Doceniamy kazda chwilę, bo nigdy nic nie wiadomo!


Trzeba doceniać kazda chwile, bo nigdy nie wiadomo co sie stanie jutro.

Obudziłam sie rano, zobaczyłam ze Mlody cieplejszy niz zwykle. Podalam paracetamol.

Zadzwoniłam do pracy ze nie przyjadę,  umowilam pediatrę na za dwie godziny. Wstalam po herbate. Jak tylko odwrocilam wzrok to usłyszałam dziwne dźwięki.

Młody sztywny, cały drgal, oczy wywiniete bez wyrazu, ślina leci bokiem, język klekocze, łapie chalsty powietrza.

Polozylam go na boku, zawolalam mamę i zadzwoniłam na pogotowie.

Nigdy czegoś takiego nie widziałam, nigdy nie wiedziałam ze taki horror może mnie spotkać! A przecież dzień wcześniej wszystko było ok!

Po chwili młodemu wróciła świadomość i zaczął płakać. Placz to zawsze dobry znak! Oddycha, jest przytomny, swiadomy! Plakal głośno, w strachu. Chlodzilismy go recznikami na całym ciele.

Przyjechała ekipa karetki. Trzy sanitariuszki, dwoch lekarzy. Przebadali go i pojechaliśmy do szpitala.

W szpitalu zanalizowany od góry do dołu. Krew w normie lekko wyżej leukocyty, ale okazało sie ze gorączkę spowodowały początki zapalenia płuc. Zmiany są małe więc na szczęście według lekarza nie powinno być długiej walki z choroba. Wyników moczu nadal nie ma.

Szpital to pikus w prownaniu z drgawkami.

Nie życzę nikomu, nawet najgorszemu wrogowi takiego widoku, takiego przejścia.

Całe życie przeszło mi przed oczami!

Lekarze wyjaśnili nam ze drgawki gorączkowe mogą spotkać każde dziecko najczesciej do 4 r.ż. kiedy temperatura ciała narasta szybko przy infekcji i należy tylko dziecko schodzić, ułożyć w bezpiecznym miejscu i zadzwonić po karetkę. Na szczęście zadziałał u mnie znów moj żelazny nerw i instynkt i wszystko to wykonalam bez wcześniejszej wiedzy. Moj mąż mało zawału nie dostał i musiałam go uspokajac jak dojechał do szpitala. Kto to widział zeby żona męża uspokajała 😉 powinno być na odwrót!

W szpitalu Panie bardzo miłe, bardzo pomocne, Pani ordynator na dyżurze pomocna w każdej chwili. Delikatnie robią wklucia i bardzo są w stosunku do dzieci przyjazne. Duży plus!

Mamy bardzo miłe towarzystwo dwuletniej Paulinki i jej rodziców. Rodzice mogą siedzieć przy dziecku od rana do wieczora a nocą jedno z nich.

Dzięki temu zyskalam leżak bo mąż musiał coś kupić do spania dla mnie 🙂

Telewizja kosztuje dwa zeta – mini mini leci na okrągło. Mąż przytaszczyl cały wor dwuzlotuwek 🙂

Żarcie okropne – przynosimy sobie własne.

Dziękuje za wszystkie maile i wiadomości jakie od Was dostałam po informacji na FB. Jesteście kochane mamuski! :* dziękuje z całego serducha!

Na dziś tyle. Dobrej nocy.

Przepraszam za miejscowy brak polskich znaków ale pisze na komórce.

Taka biżuterię tu zakładają!

Spacer po oddziale z kaczka 🙂

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

69 komentarzy

  • Misiowa mama
    4 lipca 2013 at 23:06

    Boże kochany, jak przeczytałam pierwszą część, to aż mnie ciarki przeszły!
    Gratuluję zimnej krwi, a współczuję nerwów i strachu.
    I dużo zdrówka dla Gabrysia, niech szybko zdrowieje

  • Tekstualna
    4 lipca 2013 at 23:10

    dzielna!

  • Mama Kangurzyca
    4 lipca 2013 at 23:11

    Zdrowia… :*

  • Jacquelane
    4 lipca 2013 at 23:13

    W takich przypadkach najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi. Współczuje Ci bardzo, to na pewno był straszny widok. Trzymam kciuki, żeby synek szybko wrócił do zdrowia.

  • About Being Mama
    4 lipca 2013 at 23:19

    Zdrówka maluszku!
    Ja, czym się sama sobie dziwię, zawsze w takich sytuacjach zachowuję zimną krew. Zanim zostałam mamą taka nie byłam.
    My weterani szpitalni, regularnie co 3 mies oddział, także fajnie, że macie miłe towarzystwo. Ważne, że z maluchem już ok, kilka dni i będziecie razem w domu.

  • Mariola Majka
    4 lipca 2013 at 23:21

    Zdrowia dla Konusa a Tobie wytrzymałości! Wszystko będzie dobrze!

  • Pół człowiek, pół matka
    4 lipca 2013 at 23:22

    Jesteś bardzo dzielna! Całuję Ciebie i Twojego Maluszka!

  • Angelika K.
    4 lipca 2013 at 23:22

    Zdrówka życzę! Abyście szybko wrócili do domu….
    Nie ma nic gorszego, niż chore dziecko 🙁

  • DZIECIĘCE KLIMATY
    4 lipca 2013 at 23:23

    Poryczałam się, zawsze jak słyszę, że dziecko chore ryczę i dziękuję, że mam zdrowe dzieci, że nie musimy siedzieć w szpitalu…i mam nadzieję, że ten stan się nie zmieni…dzielna jesteś kochana i dużo zdrówka dla Gabrysia. Jestem dziś z Wami myślami i wirtualnie tulę

  • Przemek Patejko
    4 lipca 2013 at 23:25

    O jejciu jejciu, aż się popłakałam!

    Zdrowia, zdrowia, zdrowia! :***

  • Ana B
    4 lipca 2013 at 23:27

    jej aż to poczułam te drgawki.. szybkiego powrotu do zdrówka i do domu życzymy trzymajcie się! :*
    Moc jest w matkach ! ja to wiem i wy wiecie 😉

  • Klaudia
    4 lipca 2013 at 23:27

    Zdrowia ! Jestem z Wami. Buziaki!

  • Zamotani
    4 lipca 2013 at 23:32

    Trzymajcie się kochani!

  • Zamotani
    4 lipca 2013 at 23:32

    trzymajcie się Kochani!

  • Katarzyna Mirek
    4 lipca 2013 at 23:38

    zdrowia:)

  • -khadija-
    4 lipca 2013 at 23:42

    Jejku…współczuję i ślemy dużo buziaków!Zdrówka!!

  • pamcia
    4 lipca 2013 at 23:46

    Ja bym zamarła i nie widziala co robić, choć wiedza teoretyczna jest:(
    Zdrówka i trzymamy kciuki 🙂

  • S.Z.A.
    4 lipca 2013 at 23:50

    Jak zawsze Hafija Jesteś dzielna!
    Moja Zosia ostatnio miała stan podgorączkowy, ale nic nie podałam, potrzebuje wtedy cyca ze zdwojoną siłą;) ale zawsze się stresuję jak jest taka rozgrzana..
    Mocno trzymamy kciuki!
    Dobrej nocy, trzymajcie się Agato!
    Sylwia i Zosia

  • Kamila S
    5 lipca 2013 at 00:15

    Dużo zdrowia, dużo… niedobrze gdy Dzieci chorują.

  • kinko
    5 lipca 2013 at 00:37

    Horror! Współczuję szpitala, niech Gabryś szybko wraca do zdrowia!

  • eWela
    5 lipca 2013 at 00:57

    bidulek…… usciski i masy zdrowka!!!

  • Happy Power Mama
    5 lipca 2013 at 06:52

    Obyście szybko wrócili

  • Mamade
    5 lipca 2013 at 07:41

    Szok. Jesteś dzielna. Młody również. Dużo zdrowia!

  • mati
    5 lipca 2013 at 07:45

    zdrówka i szybkiego powrotu do zdrowia.
    My 1,5 roku temu mieliśmy "przygodę" z karetką na sygnele – Mała w środku nocy zaczęła nam się dusić – na szczęście oboje z mężem wykazalismy się siłą, refleksem i opanowanie. Ale do dziś mam przed oczami Julkę, która próbuje złapac powietrze

  • Kasia D.
    5 lipca 2013 at 07:53

    nie lubię słychać o takich zdarzeniach, a co dopiero je przejść!
    oby nigdy! 🙁

    3majcie się i szybkiego powrotu do zdrowia!

  • maya
    5 lipca 2013 at 07:56

    Wszystko będzie dobrze! Instynkt nigdy nie zawodzi…Już tyle razy przechodziłyśmy z dziewczynkami przez szpital,więc wiem z czym to się wiąże…Pozdrawiamy i Gabrysia ściskamy :*

  • Kobieta blogująca
    5 lipca 2013 at 08:08

    Dużo zdrowia życzę!
    Zazdroszczę Ci tego opanowania i stalowych nerwów, ja pewnie bym spanikowała tak, że do mnie też musiałaby karetka przyjechać :/
    Dobrze wiedzieć, co robić w takiej sytuacji!
    Pozdrawiam!

  • Sara Kozub
    5 lipca 2013 at 08:32

    Powodzenia!

  • coscik
    5 lipca 2013 at 08:36

    Współczuje, a dla Młodego dużo zdrówka

  • MillionFeetAboveTheGround
    5 lipca 2013 at 08:42

    Dzielna Mama!

    Szybkiego powrotu do zdrowia!

  • zizi
    5 lipca 2013 at 08:48

    Biedulek…. trzymajcie sie dzielnie…
    ZDROWIA!

  • Karolina
    5 lipca 2013 at 08:52

    Moja siostra miała kiedyś taki atak tylko padaczkowy, jednak u małego dziecka to wygląda z pewnością o wiele gorzej.
    Ja prawie umieram ze strachu jak Franek wymiotuje, więc tylko pogratulować zdrowego rozsądku!

    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

  • Nikki i jej piernikowy synek
    5 lipca 2013 at 09:06

    Z całego serca życzę dużo zdrowia! Wolę nie wiedzieć, jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji…

  • Mordoklejka Ewelina
    5 lipca 2013 at 09:11

    Dużo zdrówka!

  • BebeandCompany
    5 lipca 2013 at 09:19

    zuch mama, najgorsze już za Wami, trzymaj się Agata, jak coś potrzeba to śmiało dzwoń! pozdrawiam ciepło

  • lovespatient
    5 lipca 2013 at 09:39

    Wierzę, że najgorsze za Wami. Wspieram i cieszę się bardzo, że macie wokół serdeczny personel i dobre towarzystwo w sali!:)

  • takatycia
    5 lipca 2013 at 09:53

    O rany, pierwsze zdania mnie zmroziły. Współczuję Wam tego co przeszliście. Dzielna jesteś bez 2 zdań, ja bym się rozryczała na sam widok.. 🙁
    Zdrówka dla Konuska :*

  • MałyRycerzMaurycy
    5 lipca 2013 at 09:57

    Z przerażeniem czytałam, jesteś niesamowita! – niby to takie oczywiste ze trzeba pomóc i wziąć się w garść ale nikt nie wie jak się w takiej sytuacji zachowa dopóki się w niej nie znajdzie…

  • Paloma Blanka
    5 lipca 2013 at 10:27

    Oj mój mąż Ratownik by Ci dał za tych sanitariuszy.. 😛

    A tak na poważnie, to gratuluję szybkiej reakcji, a nie czekanie 'a może zaraz się poprawi' (niestety tak bywa-znam przypadki z opowieści męża) i życzymy duuuużo zdrówka. :*

  • Kaffiarka
    5 lipca 2013 at 10:36

    zdrowia dla Synka !

  • Justyna
    5 lipca 2013 at 10:53

    Zdrówka :*

  • Daria rybaZONE
    5 lipca 2013 at 11:24

    szybkiego powrotu do domu Wam życzymy, niech szybko minie ten czas. ściskamy

  • Madzik
    5 lipca 2013 at 11:27

    Nawet nie próbuję sobie wyobrazić tej sytuacji…Trzymajcie się i dużo zdrówka życzymy!!!!!

  • Miłka
    5 lipca 2013 at 11:43

    Dużo zdrowia dla Konuska!

  • Agrafka
    5 lipca 2013 at 11:51

    Kochana, trzymam kciuki za zdrówko! Włosów pewnie kilka siwych Ci przybyło (choć chyba więcej mężowi? :), ale najważniejsze, że jest lepiej! Buzki! :*

  • Michasiowa94
    5 lipca 2013 at 12:10

    Zazdroszczę stalowych nerwów 😉
    Zdrówka! 😉

  • Mama Ka
    5 lipca 2013 at 12:11

    Zdrówka! :*

  • Ania
    5 lipca 2013 at 12:16

    Podziwiam Cię za to opanowanie… ja pewnie od razu bym się poryczała… kochani trzymajcie się ciepło, zdrowiejcie :*

  • Wiewi00ra
    5 lipca 2013 at 12:47

    No i spłakałam się w końcu. Trzymajcie się, cała trójka :*

  • Aneta
    5 lipca 2013 at 14:30

    Zgroza… Wracajcie szybko do zdrowia i do domu!

  • Nessie
    5 lipca 2013 at 14:39

    Ogromnie współczuję 🙁
    Przeżyliśmy dwa razy kilkudniową bardzo wysoką gorączkę (grypa i zakażenie dróg moczowych), wprawdzie obyło się bez szpitala i drgawek, ale wiem jaki to strach, a torba spakowana czekała przy drzwiach.

  • lili
    5 lipca 2013 at 14:56

    Dobrze, że zachowałaś zimną krew. Mam nadzieję, że już nigdy Was coś takiego nie spotka.

  • Karlita CałyŚwiatKarli
    5 lipca 2013 at 15:14

    o matko …. wracajcie szybko do zdrowia!!!
    matki w takich chwilach mają nerwy ze stali!! opanowanie to podstawa brawo!!
    trzymajcie się dzielnie

  • Karlita CałyŚwiatKarli
    5 lipca 2013 at 15:15

    w takich chwilach opanowanie to podstawa!!
    brawa za nerwy ze stali!!
    wracajcie szybko do zdrowia!!

  • Karolina
    5 lipca 2013 at 15:17

    Dużo, dużo sił i zdrowia! Zszokowana byłam, gdy przeczytałam..

  • aeljot
    5 lipca 2013 at 15:38

    Fajnie, że personel w szpitalu miły bo nasz 2-tygodniowy pobyt to była mordęga i dla mnie i dla córki. Zdrowia dla Gabrysia a dla Ciebie spokoju i wiary, że będzie dobrze 🙂

  • my son's mum
    5 lipca 2013 at 18:24

    Duuużo zdrówka:*

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:28

    Dziękuje !

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:28

    :*

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:29

    Oj straszny 🙁

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:29

    Co 3 miesiące? ;( współczuje!

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:30

    Musi być!

  • Hafija
    5 lipca 2013 at 22:30

    :*

  • Agnieszka matysek
    5 lipca 2013 at 23:23

    Taka świadomość niewiadomego to dla mnie baza całej cierpliwości na co dzień i motywacja do cieszenia się z każdego dnia bez dramatu. Gdy mój synek miał 9 miesięcy trafił do szpitala (i ja w asyście) z poparzeniem sporej części nogi 2/2b. Jednego dnia świętujemy weekend majowy i wszyscy wychwalają chłopca, następnego szpital, płacz, panika… Gdy przychodzi moment kiedy już nic nie zmienimy uświadamiamy sobie w jakiej idylli żyliśmy dotychczas. A zmiana to chwila. Wiedziałam to już wcześniej ale dopiero po tym wydarzeniu stanowczo zawiesiłam narzekanie i skupiłam się na tym co ważne, zaczęłam się więcej śmiać, bardziej bawić z dzieckiem i cieszyć z tego co mam. Jest jeszcze jeden skutek uboczny: dobry czy nie, nie wiadomo. Ostrożność, może przesadna. Wyobraźnia przywodząca na myśl makabryczne możliwości zdarzeń. Widzę balkon bez barierki, schody ze zbyt szeroko rozstawionymi szczeblami poręczy, łóżko z którego nie raz syn spadł… I się boję, bo wszystko jest możliwe. Czy nie przesadzam? Niektórzy twierdzą, że tak. Ale dopóki ta obawa nie odbiera mi sił, chęci do zabawy i świadomego cieszenia się z czego tylko się da… to chyba nie jest źle.

  • Julia DuVall
    6 lipca 2013 at 09:58

    My własnie oposcilismy szpital. Bylo jak u Was. Zapalenie pluc potem ostra biegunka. Koszmar. Napad drgawkowy jest okropny do ogladania.

  • Polisz mam
    6 lipca 2013 at 12:55

    Bardzo się cieszymy, że jest już dużo lepiej!!! Oby nigdy więcej takich "przygód"

  • OLAndia
    6 lipca 2013 at 13:49

    Dopiero przeczytałam post…. Straszne przeżycia! Ja też nie zostałam oszczędzona w podobne przygody, choć to co opisujesz nie było aż tak straszne… U nas były co chwile wymioty i Klaudia przelewała mi się przez ręce, trzeba było wezwać karetę, wyszło nam zapalenie płuc… Nikomu też nie życzę taki "przygód". Dobrze, że u Was już lepiej. Trzymam kciuki za szybki powrót do domu i życzę zdrówka!

  • olga i okolice
    6 lipca 2013 at 22:11

    o kurde, dzielna jesteś! szybszego powrotu do zdrowia niż Wam wróżą!
    buziaki

  • Cinnamonne's Beauty Corner
    25 lipca 2013 at 23:52

    Biedactwo… A kiedy przed tym napadem drgawek było ostatnie szczepienie i na co?

Pozostaw odpowiedź Nessie Anuluj pisanie odpowiedzi

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki