Jak podać dziecku syrop?


Od kiedy dziecko dostało od mamy Zinnat przy zapaleniu płuc od wtedy podawanie syropów jest udręką. 
Nie oczekuję, że dziecko będzie z uśmiechniętą miną łykać wszystko co mu zaproponuję, ale chociaż minimum współpracy…

Kiedy wyjmuję butelkę z apteczki dziecko już mówi „Nie!” bardzo władczym tonem – nie znoszącym sprzeciwu.

Kiedy napełniam strzykawkę lekiem to jego już nie ma w zasięgu wzroku.
Kropelki, tran, syrop – wszystko podaję w strzykawce.
Jak już ta jest napełniona i czas jest podać specyfik dziecko kładzie się twarzą w poduszce i woła – „Nie, nie nie” – nieważne co chcę podać!
Na nic prośby i przekonywanie. Mąż podnosi delikwenta sadza na swoich kolanach a on „Nie!” i jedną ręką zasłania usta a drugą odpędza strzykawkę.
Po chwili patrzy z obrzydzeniem na sprzęt w moim ręku, mówi „O nie!” i otwiera buzię.
Syrop trzeba wlać na policzek – nie na język. Jeżeli z jakiejś dziwnej przyczyny poleję po języku to syrop wraca, wraca z kolacją, obiadem czy co tam było ostatnio jedzone. 
Potem jest mina… bleeee, głośne „O fuj!” i ucieczka po popitkę…
Nawet jakby dostał ambrozję z rąk samego Zeusa, to miałby odruch wymiotny i uciekałby żeby zabić smak czymś innym – ten typ tak ma!
Z prywatnych dramatów – zniszczyłam bramkę w drzwiach balkonowych – koniec z otwartym balkonem non-stop. Jak dziecko śpi lub szaleje z kimś to można balkon otworzyć na oścież, niestety już na noc nie mam odwagi bez bramki, bo Młody potrafi jak ninja – bezszelestnie poruszać się po mieszkaniu. 
Konkurs z LoveMum już się zakończył, niebawem wyniki – a ja będę miała dla was kolejną niespodziankę! 🙂

***

Jesteśmy na Facebooku!

 
Pinterest

  Follow Me on Pinterest 

i Bloglovin

  Follow on Bloglovin
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

16 komentarzy

  • Nessie
    6 sierpnia 2013 at 10:17

    Nie przejmuj się, Piotr tak miał w tym wieku, żeby podać mu lek konieczne były dwie osoby, a jeśli byłam w domu sama to JEDYNYM sposobem było unieruchomienie go na podłodze miedzy nogami i przytrzymanie zamkniętej buzi po podaniu syropu. A potem mu się odmieniło i teraz od dłuższego czasu jest luz. Dostaje do łapy dozownik i sam sobie aplikuje bez żadnych protestów.

  • Paulina Kwiatkowska
    6 sierpnia 2013 at 10:25

    Eh, no tak to jest, że niektórzy mają wstręt do syropków…

  • matka_de
    6 sierpnia 2013 at 10:48

    Nie zazdroszczę. U nas syropki jakoś podejrzanie łątwo wchodzą. Za to mogę zaproponować pomysł usadowienia dziecia w krzesełku do karmienia (jeśli z takowego jeszcze korzysta), wtedy jedną ręka da się dziecko opanować – u nas takie walki z Fridą. Ale jak odruch wymiotny to już gorzej.

  • Lukrecja
    6 sierpnia 2013 at 10:59

    moje dziecko na widok strzykawki z syropem wymiotowało:/
    wiec u nas syrop wędruje do coli i po krzyku
    inne lekarstwa też z colą
    inaczej nie przejdą

  • Karolinaa
    6 sierpnia 2013 at 11:56

    To normalne. Chyba wszyscy rodzice przez to przechodzą lub przechodzili. U nas było podobnie. Podawanie leków na siłę – inaczej się nie dało. Teraz -chyba młoda już się przyzwyczaiła – pije bez problemu.

  • asia-kol7
    6 sierpnia 2013 at 13:20

    u nas też po Zinacie był wstręt do czegokolwiek w strzykawce (też zawsze wstrzykujemy odmierzoną dawkę do buźki) i wzięłam młodego na sposób: podałam lek łyżeczką, a że nie wiedział co to takiego z chęcią otworzył buźkę i połknął 🙂

  • Go/parentnik.pl
    6 sierpnia 2013 at 14:46

    Mam wielką traumę i opór przed podawaniem jakichkolwiek syropów naszemu Prezesowi na siłę, po tym jak kiedyś wlałam Mu coś w ten sposób do buzi (chyba coś przeciwbólowego) a On się zakrztusił. Do dziś mam przed oczami tę Jego rozpaczliwą walkę o oddech i wielkie, przerażone, wpatrzone we mnie oczy. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia, kiedy każda sekunda trwa całą wieczność i ma się ochotę za wszelką cenę cofnąć czas o minutę. Do tej pory kiedy Prezes płacze, a ja mam Mu w tym czasie podać jakiś lek, wpadam w lekką tachykardię, a ręce trzęsą mi się tak, że trudno mi utrzymać łyżeczkę.
    Bycie rodzicem nie jest łatwe 🙂

    • Roulette
      14 maja 2019 at 21:53

      Dzisiaj spotkało nas to samo. Okropne!!!:( nie życzę nikomu

  • Aga
    6 sierpnia 2013 at 20:03

    ja też podaję w strzykawce. jak na razie Zosia uwielbia wszelkie lekarstwa w płynie, skacze z radości i woła mniam mniam. oby jej to nie przeszło….

  • Anonymous
    6 sierpnia 2013 at 20:48

    Hafijo… Dziś robiłam rtg zęba i pani widząc mnie z małą pytała czy karmię. Po krótkiej rozmowie (pani ogólnie była sympatyczna) stwierdziła "ja bym nie robiła zdjęcia jak karmię"… No i hmm… Że w ciąży nie można to wiem, zresztą przy każdym rtg informacja wisi jak byk, ale o karmieniu piersią pierwsze słyszę. Czy ja jestem niedoinformowana? Jak się ma takie promieniowanie do karmienia, orientujesz się może?
    Zdjęcie ostatecznie zrobiłam pod ściśle przypiętym kaftanikiem, bo ząb do leczenia… :/
    Pozdrawiam
    Magda

  • Hafija
    6 sierpnia 2013 at 20:54

    Żartujesz? Ja w tym roku już miałam dwa RTG zęba 🙂

    A poważnie – można robić RTG, można i rezonans magnetyczny i nawet z kontrastem można 🙂 Pamiętaj tylko, żeby nie karmić w trakcie robienia zdjęcia 🙂

  • Hafija
    6 sierpnia 2013 at 20:54

    zazdroszczę 😀

  • Anonymous
    6 sierpnia 2013 at 21:30

    Nooo nie…, kaftanik zdecydowanie nie jest przystosowany do karmienia 😉
    To również moje drugie rtg w tym roku. Coś mi zaczynają zęby lecieć :/ ale to stare plomby zaczynają tak paskudnie przepuszczać, że jak już widać że coś się dzieje, to pół zęba mi odpada (już drugi niestety).

    A co do lekarstw.
    u nas też walka. Zwykle jestem sama w takich momentach. Zawsze próbuję tłumaczyć na spokojnie, zachęcić, ale to raczej trudne przy gorączkującym, cierpiącym dziecku. W końcu i tak zostaje przytrzymanie córy na rękach i po "kawałku" aplikowanie zapijając piersią. Ostatnio udało mi się kropelkami po piersi podać, ale mała już wtedy przysypiała, więc nie zorientowała się, przynajmniej nie na tyle, żeby się rozbudzić. Jednak to długo bardzo trwa przy większej dawce leku, no i nie da się potem nie lepić 😉
    Za to psikacze do buzi idą nam bezproblemowo po "zapsikaniu" większości pluszaków 😉

    Dzięki za odpowiedź 🙂
    Magda

  • Hafija
    6 sierpnia 2013 at 21:33

    Mi po ciąży poleciały dwa 🙁 jestem w trakcie leczenia reszty.
    Gabrysiek sie piersią nie daje oszukać 😛

  • Leszek
    11 lutego 2014 at 10:05

    Jestem ojcem piątki dzieci rok po roku i zawsze jak komuś trzeba podać syrop to było moje zadanie i ten problem ustępuje jak dziecko ma około 3 latek i samo troszkę ze śmiechem i zamkniętymi zębami oczywiście w strzykawce podaje leki najlepiej jak jest starsze dziecko któremu podaje witaminkę w syropku a w tym czasie młodsze chcąc naśladować dostaje np.antybiotyk
    Również dobrym sposobem jest położenie dziecka w wózku spacerowym przed ulubiona bajka z butelka picia i w monecie kiedy dziecko pije picie ja po cichu od tył zachodzę i końcówkę strzykawki delikatnie obok smoczka wsuwam w buzie i po mału wstrzykuje przeważnie moje pociechy się nie orientowały co się dzieje, tak miałem praktycznie z każdym tylko mój najmłodszy synek chętnie zawsze połykał nawet najgorsze w smaku leki

  • Paweł &co
    28 lutego 2015 at 21:31

    My dajemy fenspogal bo nie zawiera żółcieni i można go kupić bez recepty ale też był problem jak go podać bo 3 latek raczej nie chętnie podchodzi do leków. Wiec no mieszkamy z mlekiem i tak wchodzi ale zawsze jest ryzyko że będzie reklamacja. Ale jak dla mnie to najlepsza opcja póki co.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki