Kiedy matka się wkurzy


Już mi ręce i cycki opadają od tłumaczenia ludziom ze ja LUBIĘ usypiać swoje dziecko. Że śpiewam mu kołysanki, albo włączam mu je do snu, że tule do snu, ze opowiadam bajki, ze cycamy przed snem i że jest nam z tym zajebiście dobrze. 
On potrzebuje bliskości – my mu ją dajemy. Tak, zdarza się ze nie zaśnie godzinę albo półtorej. 
Trudno
Jesteśmy obok. 
Ale jeszcze raz mi ktoś da wykład o tym ze rozpuszczam i POWINIEN już umieć sam albo protekcyjnym tonem wyrzyga ze „takie duże dziecko i nie unie samo?!” to źle się to skończy. 
Umie, cholera, umie zasypać beze mnie, bo wtedy obok jest mąż albo babcia i umie jak najbardziej. 
Jak jesteśmy w domu to go usypiamy i o dziwo od bycia z dzieckiem wieczorem pół godziny świat się nie skończył, tsunami nie napłynęło, obcy nie najechali naszej planety a ja nie wydrapałam sobie oczu. 
Dziękuje bardzo za troskę, dziękuje za wróżby co będzie za lat 10 i 18 wszystkim mądrym głowom za frazeski pt. „dziecko powinno zasypać samo, najlepiej od pierwszego kurna dnia” 
Ale najgorsze nie jest to ze płyną te dobre rady jak potok tylko to że u ludzi czyjaś bliskość stwarza taki problem! 
Musi zasypać samo żeby nie przeszkadzać rodzicom. 
WTF?!? 
No nie daj Boże dziecko będzie mi przeszkadzać. Na pewno będzie mi wieczorami PRZESZKADZAĆ!
Zaśnie to nie będzie przeszkadzać, to chyba proste.
Czytam blogi ludzi, którym dzieci nie przeszkadzają podróżować na koniec świata do dżungli amazońskiej, a tu ma mi przeszkadzać wieczorem bo trzeba usypiać?! 
Naprawdę ludzie są dziwni. 
A ja według mądrych głów marnuje czas i pewnie mam go za dużo ( tak, tak zapraszam do mojego świata i proszę się poczęstować moją nieograniczoną ilością wolnego czasu) 
Bo on zupełnie będzie niesamodzielny” nie będzie i już na pewno to nie jest niczyj zakichany interes. Uważasz inaczej – fine. Zachowaj to dla kogoś innego. 
Jak to dobrze ze mnie w dzieciństwie tulono i usypiano i wychowywano blisko i jak to dobrze ze pamiętam jak bardo to było dla mnie ważne i jakie poczucie bezpieczeństwa dawało i te wspomnienia mam w głowie usypiając moje dziecko. 
Strzegę się trenerów dzieci, strzegę, ale jest ich tak wszędzie pełno, wszyscy chętni trenować moje dziecko…
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

62 komentarze

  • Kinga
    23 sierpnia 2013 at 15:23

    My też się tak usypiamy, już 17 miesięcy, więc całym sercem jestem z Tobą 🙂 Widzę, jak moje na co dzień nerwowe dziecko, kładzie się spokojnie koło mnie, przytula się i zasypia przy piersi. Wiem, że ona tego potrzebuje. Mi również z tym dobrze. Gdzie problem? 🙂

  • czarownica A.
    23 sierpnia 2013 at 15:27

    Ja od własnego ojca usłyszałam, że powinnam zostawić małą w łóżeczku by ją ZŁAMAĆ…. niech płacze, to się nauczy, że sama ma usypiać i się bawić… 0.o Bo jak ja miałam 2 tygodnie i płakałam, to mnie zostawili do wyryczenia się i już potem więcej nie płakałam tak.. No sukces! Jak nic!

    …. i do dziś wiem, że na moich rodziców nie ma co liczyć…

  • Joanna I Pan Lew
    23 sierpnia 2013 at 15:38

    Niestety, takie było pokolenie. Mi tez to zrobiono, teraz oni płacza, że mnie nie ma…

  • Joanna I Pan Lew
    23 sierpnia 2013 at 15:41

    Chyba miałaś dość cięzki tydzień. Ja na wszelkie typu uwagi reaguję zamienieniem się w smoczycę. Conajmniej. Po to mam dziecko, żeby je tulić ile się da. Ta godzina, któą z nim spędzam przy usypianiu jest czasem tylko dla nas. Po całej gonitwie dnia powszedniego, tęsknocie za małym łobuziakiem, to są najprzyjemniejsze chwile i nagroda. Dla nas obojga. Czasem pozwalam dołączyć się kogutowi domowemu 😉

  • Katarzyna Mirek
    23 sierpnia 2013 at 15:55

    oj ja pamiętam te wykłady na temat tego ze roczne dziecko nadal z nami śpi, a matka wygodna i w nocy jej się wstawać na cyca nie chce. ale oczywiście spanie z dzieckiem to grzech…. ach a i tak trzeba własną ścieżką

  • Marta
    23 sierpnia 2013 at 16:14

    No tak, ludzi wtrącających się i dobrych doradców jest najwięcej, bo przecież wszystko wiedzą lepiej. Ale jak trzeba realnie pomóc to nie ma komu…

  • Malgosia
    23 sierpnia 2013 at 16:15

    A ja śpię ze swoimi dziećmi ( 3 lat)

  • Ania JM
    23 sierpnia 2013 at 16:20

    nie wiem czemu ludzie uzurpują sobie prawo do pouczania i to w taki sposób…Mnie tez to działa na uzębienie….

  • zizi
    23 sierpnia 2013 at 16:41

    Keep calm 😉
    To Twoje dziecko, Twoje zycie i Twoj dom!
    Obcym wara od niego!
    Ja tez usypiam Mikolaja codziennie i tez zdarza sie mi to robic przez ponad godzine… ale na moje szczescie nikt mi do gara nie zaglada.

  • gocha
    23 sierpnia 2013 at 16:52

    ha! kochana uzbrój się w cierpliwość, jak pójdzie do szkoły to dopiero się zacznie. Panie są zawsze k* najmądrzejsze. Ja też słyszę docinki że "jeszcze" karmię, 13 miesięcy dziecko i karmić cyckiem? Nocy nie przesypia? Nie usypiasz w łóżeczku o stalej porze? Mleka nie dajesz? Boże, no nie wiem czy dobrze robisz! Będzie potem płakać! Takie rzeczy słyszę prawie codziennie, i czasem mam to gdzieś a czasem morduję wzrokiem i ripostą. Ku!!!! ile można!

  • Josephine
    23 sierpnia 2013 at 17:35

    Kurcze myślałam, że to mnie ochrzaniasz, bo pytałam ostatnio o usypianie, ale po prostu jaki sposób to robisz 😉

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 17:36

    Niee 🙂 zapomniałam ze pytałaś 🙁

  • sweet or dry...
    23 sierpnia 2013 at 17:53

    A jeszcze najmądrzejsze głowy to te, które same nie mają dzieci ..;/ Kuźwa czasem to mnie aż telepie ale ze spokojem odpowiadam 'moje-robię tak jak chcę ja i Ona'

  • mama84
    23 sierpnia 2013 at 18:04

    A my już prawie 3 lata usypiamy:P
    W sumie to w większości mąż usypia, bo to jest taki ich męski czas kąpiel i usypianie, a Miki usypia sam jak gdzieś czasami w ciągu dnia mu się zdarzy:)
    A z słuchania doradców to już się dawno wyleczyłam, ale takie komentarze naprawdę potrafią wku… zdenerwować.

  • Nikki i jej piernikowy synek
    23 sierpnia 2013 at 18:18

    Wychowywanie dzieci to indywidualna sprawa i nikt nie ma prawa się wtrącać w cudze sprawy. Nie rozumiem, jak można krytykować chęć oddania się dziecku z czystej miłości. Dziecku nigdy nie będzie zbyt dużo tego uczucia.

  • Joanna P.G
    23 sierpnia 2013 at 18:54

    Trzymaj się. A do ludzią, którzy się wpieprzają i pouczają mowi sie FO. Mój synek zasypia sam, mojej siostry dzieci z mamą i nigdy żadnej z nas nie przyszło do głowy, żeby pouczać.
    Ślę dużo pozytywnej energii, bo chyba się trochę nazbierało ( mam nadzieję, że się mylę)

  • Anelisa
    23 sierpnia 2013 at 19:47

    Kurczę, ja niemal od pierwszego dnia słyszę, że dziecko rozpuszczam, bo usypiam.
    A bliska mi mama wręcz wyznawała teorię,, Niech ryczy, zmęczy się i zaśnie"
    Zawsze od niej z mieszkania wychodziłam wtedy, bo nie mogłam słuchać jak dziecko płacze.
    Nasza mała śpi jak się uda, raz z nami, raz w łóżeczku. Ale nigdy nie usypia sama. Zresztą- nie ma nic piękniejszego niż te slepka wpatrzone w mamę chwilkę przed zaśnięciem:)

  • Anonymous
    23 sierpnia 2013 at 20:45

    A my tez usypiamy razem, też śpiewamy, czytamy mało tego łóżko Córci stoi koło naszego i nikt na tym nie ucierpiał. Idąc tropem "trenerów" to ciekawe czy ich dzieci będą wiedziały co to bliskość
    Pozdrawiam
    blogowa mama
    http://www.blogowyswiat.bloog.pl

  • Klaudia
    23 sierpnia 2013 at 20:46

    A co jest złego w tym że dziecko zasypia z rodzicem O.o ja w ogóle tego nie rozumiem. Dla mnie normalne jest nawet to że 7, 10, czy 15 latek zasypia w asyście rodzica. Czy to jest nienormalne żeby prze snem, pośpiewać, poprzytulać, lub zwyczajnie porozmawiać z dzieckiem ? Po prostu z nim być ?
    I teraz mam pytanie, kto daje takie mądre rady ? Samotna osoba ? Bo jeśli nie , to trzeba zadać pytanie "a ty jak usypiasz, obok bliskiej osoby ? obok męża? żony? naprawdę ?! to w takim razie jesteś taki niesamodzielny … " Bo w czym różni się usypianie dziecka z rodzicem, wspólnego snu dorosłych ???

  • Asia_P
    23 sierpnia 2013 at 21:01

    Też usypiamy..albo ja albo mąż..zawsze bajeczka na dobranoc a potem głaskanie albo przytulanie..albo wystarczy po prostu być obok..nie jesteś sama!!! My to bardzo lubimy i nawet nie przeszło nam przez myśl by się oduczać.. bo tu nie ma się czego oduczać..to nie jest żaden zły nawyk tylko miłość 🙂

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:03

    Dobre pytanie 😉

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:04

    Ano miałam 🙁
    Zwykle wpuszczam jednym i wypuszczam drugim uchem ale czasem czara się przeleje

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:04

    A ja też 2,5 😀

  • mia gioia nella vita
    23 sierpnia 2013 at 21:04

    ZNAM to!!!! tez mnie to wkur@@@@ mam dwoje 2,5latke i 6 miesieczniaka i usypiam starsza tule czytam to takie nasze jest wkoncu kazdy prawi ze ona taka duza i wogule a ja mysle ze widzi jak sie Malego nosi itp i tez by chciala ja lubie usypiac i bede i basta.ściskam

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:05

    Czasem tez się zastanawiam ile można!

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:06

    No nazbierało 🙂 ale wychodzę na prostą

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:07

    I ja też będę!!

  • mamoaczemu
    23 sierpnia 2013 at 21:09

    Mocno. Ale się zgadzam. Wszyscy dookoła "najlepiej" wiedzą, jak wychowywać nasze dzieci. Ja nie mam wyrzutów sumienia, że moje dziecko zaczytywałam do spania nawet i przez godzinę. Albo że zasypiał mi chłopak wtulony we mnie czy w tatę aż ciężko się było wyplątać. Jemu dobrze i nam dobrze. A że wieczór krótszy – cóż, chciałam mieć dzieci, to je mam, a to oznacza drastyczne zmniejszenie ilości czasu na cokolwiek i to jest ok. Drugie dziecko na razie przy piersi usypiam, ale mała ma dopiero 4,5 miesiąca, więc nie wiem, co będzie dalej. Pewnie podobnie 🙂

  • Rubella
    23 sierpnia 2013 at 21:13

    U mnie to samo… Mój synek ma 19 miesięcy i karmię go jeszcze w nocy, bo się przebudza po 3 razy nawet i nie potrafi zasnąć bez cycusia…
    "jak to?" "daj mu smoczka" "daj mu butelkę" "głodny jest pewnie – daj mu obfitszą kolację" "jak to – usypiasz go głaskając? sam powinien" "połóż go w łóżku i wyjdź, popłacze i zaśnie" "spisz z nim w łóżku????" "nie dajesz mu czekolady? / danonków / lizaka / frytek????" "nie macie TV? to co on ogląda????"

    Dodam, że Adaś dostał smoczka jak miał 3 tygodnie, ale po skonczeniu 4 miesięcy sam go odrzucił, a butelki nigdy nie zaakceptował… – "kup mu smoczek innej firmy" "podawaj mu różne butelki tak długo, aż jakąś zaakceptuje"

    Smutne, że tak mało zaufania i to najczęsciej ze strony najbliższych (mama, teściowa… :(( )

  • mia gioia nella vita
    23 sierpnia 2013 at 21:18

    PRAWIDŁOWO!!! TWOJE DZIECKO i robisz tak jak uważasz nie pasuje komuś niech nie patrzy co i jak robisz i nosa nie wtyka…. ja pogoniłam całe to psioczące towarzystwo gadać to potrafia ale jak człowiek pomocy potrzebuje to moment wszyscy znikaja! dobrej nocki

  • ...marta
    23 sierpnia 2013 at 21:26

    Wczoraj nocowaliśmy u teściów. Kubie wzięliśmy łóżeczko turystyczne (:****), zasnął mi w ramionach – przytulamy, tulimy, zasypia nam na rękach, bądź życzy sobie by odłożyć go do łóżeczka. W nocy obudził się z płaczem… Mąż wziął go do nas do łóżka. Z racji, że było wąskie, ja spałam od ściany, syn na miejscu męża, a on na podłodze, by pilnować, żeby Kuba się nie skulał. I nawet się wyspaliśmy i rano synka utuliliśmy. I było to dla nas normalne i naturalne, że on może się nie czuć pewnie w nowym miejscu, a to nasze zadanie by o niego dbać. Wtedy i zawsze.

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:27

    :* cieszę się, że się przydaje. U nas leżało odłogiem 🙂

  • Agnieszka matysek
    23 sierpnia 2013 at 21:35

    Syn ma skończone 2 lata. Dotychczas nie chciał więc nie jeździł w wózku. Przez przypadek pewnego razu się przejechał i polubił. Dzięki temu mogłam wybrać się na dłuuugi spacer. Po drodze od nieznajomej pani usłyszał: Taki duży chłopak i jeszcze w wózku… Nieźle. A to była jego trzecia przejażdżka w życiu.

    Kiedy w rozmowie na temat karmienia piersią rzuciłam argument zaleceń WHO co do karmienia conajmniej do 2 roku życia… w odpowiedzi otrzymałam gest obrzydzenia, kręcenie i potrząsanie głową i wielkie "Blleeee"… Coś jest ze mną nie tak czy z pokrętnymi myślami innych. Czy tylko ja widzę dziecko w 2-latku? I dlaczego to tak obrzydza innych, przecież nie każę im karmić za mnie..

    Pisząc to na pokrewnym poglądowo blogu śmiać mi się chcę i nawet trochę z tego drwię. Ale w obliczu realnej sytuacji konfrontacji krew mnie zalewa i czuję się taka bezsilna. Niektórzy otoczyli się takim grubym murem światopoglądowym.

  • Hafija
    23 sierpnia 2013 at 21:38

    Straszne, ale prawdziwe

  • Skrajna75
    23 sierpnia 2013 at 21:38

    Ja często czuje współczujące spojrzenia na pytania czy przesypia całe noce…ale jak słyszę dobre rady że mam zostawić w łóżeczku i czekać aż dziecko się wypłacze to się zastanawiam po co? Dziecko umęczone, całe w spazmach, trzęsie się całe…jaki problem jest aby je tulić do snu, przychodzić jak zapłacze? Przecież wtedy daje mu poczucie bezpieczeństwa…skoro teraz tego potrzebuje…wierzę że przyjdzie dzień kiedy zacznie samo zasypiać, przestanie się wybudzać..po prostu skoro ma taką potrzebę dlaczego mam jej tego nie dać? co mnie to kosztuje? A dobre rady że rośnie mi terorystka, że rozpuszczam dziecko puszczam mimo uszu…dla mnie najważniejsze jest jej dobro i jej potrzeby…

  • Agnieszka matysek
    23 sierpnia 2013 at 21:44

    Pięknie sprawiedliwe choć smutne podsumowanie.

  • Mila
    23 sierpnia 2013 at 21:44

    Mnie to jest takich ludzi żal… Ma wrażenie, że ich nikt nigdy nie przytulał.

    Ja mojego dwulatka usypiam… Znaczy teraz głównie usypia go mój mąż, bo ja usypiam córkę, ale jak zdarzy się, że Lusia zaśnie wcześniej, to z pieśnią na ustach lecę usypiać Wojtusia! Uwielbiam go przytulać przed snem i patrzeć jak odfruwa 🙂

  • mandarynkowa mama
    23 sierpnia 2013 at 21:54

    U nas z usypianiem bywało różnie, zmienia się to co kilka miesięcy, robimy tak jak aktualnie ANtkowi pasuje, teraz akurat ma fazę że coby się nie działo zaśnie o 21… nie ważne jakby był zmęczony wcześniej, wygoniony, najedzony itp. usypiamy teraz na naszym łóżku, jak jesteśmy z m. w domu to razem, ANti się przytula kręci, chichra, uwielbiam te momenty, owszem czasami godzinę czy 1,5 to trwa ale co poradzę:) Olej gadanie innych, rodzice najlepiej czują co ich dziecku potrzebne:*

  • surrealistka
    23 sierpnia 2013 at 21:59

    Tia … każdy wie lepiej… a tulcie się, śpijcie ile wlezie!

  • Agnieszka matysek
    23 sierpnia 2013 at 22:03

    Jeszcze jedna przerażająca myśl nasunęła mi się odnośnie stylu macierzyństwa. A mianowicie… że gdyby nie przypadek wciąż motałabym się w tych wszystkich z palca wyssanych radach. Był czas że postrzegałam macierzyństwo jako niewolę i harówkę a wychowanie za tresurę opornego zwierzęcia. Nie czerpałam wtedy radości z bycia matką… a może to jakaś depresja poporodowa była? Później miotałam się między radami ze wszech stron i na każdy temat. W końcu natknęłam się na książkę, potem drugą i trzecią… które diametralnie zmieniły moje spojrzenie na macierzyństwo. Przestałam wychowywać tylko być z dzieckiem i dla dziecka a dziecko zaczęło być dla mnie. Nie wiem wszystkiego ale dziś mam obrany kierunek drogi przez macierzyństwo i wiem że robię słusznie. Czasem zaboli a czasem zdziwi to jak się ludzie przechwalają, że dziecko od początku zasypia i śpi samo w osobnym pokoju. A na skutek tego druga i trzecia matka widzi nienormalność w tym, że ich dziecko przebudza się w nocy. I szuka rad, dokarmia na siłę bo może z głodu… Ech! Niestety dla nich moja opinia niewiele znaczy, bo dla nich ja olałam sprawę bo nie odkładam do łóżeczka, bo usypiam przy piersi, bo karmię taaakie wiieelkie dziecko…
    Ale i tak dobrze że w pokoleniu naszych rodziców już przeszła moda na oddawanie nadmiaru dzieci do przepełnionych, podobnych do obozów koncentracyjnych sierocińców, gdzie co słabsze gatunki wymierały z braku czułości…

  • mandarynkowa mama
    23 sierpnia 2013 at 22:05

    Pięknie napisane:)

  • piegowata mama
    23 sierpnia 2013 at 22:55

    A moje dzieci prawie od zawsze zasypiają same i czasem mi brakuje tych chwil, gdy były całkiem malutkie i zasypiały w moich objęciach. Fakt zasypiaja w ciągu 10 minut same w swoich łóżkach i mam 'spokój' ale nie bardzo mnie interesuje, że inne dzieci zasypiają z rodzicami. Serio co to kogo? Poza tym ktoś lubi wieczorem sobie posiedzieć z dala od dzieci, a ktoś lubi sobie zasypiać przy dzieciach. Nie wiem czemu komuś innemu niż rodzice tego dziecka to w ogóle przeszkadza. A niech się bujają!

  • Czym zająć Malucha - Mamiczka
    23 sierpnia 2013 at 23:13

    Też usypiam Malucha 😉 Tylko u nas to się odbywa bez cycka. I śpimy razem. Lubimy to i nikomu nic do tego 🙂

  • my sons mum
    23 sierpnia 2013 at 23:14

    Masakra, co? Wiadomo, będzie totalnie niesamodzielny, myślę, że jeszcze jak będzie w gimnazjum, to nie będzie umiał sam zasypiać :PPP A ja też uwielbiam usypiać. Rączka maluszka w mojej ręce. Jego rączka obejmująca mnie w pasie. Jego główka na moim ramieniu. A jeszcze niedawno – on przy cycu:) A ja coś jeszcze dodam od siebie: jak ludzie widzą, jak F. jest do mnie przywiązany – że ze mną zasypia i lubi się tulic, to od razu zaczynają się przepowiednie (bo, wiesz, że u nas drugie w drodze): "Oj ale będzie zazdrosny, ale będziesz miała ciężko, oj nie ma bata, będzie zazdrosny, no ciekawe jak on to przyjmie". Rzygać mi się od tych tekstów chce. Bo faktycznie, jeśli chce się mieć dwójkę dzieci, to tylko wytrenowane – inaczej nie będzie czasu na "M jak milosc" i "Na wspólnej".
    PS Ja nigdy nie byłam tulona i usypiana do snu. Wiem, co straciłam – ważną więź. Właśnie dlatego moim dzieciom to daję. Uściski pokrewna Duszo:*

  • zmorapotwora
    23 sierpnia 2013 at 23:49

    A ja wciaz usypiam mojego 4 latka. Nie wyobrazam sobie inaczej. Teraz nie siedze z nim dopoki nie zasnie ,ale 15 min zawsze. Bo potrzebuje, zawsze potrzebowal mojej obecnosci wieczorem. Opowiada mi zdarzenia calego dnia,albo po prostu glaszce mnie po wlosach. Bo lubi. Bo potrzebuje. Po 15 min albo juz smacznie spi albo jest calus , przytulasek i dobranoc, wychodze z pokoju.
    Teraz gdy spodziewam sie drugiego dziecka wprowadzilismy lekka zmiane, jendego dnia siedzi tata drugiego dnia mama. Zawsze ktos jednak te 10 15 min z nim jest.
    No i zawsze przed spaniem jest czytanie na dobranoc.
    Taki mamy rytual, a jak sie komus nie podoba to jego sprawa. Dla mnie to jest fajna chwila tylko dla nas, w ciszy. Spokoju

  • zmorapotwora
    23 sierpnia 2013 at 23:54

    A jeszcze dodam, ze usypialam go i do samego konca, poki nie zasnal, dopoki nie skonczyl 2 lat. Czasem i ponad 1 h, fakt czasem juz sil nie mialam, ale nie przyszlo mi do glowy by zostawic go p,aczacego…potrzebowal mojej bliskosci. W koncu przyszedl moment, ze dorosl do tego , ze po15 min moge wyjsc z pokoju.
    Wyznaje zasade, ze nic na sile, dziecko samo dorasta do penych sraw, jedno wczesniej drugie pozniej.
    Zrobi mi sie b przykro jak powie, ze juz nie chce bym z nim wiecorem troche posiedziala…a wiem ze kiedys tak powie.

  • Zielona Shamandura
    24 sierpnia 2013 at 01:37

    My też usypiamy i śpimy razem i tulimy jak najwięcej. I też słyszymy wokół że za bardzo, za blisko, że będzie niesamodzielny. Ale jest spokojny, uśmiechnięty, ufny i uwielbia się do nas przytulać więc już się nie przejmujemy tym co słyszymy wokół, ważniejsze jest to co czujemy 😉

  • Duszyczka
    24 sierpnia 2013 at 05:53

    A co jest zlego w bliskosci rodzicow? Mam wrazenie, ze niektorzy ludzie sa po prostu kompletnymi egoistami, rodzice 4 latki ktora sie opiekowalam przez ostatnie 3 lata zawsze ale to zawsze poswiecaja swoj czas coreczce zanim ta pojdzie spac. Śpiewaja jej kolysanki, czytaja na dobranoc, po prostu SĄ razem blisko. Bo sie kochają i mala wcale nie jest niesamodzielna. Wrecz przeciwnie, wlasnie te poklady milosci bardzo ja usamodzielnily, dziewczynka sobie z wieloma rzeczami radzi super i jest bardzo bardzo samodzielna. Bo wie, ze ma wsparcie kochajacych ja rodzicow (no i cioci tez;) mam odczucie, ze niektorzy dzieci maja z przymusu a nie z milosci i moze im zazdrosc, ze poswiecacie swoj czas swojemu dziecku, bo oni tak nie potrafia? W kazdym razie nie przejmuj sie, niech kazdy sie lepiej trzyma swojego interesu 🙂

  • greeneyekitty22
    24 sierpnia 2013 at 08:48

    ja zawsze usypiam swojego Synka, ba powiem więcej przez ponad dwa lata był usypiany może trzy razy przez kogoś innego… codziennie robię to ja…dodam że moje dziecko jest bardzo samodzielne i ciekawe świata 🙂

  • Mamine Skarby
    24 sierpnia 2013 at 09:57

    Ludzie "mądra rada" potrafią wkurzyć, znamy to. Róbmy swoje a odmienne zadnie innych miejmy głęboko.

  • Agnieszka matysek
    24 sierpnia 2013 at 12:52

    Faktycznie takie było pokolenie. Takie były nauki w temacie, książki, telewizja i wszelkie porady. Kiedyś myślałam, że prawidłowy model wychowania jest jeden, niezmienny i trudny do ogarnięcia i wykonania. Myślałam, że dziecko trzeba kierować, Każdy przełomowy rozwojowy krok wymusić, że na wszystko wpływ ma rodzić i jego kompetencje. Dziś wiem, że co pokolenie to inne prawdy głoszone o rodzicielstwie (kiedyś bicie było zalecane, zostawiane dziecko samo w łóżku aż uśnie ze zmeczenia na skutek płaczu, a nawet dawno temu panowało niekryte przyzwolenie na oddawanie nadprodukowanych dzieci do sierocińców nam znanych głównie z bajek o sierotach, nawet niby światli ludzie i mądre głowy tak robili.. itd.). Wszystko było inaczej. Kiedyś po porodzie dzieci były w osobnych salach, płaczące, jedynie do wglądu i karmienia, dziś tuż po porodzie kładą jeszcze nieodcięte dziecko na piersi matki, potem przebywa ono razem z nią, jest cisza przeważnie. Wiem, że z dzieckiem trzeba przede wszystkim być, nie tresować, choć ten wyniszczający mit funkcjonuje do dziś. Nie wiem czy coś takiego jak psychologia funkcjonowało dawniej w przeciętnym domu. Nic, nieważne. Teoretycznie doświadczeni wiedzą lepiej i już – taki mur nie do przebicia. Chcieli wytresować dziecko na opiekuna na starość, chyba sporo osób się przewiozło na tym przedmiotowym podejściu. Ja w dzieciństwie nie byłam do niczego zmuszana, sama decydowałam czy chcę pomóc… i wiecie co? Pomagałam. Nie przeliczam swojej pomocy na bezcenne wysiłki. Znam takich, którzy byli przymuszani, a teraz czują się wykorzystywani przy spełnianiu nawet błahej prośby, choćby to było podanie szklanki wody czy zrobienie herbaty…

  • Mama Malinowa
    24 sierpnia 2013 at 22:03

    Ja też lubię usypiać mojego synka, mało tego.. często za nim tęsknię jak śpi i nie mogę się doczekać ranka! 🙂
    Buźka

  • Dariusz P
    25 sierpnia 2013 at 01:42

    Chciałbym poradzić się doświadczonych Mam w sprawie czytania dziecku na dobranoc. Co można czytać miesięcznemu synkowi?Macie jakieś ciekawe, sprawdzone i godne polecenia propozycje? Wiadomo że jeszcze przez kilka miesięcy fabuła nie będzie dla małego najważniejsza, ale chciałbym idąc za radą wielu osób powoli wprowadzić ten element do naszego rozkładu 🙂 @Hafija – nasuwa się jedna myśl na to co napisałaś – Keep calm 😉 tak chyba już jest na tym świecie że najmądrzejsi jesteśmy oceniając zacowanie innych, ale żeby spojrzeć trzeźwo na siebie… To już przerasta możliwości przeciętnego Kowalskiego ;-P Pozdrawiam!

  • Agnieszka matysek
    25 sierpnia 2013 at 21:10

    Polecam bajki znane ci z własnego dzieciństwa. Myślę, że prawdziwiej czyta się bajki do których ma się sentyment. Ja nauczyłam się na pamięć ballady A. Mickiewicza "Powrót taty" bo pamiętam jak babcia nam ją recytowała w dzieciństwie.

  • Agnieszka matysek
    25 sierpnia 2013 at 21:11

    Polecam bajki znane ci z własnego dzieciństwa. Myślę, że prawdziwiej czyta się bajki do których ma się sentyment. Ja nauczyłam się na pamięć ballady A. Mickiewicza "Powrót taty" bo pamiętam jak babcia nam ją recytowała w dzieciństwie.

  • Porcelanowa
    26 sierpnia 2013 at 10:33

    A ja dzisiaj, jako dorosła osoba, myślę sobie, że chciałabym, żeby moi rodzice kiedyś ze mną tak zasypiali. To musi być wspaniałe.
    Nie mam jeszcze dzieci i pewnie dużo wyobrażeń w głowie na temat tego, jak powinno wyglądać moje macierzyństwo. Mam nadzieję, że będzie wyjątkowo niesamowite dla moich dzieci 🙂

  • Anonymous
    26 sierpnia 2013 at 13:13

    Dokładnie, Klaudia. Jak ktoś próbuje mnie pouczać w kwestii usypiania mojego ponad dwulatka, stosuje ta sama argumentację. Działa:)

  • Anonymous
    26 sierpnia 2013 at 13:34

    Zgadzam się z Tobą, dziecko samo dorasta do pewnych rzeczy i nie sposób tego przyśpieszyć. Owszem, można wytresować, tylko, że powstają wtedy deficyty bliskości, poczucia bezpieczeństwa (brak zaufania, negatywny obraz świata/siebie i tak dalej..) co niestety "procentuje" na dorosła życie. Chyba nie o to w macierzyństwie chodzi… Nasz synek jak skończył 2 latka sam zdecydował,że będzie spał w swoim łóżeczku. Dalej towarzyszymy mu w zasypianiu, bo tego potrzebuje. Przyjdzie dzień, że sam zacznie zasypiać.
    Też mnie złoszczą te wszystkie wróżby, że się przyzwyczai…, że w tym wieku to już nie powinien… No u nas przepowiednie się nie sprawdziły, nie będziemy uwiązani z Małym w jednym łóżku do 18stki… uufffff 🙂

  • Anonymous
    26 sierpnia 2013 at 21:37

    Dodam cos od siebie.. U nas było tak, że moglibysmy się obawiać, ze kiedy beda problemy z odzielnym spaniem, z noszeniem na rekach itp.. I było tak, ze ktos zasugerował to gdy uslyszal ze spimy razem z dzieckiem. Ale jakos puszczałam mimo uszu a gdyby tak teraz ten ktos chcial dowiedziec sie jak nam sie sprawy ulozyly zobaczyl by ze nie mial racji.
    Zaczelo sie od tego, ze synek zaczal sie kiedys duzic przez sen – mial trzy tygodnie zaledwie id ziekuje Bogu ze meza cos tknelo i akurat podszedl do lozeczka wtedy. Spedzilismy w szpitalu trzy doby zeby sprawdzic czy wszystko ok, ale nie powtorzylo sie, jednorazowy incydent ale moglo skonczyc sie tragedią gdybysmy w pore nie zareagowali. Od tej pory zaczal spac z nami. Karmiłam tez wiec nawt wygodniej mi bylo. Przez jakies 3-4 miesiace spalam ak ze byle glebsze westchnienie synka wybudzalo mnie i sprawdzalam czy oddycha, czy wszystko ok. Potem zaczelam lepiej sypiac ale on nadal z nami – poki sie nie kręcil, nie obracał od zewnetrznej strony (asekurowany poduszkami mimo wszystko) lozka zeby mąż przypadkiem go nie przygniotl przez sen. Potem gdy zcazalsie krecic, przekrecac, spal w srodku. Zaczynało nam byc niewygodnie b mal sie krecil, kopal ale przyzwyczail sie rzeczywiscie choc od ok msc w dzien kladlam go(jesli spal w domu a nie na spacerze) w lozeczku zeby kojarzyl mniejsce ze spaniem. Pierwszy raz odlozylam go do jego lozeczka na noc gdzies okolo 10 miesiaca, raz wubudzal sie co chwile, innym raze spal przynajmniej do polnocy kiedy bralismy go do siebie, mijaly tygodnie a nagle synek przestal chcecc byc noszony do usypiania, wolal lezec na lozku (akura zaczely sie cieple dni, moze goraco mu bylo) ewentualnie zasypial przytulony w pozycji pionowej. Potem bylo samo lezenie w oku – naszym i krecenie sie, zasypial u nas, odkladalam go do jego lozeczka i potrafil coraz czesciej przespac tam całą noc. Od jakiegos czasu a synek ma 15 miesiecy, cora czesciej zdarza sie ze sam chce zeby go odlozyc do lozeczka, gdzie pokreci sie chwilei zasypia! Kazdy z tch etapow ewaluowal powoli,nic nie robilismy na sile i z jednej strony cieszy mnie ze on taki "dorosly" ze juz nie musze nosic, ze usypia sam, niejednokrotnie jednak brakuej mi tego – ale co zrobi, jego wybor 😀 ( w ciagu dnia duzo sie przytula i jest przytulany wiec nie brakuje mu tego, widocznie przytula sie tyle, ile potrzebuje a zasypiac lubi sam, ni elubi byc glaskany, trzymany za raczke – tak jak pisalam, z jednej strony ulatwienie dla nas, z drugiej – zal ze takie czasy juz minely. Ale z jednego sie ciesze – wszystko wyszlo naturalnie, nikt go nie odkladal na sile zeby sam zasypial, spal z nami dosc dlugo – wiec choc tyle ze te 15 miesiecy dalismy mu w tej kwestii (usypiania i tylnia do snu) tyle ile potrzebowal. Ciesze sie ze nie probowalam tych rad zeby odkladac (choc niejednokrotnie czytając zazdroscilam momentami tego, ze ktos sie wysypia, ja pierwszy raz dluzej niz 4 godziny ciągiem, bo 6 godzin, przespalam gdy synek mial 7 miesiecy..) ze dawalismy mu (mąż na czas usypiania kiedy juz nie nosilam malego tylko zasypial u nas na lozku, jesli byl w domu juz o tej porze, lezal obok tez – wszyscy we trojke na naszym lozku, a synek krecąc sie do przyturlał się do meza i i przytulał to do mnie) tyle ile potrzebował.
    A rady jak te opisane przez Ciebie, nie wierze ze dają rodzice! no chyba ze starsi, ktorzy swoje dzieci dawno odchowali i nie pamietają..

    an

  • Ania
    28 sierpnia 2013 at 21:43

    Też mnie przerażają takie teksty. A też często słyszę – Jeszcze karmisz? Jeszcze usypiasz przy cycku? Jeszcze śpi z wami? Jeszcze to jeszcze tamto? Po co go zabierasz? Zabieram bo lubię, karmię bo lubię i on lubi, śpię bo lubię i on lubi.koniec kropka. Ja tak chcę, moje dziecko tak chce innym guzik do tego!!! A Ty usypiaj, kotzystaj ze wspólnego czasu bo to najcenniejsze chwile!

  • gizmowo
    6 września 2013 at 09:42

    U nas z dzieciakami usypianie do po prostu odkładanie, przykrywanie i buziak, ale! Nie mogę się doczekać, aż będą chcieli, abym im czytała czy śpiewała! Naprawdę!
    Teraz nie chcą, bo się rozbudzają 🙂

  • Aneta Sawicka
    7 września 2013 at 22:14

    mój synek ma 5 miesięcy i od pierwszego dnia śpi ze mną w łóżku. Wiele osób się dziwi, komentuje, ale ja twardo mówię, że na razie nie zamierzam tego zmieniać.Uwielbiam z nim spać, uwielbiam czuć jego małe ciałko wtulone we mnie. Kocham to jak głaska mnie po piersi, kiedy go karmię, jak sie przytula i powoli, z poczuciem bezpieczeństwa zasypia. Nigdy nie pozwoliłabym, aby się wypłakiwał w łożeczku. Nie wyobrażam sobie jak można malutkie dziecko, już w pierwsyzch dniach od urodzenia kłaść spać w innym pokoju. Co takie dziecko musi czuć? Było 9 miesięcy bezpieczne w brzuszku mamy, aż tu nagle zostaje samo na długie godziny. Brrr
    Myslę,że Filipek sam zadecyduje, kiedy będzie chciał spać w swoim łóżeczku. na razie nie widzę potrzeby,żeby cokolwiek zmieniać. Po to zostałam mamą, aby dac mojemu dziecko wszystko, to co najlepsze. A dla takiego maluszka nie ma chyba nic lepszego od mamy tuż obok:)

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki