Uważaj! On ma WODĘ!


Nie wiem jak u Was, ale ja jak idę z dzieckiem „do piachu” to ubieram siebie i potomstwo w cokolwiek. Wracamy zawsze z piaskiem w pieluszkach, majtkach, staniku, butach, włosach, z trawą na spodniach. Ponieważ dzieci lubią wodę a plus czterdzieści w cieniu skłania do samopochlapywania zawsze mam butelkę kranówy i małą konewkę. Konus polewa sobie nią babki, buty i kwiatki. Czasem i mamę polewa.
Ostatnio siedzimy na placu (sami w piękne słoneczne popołudnie! Gdzie są inne dzieci?!), przyszła kobitka z córką. Obie ubrane jak na „Święto Lasu Dawno Temu w Trawie”. Białe bluzeczki, jasne spodenki, eleganckie sandały. 
Pomyślałam że może po drodze z przyjęcia siakiegoś przyszły ale miały ze sobą wiaderka i foremki i inne akcesoria okołopiaskowe. No to jak się ma miejsce na takie akcesoria to chyba na ciuchy piaskowe też się znajdzie. 🙂
No ok, byliśmy tylko my i one. 
Nareszcie towarzystwo dla dziecka” pomyślałam.

Pani rozłożyła się w drugim końcu piaskownicy i dłubie w piasku z dzieckiem. 
Konus właśnie wylał resztki wody z konewki i powoli z ciekawością zaczął zmierzać ku dziewczynce. Jej mama na ten widok zagarnęła zabawki pod siebie jak kura kurczęta i mówi do córki cichym złowrogim głosem: „Uważaj on ma wodę” Groźba wody wypowiedziana została jakby Gabrysiek niósł conajmniej materiał radioaktywny..

„Nie ma, mówię to już resztka”
„Ale cieknie mu z końcówki…”

Cisza i mój mimowolny usmiech…

Będzie błoto!! ” zawołała naprawdę przerażona! (brakowało żeby krzyknęła: „O Boże wszyscy zginiemy” :):) )

Konewka ma jakieś 100ml, a przy takim upale jaki był tego dnia  piach wysycha około 40 sekund…
Wzięłam dziecko delikatnie na ręce i odsunęłam w nasz kąt. Wtedy dziewczynka zainteresowała się mym synem i ruszyła w nasza stronę.

„Tu nasz zabawki, tamte chłopca są w błocie”
„Tu nie na błota” odpowiedziałam wesoło bo mnie sytuacja zaczęła lekko bawić i nie chciałam wystraszyć dziewczynki.
„Pobrudzi sobie sandałki!” („i świat się skończy! :D”)
„Piaskownica do tego służy”
„Czy pani się gorzej czuje?” i zabrała Małą do swojego kąta. 
Przykro mi było. Nawet zastanawiałam się czy nie przesadzam z tą woda, może nie powinnam jej tam nieść na plac ale to jest malutka konewka, Konus nawet jak leje po piasku to to od razu wsiąka i wysycha, tak samo jak z ubrania. Więcej wody bym napluła niż to to pomieści… ale co jak te piękne buciki się ubrudzą… 
Żal mi trochę tej dziewczynki… patrzyła na Gabryśka taka smutna jak on podlewał mrówki i chlapał na rozgrzany beton wodą…

***
Jesteśmy na Facebooku!
  
Pinterest
  Follow Me on Pinterest 

i Bloglovin
  Follow on Bloglovin
.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

107 komentarzy

  • Anna Bućko
    17 lipca 2012 at 07:30

    takich dzieci jest tysiące… nie bo się pobrudzisz,nie bo się przewrocisz,nie bo się spocisz… a dziecko nie będzie pamiętać,ze czyste było,a to ze nie mogło czegoś zrobić. moje może i jest ok. ba. nawet na placu na boso biega.

  • Kamciaaa
    17 lipca 2012 at 07:33

    My narazie po placu zabaw tylko spacerujemy w wózeczku, ale nie raz widziałam odświętnie ubrane, zwłaszcza mamuśki:D

  • Wiewi00ra
    17 lipca 2012 at 07:37

    To staaara prawda, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Ja dodam, że na czyste i te, co mają głupich rodziców 😉

  • anjami
    17 lipca 2012 at 07:40

    No i wyszło na to żeś brudas;D a tak na poważnie…żal mi takich dzieci jak ta mała. Jej matki też mi żal – jest niewolnikiem swego własnego wyglądu i pedanterii…

  • Karolina
    17 lipca 2012 at 07:42

    My czasem zahaczamy o plac zabaw "z ulicy" więc Syn ubrany dość odświętnie, ale absolutnie nie bronię się jemu brudzić. Od czego mam pralkę? Na celowe piaskowo-wodowe zabawy mamy specjalne zestawy- stare T-shirty i spodenki z Pepco, można zdzierać i brudzić do woli, ale to już na całodniowe wypady brudzeniowe. Świetnie to opisałaś, uśmiałam się!:)

  • Hexe
    17 lipca 2012 at 08:04

    Tak mnie ludzie zadziwiają… U nas też pelno takich ludzi… A jak widzą Tymka raczkującego po całym placu to dziwnie patrzą. Szkoda mi takich dzieci..

  • Monika
    17 lipca 2012 at 08:13

    Czasem tak jest, ze ma się docelowe inne sprawy w planie do ktorych możnaby chcieć wyglądać, a tu dziecko jęczy, że chce do piachu. Na przykład jak my idziemy potem do szkoły. Tylko mam syna, mundurki granatowe, a on sie strasznie tytła, czy się da. Niechcący, po drodze do szkoły same place, chcę żeby się dziecko poruszało, to czasem zajdziemy, a tu nici z tego, bo dziecko chce paluchami w piachu grzebac, ech.
    Białych sandałków nie kupię (ani córce ani sobie), bo z marszu brudne by były 🙂
    Pomysł z konewką i wodą w butelce niezły, tylko moje by jęczały, że za mało. Spróbuję. Męża za to wysyłam z nimi regularnie na plażę, żeby się wybawiły w błocie.

  • Maryś
    17 lipca 2012 at 08:17

    O jak fajnie:) Nigdy nie zabrałam ze sobą wody do piaskownicy:) Fakt, że Nikoś miał swoją piaskownicę pod domem i tam swoje konewki, baniaczki itd, ale kiedy przyjeżdżaliśmy do miasta, to jakoś nigdy nie pomyślałam:)

    Dziwne te mamy-laleczki.

  • ambiguity
    17 lipca 2012 at 08:30

    my tam zawsze są brudne;) – i dzieci i ja 🙂

  • maua78
    17 lipca 2012 at 08:38

    A Ja przeszłam coś takiego właśnie, że trzęsłam się na samą myśl. że moje dziecko się pobrudzi (i mnie też) a jest tak pięknie ubrane…a tylko co ubrałam bo idziemy do cioci na Imieniny…a właśnie weszliśmy do Kościoła a On już czarny jak diabeł…blablabla… Na szczęście nauczyłam się dystansu do tego typu spraw i dzieci są szczęśliwsze, i Ja tez :)))…chociaż czasem mnie gdzieś tam w środku szlag trafia…jak widzę moją mamę karmiącą Młodszego truskawkami a na nową bluzeczkę pięknie cieknie z nich sok…ale cóż po co ma się odplamiacze???
    Na podwórko jednak, do piaskownicy, na spacer, do biegania po domu, zawsze jednak ubieram dzieci w coś mniej strojnego i odświętnego…

    Pozdrawiam, miłego dnia :)))

    /asia/

  • -khadija-
    17 lipca 2012 at 08:50

    Pracowałam kiedyś przedszkolu,gdzie było wiele takich mam.Same wyglądały jak z okładki Vogue,a ich córki miały zakaz bawienia się na przedszkolnym placu zabaw.Kiedyś mówi jedna do mnie:"Niech jej Pani pilnuje,niech stoi z boku". Powiedziałam jej co o tym myślę i żeby przeczytała regulamin przedszkola,gdzie jest napisane,żeby przynosić zmienne ubrania,gdy tylko rodzic boi się o brudne ciuszki:)
    Ostatnio Nikoś przyniósł z piaskownicy kamienia w pieluszce:):)

    To chyba częściej występuje u mam dziewczynek:)

  • Młodzi-Rodzice
    17 lipca 2012 at 08:51

    ja mieszkam w wiosce i musze powiedziec ze jeszcze nie widziałam mamy ubranej na "galowo" ogolnie mogły by sie tak ubracć bo u nas piaskownicy nie ma ale i tak ubieraja sie na sportowo 🙂

  • Dzieciologia
    17 lipca 2012 at 08:54

    Ojjj jak mnie to drażni. Ja nawet, jak przypadkiem do piaskownicy (czy na plac zabaw) trafiam i mała ubrana ładniej, to mówię: trudno. Pralka jest, wody nie odcięli, proszek do prania się znajdzie, bawimy się. Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko 😀

  • carryikurkuma
    17 lipca 2012 at 08:59

    post budujący napięcie 😛 ubawiłam się! pzdr

  • BiG m
    17 lipca 2012 at 09:03

    masakra hehehhe

  • Kruszynka
    17 lipca 2012 at 09:12

    Genialne 😉 Mamuśki odświętne, jak na niedzielę nie pozwalają się bawić, bo dziecko jeszcze pewnie nie daj Boże, jakieś zarazki przyniesie ;p

  • Bobobebe
    17 lipca 2012 at 09:20

    ja znam dużo takich mamusiek, które stroją się na spacerki i wyprawy do piaskowniecy. Biedne tylko te dzieci, które z dzieciństwa nic nie mają, bo żyją w strachu, że mogą się pobrudzić. Dzieciństwo powinno być zabawą i ciąglym poznawaniem. Jak mawia moja ciocia dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe:)

  • Ivett
    17 lipca 2012 at 09:27

    OOO widze, ze jednak obrazliwe komentarze sa dopuszczane:/ Bo nazwac kogos glupim wlasciwie bez powodu jest najprosciej. Kazdy ma swoje zasady i …natrectwa. Czasami nawet w pelni sobie tego nie uwiadamiajac. Cos tam kierowalo ta mama i nie trzeba od razu obrazac. Mam znajoma, ktora ma chorobe natrect, nie pozwala swojemu dziecku jesc palcami, gdy tylko sa zabrudzone. Zabrudzone jedzeniem ktore te dziecko je… Ale nigdy, przenigdy nie nazwalabym jej glupia, bo wiem jaka to madra dziewczyna…

  • aeljot
    17 lipca 2012 at 09:31

    Dzieci są albo czyste albo szczęśliwe. Dobrze, że Twoje jest szczęśliwe 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:36

    😀 mój też

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:37

    🙂 komicznie to wygląda

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:40

    Ograniczanie własnych dzieci pod wpływem własnych lęków jest dziwne. Ja boję się panicznie os i pszczół ale puszczam moje dziecko w trawę pełną kończyny bo on się nie boi i ma prawo poznawać świat nie patrząc przez pryzmat moich lęków to potrafi nieźle dziecko skrzywić.
    Cóż dopuszczam gorsze komentarze niż ten, w mojej ocenie nie jest obraźliwy.

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:40

    Mi też żal…=/

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:40

    Woda jest, proszek jest – od takiego brudu się nie umiera 😀

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:43

    mi też, bo one by chciały a rodzice się boją brudu… nie wiem o co kaman

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:44

    Ja uważam, że albo zjeść ciasto, albo mieć ciastko – idąc na plac zabaw nie można oczekiwać że małe dziecko będzie się bawiło tak że nie pobrudzi sobie paluszka :)to nie jest realne!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 09:45

    to tak jak my 😀 brudaski

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 09:55

    Wystrojone mamy mnie nie przerażają. Może to właśnie są te, które chcą być jednocześnie matkami i kobietami? Może potrzebują właśnie tych białych sandałów do szczęścia? Niech się ubierają jak chcą 🙂 Ale zabieranie dziecka na plac zabaw i strofowanie, że się zaraz ubrudzi jest jak najbardziej śmieszne.
    Pozdr, U.

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 10:01

    Mnóstwo jest takich biednych izolowanych dzieci. Dzieciństwo jest po to by szaleć i taplać się w kałużach.
    Ja Piotrowi kupiłam takie gumowe gacie na szelkach i rękawiczki do łokci specjalnie do zabawy w błocie, o takie coś

    http://www.zorza-polarna.pl/pl/c/ZESTAWY-PRZECIWDESZCZOWE/70/2

    Mam znajoma w Finlandii gdzie dzieci wychodzą bawić się na dworze w KAŻDĄ pogodę i taki zestaw jest obowiązkową wyprawką dla przedszkolaka.
    Piotr w kaloszach, tych spodniach i płaszczyku przeciwdeszczowym skacze po kałużach, bawi się w błocie, jest przeszczęśliwy, zahartowany i zdrowy. Te spodnie wkłada się na normalne odzienie, potem opakuję do worka, w domu opłukuje prysznicem i już.
    A kiedy jest sucho to też zwykle jest najbrudniejszym dzieckiem w parku. Po prostu biorę ze sobą komplet odzieży na zmianę jeśli mamy zamiar później udać się w jakieś miejsce gdzie pasuje wyglądać przyzwoiciej.
    Nessie

  • Kobieta
    17 lipca 2012 at 10:07

    Bo Ty mieszkasz w Warszawie! 😛 Przyjedź do mnie to zobaczysz dzieciaki biegające za rowerem po ulicy, brudne od piachu i chlapiące, czym się da!

    A tak na serio: biedna dziewczynka… Może matka powinna ją zabrać na plac zabaw do centrum handlowego? Tam jest czysto i nie ma wody w konewce 🙂

  • Żaneta Kruk
    17 lipca 2012 at 10:17

    Biedne dziecko i w sumie biedna mama, taka sfrustrowana 🙁 Przykre gdy we wspomnieniach z dzieciństwa dominują zakazy.
    Miałam w szkole koleżankę, której mama na siłę roztaczała nad nią parasol ochronny (nie wychodź bo zimno, bo się pobrudzisz, bo sobie krzywdę zrobisz itp). Efekt był taki, że nie miała na nic odporności, stale chora i nawet do szkoły przestała chodzić, lekcje miała w domu 🙁
    Na szczęście teraz już żyje normalnie i odbija sobie stracone lata 🙂

  • Rashly
    17 lipca 2012 at 10:21

    Hahahahah 😀 patent z konewka!! ze tez ja o tym nie pomyslalam:D ale tez nie widzialam zeby ktos mial na placu konewke:)
    Moja tarza sie w piachu:D, przelazi z jednej na druga, traktuje plac zabaw jak teren wojskowych cwiczen:D
    Inne matki tylko patrza jak moja wywala sie w piaskownice czy poza, wstaje, otrzepuje i ze smiechem biegnie dalej, a ja tylko mowie ze ma uwazac:D
    i ciagle slusze:"jaka odwarzna?! nie boi sie pani?:D"
    Nieee:D
    pierwszy raz jak poszlam na plac to sie przerazilam, i stwierdzilam ze przeciez nie bede maltretrowac dziecka ktoro chce sie tarzac i raczkowac.
    tez zaczelam ubierac w ubranka "do piachu"
    a nawet jak cos ladnego.. bez przesady:D nie jezdzi przeciez dupka po piachu.
    Ja uwielbiam byc na placu, zawsze wzbudzamy sensacje:D hahahah

    ale u nas akurat malo takich czystych mam, chciaz dziewczyny czasem przychodza na bialo, ale te starsze bo tylko na duzych zabawkach sie bawia.

    Wieszz. tyle bakterii i robali i pewnie gowna wszedzie 😉 i ludzie nie wiem co mysla.

    amy tez mamy cala pieluche piachu i dziecko po przyjsciu od razy wchodzi do wanny.
    ale przynajmniej jak tyle sie wybawi i wyrobi co chce, to jest szczesliwa i nie wychodzilysmy z placzem ostatnie kilka razy odkad daje jej sie wybawic.:)

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 10:24

    Mama musi się uczyć wielu rzeczy wbrew sobie 🙂 ja się uczę codziennie, albo jak Mały biega w kwiaty pełne os i bąków a ja mam w gardle gulę, ale przecież go nie uwiążę! Czy boję się jedzenie jakiś mu dać bo boję się alergii ale daję bo dziecko musi poznawać nowe pokarmy! :)Ja jako mama uczę się i zmieniam każdego dnia!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 10:25

    Ach i od razu mama przed oczami "Małą miss" =/

  • córka
    17 lipca 2012 at 10:32

    rozbawiła mnie ta historia.
    już wiem, by nie nosić wody do piaskownicy 😉

  • Ivett
    17 lipca 2012 at 10:33

    Ale ty sobie uswiadamiasz sobie swoje leki i nie probujesz tego przeniesc na dziecko, ale sa rodzice, ktorzy robia to zupelnie niedwiadomie. Dlatego uwazam, ze mozna kogos nazwac nieswiadomym rodzicem, ale wyzywanie od glupkow to dla mnie dziecinada. Tak samo jak nazywanie matek, ktore lubia sobie ponarzekac zlymi matkami. Juz zreszta mialas posta na ten temat wiec chyba wiesz o co mi chodzi, prawda?:)

  • Mandarynkowa Mama
    17 lipca 2012 at 10:33

    🙂 Z boku to faktycznie śmiesznie wygląda, ale ja puki co nie oceniam, bo do piaskownicy jeszcze trochę nam brakuje żeby wychodzić:) Ale ogólnie bardzo bym nie chciała być taką mamą o wszystko "trzęsącą się"nad swoim dzieckiem, np.że się wybrudzi itp. A jak wyjdzie to się okaże 🙂 Pozdrawiamy:)

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 10:33

    Zapraszam do nas 🙂 zobaczysz!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 10:46

    Nie będę rozdrabniać się na ten temat bo to jak pokazała nie jedna dyskusja w komentarzach najkrótsza droga do głupich kłótni o własne zdanie, a własne zdanie jest jak "pupa" każdy ją ma i każdy uważa że cudza śmierdzi więc po co w ogóle tracić czas. Oczywiście znam ludzi i osoby które właśnie po to piszą i komentują, ach wywołać kłótnie, bo jak ktoś chce się uczepić to się byle czego uczepi. Zrób jak ja – jak coś ci mi się nie podoba, lub uważam że mnie obraża czy razi to nie czytam i robię dalej swoje – oszczędza mi to wiele nerwów i niepotrzebnych dyskusji o niczym. Świata na siłę nie zmienisz, ani cudzych poglądów czy przekonań.
    Ale uwierz mi mam ja tutaj w spamie nie jeden komentarz który wywołał by u Ciebie gorsze uczucia niż komentarz Wiewi00ry 😉

  • K8
    17 lipca 2012 at 11:06

    Bo nie ma większego wroga od wody 😛

    Tak to jest jak mama głównie swoje dobro ma na względzie. Jeszcze by ją córka ubrudziła… a w końcu nie po to wyszła do piaskownicy żeby wrócić cała w piachu 😀

  • Emma
    17 lipca 2012 at 11:06

    A ja się nie mogę doczekać jak będę Dzidziusia zabierała do piachu i będziemy się brudzić 😀

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 11:20

    Każdy człowiek ocenia drugiego człowieka nie unikniemy tego i nie ma sie co wypierać takich zachować kto bez winy niech pierwszy kamień rzuci. jedni robią to w duchu inni robią to bez skrępowania publicznie jeszcze inni za plecami z czego ci ostatni są najgorsi. Ja uważam podobnie jak Hafi, nie ma co się podniecać, podnosić sztandarów i wchodzić na barykadę. Mam tak że jak micoś u kogoś nie pasujeto nie przepycham się na argumenty bo dopiero wtedy jest dziecinada i nawet bywa komicznie. narzekanie że ktoś mnie obraża tym co myśli i udowadnianie że to złe co myśli jest bezcelowe. To samo w sobie jest krytyką i wąż zjada własny ogon.
    Co do placu zabaw to smiałam sie lecz tak po prawdzie to jest smutne Ludzie własne lęki i bóle przelewają na dziecko i nic z tym nie robią. Smutny tez jest taki pęd na ubieranie dziecka w odzież wypasioną z metami i paradowanie jak na wybiegu Próżne to jest. Przy dziecku priorytetem nie jest wygląd tylko szczęście, rozwój i zdrowie. Od razu widzę takie "toddlers and tiaras", oglądałaś kiedyś? Komiczne do kwadratu. Czy to nie jest aby ukrywanie naszych kompleksów pod warstwą pięknych ubrań? Blogów szafiarskich maluszków też nie rozumiem, po co taki twór? Pochwalić się metką GAP, chociaż nie zawsze, bo czasem mamysię chwalą ubraniami z TESCO!! To chyba jest potrzebne bardziej rodzicom niż dziecku, bo przecież takie malusie dziecko elegancko ubieram do kościoła lekarza, w odwiedziny dziadków a tak to raczej nie patrzę żeby kołnierzyk był prosto jak dziecko zaślinia klocki. To chyba zależy od człowieka. Jedna mama stawia na dobrą zabawę i radość dziecka inna na śpiochy z diamentową zapinką i żeby koniecznie było dziecko czyste i uprasowane jak z żurnala. A może dlatego że nasze pokolenie nie miało takich cudeniek do ubierania się i teraz jest w nas potrzeba odbicia sobie. Ja nie miałam trzustu bodziaków do ubrania jako dziecko ale za to chodziłam do piachu, wspinałam na drzewa, świniłam w trawie jedyne jeansy i byłam bardzo szczęśliwa !
    kasia

  • Anuszka
    17 lipca 2012 at 11:43

    Coraz bardziej mnie to przeraża, bo spacerując po osiedlu często słyszę takie i podobne komentarze rodziców do dzieci. I tez się dziwię ubiorowi tych maluchów – jak stróż w Boże Ciało wystrojone na plac! Masakra. A potem masz "nie rób tak czy siak bo się pobrudzisz" a jak się juz pobrudzi to dostanie w dupę… Koszmerek!

  • Zaradna Mama
    17 lipca 2012 at 11:48

    Znam takie sytuacje 🙂 Ja wychodzę z założenia, że mam pralkę, więc nie ma co się przesadnie stresować. Raz ubrałam się cała na biało i poszłam z dzieciakami na lody. Jak wracaliśmy to miałam kilka śladów, obkopane spodnie bo córa chciała na ręce, plamę na koszulce, bo syn mnie dotknął brudną łapką. Mija nas sąsiadka i mówi "a było dzieciom lody kupować? Szkoda ubrań.". No cóż, ja tam wolę dzieci a nie ubrania 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:49

    Ludzie czasem zachowują się bez sensu!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:50

    Dokładnie tak 🙂 a jak jeszcze przy okazji mama brudna to już w ogóle radocha!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:50

    Sensacyjny!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:50

    a zarazki jak wiadomo są fe 😀

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 11:53

    Taaaakkk dokładnie mam to samo co Anuszka! Takie same spostrzeżenia! Skąd Ci ludzie są? A dziecko ma być piękne i czyste jak z okładki Mamo to ja czy innego periodyku hahaha Głupota kwadratowa!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:53

    Tak też jest!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:54

    Oj jest, czasem aż się zastanawiam czy ja aby na pewno nie przesadzam ale ja włączam swoje wewnętrzne dziecko i siuu robię babki i przesiewam piach!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 11:55

    W piaskownicy to ja na przykład jestem dzieckiem – no i trochę matką 🙂

  • Anna
    17 lipca 2012 at 12:00

    Kocham takie sytuacje…:-p Woda wróg człowieka nr jeden. My jak skadś wracamy i młody biegnie na plac to racja nie ma rzeczy typowo do piasku, ale jak juz wracamy do domu to nawet nie przychodzi mi do głowy żeby mu zabraniać. Wodę w domu mam pralke tez… Buty no cóz, za jakis czas i tak młody z nich wyrośnie a w ramkę ich sobie nie oprawię. A może ta Pani w domu tez wody nie uzywa..:-p, stad ten strach. Masakra.

  • BiG m
    17 lipca 2012 at 12:35

    przeraza mnie taka wszechogarniajaca kontrola.

  • Agnieszka
    17 lipca 2012 at 12:48

    My po piaskownicy Adaśka pod prysznic od razu stawiamy, bo ma piasek wszędzie :-). No ale mały jest, niech robi co chce póki może :-). Nawet we włosy piasek wciera. Ja tylko nie ścierpiam jak go wysmaruję czymś przeciwsłonecznym a potem ten cały piasek się przyklei do niego – brrr… No ale cóż – pozwalam 🙂

    A z drugiej strony każdy ma prawo do ubierania się do piaskownicy tak jak chce :). Może tamta babka ma taki styl 🙂

  • Happy Power Mama
    17 lipca 2012 at 12:49

    moje ulubione "podwórkowe historie" :)))czasem mam wrażenie, że jestem nienormalna jak Synowi pozwalam bawić się swobodnie ;)))

  • Agata
    17 lipca 2012 at 12:52

    Śmieszna pani:) My też z placu zabaw wracamy cali w piachu i uważam to za całkowicie normalne! Ja w piaskownicy ściągam klapki, gdy jest upalnie i wszystkie dzieci dziwnie na mnie patrzą, bo przecież ich mamy tak nie robią:) Gdy idziemy chodnikiem, a w około same kałuże, to Staś musi w każdą wejść, pochlapać (a nie chodzimy w kaloszach), rączkę pomoczyć. Ja z tego afery nie robię. Podeszła do nas ostatnio ok.6 letnia dziewczynka i patrząc na Stasia, mówi: "Co on robi? Przecież ta woda jest brudna". Fakt woda jest brudna, ale on się w niej nie kąpie, ani jej nie pije:)!!!

    Noście do piasku konewkę i róbcie błoto, bo to rewelacyjna zabawa! 🙂

  • Ivett
    17 lipca 2012 at 13:01

    Ok, moj ostatni komentarz na tym blogu: moim celem nie bylo wywolanie jakiejs burzy w szklance wody i klotnia w komentarzach. Chcialam powiedziec, ze istnieje druga strona medalu i problem nieswiadomego przenoszenia swoich lekow na wlasne dziecko.
    Ja swojemu dziecku daje sie brudzic, ale nigdy nie nazwalabym glupim/zlym rodzicem kogos kto robi inaczej. Pomyslalam o problemie mojej kolezanki i tym, ze wiem, ze wiele osob patrzacych z boku ja ocenia, a wiem jak to boli…
    Zauwazylam, ze im bardziej jakas osoba czuje sie wpedzona w poczucie winy, kompleksy czytajac jakis wpis, tym bardziej "krzyczy" w komentarzach i probuje wywolac to uczucie u autora. Tylko po to, zeby samemu poczuc sie lepiej. To sie nazywa niestety agresja:/
    Nikt nie wymaga od Hafiji obiektywizmu, bo wiadomo, ze punkt widzenia lezy od punktu siedzenia. Wiadomo, ze bedzie bronic slow swojej dobrej kolezanki, a ja i tak ja podziwiam, bo po tylu negatywnych komentarzach, ktore musiala przeczytac/uslyszec dalej prowadzi swojego bloga. Ja pewnie bym zamknela lub przestala pisac…

  • Ola
    17 lipca 2012 at 13:16

    Na podobną sytuację mój (wtedy 2-letni) Młody zareagował pytaniem do mamy dziewczynki "A plalki nie maś? To pśyjdź do nas – wpieziemy diecince ubranko"

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 13:21

    Zupełnie nie wiem dlaczego miałabym zamykać 🙂 ja nie piszę dla osób którym się nie podoba i nie chcą czytać tylko dla tych którzy chcą i czytają, no i dla siebie, ale znam mamy które zaszczekane przez "życzliwe koleżanki" blogi zamknęły i zniknęły.

    Uważam że dla każdego jest miejsce w blogosferze i na prawdę nie potrzebuję przyzwolenia na bronienie słów kogokolwiek a i nie każdy się z każdym zgodzi zawsze a świat nie jest czarno-biały i nie dzieli się na "te złe" i "te dobre".

    Z tym "krzyczeniem" w komentarzu to własnie się zgadzam, dokładnie tak jest 🙂

  • agula
    17 lipca 2012 at 14:07

    Ja wychodzę z założenia że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko 😉 Ale żeby nie psuć sobie czasem nerwów to mam ubrania na każdą okazję – jedne na spacery do parku i plac zabaw, inne na kałuże i błoto, jeszcze inne na wyjścia eleganckie i inne do przedszkola 😉 Do zabawy więc Milcie ubieram tak że może się pobrudzić 🙂

  • Wiewi00ra
    17 lipca 2012 at 14:21

    Ahahahaha! Ivett, w pierwszej chwili Twoją wypowiedź potraktowałam jako dowcip.:D No cóż, ja nadal uważam, że odbieranie dziecku dzieciństwa w imię własnych lęków, niezadawanie sobie trudu refleksji nad sobą i nim, i zamykanie oczu na fakt, że robimy mu krzywdę jest głupie. Nawet, jeśli wywołane własnymi problemami psychicznymi i trudnymi doświadczeniami.

  • MATRIOSZKA
    17 lipca 2012 at 14:37

    my są obecnie obślinione;)

  • Mama Ka
    17 lipca 2012 at 14:41

    Skąd ja to znam… Często słychać jeszcze "Nie biegaj, bo się spocisz!", "Nie biegaj, bo się przewrócisz!"… Aż mi żal takich dzieci…

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 15:14

    Oj Agata nie zamykaj, nie zamykaj nawet o tym nie myśl. Cieszę się, że masz na uwadze pozytywne reakcje czytelników a nie negatywne. Zostawiłabyś po sobie wielką laktacyjną czarną dziurę, którą ciężko byłoby zamienić! Mi Twój blog pomógł wielokrotnie i z tego co czytam nie tylko mi!
    Anonimowa czytelniczka od bardzo dawna!

  • Matka Kwiatka
    17 lipca 2012 at 15:52

    właśnie wrocilismy z placu zabaw. bylismy ładnie ubrani, ale jesteśmy oboje cali w pyle, bo trzeba było gmerać w piachu, rzucać kamieniami i robić siku na nocnik w trakcie ładowania kamykami i ziemią wywrotek. Igi zasnął mi w aucie, więc przykurzony śpi bardzo smacznie i szczęśliwie, z żałobnymi obwódkami pod paznokciami.
    i jest git!
    jestem pedantką. moje dziecko uczy mnie, jak wyluzować.

  • Aredhela
    17 lipca 2012 at 16:20

    Ja ostatnio zostałam zlinczowana wzrokiem rozlicznych mamuś, kiedy posadziłam mojego 10-miesięczniaka bosego w trawie (bez koca, po prostu w trawie) i on sobie rwał źdźbła traw.

  • Matka Kwiatka
    17 lipca 2012 at 16:22

    Aha! przypomniało mi się jeszcze jak dostałam bure od swej babci, kiedy odziwedziliśmy ją z Igim, a Młody miał koszulke w plamach po kakałku. zresztą zdjęcie jest w którymś z moich postów. Babcia uznała, że jestem złą matką, bo mam brudne dziecko i ciuchy na przebranie mi się skończyły. Była zawstydzona (za mnie) i zła, krytykujaca. nie umiałam z nią porozmawiać, bo dla mnie było to kompletnie nieistotne, czy są plamy, czy nie i co sobie pomyśli ktoś obcy, kto to widzi.
    W zeszłym roku w Pl było gorąco, kładłam Igiego spać w pieluszce jeno, a po obudzeniu latał na golasa na ogrodzie. zanjomi nie rozbierali swoich dzieci. a babcia wstydziła się pokazać igiego śpiącego w wózku sąsiadce, bo "tak miał biednie tam pod chustą".
    🙂
    ja mam nieco inne podejście 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 16:50

    😀 a to patent do taplania fajowy 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 16:56

    No właśnie jak się nie chce utytłać to sa miejsca inne niz piaskownica 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 16:56

    Taki parasol jest niekorzystny dla dziecka 🙁

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 16:59

    Mój czasem już półprzytomny jak wychodzimy taki jest szał 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 16:59

    Nosić, własnie nosić 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:05

    Zobaczysz ile radości daje dziecku sypanie się piaskiem !

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:06

    😀 przerażająca historia

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:07

    juz niedługo…

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:07

    "szkoda ubrań" o matko! Ja też wolę dzieci 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:10

    😀 no właśnie, właśnie 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:11

    Racja racja to nie o to chodzi, jak dla mnie może i w sukni ślubnej kopać babki ale oczekiwanie, że dziecko się nie pobrudzi i zabranianie np wspólnej zabawy, bo się pobrudzi jest przykre – szczególnie dla dziecka. Ta mała miała oczy jak zbity szczeniak, że nie mogła bawić się z Gabryśkiem ;(

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:16

    Ja tez jestem nienormalna 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:19

    Tak, koneweczka i podlewanie ziemi jest super – dziś nie nieśliśmy bo błotko zrobił deszcz :))

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 17:21

    😀

  • Ivett
    17 lipca 2012 at 19:07

    Hmmm przeczytalam od poczatku swoje wypowiedzi i nie uwazam, zebym napisala cos dowcipnego:/ Ale ok mialam sie juz nie odzywac to sie nie odzywam. Dzieki WiewOOra za skuteczne zniechecenie mnie do brania udzialu w dyskusji (bo to mialam na celu, a nie krytykowanie) i czytanie tego bloga:/
    Mam nadzieje Hafija, ze Twoj synus bedzie dalej tak zdrowo sie rozwijal i bedziesz jak najdluzej karmic piersia i nie przejmowac sie komentarzami. Glupia, nieidealna matka, Mirka:)

  • Duśka
    17 lipca 2012 at 19:18

    ooo tak 😀 piaskownica to coś co lubimy najbardziej 😀 a najfajniej się leży na ciepłym piachu :D, lubimy stawiać i niszczyć babki , fakt faktem nie próbowałyśmy jeszcze z konewką :D, jak wiem że po drodze spotkamy piaskownicę, to ubieram mała tak żeby mogła się tak bawić swobodnie :D, zresztą siebie też. co do natręctw , mój mąż je ma. szczególnie to na punkcie czystości i częstego mycia rąk, jednak nie wymaga od małej by nie dotykała piasku, chodnika, ławki, patyczka który leży na trawce. no a ja to już w ogóle jestem zdania że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko ;D
    owszem zdarzają się czasem sytuacje że odstawie małą ;D np. na obiad rodzinny, wtedy nie przechodzimy koło piaskownicy ;D a nawet jeśli mała się upaprze bo się przewróci albo zacznie zbierać szyszki to nie robię z tego paniki, to tylko (aż) dziecko 🙂 musi dotknąć pomacać spróbować 😀
    lubimy poznawać świat i na czysto i na brudno ;D

  • Duśka
    17 lipca 2012 at 19:19

    hahah bystrzacha 😀

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 19:24

    Nasze lęki i fobie nie są usprawiedliwieniem do przekazywania ich dziecku, to nie jest kwestia współczucia, ganienia czy zrozumienia, ale udzielenia tej mamie pomocy, bo to że dziecko nie może się brudzić ponieważ mama ma problemy z równowagą psychiczną to nie jest dla dziecka właściwa sytuacja ani usprawiedliwienie dla matki. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, uprzedzona mama to uprzedzone dziecko, mama z problemami to dziecko z problemami. Ivett tej mamie trzeba pomóc a nie stawiać za przykład w dyskusji o brudzeniu się dziecka w piaskownicy.
    kasia

  • Anonymous
    17 lipca 2012 at 19:50

    Oj przeczytałam teraz to co powyżej się ukazało i chyba moja wypowiedź jest bezsensowna, głową muru nie przebijesz albo co bardziej prawdopodobne to jest jakaś Wasza prywatna wycieczka gdzie nie ważne są argumenty tylko stosunek do siebie. Mnie tam takie głupoty nie zniechęcają do czytania to tylko blogi nie prawdziwe życie. Jak za coś takiego można walnąć focha z przytupem w sieci to co dopiero w realu? Więcej dystansu do siebie!
    kasia

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 19:58

    To tak jak my 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 19:59

    Trawę? żartujesz? 😀
    A poważnie my też tak lubimy, mało mam trawy w okolicy ale jak mogę to tak samo korzystam!

  • berenika1000
    17 lipca 2012 at 20:01

    "O Boże wszyscy zginiemy" rozbawiło mnie do łez :)))

  • Duśka
    17 lipca 2012 at 21:38

    u mam chłopców też to występuje,
    też mam przed oczami małą miss …
    w sumie moja jest 😀 "małą miss brudnego podkoszulka" ;D

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:42

    Dziękuję i do zobaczenia w innym miejscu 🙂

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:48

    no i super!! 😉

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:50

    Oj kocham to "Spocisz!"… jeny!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:51

    Ja też jestem pedantką. Straszną. Dużo z tego odpuściłam przy dziecku!

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:53

    A my teraz non stop w samej pieluszce, albo samych bawełnianych majtkach :)a plamami też się nie przejmujemy :))

  • Hafija
    17 lipca 2012 at 21:53

    😀

  • BiG m
    17 lipca 2012 at 21:57

    hahhahahha
    😀
    ja tam wole i ubrania i lody i dzieci – da się??? 😀

  • BiG m
    17 lipca 2012 at 22:00

    podobną historię nr 1 znam z autopsji..

  • BiG m
    17 lipca 2012 at 22:03

    buahahaha 😀 masz genialnego malucha 🙂

  • Madzik
    18 lipca 2012 at 00:04

    A ja wcale nie uważam, że brudne dziecko jest bardziej szczęśliwe od czystszego…
    Grunt to podejść do co niektórych sytuacji z przymróżeniem oka, wiadomo że są zabawy i miejsca, gdzie maluch się pobrudzi i nie ma co panikować, niech doświadcza, próbuje, robi błoto, maluje kredą, farbami, ugniata ciasto, itd. Jestem jak najbardziej za:D Ale biegające po domu dziecko, definitywnie brudne i ten brud wszędzie roznoszące- sorki, ale to już nie;P
    A sytuacja w piaskownicy wprawiła mnie w osłupienie;))

  • maua78
    18 lipca 2012 at 09:00

    hymmm to Ja mam takie dziecko właśnie(!), obecnie na etapie stawiania pierwszych kroczków ale bardziej jeszcze raczkowania, na podłogach nie mam dywanów, nie zamiatam też ani nie myję podłogi co godzinę, suma summarum Syn większość dnia jest brudny po kokardę :))))

  • Małgosia O.
    18 lipca 2012 at 11:36

    mój jeszcze trochę za mały do piaskownicy, bo głównie poleguje na brzuchu i pełza, więc jadłby piach, ale za to z uwielbieniem poleruje mi w domu brzuchem podłogę, bo na podłodze fajniej niż na macie, a na dworze z koca ucieka na trawkę… co do ubrań, to ja moje dziecko ubieram tylko ładnie ;););) i mu tych ubrań nie żałuję, rośnie jak na drożdżach, więc po co mi ładne za małe ubranka, których moje dziecko nie założyło wcale lub założyło raz. więc się brudzimy, często przebieramy i dużo pierzemy.

  • Mych
    18 lipca 2012 at 12:50

    Brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci! Niestrofowane, nieusztywniane, co tak naprawdę obchodzi dziecko, że pobrudzi buciki, czy cokolwiek? Będzie dużo szczęśliwsze nie musząc przejmować się takimi bzdurami. Piaskownica jak najbardziej służy do brudzenia się, co innego jak np 12-latek nie potrafi zjeść obiadu bez upaprania się buraczkami, a co innego jak kilkulatek poleje się wodą, albo oznaczy kolana trawiastymi śladami, przecież to czysta frajda, a z ubranek i tak zaraz wyrośnie. Jak inaczej ma swobodnie eksplorować świat i się rozwijać?
    Zapraszam: http://bylojuzwszystko-zawszebedziewiecej.blogspot.com/

  • Aredhela
    20 lipca 2012 at 00:49

    Miałam dzisiaj uderzająco podobną sytuację
    http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/m/13656472/scenka-rodzajowa

  • Anonymous
    30 lipca 2012 at 11:58

    a ja nie lubię mieć brudnego dziecka. co nie znaczy ze zabrniam się dzieciom brudzić. skoro im to nie przeszkadza… tylko mnie potem "wstrząsa" gdy mam takie dziecko wziąć na rece i przytulić. no i małe stópki, które uwielbiam całować, ale gdy biegają boso już są dla mnie nie do całowania. mimo todzieciaki biegają boso ile tylko chcą. i brudzą się jak mogą. ciuchy do zadań specjalnych mają tylko do jedzenia, na etaie nauki samodzielnego jedzenia. choc najchętniej do jedzenia rozbieram je do majtek i tak. bo tu nie pomaga mi że mam pralkę, wodę i proszek. a nawet zapas odplamiaczy wszelakih. z wiekszością plam z jedzenia odplamiacze sobie nie radzą a ja nie znoszę plam. a na plac zabaw, na spacer czy "do kościoła" zawsze mają te same ciuchy i robią z nimi co chcą, brudzą się ile wlezie, ja wypiorę. już mi się zdarzyło słyszeć że jestem głupia matka, bo tak pozwalam.
    mam natomiast swoją obsesję która bardzo utrudnia mi życie i wiem że moje dzieci też skrzywi, ale to chyba nie do przejścia. nie lubię zwierząt, bo dla mnnie są brudne. tak zostałam wyhowana. jako dziecko uwielbiałam i miałam przytulić psa, ale mam wszczepiała we mnie tę sterylność. teraz już nawet nie dotknę… nigdy bym się nie zgodziła na zwierzę w domu. nie powalam moim dzieciom na scerze dotknąć zwierzęcia. krzyczę, gdy biegają po trawie!!! mogą tylko po chodniku, bo trawa to dla mnie prawdziwe pole minowe, nigdy nie wiem co się w niej kryje. a dla mnie kupa psa na bucie dziecka to już prawdziwa katastrofa!! nie mówiąc już o kupie psa na ręce dziecka – potem trzeba by taką rękę wymoczyc we wrzątku i umyć domestosem… brzmi śmiesznie ale dla mnie to męczarnia i niestety – to moje lęki i moje obsesje ale skutecznie wszczepiam je we własne dzieci. choć bym nie chciała. no ale to ja potem musiałabym się mierzyć z psią kupą na butach dziecka, więc dlatego jest to dla mnie nie do przeskoczenia. choć jest masa ludzi którzy chowali się od zawsze ze zwierzętami w domu, w jednym łóżku nawet, z ich sierscią, i wszystkim. i dzieci które biegają po trawie, mimo psich kup. i nic im się nie dzieje. są zdrowi. i szczęśliwi. i ja im zazdroszczę.

  • Anonymous
    30 lipca 2012 at 16:04

    ale miałam sytuację na placu zabaw która mnie rozwaliła. przyszła jakaś sztywna strasznie i znerwicowana babcia z wnuczką na zjeżdżalnię. zjeżdżalnia duża i kończąca się w również dużej piaskownicy. więc dzieci zjeżdzają do piachu. babcia wyjęła jakąś szmatkę i zaczęła wycierać zjeżdżalnię. z piasku!! gdy już ją starannie powycierała, powiedziała wnuczce: "no, teraz możesz zjeżdżać". ale jakieś inne, malutkie dziecko, bawiło się sypiąc piasek na zjeżdżalnię. malutkie, niewiele jeszcze rozumiejące. i ta babcia strasznie zaczęła się stroszyć i to dziecko przeganiać. no w sumie moja córka mogłaby robić to samo zupełnie – sypać piachem po zjeżdzalni, do niej to bardzo podobne, bo wymyśla najróżniejsze rzeczy. lub wchodzić po zjeżdżalni od tyłu. i ta babcia też mogłaby się stroszyć. i wtedy z pewnością bym córkę wzięła, w myśl dobrej tresury. ale teraz bym powiedziała babci, że przykro mi żze ma z tym problem, ale nigdzie nie napisano że tak nie wolno. zjeżdżalnia kończy sięw piaskownicy, więc zjeżdzając kolejny raz dzieci wnoszą piach na butach. i nie ma co przesadzać – piasek nie brudzi. inna sprawa błoto – błota wrzucać na zjeżdzalnię już bym nie pozwoliła dziecku na pewno.

skomentuj

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.