Jak nie bić dzieci


Jest bardzo prosty sposób na to żeby nie bić dzieci. Trzeba po prostu… nie bić dzieci.

Początek jest w naszych głowach. Powiedz sobie, że nie będziesz bić dziecka i po prostu go nie bij. Niestety wiele osób uważa to za niewykonalne, abstrakcyjne, dziwne… co najmniej dziwne, o ile nie głupie.

Z przemocą wobec najmłodszych jest kilka ważnych  problemów, które tkwią w nas samych.

Po pierwsze – niedopuszczanie do siebie myśli że można dzieci nie bić.

Większość osób które spotykam ma w głowie taki margines błędu i ten margines pozwala na piękne eufemizmy i słowotwórstwo,  usprawiedliwiające przemoc wobec najmłodszych.

Nerwy mi puściły, zasłużyło, bo czasem nie ma innego sposobu, bo musiałem, bo nie słuchało, bo pyskowało, bo wydziwiało, bo było nieposłuszne…

Ostatnio podeszłam do mamy która szarpała a następnie strzeliła w pupę kilkulatka (na oko 5-6 lat). Podeszłam i z całą moją wielką empatią powiedziałam tak jak mi ktoś kiedyś polecił
„Cięzki dzień co?”
powiedziałam, że tez mam chłopca synka,  jak ma na imię, pogadałam o trudach macierzyństwa żeby na końcu usłyszeć, że:
Gnojek jeden, jak z resztą chyba widziałam uderzył ją na przystanku między ludźmi” (oddał matce klapsa) na co chłopiec wypalił
„Ty mnie pierwsza uderzyłaś”
„Ja mogę, bo jestem Twoją matką gnoju”

Kurtyna, ja i moja empatia poszły w cholerę

Mogę! Matka może! Matka ma prawo.

Jeżeli między ludźmi zachowujemy pozory i łagodzimy swoje zachowania, a tak śmiało lejemy dzieci to jak musi wyglądać sytuacja w domu za zamkniętymi drzwiami? Jak wtedy kiedy nie ma świadków musi wyglądać lanie.

Ale nie można o tym mówić ani pisać, o nie – bo nie wiemy o co chodzi, nie znamy „całej historii” bo puściły nerwy, bo może to pierwszy raz, bo może zasłużyło…

Pierwszy raz „my ass*)”!

To moje zdanie. Im więcej puszczają nerwy tym większe przyzwolenie na kolejne nerwy i margines błędu się poszerza.
Nerwy puszczają każdemu i chyba trzeba jeżeli nerwy przeradzają się w klapsy, szarpanie, wyzywanie zapytać się siebie samego „Dlaczego jak mi puszczą nerwy to piorę dziecko a są ludzie którym puszczą nerwy a dziecka nie uderzą.”
Konkluzja może być dla niektórych przykra, bo uwaga – są ludzie, którzy jak im puszczą nerwy to nie lecą z łapami i gębą do dziecka. Bo wiecie kto w teamie dorosły dziecko ma zdolność kontroli emocji a kto nie?

Dochodzę do kolejnego problemu z biciem dzieci – czego oczy nie widzą…

W związku z tym, że każdemu mogą puścić nerwy to staje się to puszczanie nerwów dla nas przezroczyste, a co gorsza nawet jak nie jest takie to jest ono dla niektórych normą. Baa staje się ono przedmiotem współczucia. Biedny rodzic MUSIAŁ dać klapsa dziecku, biedny. Pochylmy się nad jego ciężkim losem.

Jestem z domu w którym nie było żadnej przemocy – nie było bicia szarpania, wyzywania. Dla mnie takie zachowania przekraczają granice, ot po prostu. Jest to bicie i krzywda dziecka. Zachodząc w ciążę i posiadając małe dziecko niezmiennie zadziwiam się, że niebicie, niewyzywanie i nieszarpanie jest niszowe, a klapsy są takie powszechne. W moim świecie złudzeń w jakim żyłam do czasu aż zaczęłam podejmować te tematy na blogu i wśród znajomych, klapsy budzą sprzeciw i oburzenie. Niestety w świecie realnym tak nie jest. „Jak ty chcesz wychować dziecko bez klapsów kobieto!?”

Zawsze jak piszę o przemocy jaką widzę wokół siebie, a widzę jej dużo, to dostaję listę komentarzy jaka to ja jestem pomylona i wszędzie widzę przemoc i jakie to moje życie musi być nudne że tak się jej doszukuję wszędzie. 

Niestety, widzę ją na każdym kroku i boli mnie ze tak mało osób widzi ją razem ze mną, a tak wiele osób jest ślepych na krzywdę dzieci i uważa ze nie wolno takich sytuacji głośno komentować no bo wiecie, jak już pisałam może puściły nerwy i w ogóle.

Każdemu się zdarza, nerwy puszczają każdemu… dziś, dwa dni temu i trzy razy w zeszłym miesiącu.

Te błędy, a klaps jest błędem, przemoc jest błędem, nie owijajmy w bawełenkę, najczęściej są powtarzane regularnie i tak rodzi się kółeczko przemocy w domku. W naszych domach, tak rodzi się przemoc, od jednego klapsa do drugiego droga krótka i prosta. Więc znów zadajmy sobie pytanie – dlaczego zapraszam przemoc do swojego domu i trzymam ją między moimi najbliższymi?

Pamiętam jak według życzliwych miały mi puścić nerwy … jak zacznie chodzić, zobaczysz, jak zacznie mówić, piszczeć i protestować zobaczysz, bunt dwulatka – zobaczysz jak ci nerwy puszczą, zobaczysz – nie da się bez klapsa. 

Wyszedłem na ludzi


Koronny argument rodziców bijących. Ja byłem bity i wyszedłem na ludzi! Już to kiedyś pisałam ale i powtórzę, bo czasem aż przykro tego słuchać: skoro bijesz swoje dziecko to na ludzi nie wyszedłeś.

Klaps jest uważany za  rozwiązanie idealne!

Konieczne na jakimś tam procesie wychowania dziecka – najczęściej tym następnym który Cię czeka pojawi się klaps.
Ale pamiętaj nikomu o tym nie mów, nie mów o przemocy wokół siebie, bo nie wiesz co się tam dzieje za tą ścianą, może dziecko jest bite w „dobrej sprawie„, może zasłużyło.

No i na końcu hipokryzja.

Nie wtrącaj się, nie mów, nie pisz, nie dyskutuj nie patrz na przemoc, nie zauważaj jej, ale kiedy dziecko umiera zatłuczone przez  ojca to wszyscy są oburzeni!

I pytają…

„Jak to nikt nie widział?”
„Gdzie byli sąsiedzi?”
„Gdzie była rodzina?”…

Może myśleli że ojcu puściły nerwy, pierwszy raz i nie ma co się wtrącać bo nie znamy całej historii i być może dziecko sobie zasłużyło…

*) „My ass” z ang. pot. wulgarnie „gówno prawda”

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

68 komentarzy

  • Mio i Mao
    26 września 2013 at 07:40

    W 2010 roku wszedł w życie ustawowy zakaz bicia dzieci. Jak widać w teorii. Niestety.

    • anka
      10 marca 2016 at 10:50

      wystarczyło by żeby wprowadzili u nas takie prawo jak w Norwegii, możne teraz jak zaczyna płacić te 500+ to może coś zmienia, tam dziecko nie należy do rodzica i instytucja taka jak barneverne czuwa nad tym żeby na dzieci nie krzyczeć i ich nie bic to grozi odebraniem dziecka, możne w niektórych sytuacjach przesadzają,ale tam przynajmniej mają jakieś prawa, a u nas dziecko nie ma prawa głosu, smarkacz zapewne zaś sobie coś wymyślił ze w domu go bija, najwyżej dostał klapsa-tak odbierane jest to jak dziecko się wyżali.

  • Margot
    26 września 2013 at 07:45

    Racja. Ujęłaś sedno problemu. Bardzo dobry post! Sama dostawałam klapsy i "wyszłam na ludzi", ale absolutnie nie dopuszczę do bicia mojej córki. Zobaczymy, czy "nie wychodząc na ludzi" będzie szczęśliwa. No nic, trudno, najwyżej spaprzę jej psychikę;)

  • Anonymous
    26 września 2013 at 08:16

    Bicie dzieci to dla mnie oznaka potwornej slabosci.Trzeba miec duzo cierpliwosci zeby po raz setny wytlumaczyc,zeby po ciezkim dniu policzyc do 10 a jak trzeba to do 20 zanim w nieprzyjemny sposob zwrocisz się do dziecka.Czasem naprawdę nie jest to latwe i wie to kazdy kto ma dzieci ale jaka ogromna satysfakcje daje taka umiejetnosc.W takich sytuacjach jestem dumna z siebie – ze potrafie nie odburknac kiedy mam wszystkiego dosc.Ktos kto podniosl kiedykolwiek reke na dziecko poniosl najgorsza porazke.Ja bym nie mogla spojrzec sobie w twarz gdybym uderzyla swojego synka.

    • Anonymous
      12 lutego 2017 at 18:25

      Moja matka uderzyła mnie w twarz i ona uważa to za słuszne chociaż nic jej nie zrobiłam :c

  • Anonymous
    26 września 2013 at 08:37

    Przeraża mnie to ile przemocy jest wobec dzieci. Głównie tych najmniejszych, nie potrafiących się obronić, bo taki 6 latek może się poskarżyć, choć i tak często ze strachu tego nie robi. Teraz ciagle się słyszy o ZAKATOWANYCH dzieciach. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach instytucja rodzica upada? Liczy się fun, kariera, kasa, bycie i pokazanie się? A na dzieciach ci ludzie odreagowuja? Przeraża mnie to, nawet nie wiem jak ubrać w słowa swoje zdziwienie i przerażenie. Gdy mnie ktoś pyta czy biję Corcie to się pytam "a za co?".
    blogowa mama

    • Bartek
      20 listopada 2017 at 10:53

      Hmm, to chyba nie karierowicze biją dzieci – ci je raczej zaniedbują, jeśli już, tym samym z resztą robiąc im ogromną krzywdę, chociaż są to dzieci, które pozornie mają cudowne życie, bo mają wszystko i robią co chcą. Ci którzy odreagowują na dzieciach to patologia, rodziny w których panuje kult siły i manipulacji emocjonalnej, niewolenia innych członków rodziny w sposób psychiczny i finansowy.

  • Aurelia Paulina Kamińska
    26 września 2013 at 08:38

    Ja mam czwórkę dzieci i nie jest łatwo,prawda…ale nie daję nawet klapsa.Kiedyś jak mój najstarszy syn (14l.) miał może z 2 latka dostał ode mnie lanie za złe zachowanie…później płakałam razem z nim…nie będę opisywać co czułam,ale od tamtej pory nie tknęłam i nie tknę palcem moich dzieci,tak samo ich ojciec a mój mąż. Dobrze że tego nie pamięta. Niech się chowają zdrowo i bezstresowo,po prostu szczęśliwie.

  • lucy - and in between
    26 września 2013 at 08:47

    Ja dostałam klapsa raz – nie bolało, zszokowało. Zrobiła na mnie wrażenie nerwowa reakcja rodzica i gruntownie przemyslałam sytuację.
    Dopuszczam więc jednego klapsa, będę go oszczędzać doosiemnastki Zuzy 🙂

    Dobry tekst.

  • Slowly
    26 września 2013 at 08:53

    Czasem mam wrażenie, że ludzie najzwyczajniej nie wiedzą , jak postępować inaczej. Bo tak było od pokoleń, bo oni na tych ludzi wyrośli (cokolwiek to znaczy – każdy z nas wyrósł ludzi, ale nie każdy na człowieka). Bo nie wiedzą, że w ten sposób tylko rozładowują swoje emocje, że przestają czuć się tak bezradni. To, co mnie zawsze dziwi, to fakt, ze przecież Ci ludzie mają dobre intencje – chcą dobrze wychować dzieci. I w ich przekonaniu takie metody temu służą. Pytanie – co znaczy dobrze i czy można w inny sposób. czy dobrze wychowany człowiek to człowiek posłuszny i zastraszony? Chyba jednak nie…

  • greeneyekitty22
    26 września 2013 at 09:38

    Zgadzam się z Tobą…ja byłam bita a swojego dziecka nie biję!…myślę że fajniej byłoby pisać jak wychować dziecko bez klapsa nie pisząc ciągle że klaps jest zły/bo myślę, że ludzie którzy czytają bloga już o tym wiedzą/ ale warto bybyło opowiedzieć jak się zachować , gdy powtarzanie nie działa i dziecko robi dalej to co nie powinno, co wtedy robić? co ty wtedy robisz? jak wychowujesz? gdy dziecko jest niegrzeczne to karasz?

    • Izabela
      30 kwietnia 2015 at 12:58

      Zgadzam się w 100%. Jestem mamą 7 miesięcznego synka i nie wyobrażam sobie, że mogłabym go kiedykolwiek uderzyć. Jednak sama pochodzę z domu, gdzie klapsy były na porządku dziennym. Czasem się boję, że zdarzy mi się powielić wychowanie moich rodziców… Kilka cennych rad byłoby bardzo pomocnych…

    • Genepi
      22 kwietnia 2016 at 20:49

      Zgadzam się z Tobą. Często słyszymy że klaps jest zły, zgadzamy się z tym i staramy jak możemy. Nie zawsze nam wyjdzie. Masz rację więcej piszmy o tym jak rozmawiać z dzieckiem i jak sobie z tym poradzić. Ja wyroslam w domu gdzie klaps był na porządku dziennym i trudno mi czasem jak syn po raz nty się buntuje i krzyczy.Mam ochotę wyjść z siebie. Czy dałam klapsa tak i jest mi z tym mega źle bo wiem że tak nie powinnam, że nie jest to dobre ani dla niego ani dla mnie ale czasem jest tak trudno to wszystko w sobie uspokoić, są to chwile , ułamki, sekundy, wszystko się tak szybko dzieje. Kocham go nad życie i chce być tak silna jak jedna z Pan która dała klapsa swojemu teraz 14 latkowi. Ja też płakałam. Trzymajcie kciuki i poradzcie

    • Mamamai
      20 listopada 2017 at 15:34

      Dokładnie.

    • Kamila
      27 marca 2019 at 11:52

      Otóż to. Czekam na odpowiedź autorki posta.

  • coscik
    26 września 2013 at 09:45

    Ja raz widziałam jak mama biła dziecko. Oczywiście zwróciłam uwage, ale powiem Ci, że empatii do niej nie umiałam okazać, za to bardzo dobrze czułam smutek, przerażenie i upokorzenie tego dziecka (było to przy koleżankach na placu zabaw). Słyszałam kilka razy, że lepiej nie zwracać uwagi, bo potem w domu i tak dziecko dostanie za to. Ale jeśli dziecko będzie bite i nikt nie zwróci uwagi, to te dziecko będzie myślało, że to jest prawidłowe, bo po 1 mama robi dobrze, po 2 ludzie to widzą i nie reagują, więc coś ze mną nie tak.

    A małej powiedziałam, że jej mama się myli, że nie ma racji, że nie można nikogo bić, jej również.

  • Ania JM
    26 września 2013 at 10:22

    Agatko, wiesz moim zdaniem, pomijając lata złych wzorców, kiedy lanie dzieci było normą i jedyną metodą wychowawczą, to głównym powodem takich zachowań jest nieumiejętność przezywania i wyrażania własnej złości. Bo wierzę w to, że ktoś może się wkurzyc na własne dziecko i powody ku temu mogą byc różne. I wkurzanie się jest ok. Tylko trzeba to umiejętnie przeżyć,a nie lać dziecko by dać upust własnej frustracji i tym samym fałszywe poczucie władzy i wyższości….Przykre, że w naszym kraju nacisk kładzie się na pierdoły,ale nigdzie nie uczy się ani młodzieży ani dorosłych dobrego wyrażanie swoich emocji, zwłaszcza tych negatywnych…

    • Irenka
      30 kwietnia 2015 at 11:20

      Otóż to! Wciąż się słyszy- nie płacz, nie złość się, nie denerwuj się, a to przecież też są emocje, tak jak radość czy zdziwienie i też należy je wyrażać!

  • Ania
    26 września 2013 at 10:44

    Jezuuuu jak można uderzyć dziecko? Obojętnie w jakim wieku? To dla mnie tak abstrakcyje pojęcie, że nawet nie potrafie sobie tego wyobrazić… 🙁

  • tomi - tobi
    26 września 2013 at 11:04

    Świetny tekst. Przekażę dalej. Może da do myślenia innym.

    swoją droga, nieźle ten chłopiec mamie odpowiedzial 😉 bystrzacha!

  • Anonymous
    26 września 2013 at 11:24

    Bardzo dobry tekst, dający do myślenia. Jednak popieram propozycję powyżej, abyś może napisała parę słów o tym, jak rodzić powinien radzić sobie z emocjami kiedy jest "kiepski dzień" albo kiedy dziecko narozrabia i w mniemaniu rodzica należy mu sie klaps. Wiem, że nie ma zlotego środka, bo każde dziecko jest inne. Wiem, jak mam postępować w stosunku do swojej córki, do siebie, aby granicy nie przekroczyć, ale inni rodzice częśto nie wiedzą, że można inaczej niż bić.
    Może wspólnie stwórzmy taki dekalog zachowań rodzica sfrustrowanego??? Każda z nas ma przecież inne doświadczenia i wesprzyjmy się wzajemnie! Pozdrawiam, Iza.

  • Anna Sądaj
    26 września 2013 at 11:26

    Jak zawsze trafiasz w sedno.

  • Anonymous
    26 września 2013 at 12:23

    Dla mnie najlepszym miernikiem zachowań wobec dziecka jest porównanie go do dorosłej osoby. Czy dorosłego gdy cię zdenerwuje uderzysz? Czy spuścić lanie mężowi,szefowi,sąsiadce? Nie. I taka sama miara powinna być przykładana wobec dzieci.

    • dasdsaf
      16 września 2016 at 21:08

      Są ludzie, którzy potrafią wrzeszczeć, szarpać i bić dorosłego. Nawet obcego. Wiem. Widziałam. Przeżyłam.

  • Anna Sornek
    26 września 2013 at 12:47

    Bić nie wolno nikogo a dzieci w szczególności. Nerwy puściły i się dziecko uderzyło? Ale to należy się tym faktem szczerze przerazić! Bicie słabszych, bezbronnych to jest słabość rodzica. Cóż zdarzyło się, ale należy to sobie uświadomić, przeprosić i starać się, żeby się nie powtórzyło. A nie traktować, jako coś normalnego. Nie rozumiem. Nigdy też nie zrozumiem, jak można dziecko wyzywać od gnoi itp. I to bez krępacji publicznie. A potem się dziwią, jaka ta dzisiejsza młodzież… a przykład idzie z góry.

  • Anonymous
    26 września 2013 at 12:55

    Sama prawda, niestety…przerażająca i okrutna ale prawda. Od kiedy sama zostałam mamą, oglądając wiadomości o kolejnych malutkich dzieciach, którym tata połamał kości, mama udusiła i schowała w wersalce, zastanawiam się czy tacy ludzie w ogóle mogą nazywać się ludźmi. A takie sytuacje zapewne poprzedzone były regularnym biciem, bo "puściły nerwy". Co ciekawsze "nerwy puszczają" w coraz ciekawszych miejscach, ostatnio na przykład byłam świadkiem, wychowywania dziecka poprzez klapsy podczas mszy w kościele…Uważam to za szczyt hipokryzji i obłudy. Zdarza się nagminnie na ulicach, w sklepach, miejscach publicznych. Widząc takie rzeczy mi też "puszczają nerwy" i mam ochotę zlać taką mamę/ tatę.
    Marysia.

  • Anonymous
    26 września 2013 at 13:12

    Od ojca dostałam raz lanie pasem. Do tej pory mam ochotę mu za to oddać. Mama nigdy mnie nie uderzyła, chociaż nie raz szarpałam jej nerwy i będę szła tylko jej przykładem. Oby więcej takich ludzi jak Ty! Dobrze, że jesteś, dobrze, że piszesz takiego cudnego bloga :*

    Pozdrawiam,
    Ania

  • Sylwia N
    26 września 2013 at 14:08

    Świetny post, tylko szkoda że pewnie mało bijąych dzieci osób go przeczyta. Rozumiem, że czasmai nerwy puszczają, mi jest cięzko niekiedy przy czteromiesięcznej córce, a co dopiero jak bedzie starsza-wystarczy wyjść na chwilę i wziąc głeboki oddech-niestety wiele osób zamiast tego odreagowuje "dając klapsa". To m=nromalne energia gdzies musi znalezc ujscie ale jako dorosli ludzie powinnismy znalezc dobra droge dla tej energi!
    Pozdrawiam
    Sylwia

    • Magda
      20 listopada 2017 at 15:05

      4 miesięcznej?! Jestem zszokowana!

  • Matka Kubiczkowa
    26 września 2013 at 14:21

    Potrząsnęłaś mną strasznie! Masz rację!
    Mnie nerwy puszczają i wrzeszczę jak opętana na męża do siebie, na Córkę? Wstydzę się, ale też krzyczę, gdy już zenit mojej granicy osiągnie. Z frustracji, że sobie nad czymś nie radzę. Z niemocy. Bo lepiej powiedzieć, że to Twoja wina, że za dużo obowiązków… najbardziej mi żal, że choć może nie często, ale jednak dzieci widzą moją wściekłość, a to dla nich jest taki klaps w tyłek. Takie coś co robi źle, bo to też przemoc. Tak ciężko z tym walczyć!
    Może to pierwszy krok żeby zacząć o tym mówić i postanowić wyprosić przemoc z domu?

  • Kobieta blogująca
    26 września 2013 at 14:36

    Też "wyszłam na ludzi" :/
    Nie popieram nawet klapsa, mam wyrzuty sumienia, gdy zdarzy mi się coś głośniej, krzykiem powiedzieć do rocznego syna. Wychowanie małego człowieka nie jest łatwe, ale nie wolno nikogo (ani drugiego człowieka, ani psa, kota czy innych stworzeń) bić! Już w tej chwili mówię to synowi!
    A sobie w ciężkich chwilach zawsze powtarzam, że dziecko trzeba wychowywać przez pokazywanie świata! Przez rozmowy! I tym właśnie się kieruję w moim macierzyństwie!
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję tak dobrego ujęcia tematu!

  • Aga
    26 września 2013 at 16:39

    Wszystko sprowadza się do tego jak ludzie nauczeni są radzić sobie z wlasnue gniewem i złością. Ci bici bądź wyzwanii o ile nie sięgną po pomoc zawsze już będą brali temetody jako sposób wyladowania się.

  • lili
    26 września 2013 at 16:47

    my wczoraj w wiadomościach oglądaliśmy historię pobitego na śmierć 3 miesieczneo dziecka. jak tak można? no jak? 🙁

  • Cloudetta Kobietta
    26 września 2013 at 18:35

    Mi raz puściły nerwy, i podniostłam głos na Córkę. Potem żałowałam i rozmawiałam. Czemu najpierw nie porozmawiałam jak zawsze sama nie wiem , głupio sobie tłumaczyłam 'gorszym dniem'. Źle się z tym czułam, a uderzyć to bym nie potrafiła. Nie umiem podnosíć ręki na drugiego człowieka.

  • Anonymous
    26 września 2013 at 20:57

    Znakomity post! Sama jeszcze nie jestem mamą, ale mnóstwo moich znajomych ma już dzieciaki. Wychowanie "z Klapsem" to jakiś żart. Argument o "wychodzeniu na ludzi" jest dla mnie absurdalny. Sama dostawałam lanie, pamiętam to tak jakby to było wczoraj. I raczej mnie to nie wychowało, wręcz przeciwnie. Często te "małe wychowawcze klapsy" z czasem jak dzieci stają się starsze, a problemy z nimi większe zamieniają się po prostu w łomot. I to jest przerażające. Pamiętam te pręgi na plecach brata po wywiadówkach i swoje blizny… Bo przecież puszczały nerwy i dostawało się tym co było pod ręką… Ani to mnie nie nauczyło pokory, ani szacunku. Ewentualnie wzbudziło odrazę i postawiło mur przed rodzicami jeszcze większy niż sam okres buntu. Twoja puenta jest znakomita. To zdziwienie, sensacja..
    "O Boże zakatowali dziecko! To na pewno jakaś patologiczna rodzina!" / "Taki dramat i nikt nic nie widział jak zawsze"

    Świetny tekst, bo porusza, a przy okazji otwiera stare rany.

  • Jacquelane
    27 września 2013 at 00:52

    Każdemu mogą puścić nerwy. Ale dorośli potrafią już ten stan rozpoznawać. Po prostu nie można do tego dopuszczać. Nie będę ukrywała, że jestem osobą nerwową. Czasami coś mnie wkurzy tak, że aż mnie nosi. I potrafię zauważyć że kończą mi się moje granice wytrzymałości na wrzaski, jęczenie, marudzenie, rzucanie się na podłogę i płacz. Jeśli jest ktoś w domu oprócz mnie mówię: zajmij się nim, bo nie mam siły i idę pooddychać i policzyć do 10. Kiedyś gdy i ja i narzeczony mieliśmy ciężki dzień, a syn o wszystko marudził, w pewnym momencie powiedziałam do niego, zajmij się H. tylko ty, ja jestem zbyt wkurzona. On odpowiedział, że też jest wkurzony i chciałby odpocząć. I cóż mogłam zrobić? Zająć się synem i modlić się, żeby mi nerwów starczyło? Nie. Otwarcie się przyznałam, że boję się, że nad sobą nie zapanuję, a wiem, że on tak. Pierwszy raz wtedy przyznałam się do tego (przed kimś), że potrafię się tak bardzo złościć. Czy było mi wstyd z tego powodu? Może trochę, ale uważam, że tak naprawdę w tej sytuacji pokazałam siłę. Gdy jestem sama z synem i nie mogę poprosić nikogo o pomoc to często w głowie mówię sobie zdanie "to dziecko, ono nie rozumie, nie robi tego specjalnie ani mi na złość", to mnie opanowuje. Często też tłumaczę na głos sytuację, to uspokaja i mnie i syna. Gdy jesteśmy w domu to np. proponuję mu obejrzenie bajki, a ja oddalam się na chwilę do innego pokoju.

    • Marta G.
      4 maja 2015 at 19:41

      Świetnie sobie radzisz :)! Też jestem nerwus, wyrosłam w bardzo przemocowym domu i robię podobnie, żeby się opanować, tzn. opisuję sytuację sobie i Synkowi (prawie 2 lata teraz). Nigdy go nie uderzyłam i nie sądzę, że kiedykolwiek aż tak mnie poniesie. Zbyt dobrze pamiętam własną traumę, żeby ją swojemu dziecku fundować. Zdarza mi się podnieść głos, ale coraz rzadziej i coraz częściej umiem się opanować.

  • Anonymous
    27 września 2013 at 11:23

    Nie zamierzam tu bronić bijących rodziców, ale proszę Cię, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora. Nigdy w dzieciństwie nie zaznałaś przemocy, zazdroszczę tego szczerze. NIGDY też jednak nie będziesz potrafiła postawić się w sytuacji człowieka, dla którego ta przemoc była codziennością i tak głęboko została mu wtłuczona, że może być jak odruch bezwarunkowy. Niektórzy nic z tym nie robią, ale niektórzy walczą ze sobą z całych sił, a jednak czasem w chwilach słabości, przemęczenia potrafią przegrać. A to jest straszny cios. Bo to jest ciężka praca nad sobą i walka. Może o tym też powinno się mówić, o pomocy dla takich dorosłych, którzy sami kiedyś będąc dziećmi doświadczyli okrucieństwa, wryło się ono w ich naturę i nie mogą sobie poradzić. Niestety, zrozumieć taką osobę może tylko ktoś, kto ma podobne przeżycia w swoim bagażu doświadczeń.

    • patka
      1 maja 2015 at 21:41

      Też rozumiem i płaczę kiedy to piszę. Dołączam się do prośby o pomoc

    • Plablu
      6 sierpnia 2016 at 13:49

      Rozumiem całkowicie 🙁 tez tego doświadczyłam. Wykonuje nieprawdopodobna walkę. Syn ma dwa lata, nie dałam klapsy ani razu ale 2 razy złapałam mocniej za rękę odciągając go gdy mówienie nie dawało rezultatów i trzy razy na niego krzyknęłam. A to tez jest przemoc! Szarpanie, krzyczenie… A pózniej sama rycze czując swoją porażkę ;(

    • Ija
      17 września 2016 at 10:00

      Za każdym razem kiedy wybucham, kiedy tracę kontrolę już po kilku sekundach zdaje sobie sprawę jak bardzo niesprawiedliwe było to co właśnie się stało. Jest mi przykro, przepraszam malucha, obiecuję sobie i jemu że to już więcej się nie stanie.

      Ale wiem że to kłamstwo bo w moim wypadku to nie kwestia wyboru ale braku panowania nad sobą. Ja wiem że to jest złe i niewłaściwe. W żaden sposób sobie tego nie usprawiedliwiam. Po prostu się nie kontroluję.

      Najgorsze jest to iż zdaje sobie sprawę z tego że jeśli zapanuje nad sobą przez tych pierwszych kilka sekund to do niczego nie dojdzie. Usiądę obok dziecka, uśmiechnę się i wytłumaczę. Tylko że często mi to nie wychodzi.

      Boję się że jeżeli się gdzieś z tym zgłoszę to Ci pomocni specjaliści zamiast pomóc mi panować nad sobą po prostu „pomogą” moim dzieciom i zabiorą je ode mnie.

    • Patka
      19 września 2016 at 09:41

      Wiem, co przeżywa każdy rodzic, który dostawał lanie, a potem był pewny, że sam tego nie powtórzy. I co i klops. Ciągle traci panowanie nad sobą i ciągle postępuje wobec dziecka tak, że musi się wstydzić i przepraszać. Mnie też się to wciąż czasem zdarza. Mimo wzięcia udziału w wielu kursach i warsztatach z autorytetami (dla mnie) takimi jak: A. Stein, M. Szczepanik. Mimo kursu Porozumienia Bez Przemocy. Mimo psychoterapii. Mimo grupy wsparcia i empatii, ktora sobie zorganizowałyśmy z innymi matkami. Pracuję w ten sposób nad sobą od ok. 2 lat.
      Jest jednak postęp. Ale nie tak spektakularny jakbym oczekiwała. Niestety nie można od siebie oczekiwać za dużo. Jeśli nasze rany są głębokie i bardzo stare, trudno się z nimi uporać szybko. Najważniejsze to dać sobie czas i zrozumienie. Szacunek dla dziecka skrzywdzonego w nas. Ono potrzebuje objęcia, przytulenia i akceptacji. SZACUNKU. Dopiero z tej pozycji można próbować zadbać o kogoś lub o relację. To trudne ale możliwe.
      PS. Dopiero psychoterapia w nurcie Gestalt pomogła mi uwolnić przeszłość i nie odbierać odmowy czy złości dziecka osobiście. A tym samym traktować je jako odrębne uczucia odrębnej osoby, która ma do nich prawo. To sprawia, że bardzo szybko, nawet jeśli wybuchnę, potrafię się zaopiekować dzieckiem, które doznało przemocy psych lub fizycznej.
      Powodzenia

  • Anonymous
    27 września 2013 at 21:43

    Ja to rozumiem…:/

    • vmmc
      16 września 2016 at 21:04

      Gdzie iść po pomoc? Mam ten sam problem. Ogrom przemocy w pozornie idealnym domu rodzinnym. Teraz sama założyłam rodzinę i nie radzę sobie z emocjami. Kocham swoje dziecko nad życie. Ją staram się chronić, ale bywa, że przegrywam z samą sobą. Jednak najczęściej krzyczę na męża, jakby był winny za to, co ojciec robił na i matce i za to, że matka wbiła mi do głowy, że wszyscy faceci są wredni i ciągle namawia mnie do rozwodu, choć mój mąż nigdy w życiu nie podniósł na mnie ręki. Nie daję rady!

  • Kasia D.
    28 września 2013 at 08:45

    od jednego klapsa sie zaczyna…
    przykro mi, ze muszę to napisać!!! ale to często kończy się na zakatowaniu dziecka !
    wystarczy włączyć tv, wiadomości w sieci, otworzyć gazetę codzienną…

    ilu ludziom puszczają nerwy?
    i może jeszcze trzeba ich usprawiedliwić? bo może nie chcieli zabić swojego dziecka!?
    zapewne chciał trafić w tyłek a pięść wylądowała na główce…
    taaak…
    Polska go rozgrzeszy. Znajdzie się milion wytłumaczeń…

    Ludzie! Otwórzcie oczy!
    Nie ma wytłumaczenia!!!
    A wszystkie problemy można rozwiązać rozmową!!

    Ah no tak…
    Dziecko nie potrafi mówić… Jak więc pogadać?
    A no po prostu, bez słów! Przytulić, pocałować, uspokoić…

    A jak CZŁOWIEKU nie potrafisz komunikować się niewerbalnie, to nie decyduj się na dzieci !!!
    Odpuść!
    Kup sobie lepiej nowy telefon…
    W razie nerwów rzucisz nim o ścianę, zdeptasz, zwyzywasz… Pójdziesz do sklepu i kupisz nowy!

  • Anonymous
    28 września 2013 at 10:39

    Ja mam inny problem – ostatnio u sąsiadów (młodzi rodzice i ok. 4 letni synek) usłyszałam awanturę. Ojciec zaczął w pewnym momencie krzyczeć "Ku*wa, dopiero co postrzątałem! Ku*wa mać" – i tak kilka razy. Nie zdziwiłam się, koleś jest porywczy, wkurza się często. Ale po chwili przeraźliwy krzyk matki "Nie wal go po pysku!", na co ojciec powtarzał to co wyżej. Po chwili wszystko ucichło i ktoś włączył odkurzać. Podejrzewam, że mały nabrudził i za to spotkała go kara. I jak się zachować w takiej sytuacji? Z pozoru normalna, szczęśliwa rodzina, wszyscy, łącznie z chłopcem uśmiechnięci. I co? Dzwonić na policję? Podejrzewam, że chłopiec nawet żadnego śladu by nie miał. Do opieki społecznej? Nie wiem, myślę o tej sytuacji od kilku dni i NIE WIEM jak się zachować. Dodam, że słyszałam takie coś pierwszy raz u tej rodziny…

  • Milowe Wzgórze
    28 września 2013 at 18:45

    Kochana, ja to nawet ostatnio łasce co psa uderzyła zrobiłam karczemną awanturę.. Niech ja tylko spotkam kogoś kto bije dziecko…

  • michalVek
    15 maja 2014 at 17:01

    Fajna strona, nawet ciekawy wpis, dodam se do ulubionych niech strace 🙂

  • Gosia
    30 kwietnia 2015 at 08:18

    Bylam bita w dzicinstwie przez ojca kata i jako dorosla osoba nie chce i nie mam z nim kontaktu, wiem jakie stresy przezylam jako dziecko i nogdy nie pozwole aby moja corka miala takie dziecinstwo. Piekny tekst a sam koniec jest pieknym moralem, pleta dla naszego spoleczenstwa

  • Kasia Harężlak
    30 kwietnia 2015 at 10:46

    Każdemu czasem puszczają nerwy, ale to nie jest żadne wytłumaczenie!!! Jest milion sposobów by radzić sobie ze swoimi negatywnymi emocjami a przemoc to nic innego jak porażka wychowawcza. Czego ma niby nauczyć? Że rodzic wykorzystuje swoją pozycję, że nie musi szanować? Ja tego nigdy nie zrozumiem! Jak słyszę „puściły mi nerwy”, to mam ochotę spytać „A jak się w pracy zdenerwujesz, to do kolegów/szefa też z łapami wyskakujesz?”

  • Kilkuetatowa Mama
    30 kwietnia 2015 at 16:31

    Jak widze ludzi, ktorzy publicznie daja klapsa Dziecku to sie zastanawiam co sie musi dziac za zamknietymi drzwiami..

  • Naturalnie Zakręcona
    30 kwietnia 2015 at 16:56

    Ja również byłam bita,bo tłuczenie dziecka po tyłku aż był czerwony i piekący nie można nazwać klapsem…
    Od 6klasy podstawówki wiedziałam,że nie będę wychowywać w ten sposób swoich dzieci. To więcej niż oznaka słabości rodzica, brak szacunku,zaufania….
    Wolę to zamienić na żywą relację, wsparcie, zwykłą rozmowę.

    Zastanawia mnie jedno, gdy na ulicy mężczyzna uderzy kobietę to z marszu jest wzywana policja itp., więc dlaczego gdy silniejszy rodzic bije swoje dziecko,każdy odwraca głowę.
    Przemoc rodzi przemoc. Często dziecko” wychowane” przez bicie, używa tego narzędzia w dorosłym życiu-czy to swojego dziecka, partnera, rodzica.

    Za czasów studiów przypomina mi się sytuacja, jak w centrum handlowym babcia tłukła dziecię 1-2letnie. Chłopczyk płakał, nikt nie reagował.
    Miałam ochotę podejść i powiedzieć: „Może Pani teraz wpierd… tak samo jak PAni zbiła wnuczka”.

  • Mery
    30 kwietnia 2015 at 22:17

    Oj lał mnie ojciec aż furczało… I moich braci też. Od małego. .. Kapciem, pasem, ręką. . Tyłki i plecy były sine dłuuuugo. Bo i klaps nie był pojedynczy. Pamiętam raz dostałam po dupie tyle razy ile mialam zlych ocen w dzienniczkp…. A bylo ich wiele. Wymiękłam juz po dwoch kartkach dzienniczka…. I zaczelam błagać zeby przestał- nieprzestał. Nie wiem co trzeba miec w glowie żeby móc zlać swoje dziecko…. Ja miałam i mam wielki żal do niego, ale nigdy mu tego nie powiedziałam. Obrzydzenie moje tym większe ze nie byłam zwykłym dzieckiem tylko po przebytym nowotworze z jedną nerką.
    Teraz ja mam dziecko i gdy tylko puszczają mi nerwy , a w głowie gdzieś rodzi się ochydna myśl o klapsie…… Wracam do momentu mojej egzekucji i wstyd mi nawet za to że pomyślałam o laniu.

  • patka
    1 maja 2015 at 21:36

    Nie przeczytałam wszystkich komentarzy, więc nie wiem jak tam, ale w tym, jak i w wielu podobnych tekstach pomija się problem takich osób jak ja. Jestem absolutnie przeciwna biciu, pochłonęłam niemal wszystko na temat pełnego empatii i bezstresowego wychowania dzieci. Mam dużą wiedzę i kocham swoje dzieci. A jednak… czasem nie potrafię opanować emocji, szarpie córkę i krzyczę na nią . Wstydzę się tego, zapadam się w coraz większe poczucie winy. Próbowałam juz wielu rzeczy, a jednak nie potrafię się pozbyć bakcyla agresji i poniżenia, który zaszczepione mi w domu rodzinnym. Przy całej świadomości destrukcji, jaką niesie moje zachowanie , powtarzam ją samą. Słyszę siebie i wiem, że bywam potworem. Przepraszam i dużo o tym rozmawiamy, ale to nie jest żadna metoda. Może ktoś coś jeszcze podpowie.

    • M.
      29 października 2018 at 22:35

      W pełni Cię rozumiem. Rodzice nie potrzebują wskazań ogólnych, tylko czytelnych technik radzenia sobie w kryzysie. Ostatnia kampania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę ” Potrafię się zatrzymać” trafia w sedno. Co robić, kiedy jesteśmy u kresu cierpliwości- dają kilka technik do spróbowania i pracy nad sobą. Właśnie- rodzic musi nad sobą pracować, inaczej może skrzywdzić dziecko, mimo dobrych chęci i wyznawanych antyprzemocowych wartości. U mnie było wszystko dobrze, ale nie dostrzegłam swojej depresji i w jej nieleczonym przebiegu, uderzyłam. Od razu ruszyłam do terapeuty. ” Ratunku, biję swoje wyczekane dziecko !” Usłyszałam: ” Proszę się leczyć, zrobić to dla dziecka, inaczej znów pani uderzy”- to był kubeł zimnej wody, ale się ogarnęłam. Sytuacja się nie powtórzyła, ale musuałam włożyć w to maksimum zaangażowania swojego, męża, rodziny. Uważajcie na siebie, nie pobłażajcie sobie, otaczajcie się wsparciem, a Wasze dzieci na tym skorzystają.

  • Dzoana
    2 maja 2015 at 07:15

    Szczytne to wszystko co piszecie, ale ja – nie bedac jeszcze mama – przygladam sie wszystkiemu z boku, na chłodno. Uważam, ze bicie dzieci to faktycznie wyraz slabosci i odreagowania doroslych. Natomiast widze tez jakie sa efekty bezstresowego wychowania – byc moze nieumiejetnego. Widze jak dzieci wchodzą na glowe rodzicom, robią sceny i pozwalaja sobie na wszystko, bo nie obawiaja sie przykrych konsekwencji przekroczenia granic. Byc moze sa rodzice, ktorzy umiejetnie wychowuja dzieci bez klapsa, ale patrzac na młodych rodzicow ktorzy mnie otaczaja widze, ze zafascynowani idea bezstresowego wychowania wyrzadzaja spora krzywde zarowno dziecku jak i calemu spoleczenstwu. Apeluje o rozsadek- niech klaps nie bedzie elementem wyladowania sie, a przemyslana konsekwencja za wielokrotne i co najwazniejsze – swiadome przekraczanie granic. Nie wychowujmy malych terrorystow w imie bezstresowego wychowania, bo przesada w zadna strone nie jest dobra. Sa dzieci, ktorym mozna wszystko wytlumaczyc a sa dzieci ktore beda żerowac na miekkich sercach rodzicow i w nieskonczonosc przesuwac granice tego na co moga sobie pozwolic. To w przyszlych relacjach miedzyludzkich tez nie wyjdzie im na dobre. Bądzmy rozsadnymi, kochajacymi wychowawcami.

    • Agata
      2 maja 2015 at 08:33

      Kluxzowe jest to co piszesz ze nie jestes rodzicem. Perspektywa niestety jest niemiarodajna. Nie istnieje cos takiego jak bezstresowe wychowanie. Polecam w tej materii bloga http://www.agnieszkastein.pl tam duzo właśnie o tym 🙂 i o tym jak mozna wychowywac dziecko bez przemocy. Zachowanie dzieci to efeky dzialania rodzicow wiec za tzw niegrzeczne zachowania to nie dziecko powinno byc karane

  • Marii
    16 września 2016 at 13:42

    Ja byłam bita jak pies przez ojca, coś strasznego, nie życzę największemu wrogowi. I co z tego że wyrosłam na ludzi, jak przeżyłam piekło w dzieciństwie i młodości, którego nawet nie chcę wspominać. Uczucie niemocy, złości, bezsilności, upokorzenie i poczucie że jestem zerem towarzyszyło mi przez wiele lat i miało wpływ niestety na zrycie mi psychiki jako młodemu człowiekowi. Ale już jest dobrze od długiego czasu, na mięczaka nie trafiło ?. Mąż natomiast nigdy nie został uderzony przez rodziców, nigdy! Można? A za niedługo sama zostanę mamą, i jak ktoś podniesie rękę ma moja córcie, spróbuje w jakikolwiek sposób skrzywdzić, upokorzyć, to zabije!!!

  • Aga
    16 września 2016 at 13:46

    Ci co dają klapsy / biją powinni w podobny sposob rozwiązywac swoje problemy z doroslymi…

  • Sikorka
    16 września 2016 at 16:20

    Zgadzam się z tym wpisem w 100% i podpisuję się pod nim rękami i nogami!
    Chociaż dzidzię będę miała dopiero za 3 miesiące 😉

    P.S. Jestem z osób reagujących na przemoc wobec dzieci. Co mnie zaskakuje to to, że często spotykam się z dość dziwną reakcją społeczeństwa, która polega na tym, że to ja jestem upominana „czemu się wtrącam?, co mnie to obchodzi?” zamiast upominać opiekuna bijącego/szarpiącego/wrzeszczącego na dziecko… tego nie umiem zrozumieć. Dlaczego jest przyzwolenie na takie zachowania względem dzieci, a nie ma przyzwolenia na to by reagować w takich sytuacjach….

  • vmmc
    16 września 2016 at 20:56

    Dałam klapsa mojej ukochanej córeczce! Boję się, że to może się powtórzyć. Strasznie się boję. Jak to się mogło stać? Tak bardzo ją kocham! Jestem zdecydowaną przeciwniczką jakiejkolwiek przemocy: wyzywania, szarpania czy klapsów. Nie przemawiają do mnie żadne argumenty „za”. Czuję się strasznie, że ją uderzyłam, bo sama pamiętam,co czułam, gdy dawali mi klapsy, a często wręcz (nie owijajmy w bawełnę) lali mnie rodzice. Święcie wierzyłam, że moje dziecko nigdy nie pozna, co to znaczy. Jestem przecież temu przeciwna! Płaczę, że to się stało i strasznie boję! Nie chcę na nią krzyczeć, bo wiem, że to też boli i staram się to kontrolować. A ten klaps tak mnie zaskoczył, byłam pewna, że nigdy tego nie zrobię, więc nie myślałam o tym w kategoriach „pilnuj się, żeby nie dać klapsa”. Tak sobie mówię, gdy mam ochotę nakrzyczeć, biorę kilka głębokich wdechów i wtedy już mówię normalnym głosem, ale wtedy…. nie spodziewałam się, że tak się zachowam. Źle się z tym czuję!

  • dasdsaf
    16 września 2016 at 21:12

    Dlaczego zniknął mój post? Był moim wołaniem o pomoc!

    • Hafija
      16 września 2016 at 21:14

      Nie zniknął – czekał na moderację

  • Anonim
    20 listopada 2017 at 09:45

    Byłam bita w dzieciństwie. Nie były to klapsy, raczej lanie kablem od piekarnika, pasem, łapką na muchy… Gdy to wspominam czuję obrzydzenie i złość, mimo, że wiem, że oni nie umieli inaczej, nikt im nie powiedział, że można inaczej. Bardzo się boję, że mimo wszystkich starań, nie będę umiała być lepszym rodzicem. Dziś nie wyobrażam sobie jak można uderzyć dziecko, znam jednak siebie, wiem jak skrzywioną mam psychikę, wiem jak łatwo puszczają mi nerwy… Nie chcę być taka jak oni, tylko jak mam to zrobić

  • Kaska
    20 listopada 2017 at 17:40

    A czasami jak dziecko coś zle zrobi to mówią „no wychodzi bezstresowe wychowanie” nikt nie pomyśli ze może takie zachowanie dziecka jest właśnie przez agresje w domu, bo przecież dzieci sie złe nie rodzą ktoś im musiał to pokazac

  • Pppp
    30 kwietnia 2018 at 20:47

    Byłam bita przez mamę, nie uważam, że dobrze robiła. Do tej pory mam problemy emocjonalne, myślę że nie tylko ja. Mam malutką 7 tygodniową córeczkę i mam nadzieję, że nigdy nie dostanie klapsa ode mnie,chociaż wiem że ciężko będzie bo łatwo piszczaja mi nerwy. Nikt nie powinien bić dzieci i być ofiarą przemocy domowej

  • Małgorzata
    29 października 2018 at 13:02

    Ja też jestem w potrzebie. Oczywiście, że nie zamierzałam u zarania podejmowania decyzji o dzieciach stosować przemocy. No i udało się. Starszak ma 5 lat, młodszy 2. Było bosko, spokojnie. Obaj bardzo ruchliwi, były różne sytuacje, bez szczegółów, mamy takich dzieci doskonale wiedzą, o czym mowa. Bez krzyków, bez bicia.
    I stało się: z dnia na dzień dostałam pod swój dach rodziców- oboje zalegli w łóżkach. To zmieniło we mnie wszystko, nie byłam przecież gotowa na taki wstrząs. Przestałam mieć czas dla dzieci. Starszak jest w przedszkolu, młodszy ze mną- wlokę go do przychodni dziadków, po urzędach, NFZetach i ZUSach. Nie mamy czasu na place zabaw, na książeczki- tak, to wszystko jest, ale nie tyle, ile wcześniej.
    Do rzeczy: dziś, wracając ze spaceru z psami uderzyłam go !!! Nic specjalnego się nie zdarzyło. Po prostu marudził, wręczył mi swoją parasolkę, która wkręciła się w psie smycze – rymnęłam do rowu z wodą. Miałam gorsze wypadki i wychodziłam z nich z uśmiechem. Teraz przytłoczenie opieką nad starymi ludźmi pozbawiło mnie CZUJNOŚCI. Tak, to to. Oczywiście widziała tego klapa w tyłek jedna starsza pani, która wysłała mi jednoznaczny przekaz o tym, kim jestem, fajnie, że ludzie reagują.
    Serio- pomagajcie sobie, dziewczyny, nie dajcie się przeładować obowiązkami, nie pozwalacie odebrać sobie radości macierzyństwa, a dziecku- beztroskiego dzieciństwa.
    Tak, przemoc to zło. Każda i w każdym kontekście. Nic jej nie tłumaczy.
    Ale błagam, kiedy to dotyczy kogoś z Waszego otoczenia i możecie coś zrobić, żeby pomóc- róbcie to. Nie teoretyzujcie: „ja na jej miejscu nigdy bym…”, bo kontekst mógłby Was zawstydzić, czasem zwalić z nóg.
    A ja wzięłam Malucha na ręce, utuliłam, poszliśmy do domu. Zostawiłam go na kwadrans z ciotką, a sama poszłam wyznać swój grzech sąsiadce. I dostałam wsparcie- Gocha, na cholerę idziesz z psami i z małym po deszczu ? Raz ja wyprowadzę, raz drugi sąsiad.
    Wiecie, o czym mówię ? Wspierajcie się, dawajcie sobie siłę, pomagajcie. To zmienia, to buduje nas wszystkich. Nie oceniajcie.

Pozostaw odpowiedź greeneyekitty22 Anuluj pisanie odpowiedzi

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki