywnym podejściem do świata. Kontakty z tymi, z drugiej strony barykady ograniczam do minimum.

  • Madzik
    28 października 2013 at 12:00

    Może być optymistyczna wersja nieogarnięcia w domu i niewyspania przez pierwsze miesiące 😉 Byle nie mydlić komuś oczu, że nic się nie zmieni, wszystko zostanie na swoim miejscu, itd…. Miło dowiedzieć się co może czekać przyszłą mamę, a przedstawione to w miły i optymistyczny sposób- jak dla mnie bomba 🙂 I jeszcze zaproponować swoją osobę jako pocieszyciela na okres poporodowy, bo nie oszukujmy się- często zdarza się, że większość, która nas zalewała dobrymi radami, nagle w dziwny sposób znika… 😉

  • maniamamowania
    28 października 2013 at 13:50

    Pamiętam ile ja się w ciąży nasłuchałam takich tekstów z cyklu:"No teraz, to zobaczysz". Tymczasem nie jest tak źle, choć faktycznie po przyjściu dziecka na świat bardzo dużo się zmieniło w moim życiu. Nie wszystko na szczęście zmieniło się na gorsze.

  • Mamani
    28 października 2013 at 16:29

    Ja jestem za realizmem 😉 Zmienia się wiele i różnie może być, ale nigdy nie wiadomo, więc po co źle się nastawiać… Mnie na szczęście nigdy nikt nie straszył, uważam, że rozmowy jakie przytoczyłaś ze "straszakami" powinno się z miejsca ucinać dla zdrowia psychicznego. Niektórym brak taktu i co poradzisz… Skrajny optymizm mnie drażni, ale każdy ma do niego prawo 🙂 Pierwiastki są słodkie 🙂 Ja nie zrealizowałam większości planów z ciąży …

  • Happy Rodzice
    28 października 2013 at 20:37

    Najbardziej mnie w ciąży wkurzały właśnie te opowieści o porodzie, nieprzespanych nocach i strasznych innych rzeczach. Tak naprawdę jest tak jak my chcemy. Oczywiście, że dziecko wywraca świat do góry nogami. Ale jak ja to mówię: wszystko jest dla ludzi. Nie powiem, żeby było łatwo na początku bo nie było. Ale na pewno nie było tak tragicznie jak wszyscy przewidywali. Wystarczyło dobrze się zorganizować. I miałam czas na wszystko: i na plotki z przyjaciółką, i obiad ugotować, i mieszkanie posprzątać i nawet książkę poczytać. I nawet poleniuchować do góry brzuchem 🙂 Najfajniejsze jest to, że nadal mam na to czas. Mój syncio skończył 9 m-cy i po za ciążą to najlepszy czas w moim życiu. U mnie zawsze szklanka była do połowy pełna i zawsze będzie.

  • Anonymous
    28 października 2013 at 21:59

    Jestem mega optymistką i nie lubię straszenia, ale żałuję, że mi nikt nie powiedział przed pierwszym maluchem "bywa naprawdę ciężko, ciągły stan gotowości, stres jaki może powodować płacz własnego dziecka, początkowa bezradność i nieogarnianie sytuacji – ale bywa i mija 🙂 " czułam się najgorszą mamą świata, i do dziś twierdzę, że w Polsce jest tzw. zmowa milczenia mam. Jak spytasz kogoś(jakiejś trochę bardziej doświadczonej mamy) to albo nie pamięta, albo ma/miał super łatwe niemowlę – z czasem zauważyłam, że między wierszami wychodzi coś innego.. Dziś jako mama dwóch brzdąców z małą różnicą wieku, więc pamiętająca świetnie początki z oboma mówię koleżankom czekającym na pierwsze dzieciątko, że każdy inny i różnie odnajduje się na początku, mi szło ciężko, jak byś miała podobnie dzwoń – i wiem, że nie jednej wystarczało wspomnienie takiej rozmowy w chwilach słabości. Życzę aby Twoja znajoma miała takie początki macierzyństwa jak sobie to wyobraża !

  • Matka Debiutująca
    28 października 2013 at 22:42

    Ja się uczę takiego podejścia, chyba coraz skuteczniej – przynajmniej mam taką nadzieję. Dla mnie dobrym wytłumaczeniem jest hasło: Tyle osób dało radę, to co ja nie dam?
    Optymizm zawsze górą, a od pesymistów odciąć się powinno .

  • Violianka
    28 października 2013 at 23:17

    Ja takich nie słuchałam i nie słucham. Często wymyślam sobie swoją wersję, wierzę w nią i potem dzieje się tak jak sobie wymyśliłam. Najbardziej straszył mnie Szwagier! I teraz co miesiąc mi powtarza "O to teraz to się zacznie!" i jakoś się doczekać nie mogę..

  • Anonymous
    29 października 2013 at 09:50

    Zaplanować można wiele i nastawić się pozytywnie też można. Cóż z tego, kiedy pewnie żadna z nas nie wyobrażała sobie, jak to na prawdę będzie po narodzinach dziecka. Te zmiany nie są może jakieś dramatyczne i nie wszystko jest źle. Chodzi raczej o to, że każda z nas jest inna, każdy maluszek jest inny i trudno się do nadchodzącej sytuacji solidnie przygotować 🙂 Bo czy można na przykład zaplanować chustowanie, kiedy okaże się, że dziecku w chuście za gorąco, za ciasno i w ogóle nie znosi tego?
    Pozdr., U.

  • Karlita CałyŚwiatKarli
    29 października 2013 at 10:12

    Z optymizmem łatwiej przejść przez życie :-))

  • Karlita CałyŚwiatKarli
    29 października 2013 at 10:12

    Z optymizmem łatwiej przejść przez życie :))

  • Karlita CałyŚwiatKarli
    29 października 2013 at 10:22

    Dobrze pamiętam jak moja koleżanka – doświadczona mama- przyjechała do mnie jak byłam w ciąży z Gabrysią. Ciąża była wzorowa mogłam góry przenosić … Tak sobie rozmawiałam z koleżanką i w pewnym momencie usłyszałam "wiesz nie zawsze będzie kolorowo" Opowiedziała mi o swoich problemach z karmieniem… o nie przespanych nocach …. NIe mówiła mi tego by mnie przestaraszyć ale by uczulić że będą chwile kiedy będę zła, zmęczona.
    Gdy Gabi pojawiła się na świecie byłam w siódmym niebie niestety pojawiły się problemy z mlekiem… piersiami … mąz pracował po 12h 7 dni w tygodniu, ja naderwałam szwy wewnętrzne po cesarce … nie miałam nikogo kto mógłby mi pomóc … pamiętam jak byłam w pewnym momencie takim zombie…. Ale słowa Lilki dodawały mi otuchy że nie tylko ja sobie "nie radzę" , "nie ogarniam" i że dam radę 🙂 A najlepsze jest to że jak urodził się Norbert to Gabi miała 1,5 roku i lepiej potrafiłam się zorganizować z dwójką niż przy jednym dziecku 😉 to taka siła matki :-)) musisz stanąć na wysokości zadania … mimo że czasem zasypiasz nad herbatą 😉

  • Asia sosrodzice.pl
    30 października 2013 at 11:13

    oj ludzie są różni:) ale kobiecie w ciąży lepiej nie opowiadać tak strasznych scenariuszy… poza tym tak jak ciążą każda inna tak i poród każdy inny:) trzeba mieć awsze pozytywne nastawienie:)

  • lola
    12 sierpnia 2016 at 16:09

    cudowny wpis, mimo, że dość stary kal widze po dacie, dla mnie jak najbardziej aktualny 🙂
    7 miesięcy temu urodziłam dziecko i niestety dałam się nastraszyć, słyszałam teksty podobne do tych, które przytoczyłaś. generalnie moje życie miało się skończyć, miałam być gruba, brzydka itd, miałam się już nigdy nie wyspać, przeżyć gehennę podczas ząbkowania, no długo mogłabym jeszcze tak wymieniać.
    tymczasem odkąd urodziło się moje dziecko, życie stało się inne. wcale nie gorsze czy trudniejsze tylko po prostu inne 🙂 wysypiam się, mam czas na przyjemności, regularnie wychodzę zarówno z dzieckiem jak bez, trochę pracuje zdalnie. mam czas żeby codziennie przeznaczyc czas na jogę albo bieganie, nie mam problemu ze sprzątaniem w domu.
    nie chciałabym generalizować, ale myślę, że w wiekszości przypadków to jak będzie z dzieckiem zależy od nas. ja jestem przeszczęśliwa i wstyd mi teraz, że się niepotrzebnie martwiłam i dałam podpuścić.
    niestety, przeglądam czasem blogi o macierzynstwie (nie mówię tu oczywiście o Twoim) i natykam się na posty o ciągłym zmęczeniu, sfrustrowaniu i ogólnej depresji matek, z których każda miała oczywiscie najgorszy poród na świecie i wini za to dziecko, jej dziecko nigdy nie śpi, a ona sama nie ma czasu nawet umyć włosów.
    nie twierdzę, że zawsze jest łatwo, ale to już jest wpisane w macierzynstwo i trzeba się z tym pogodzić i starać się zorganizowac wszystko po swojemu. bardzo żałuję, że przed urodzeniem dziecka nikt mnie w taki pozywtywny sposób nie wspierał.

skomentuj

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.