O tym jak dziecko pogryzło dziecko


Kilka dni temu moje dziecko zostało ugryzione po raz drugi w swojej karierze klubikowej przez inne dziecko.
Musze przyznać że moja pierwsza reakcja była dość samicza: Rozszarpię każdego kto krzywdzi moje dziecko. 
Druga reakcja: Ciekawe dlaczego tak się stało
Trzecia – Jak mam zareagować

Propozycji padło wiele – poskarż się pani, zażądaj wyjaśnień, naucz oddawać… nie wiedziałam co mam zrobić.

W końcu poszłam za radą mojej serdecznej znajomej.

Wieczorem powiedziałam dziecku, że jutro pójdziemy do cioci i powiemy, żeby wytłumaczyła chłopcu ze innych dzieci się nie gryzie i poprosimy, żeby pomogła jakby znów kolega chciał go ugryźć, a jakby tak się stało to żeby przyszedł do mamy i powiedział.

Wzięłam młodego do żłobka rano, poszłam do cioci i dokładnie tak zrobiłam
„Ciociu, Gabryś się skarżył, że kolega go ugryzł i prosił  żeby ciocia powiedziała chłopcu, że gryźć dzieci nie wolno.”
Ciocia się zgodziła i Gabryś poszedł do zabawek.

Potem porozmawiałam z Panią że synka to zdenerwowało ale wiem, że dzieci tak mają, że czasem emocje biorą górę więc proszę jak będą się bić czy gryźć, żeby powiedzieć chłopcom, że nie gryzie się nikogo ani nie bije.

Wyjaśniam więc, że nie będę uczyła go oddawać – moje dziecko jest w tym wieku że oddawanie może zrozumieć jako przyzwolenie na bicie – nie chcę żeby bił inne dzieci – nie bije się i nie gryzie się innych ludzi. Koniec kropka. Nie będę uczyć dziecka przemocy.

Przy takich małych dzieciach chcę żeby ciocie po takich incydentach tłumaczyły dzieciom że nie wolno bić ani gryźć.

Kiedy Młody podrośnie nauczymy go jak się bronić jeżeli ktoś go zaatakuje ale nie oddając a opanowując sytuację, powstrzymując agresywnego oponenta, teraz jest jeszcze za mały.

Dzieci takie jak 2-3 latki gryzą, kopią i biją bo nie radzą sobie z emocjami i takie zachowania wiem, że będą się zdarzać.

Nie wierzę i Panie z klubiku też mnie o tym zapewniły że gryzący kolega mógłby być złym dzieckiem, recydywistą, gnębiącym inne dzieci. Jeden wybryk nie czyni z niego złego dziecka. Nie będę na niego skarżyć ani domagać się spotkania z jego  rodzicami.

Dla mojego dziecka zareagowałam, zauważyłam że coś się stało, pokazałam, że jak zdarzy się taka sytuacja to mama nie pozostanie obojętna. Ale nie chciałam robić z igły widły, nie stało się nic ponad normę dla dwulatków.

Jedak moje dziecko przeżyło ten incydent i zareagować musiałam.

ktoś pomyśli „Wariatka” nie broniła piersią własną dziecka jak lwica, nie obluzgała przedszkolanki, nie zwyzywała rodziców i nie kazała chłopcu wynosić się z grupy…

A no nie, aczkolwiek pierwsze moje myśli dryfowały w takim kierunku, ale to są dzieci, cały czas mamy do czynienia z maluszkami których emocje są jak torpeda – wyprzedzają nieraz czyny.

Trzeba je teraz uczyć, trzeba im tłumaczyć nie opieprzać i skarżyć rodzicom.

To co zrobiłam myślę, że  na chwilę obecną wystarczy. Inna reakcja byłaby według mnie zbyt przesadna na taki być może przypadkowy incydent. Zależało mi na tym żeby mojemu dziecku dać sygnał, że może do mnie zawsze przyjść i jak jemu coś się stanie to zawsze zareaguję, ale jednocześnie chciałam wykazać się zrozumieniem dla drugiego chłopca który niekoniecznie naumyślnie chciał skrzywdzić drugie dziecko. Chciałabym  żeby w podobnej sytuacji ktoś wykazał się zrozumieniem dla mojego dziecka, które potrafi np. uszczypnąć boleśnie w nerwach. Moje dalsze reakcje będą wypadkową tego czy to będzie się powtarzało czy nie.

Z doświadczenia moich znajomych dzieci gryzą i po jakimś czasie im to przechodzi trzeba tylko cierpliwie tłumaczyć że gryźć i bić nie wolno.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

36 komentarzy

  • córka
    4 października 2013 at 08:35

    jesteśmy teraz w takim wieku, że przed południową drzemką E mnie gryzie, chyba z bezsilności, zmęczenia nie wiem, ale gryzie. i ja nie wiem co robić jak reagować.

  • Karolina
    4 października 2013 at 08:53

    Ano właśnie, jak reagować, dobrze, że o tym napisałaś. U nas Syn nigdy nie miał zapędów do gryzienia, bicia itp,, natomiast ostatnio powiedział, że w przedszkolu uderzył go niejaki Kuba i jak zapytałam, co Syn zrobił,jaka była jego reakcja, odpowiedział, że go popchnął. I teraz zagrycha, co powiedzieć dziecku, które się broniło przed innym dzieckiem? No bo popychać też nie wolno…

  • Hafija
    4 października 2013 at 08:58

    Ja widzę duża różnice w bronieniu sie i w oddawaniu ale obawiam sie ze mój syn jej jeszcze nie zauważy i oddawanie będzie dla niego rozwiązaniem problemów już na dłużej. Dlatego jeszcze teraz wpadam mu ze nie krzywdzi sie innych a problemy musza rozwiązywać i zapobiegać im ciocie. Im dziecko będzie starsze tym będę więcej uczyła go jak sie obronić ale nie atakować.

  • Karolina
    4 października 2013 at 09:04

    Racja, tyle że w naszym przedszkolu zauważalne jest, że panie nie zawsze mają okazję zareagować, pewnych rzeczy po prostu nie są w stanie dostrzec (1 pani na 29 dzieciaczków), realia państwowej placówki… I teraz, czy pozwolić na to, żeby dziecko samo się "obroniło", czy aby miało poczucie niesprawiedliwości, że dzieje się jemu krzywda i nikt nie reaguje, a i on nie powinien nic w tej sprawie zrobić?

  • Matka Kwiatka
    4 października 2013 at 10:00

    prawdę mówiąc, byłabym zdziwiona, gdybyś zareagowała agresją, bluzgami itp… ale czy ta historia oznacza, ze pani przedszkolanka nie zareagowala na ugryzienie? to uwazam za akurat za dziwne. moj Igi gryzl i byl gryziony, zdarzylo sie to kilak razy przez rok. zawsze bylam o tym informowana przez przedszkolanki, ale bylam pewna, ze one reagowaly. w waldorfie nie mowi sie, czego nie wolno, tylko tego, co wolno. daje sie dziecku natychmiast np. kawalek chleba i mowi stanowczo, ze zeby sluza wylacznie do gryzienia jedzenia.

  • Happy Rodzice
    4 października 2013 at 10:12

    Bardzo fajny tekst. Mój synek dopiero od lutego pójdzie do żłobka, będzie miał wtedy lekko ponad roczek. Też się ostatnio zastanawiałam co zrobić w takich sytuacjach. Moi znajomi ostatnio mieli taką sytuację, że zauważyli, że ich synek po powrocie ze żłobka miał ślad po ugryzieniu na ręce. Następnego dnia zapytali Panią czy coś wie o tej sytuacji a Pani odpowiedziała, że najwyraźniej nic się poważnego nie stało skoro ich synek nie płakał bo ona nic nie zauważyła. Dodam, że jest to żłobek prywatny, gdzie na 15 dzieci są 3 panie i żadna nic nie zauważyła. Synek znajomych po tym incydencie przez ponad dwa tygodnie nie chciał chodzić do żłobka i zostawianie go tam to była jedna wielka histeria. Trochę mnie osłabiła reakcja pań ze żłobka, że one w ogóle nie zareagowały i nie widziały w tej sytuacji żadnego problemu a jedna z nich nawet odpowiedziała: "no czasem się tak zdarza, że dzieci się gryzą nawzajem".

  • greeneyekitty22
    4 października 2013 at 10:19

    fajnie zareagowałaś..ciekawe co będzie dalej..myslę, że rodzice tez powinni wiedzieć że ich dziecko gryzie inne dzieci, aby z nim rozmawiać.

  • Cloudetta.
    4 października 2013 at 11:32

    Moja nie gryzie tylko … kopie. Jak się jej coś nie podoba, podbiega i kopie w piszczel 🙁 w domu nie bijemy i bić nie mamy zamiaru. Gdzie podłapała takie zachowanie. Nie mam pojęcia 🙁

  • Agrafka
    4 października 2013 at 11:54

    W przedszkolu jeszcze jest ta możliwość, że można zgłosić to paniom. Gorzej z placami zabaw, gdzie dzieci sypią na inne piaskiem, zabierają zabawki itp, a mamy siedzą obok, klepią w telefon albo czytają gazety i udają, że nic nie widzą i nie słyszą. Nie raz miałyśmy taką sytuację. Jak byłam obok to zwracałam dziecku uwagę, że tak się nie robi. I co? I raz zostałam w odwecie przez takie dziecko opluta, innym razem dziecko sypało piaskiem dalej nic sobie z moich słów nie robiąc, a innym razem wstało obrażone i poszło poskarżyć się mamie 🙂

  • senninha
    4 października 2013 at 13:08

    U nas jest trochę inna sytuacja… do klubiku do którego chodzi moja córka chodzi niewiele starszy chłopczyk, który jest tak trudnym dzieckiem, że jest mi go żal. Bije, kopie, popycha… wszystkich, jak leci. Bo tak. Dla zabawy. Domaga się uwagi i rozkazuje paniom tam pracującym, co mają mu dać itd… . Przeważnie zostawiam tam córkę i idę, ale kilka dni temu, zostałam z nią na godzinę, bo później miałyśmy wizytę u logopedy, więc nieszczególnie opłacało mi się wychodzić. To co tam zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie. 2,5 letni chłopczyk rozkazuje opiekunce, żeby dała mu "serek", bo tak "od tego tu jest". Sorry, ale nie jest od tego, by "jaśnie panu" przynosić serek, gdy ma go metr od siebie. Ponoć rozmowy z rodzicami nie przynoszą efektów, bo ojciec stwierdził "że ich w domu nie bije, więc nie ma problemu", a gdy matka przyszła po niego i ona ją kopał stwierdziła, że "jemu wolno". Ręce, nogi i wszystko inne mi opadło.
    Gdy widziałam, jak bije moje dziecko miałam ochotę na niego nawrzeszczeć, choć jestem daleka od takim metod. Ale pomyślałam, że nic to nie da. Podeszłam do niego i zapytałam, "czy lubi, jak ktoś go bije?", odpowiedział, że nie. Powiedziałam mu więc, że inne dzieci też nie lubią. I jego nie będą lubić. Dodałam też, czy fajnie jest się bawić samemu. Gdy stwierdził, że nie, powiedziałam, że dzieci się z nim nie bawią, bo je bije, popycha. Dwa dni spokoju, ale znów zachowuje się, jak wcześniej.
    Nie chcę wychowywać cudzych dzieci. Ale nie wiem, co robić. Moja córa ma zaburzenia neurorozwojowe. Ma terapię, gdzie czyni ogromne postępy, ale boję się, że na obserwacji takich zachowań dużo też stracimy. Czuję się w kropce i nie wiem, co robić. Skoro jego rodzice nie widzą problemu.

  • Ania JM
    4 października 2013 at 14:02

    I dobrze zrobiłaś, z resztą sama o tym wiesz:) I masz racje – to był incydent, ale może też takich incydentów byc więcej, bo to u dzieci częste. Ja miałam podobną sytuację u siebie…Tylko, że tamtemu dziecku nie było co tłumaczyc, bo po polsku nic nie rozumiało….Zostało mi tylko chronić Młodą przed tamtą dziewczynką….

  • MałyRycerzMaurycy
    4 października 2013 at 14:42

    Moja koleżanka w pracy miała identyczną sytuację – inne dziecko pogryzło jej synka- ta sytuacja miała miejsce nie jeden raz – a chyba trzy przynajmniej – koleżanka przerażona – bo ślady są – a co jak np. pójdzie do pediatry i lekarz jakieś błędne wnioski wysunie ..- problem jest trudniejszy, gdyż sytuacja miał miejsce w żłobku a dzieci mają trochę ponad rok… Za to nasz Synek kocha dzieci – i to tak, że np. w przedszkolu (zajęcia 2 raz w tygodniu) – czasami bez powodu np. przy śpiewaniu piosenki z całej siły przytula inne dziecko – i ewidentnie robi to za mocno – ale on tak nie chce i tłumaczymy mu – o delikatności – ale to chyba jeszcze trochę potrwa :))))

  • lili
    4 października 2013 at 15:08

    Mądrze postąpiłaś 🙂

  • maniamamowania
    4 października 2013 at 15:10

    Zareagowałaś wzorcowo. Ja sama nie wiem, jak bym się w takiej sytuacji zachowała.

  • Paulina Kwiatkowska
    4 października 2013 at 15:30

    Ja bym afery z tego nie robiła, a oddawać też nie można.

  • Anonymous
    4 października 2013 at 18:08

    Ale sądzisz, że po takim incydencie przedszkolanki nie reagowały, nie tłumaczyły, że nie wolno?

  • Matka Kwiatka
    4 października 2013 at 19:28

    a ja nadal uważam, że to naj naj najlepszy sposób zwracania uwagi. bezpośrednio, osobiście, bez czekania na reakcję rodzica. wtedy, moim zdaniem i z mojego doświadczenia efekt jest najlepszy. ja używam sformułowań typu "nie chcę, nie lubię" i jest git.

  • Matka Kwiatka
    4 października 2013 at 19:34

    a pani przynosiła ten serek, jak jej rozkazywał? bo ja to widzę tak. ten chłopczyk jest wychowywany na taką bardzo roszczeniową osobę, której wszystko się należy i której dotyczą inne prawa od pozostałych ludzi, samolubną. na rodziców ma się mały wpływ, ale w przedszkolu dzieciak może sie dowiedzieć, że świat jest skonstruowany nieco inaczej niż pokazują mu rodzice.
    ja akurat zareagowałabym w tym wypadku w obronie mojego dziecka, szczególnie jeśli w grę wchodą problemy rozwojowe i terapia, której efekty moga być zaprzepaszczone.

  • Matka Prezesa
    4 października 2013 at 20:11

    Moje dziecko ma ostry ton mówienia. I to mu pomaga. Pierwszy nigdy nie podchodzi do nikogo i nie bije innych dzieci. Ale odda jak trzeba …

  • senninha
    4 października 2013 at 20:39

    Jestem tym wszystkim mocno przytłoczona przyznam szczerze. Czasem tak bardzo, że mam ochotę przestać zaprowadzać tam córkę, ale wiem, że potrzebuje kontaktu z innymi dziećmi, a niestety nigdzie w okolicy nie ma podobnego miejsca. Zasugerowałam paniom tam pracującym, by porozmawiały z rodzicami tego chłopca o ewentualnej konsultacji z psychologiem, ale nie wiem, czy do tych rodziców cokolwiek dotrze. Najchętniej to im bym nawrzucała, ale wydaje mi się, że to kompletni ignoranci. Postanowiłam, że przez kilka najbliższych dni będę zostawać z córką i obserwować co się dzieje.
    Córka ma nadwrażliwość słuchową, więc boi się krzyków kierowanych w jej stronę. Niestety ten chłopczyk ciągle krzyczy, tupie i domaga się niemal gwiazdki z nieba. Na już. I w złotym papierku. Bawi się w drugim koncie sali, ale gdy widzi, że jakieś dziecko zainteresuje się jakąś zabawką przybiega, krzyczy, wyrywa mu ją z rąk i najczęściej kopnie, albo opluje.
    Gotuje mnie w środku, bo nie jestem zwolennikiem klapsów, ale jego rodzicom to bym kijem po d*** wystrzelała.
    W przedszkolu jest mały problem…, bo jedna z opiekunek nie nadaje się do niczego, a druga wkłada wiele serca w to, co robi. Ta pierwsza nie ogarnia sprawy w ogóle i pewnie, gdybym nie widziała tego, co się tam dzieje na własne oczy, nic bym nie wiedziała. Moja córka nie mówi, więc nie ma się jak nawet pożalić, że ktoś ją uderzył.
    Co zaś do serka to akurat ja zareagowałam i powiedziałam mu, żeby sam sobie go wziął. Na litość boską…, to rodzice muszą uczyć, że za to płacą, to pani ma mu usługiwać. A nie na tym wic poleca.
    Piszę trochę chaotycznie, przepraszam, ale jestem dziś już wykończona. Ciężko mi to wszystko samej ogarniać, dobrze, że za dwa tygodnie mąż będzie na tydzień urlopu, może on coś poradzi.

  • Mama Testuje
    4 października 2013 at 22:15

    Nasz dwulatek gryzie, ale siebie. Od jakiś dwóch tygodni, tłumaczę a on ma w nosie i dalej się gryzie, przy każdym swoim nerwie..

  • Hafija
    4 października 2013 at 22:49

    Z tego co wiem tłumaczyły, ale wolałam powiedzieć, że tego sobie życzę, żeby nie było nieporozumień do tego jak wyobrażam sobie takie zajścia.

  • Hafija
    4 października 2013 at 22:51

    No ja musiałam się poradzić i zastanowić co robić. Rozterki co do tego miałam!

  • Hafija
    4 października 2013 at 22:52

    Ostatnio moje dziecko nabiło sobie wielkiego siniaka na policzku 🙂 a na drugi dzień szliśmy do szpitala na badania 😛

  • Hafija
    4 października 2013 at 22:54

    Wiem już że zareagowała ale mimo to ja chciałam żeby ona wiedziała że ja życzę sobie takich reakcji.

  • Hafija
    4 października 2013 at 22:55

    Widzisz tylko ten chłopiec nie "gryzie" a "ugryzł" kurcze dla mnie jeszcze za wcześnie mówić o nawyku lub złym zachowaniu

  • Matka Kwiatka
    4 października 2013 at 23:57

    a ten chłopczyk ma starsze rodzeństwo?
    szczerze powiedziawszy, współczuję sytuacji, bo jeśli jest tylko jedna sensowna przedszkolanka, to ma ona na głowie dużo spraw dziejących się w jednej chwili – tak jest zawsze w przedszkolach – a to dużo dla pojedynczej osoby.
    takie typ dziecka dominującego całą uwage i nadającego ton każdego dnia w przedszkolu znam osobiście. nie jest to miłe doświadczenie, gdy się jest po drugiej stronie barykady (byłam przedszkolanką w grupie, w której każdy dzień zależał od nastroju jednego z chłopców), nie jest to miłe dla dzieci, nie wspomnę o rodzicach.
    konsultacja psychologiczna jest doskonałym pomysłem w takiej sytuacji, ale oczywiscie natychmiast rodzi sie pytanie, czy rodzce tego dziecka będą skłonni z takiej pomocy skorzystać i wprowadzać w zycie zalecenia terapeuty. do tego bowiem trzeba przynzac, że jest jakis problem. no ale pewne jest, że dopóki czegoś takiego im się nie zaproponuje, nie bedzie wiadomo, jaka jest ich reakcja.

    włączenie męża to dobry pomysł – może wspólne zastanowienie się nad problemem coś da, może łatwiej wam będzie rozważyć korzysci i konsekwencje róznych wariantów wydarzen, moze będziesz miała wsparcie w rozmowach z przedszkolankami czy rodzicami tego chłopca?

    trzymam kciuki! 🙂

  • Matka Kwiatka
    5 października 2013 at 00:01

    idę o zakład, że Cie to uspokoiło, a przecież to najważniejsze. dodam jeszcze, że Igi dawno nie miał wyskoku z gryzieniem, ale w pewnym momencie troche mi to sen z powiek spędzało. co się wkurzył to chap kogoś 🙁 koszmar 🙁 tłumaczenie trwało 2 lata i wreszcie jest efekt…

  • senninha
    5 października 2013 at 12:41

    z tego co wiem to ma młodszą siostrę… więc być może czuje się odrzucony, bo rodzice jej poświęcają czas i uwagę, a jego "oddają" do klubiku. Nie znam dokładnie sytuacji, nie widziałam jego rodziców, bo jakoś tak się mijamy. Dziwne jest to, że on kopie mamę, a gdy przedszkolanka zwraca mu uwagę, mama rzuca "że Jakubkowi wolno". Serio? Wolno mu kopać własną matkę? Dobrze, że nie jest starszy i większy, bo pewnie spuścił by jej łomot… :/ Ale skoro jemu wolno bić mamę, to wolno też bić innych.
    Nie wiem co robić. Być może to właścicielki tego miejsca powinny zareagować. Kazać rodzicom przynieść zaświadczenie od psychologa. Bo stwarza zagrożenie dla innych dzieci. Nie tylko mojej Natalki, ale wszystkich. Sama widziałam, jak małego dwuletniego chłopca kopał po twarzy. Zareagowałam, zwróciłam mu uwagę, ale on zamiast poczuć się zmieszanym tylko się uśmiechał. Przez głowę przebiegło mi nawet, że jak psychopata… który nie rozumie, że robi komuś krzywdę, albo rozumie i sprawia mu to radość…
    We wtorek Natalka ma domową terapię z panią psycholog. Zapytam chyba ją o radę.
    Dziękuję za odpowiedź i dobre rady.

  • Matka Kwiatka
    5 października 2013 at 15:13

    to z siostrą możliwe. ale do tego jasne wydaje się, że chłopczyk ma przechlapane z takimi rodzicami… przedziwne to zasady, pozwalać dziecku się kopać! niepojęte dla mnie! cóż. myślę, że ci rodzice w pewnym momencie pożałują wybranego modelu wychowania, choć w sumie kto wie…
    kopanie po twarzy też przerażające!
    oby sytuacja weszła na obiecujące tory, życzę Ci tego z całego serca!

  • Tata pisze blog
    5 października 2013 at 20:14

    Właściwa reakcja, też bym tak zrobił 🙂

  • senninha
    7 października 2013 at 13:19

    Poszłam tam dzisiaj z córką, żeby zobaczyć, czy coś się zmieniło… Tak, zmieniło się. Ten (nawet nie wiem, jakiego użyć określenia) najpierw opluł jakąś dziewczynkę, a gdy zwróciłam mu uwagę chciał opluć mnie. I to z perfidnym uśmiechem na ustach. Ciśnienie mi podskoczyło, ale powiedziałam mu tylko, że sam robi "na złość". Skonsultowałam się też z neurologiem, który prowadzi moją córkę i wspólnie postanowiliśmy, że nie będę zaprowadzać tam Natalki w czasie, gdy jest ten chłopak. Nic mu zrobić nie mogę, co najwyżej zgłosić do OPS, że rodzice nie reagują na skargi opiekunek i rodziców i że chyba nie radzą sobie z wychowaniem. Ale tego robić nie chcę. Nie pozwolę, żeby przez ignorancje jakiś nie do końca sprawnych rodziców ucierpiało moje dziecko i wiele godzin terapii, przez które wspólnie przechodzimy.
    Może jeśli te Panie z klubiku zauważą, że przychodzi do południa coraz mniej dzieci (bo tylko na stałe TEN chłopak, moja córa i sporadycznie jakieś dziecko na godzinę, dwie) to same zareagują. Jeszcze jakiś czas temu było ich koło 5-6. Teraz prawdziwy "tłum" jest popołudniami i wtedy będę ją tylko zabierać.
    Pojąć tylko nie mogę tych rodziców. Ech, brak mi słów.
    Ale dzięki za wsparcie i rady :)*

  • Sylwia
    8 października 2013 at 10:37

    Luśka nie gryzie… ale za to rękę podnosi. I mam nadzieję, że ciągłe tłumaczenie że bić nikogo nie wolno i krzywdy nikomu robić zadziała…

  • Matka Kwiatka
    9 października 2013 at 11:01

    jestem ciekawa, jak to dziecko zachowuje sie w domu… no i czy personel przedszkolny w którymkolwiek momecie rozmawiał z rodzicami na temat zachowania dziecka. bo jasną sprawą jest, że jeśli może kopać mamę, to takie same zasady tyczą się i dzieci w przedszkolu. niestety, ale rośnie z tego modelu wychowania typowy mały tyran, czyli dziecko, które nie ma zasad i rządzi otoczeniem.
    a abstrahując od tego, mam nadzieję, że Natalka odczuje pozytywne zmiany!

  • Doris
    24 maja 2018 at 19:16

    Dzięki za ten tekst. Mamy problem gryzienia w żłobku. Zaczęła jedna 1.5 roczna dziewczynka. Moja corka w tym samym wieku oberwała w… policzek i w plecy!! Tymi ząbkami oczywiście. Teraz więcej dzieci gryzie i moja córka też. Nie wiemy co robić…

  • J.T.
    12 czerwca 2018 at 20:58

    Przepraszam, ale mnie rozsmieszylo, ze powiedzialas opiekunkom w zlobku, ze maja dzieciom tlumaczyc, ze nie wolno gryzc 😉 zakladam, ze nie pracuja tam przypadkiem i maja wyksztalcenie, wiec to naturalne, ze modeluja zachowania dzieci.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki