Słuchowiska – post sentymentalny i żegnam czarownicę we mnie


Uwielbiałam słuchowiska jako dziecko. 
Siadałam z siostrą z płytami przy gramofonie i słuchałyśmy o Plastusiu, Pchle Szachrajce, o Czerwonym Kapturku – wszystkie z udziałem Ireny Kwiatkowskiej, O Głupim Tomku, wilku i niedźwiedziu z: Holoubkiem, Zborowskim i Machalicą, Opowieść o pra-pra słoniu z Piotrem Fronczewskim i Kobuszewskim lub Poszukiwaczy złota.
Płyty już dawno zdarte, gramofon jest tylko podpórką do książek, ale moje dziecko i tak będzie  mogło ich słuchać i to nie na YouTube 🙂
Ciocia Agnieszka nasza kochana kupiła zestaw płyt na CD!!


Photobucket

Photobucket

Dziękujemy Ciociu! :*

Kupić je można o tu: https://www.bajki-grajki.pl/

***


Myślę sobie też że świat matek jest światem nieprzewidywalnym i złowrogim jak las u braci Grimm. Gdzie nie wleźć, co nie powiedzieć to czarownica jakaś wyskoczy zza węgła. Niestety dałam się tak wkręcić, że sama wyhodowałam sobie brodawkę na nosie, kapelusz na głowie i zielone paznokcie. Taka się stałam – większość otaczających mnie matek tak się zmienia.

Photobucket
Po ciążowym titu-pitu nie ma śladu.

Siedzimy z widłami i zgrzytamy na siebie zębami. Oj tak tak… I miejsca które odwiedzałam z przyjemnością teraz kojarzą mi się z zasiekami na froncie bo napisałam, że „cycek jest najlepszy” i ta zrozumiała mnie tak i owak i się obraziła albo powiedziała mi że robię to i to źle albo chciałam kogoś głupia nawrócić na siłę…

Hell no!

Zamiast robić to na co mam ochotę, pisać to na co mam ochotę i mówić co myślę to podejmuję jakieś bzdurne przepychanki słowne z innymi czarownicami i każda jedna ze mną włącznie wie lepiej i najlepiej a ta druga jest jeszcze bardziej czarownicą niż ta pierwsza… Każda, dosłownie każda!

Jezu…

Deklaracje jakości macierzyństwa, kluby poparcia, wymiana filozofii, negacja tego i tamtego, narzucanie sobie wzajemnie zdania, szukanie poklasku i ucieczka przed polowaniem na czarownice… a w nosie z tym. Strach napisać, że dziecko sobie nos rozbiło bo takie rzeczy nie spotykają „najlepszych matek”, strach wychwalać pierś, strach krytykować noszenie w chuście.. STRACH KURDE, STRACH! Blogosfera matek jest jak Główny Urząd Kontroli i jedna w drugą jak cenzor.

A ja patrzę i po kolei zamykają się blogi, albo dziewczyny uciekają na inny, żeby pisać pod inną nazwą… przykre co sobie same zrobiłyśmy – o tak ja też w tym maczałam palce!

A jeszcze mi wlezie na bloga „Jędza Zosia” i napisze że coś tam… No co z którą matką blogującą nie rozmawiam to każda ma taką schizę… „Bo się Asi-Basi nie spodoba i ona zostawi mi wredny komentarz a potem napisze o tym u siebie(zbieżność imion przypadkowa)

Wszystko to poszło w złym kierunku i ja jeszcze sama brnę nie tam gdzie powinnam i gdzie nie chcę!!
Z pozytywnego podejścia do świata, macierzyństwa i życia rodzinnego zmieniłam się we wronę i siedzę między wronami i każda każdą dziobie po dziobie (a kto twierdzi że nie ten sam ma większy dziób niż myśli).

Mam swoje zdanie na każdy temat związany z macierzyństwem, nie szukam poklasku, nie obchodzi mnie krytyka. Piszę o czym chcę i co myślę i nie liczę że cały świat pomyśli tak samo, mogę liczyć na to że posiadanie własnego zdania jest generalnie respektowane ale nie zawsze jest zawsze ktoś się obrazi – mimo to wychodzę z tego lasu,  zdejmuję kapelusz, wycinam kurzajki z nosa i idę poleżeć na słońcu.
Photobucket
Nie po to mi ten blog żeby się spierać z matką A czy matką B bo ja uważam że piersi są najlepsze a ona że jak ja śmiem tak mówić.

Proszę zaakceptować, że piszę o sobie, swoich doświadczeniach, swoich przekonaniach i wierzeniach, nie na złość komuś, nie specjalnie dla kogoś, ani nie żeby skrytykować kogokolwiek personalnie – co najwyżej jakiś trend, albo proszę wyjść.

Tym miłym akcentem, z pięknej nasłonecznionej łąki pozdrawiam i lecę zjeść z dzieckiem owsiankę z owocami!


.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

42 komentarze

  • agnieszka
    6 lipca 2012 at 07:33

    Agata, nie demonizuj czarownic 🙂 Tak jest wszędzie, gdzie zbierze się grono matek: poczekalnia u lekarza, plac zabaw, szatnia w przedszkolu, nawet w kolejce w sklepie (mega długa była) miałam ubaw jak przysłuchiwałam się wymianie poglądów trzech matek przede mną 🙂 Ile matek, tyle zdań. Piszesz o swoich odczuciach i nie zawsze się zgadzamy ale to znaczy, że mam się nie odzywać skoro mam inne zdanie, a jeśli się odezwę to mnie zjedziesz i jeszcze może zbanujesz bo się nie zgadzam, a Ty nieopatrznie odbierzesz to jako atak na siebie i swoją opinię? No chyba nie 🙂 Nie jesteś taka. Przesyłam pozdrowienia z zacienionego sadu i stawiam Ci drinka z palemką albo domową lemoniadę.

  • V i n t i
    6 lipca 2012 at 07:42

    a ja po raz enty powiem – nie przejmować się! robić swoje, a karmienie piersią JEST THE BEST! Ja karmię już 17,5 miesiąc – jeeeeeeeeee :))))))

  • Anonymous
    6 lipca 2012 at 08:06

    I bardzo dobrze bo życie niektórych kręci się wokół trollowania i krytykowania i tylko czekają żeby się do czegoś i kogoś przyczepić i móc napisać to i tamto żeby poczuć się lepiej 🙂 Poziom niektórych blogów matek idealnych ostatnio wyjątkowo spadł i ja przestałam czytać te z pseudofilozoficznym bełkotem w treści.

  • Anonymous
    6 lipca 2012 at 08:07

    Uuuuu gratulacje! 🙂

  • Cicha
    6 lipca 2012 at 08:17

    Trafiłam tu pierwszy raz, czasem zaglądam na blogi związane z tematyką dziecięcą, jako że sama mamą jestem, ale nie zdążyłam zwrócić uwagi na zgryźliwe komentarze, może dlatego, że zwykle takowych nie u siebie nie czytuję :)))) ale z pewnością jest tak, że każda z mam ma inne zdanie, inne podejście, chociażby do wspomnianego karmienia piersią – szczególnie takie podejście zmienia się po urodzeniu dziecka, kiedy wszystkie wydumane wcześniej przyszłe zachowania – zostają niekiedy brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość, bo się okazuje, że np. karmienie nie jest takie różowe, jak się wydawało, że to, że tamto… ja staram się nikomu nie narzucać tego czy tamtego, ale sama łapię się czasem na tym, że chciałabym np. jednej czy drugiej koleżance doradzić, żeby zrobiła tak czy siak… ale lepiej nie, można powiedzieć jak było u Ciebie, co się sprawdziło itp., ale niekoniecznie u tej drugiej osoby zadziała ten sam model… jedna będzie chwalić te pieluszki, inna powie, że to największy "szajs" i będzie upierała się przy drugich… bo wszystko zweryfikuje mała pupa – jedna będzie się miała dobrze w tych pieluchach, a druga w tych będzie miała odparzenia, a w innych będzie jej dobrze… mam dwie córki i przy obu bywało różnie, bo to dwie odrębne i zupełnie odmienne istoty 😉 mimo, że z jednych rodziców… :))

    Aaaaaa… pamiętam taką jedną sprawę… U mnie np. chusta przy starszej w ogóle się nie sprawdziła, córka jej nie zaakceptowała i pamiętam jak na jednym z forów o tym napisałam, "chustomamy" w odpowiedzi bardzo na mnie naskoczyły mówiąc, że widocznie wcale nie chciałam jej w tej chuście nosić i to się przeniosło na jej niechęć, że pewnie źle wiązałam, źle wkładałam dziecko i nie wiadomo co jeszcze…. dziwnie się wtedy poczułam, tym bardziej, że chciałam, bo po co miałabym taką chustę? Później zainwestowałam jeszcze w MeiTaia bardzo polecanego mi przez koleżanki – też córka nie chciała i co? Miałam ją tam pchać na siłę? Nie uważam, że to była moja wina, ale tak mi pomówiono… więc zdarza się, fakt.

    Co do słuchowisk – ja najbardziej lubiłam pchłę szachrajkę, mam do dziś, na kasecie magnetofonowej, tyle, że magnetofonu już brak ;)) dzięki za cynk do tego sklepu internetowego, nie omieszkam zajrzeć i może coś wybrać 🙂

  • Rashly
    6 lipca 2012 at 08:28

    Ja mam niestety wrazenie ze skonczylo sie pisanie od tak sobie, i jest coraz wiecek komercji i walki o swoje.
    W ogole mam wrazenie, juz nie wolno komentowac postow jezeli sie z nimi czlowiek nie zgadza.
    Smutne to.
    ale nie zawsze moge napisac: "super zgadzam sie!"
    bo sie nie zgadzam, a klamac nie bede.
    Wiekszosc postow, ktore sa sprzeczne z moim zdaniem omijam.
    Niestety, czasami sie nie da.
    Czasami az post sie prosi o skomentowanie go negatywnie, bo dla jednych to swieta prawda, a dla innych zupelna bzdura.
    Ale tak, boje sie ostatnio cokolwiek komentowac, zeby nie zostac zjechana.
    Glupie sa tez takie gadania przez komentarze.., bo widze, ze co nie napisze to jest odebrane zupelnien ie tak jak chcialam to przekazac, a tlumaczac sie brnie sie glebiej w las i jeszcze gorzej sie pozniej zrozumiec, probujac wyjsc z niezrozumienia.
    Dlatego chyba nie bede podejmowac juz dyskusji.
    Niech sie ciesza wszyscy ktorzy maja jedno zdanie i pisza sobie slodkie komentarze.
    Nie bedzie agresji, ktora wzbudza ktytyka.

  • Anna
    6 lipca 2012 at 08:41

    A ja tego nie rozumiem zupełnie. Blog jest miejscem subiektywnego wylewania myśli, więc skąd ten strach, że komuś coś się nie spodoba? Nigdzie nie ma tak że ludzie myślą tak samo, tym bardziej dziwne byłoby gdyby wszystkie blogi były na jedno kopyto.
    Ja tam nie uważam, że karmienie piersią jest jedyną ścieżką do sukcesu pod tytułem " zdrowe, radosne dziecko i ciesząca się macierzyństwem kobieta ". Ale lubię Cię czytać, zgadzać się nie muszę i pewnie w sporej liczbie przypadków jednak mam odmienne stanowisko. Ale bać się, obrażać się na kogoś bo ma inne poglądy to trochę jak być na kogoś wkurzony bo ma blond włosy a nie ciemne jak my. A właśnie jeszcze jedno, piszesz bloga głównie o karmieniu piersią, dla Ciebie jest to priorytet. Ja to rozumiem, ale wychodząc gdzieś publicznie ( w tym wypadku pisząc bloga) musisz sie liczyć z krytyką, a wymagać od kogoś żeby nie wyrażał własnego zdania podczas gdy my chcemy je wyrażać swobodnie to trochę nie fair.

  • córka
    6 lipca 2012 at 08:43

    no ja nie rozumiem tych przepychanek.
    ale z macierzyństwem jak z życiem, tysiące pomysłów na nie.
    wczoraj spotkałam się z koleżanką i jej córeczką, każda z nas ma inny model macierzyństwa, cycek kontra butelka, nadopiekuńczość kontra swoboda i się nie pozabijałyśmy, rozmawiałyśmy, różne zdania nie znaczy, gorsze.
    moje dziecko szczęśliwe, jej dziecko szczęśliwe, a o to chyba chodzi 🙂
    prawda?

  • kobieta30. (eveleo)
    6 lipca 2012 at 08:47

    wypoczywam i robię przerwę od blogowania, sieciowania etc. w mojej głowie dużo refleksji, między innymi na temat ostatnich zdarzeń na blogach. jakiś rys posta na ten temat się tworzy w głowie. też uważam, że dobra atmosfera, cudowna, wsparcia, przyjaźni w okresie ciąży wszystkich blogowiczek się skończyła. dlaczego ? i o tym chciałam napisać. mam nadzieję, że refleksje z głowy mi nie uciekną zanim wrócę do domu.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 09:05

    Konstruktywna krytyka, lub odmienne zdanie są ok – natomiast rzucanie "epitetami" lub święte oburzenie że "Jak śmiesz pisać że cycki są najlepsze" jest po prostu żenuła. Dochodzę jednak do wniosku, że są matki które po prostu muszą sobie dogadać raz na jakiś czas bo inaczej źle im się funkcjonuje 🙂 Zabawne, że ludziom się wydaje, że skoro "Zosia" napisała na blogu inaczej niż ja myślę to ja jej napiszę że nie prawda i jest głupia. Dziwne jest tez to że ludziom jest potrzebne w pierwszej kolejności kogoś zjechać. Ja osobiście jak widzę u kogoś posta "od czapy" w mojej opinii no to tam nie idę się kłócić o swoje racje bo po co? Dla mnie to strata czasu. Mogę napisać "Ja mam inaczej i to i to" ale na pewno nie napisze "Ty idiotko zacofana" jak czasem mam przyjemność czytać w głupich komentarzach. Przerobiłam kiedyś koleżankę która u mnie komentarzu poprosiła o radę co do KP. Poszłam na jej blog, odpowiedziałam na pytanie i naskoczyło na mnie stado wron, że ją terroryzuję i po co tu przyszłam. Uśmiechnęłyśmy się z koleżanką do siebie i tyle bo szkoda nam było czasu na "tłumaczenie" sytuacji.

    Brakuje mi tej radości blogowej – gdzie nie spojrzę wielka smuta i narzekanie na inne matki.

    Jak widzisz napiszesz co myślisz bez uderzania w ton "lepiejwiedzącej" i dyskusja może się toczyć 🙂

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 09:10

    Większość moich koleżanek w prawdziwym życiu to mamy butelkowe, czasem czuję się jak "ta inna" 😀 i co zabawne one same mi często podtykają pomysły na posty i czytają mojego bloga 🙂

    Zdaje mi się, że to dlatego, że słowo pisane jednak nie oddaje intencji rozmówcy. Brakuje tonu głosu, mimiki twarzy i języka ciała i z głupiego "spadaj" napisanego żartem robi się "won" zupełnie na poważnie 🙂

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 09:22

    Olu, między komentarzem typu "co ty głupia piszesz obrażasz mnie", a słodkopierdzącym komentarzem jest jeszcze duża luka na "Kurde ja robię inaczej i się sprawdza".
    Nie trzeba się ze sobą zgadzać, ale takie "jechanie sobie" tylko po to żeby udowodnić że moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza zaczyna przybierać jakieś absurdalny wymiar.
    Wszystko może zostać źle odebrane bo w komentarzu pisanym nie masz tonu głosu,mimiki, gestykulacji, języka ciała, które często paskudnemu "kXXa" nadają żartobliwy/mniej poważny ton i wychodzą gówniane dyskusje o odczucia subiektywne.
    Ja nie mówię, że tak sama nie robiłam – robiłam ale mam dość bo jest po prostu gorzej i gorzej i z nikim już nie można pogadać.

    Nie widzę potrzeby pójścia np na blog gościa który wychwala smażone karaluchy i mówienia mu że jest dziwny i obleśny, bo dla mnie to strata czasu, ale jak na drugi dzień napisze o pysznej sałatce greckiej to zaślinię monitor z radości i napiszę mu że pięknie wygląda. I nie dlatego że uważam jego podejście za niepodważalną świętą prawdę, ale dlatego że może sobie żyć jak chce i uważać za najlepsze co chce. I nawet jak chcę mu napisać że "nie stary nie żryj tego" to będę się starała ująć to tak żeby nie krytykować a przedstawić swoje stanowisko bez zbędnych epitetów.

  • Wiewi00ra
    6 lipca 2012 at 09:29

    I wszystko jasne – po prostu w dzieciństwie słuchałyśmy tych samych płyt 😉

    Przez Ciebie pierwszy raz w życiu czuję się niekomfortowo, kiedy ktoś mnie czarownicą nazywa. Ehhh…

    Pisz co chcesz i jak uważasz. Złą energię na blogu tęp moderacją. Albo i nie – jak wolisz.

    (A chusty i tak wymiatają :D:D:D)
    Wiedźma,Czołg Asertywności, Terrorystka mlekowo-chustowo-śpiąco-bliskościowo-poradnikowa i Aktywistka Bojówek Wszelakich (zwłaszcza spodni)
    Ja 🙂

  • Niezła żona
    6 lipca 2012 at 09:33

    Zgadzam się z tym co napisała Anna. Nie rozumiem skąd tyle strachu w pisaniu bloga. Zrobiła się gęsta atmosfera w sferze blogowej i nie doszukasz się skąd się to wzięło. Wystarczy nie zwracać uwagi, pewne osoby omijać, nie czytać. Po co psuć sobie krew i zastanawiać dlaczego tak jest?

    Dobrze, że zwróciłaś uwagę na to, że po tym jak pisałaś będąc w ciąży i po urodzeniu Konusa – dziś śladu nie ma.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 09:35

    Tak też robię omijam i nie czytam.

    Niestety nie tylko u mnie nie ma śladu.

  • Anonymous
    6 lipca 2012 at 09:38

    Czytuję blogi mam często w poszukiwaniu inspiracji lub ciekawych produktów. Tutaj dziękuję za ranking wkładek, polecam go każdej mamie UU jaką znam! Bawią mnie niektóre wpisy albo komentarze że Z. powiedziała M. i ja myślę że ona to do K. Nie wiem gdzie to było ale to chyba się dziewczyny znały i nie lubiły i szyfrem do siebie 😀 Zastanowiłam się po co bo przecież żadna matka nie ma monopolu na prawdę i rację ale każda na własną opinię. Ja uważam że CC na życzenie to kretynizm, uważam że nacinanie krocza to debilizm razy dwa, uważam, że noszenie w chuście to katorga i męczarnia no i co w związku z tym? W życiu tym prawdziwym co najwyżej powiem koleżance że się z nią nie zgadzam i będziemy dalej gadać o czymś innym. A swoją drogą im więcej czytelników tym więcej wśród nich osób na nie.
    Kaśka

  • seniorita
    6 lipca 2012 at 09:41

    oj znam taką jedną czarownicę…. 🙂 i najgorzej czarownica ta spodziewa się dziecka nr 2 i znów się zacznie "zobaczycie jak to będzie…" (z mężem poprzestaliśmy narazie na jednym dziecku), bo czuje się bardziej doświadczoną matką, bo ma dziecię starsze od mojego AŻ 6 m-cy. No faktycznie, już nie mogę sie doczekać jak to będzie 🙂 Taka ze mnie czarownica :))) Na co dzień staram się taka nie być i szukam życzliwych mamuś w parku i na placu zabaw obok domu, ale ciężko oj ciężko o to 🙁

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 09:46

    No właśnie zła energia 😀 tych słów mi brakowało 🙂

  • Anonymous
    6 lipca 2012 at 09:54

    Bo macierzyństwo zmienia kobietę każdą zmienia i nie ma co się okłamywać, kiedyś pisałaś dla jednych teraz piszesz dla innych nic złego w tym nie widzę.
    Ale fajne jest to że podejmujesz refleksję nad sobą i że nie boisz się mieć swojego zdania nie być jak bezmyślne stado.
    Większość naszego zakompleksionego społeczeństwa nie potrafi tego i nigdy nie robi bo się boją jakie śmieci by zobaczyli jakby podjęli taki rozrachunek i jedynie krytykują innych lub po cichu wbijaja szpilę tu i tam żeby samemu się poczuć lepiej. Twój blog to jedna z niewielu perełek macierzyńskiej mdłej blogosfery pełnej kaszek, kupek i zdjęć różowego potomstwa no i co jest niezbędne niektórym płaczu i cierpienia. Keep it up girl! -Zo-

  • Agnieszka
    6 lipca 2012 at 10:25

    tą atmosferę wzajemnego rzucania się sobie do gardeł zaczęłam obserwować tak jakieś 2 miesiące temu i dziwię się wielce że wciąż to trwa. Myślałam, że "obozy" po prostu przestaną na siebie kiedyś reagować 🙂

  • maua78
    6 lipca 2012 at 10:39

    też uwielbiałam słuchowiska (najbardziej takie w radiowej "Jedynce" o 19.30 czy 20.00) i uwielbiam nadal, Starszakowi często puszczam na CD :))))

    co do dalszej części Twego postu…pamiętam Twój pierwszy wpis jaki przeczytałam i jaki skomentowałam, i pamiętam też, pewną mamę i Jej słowa skierowane bezpośrednio do mnie, słowa które obrażały mnie i moje dzieci, i które mnie mocno zabolały…powiedziałam sobie wtedy, że już chyba nigdy więcej nic nie skomentuję ale Twoje dalsze posty i indywidualne podejście do każdej/każdego z Nas…utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak warto TU zostać…dzięki Twemu blogowi poznałam też inne, równie fajne, bardzo przydatne i wartościowe…i pomimo tego, iż gdzieś głęboko w głowie, czasem kołacze się myśl – czy znowu czyjeś słowa mnie nie zabolą, to jednak komentować będę (nawet jeśli z kimś/czymś się nie zgadzam)…chociaż niektóre posty omijam i pewnie omijać będę nadal…

    Ślę buziaki i życzę dobrego dnia…
    /asia/

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 11:05

    Dla mnie jest już za dużo, przestaję więc reagować, czytać tego czego nie chcę, pisać i odpowiadać na komentarze zaczepno-obronne, reagować na "pisz to nie pisz tamtego i siamtego" albo na komentarze odnośnie reklam, stylu, grafiki, mojego zdania czy dziecka. Absolutnie nie przestanę pisać tego co myślę i jak postrzegam i czuję to co wokół ale na pewno przestanę się trzaskać po gębie na opinie bo ani mi się nie chce, ani to nic nie da, ani nie zmieni mojego zdania. :)Przykro mi tylko że już dwie moje koleżanki po tej skisłej atmosferze zamknęły blogi jedna na amen druga na hasło bo takie się zrobiło trollowisko.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 11:08

    Ależ mi się miło zrobiło – czasem mam ochotę nie publikować wielu komentarzy bo mi psują bloga w moim mniemaniu ale potem myślę, że nie po to mam otwary blog żeby w cenzora się bawić. Chociaż czasem się bawię jak komentarz jest ewidentnie kretyński.

    Ja omijam wiele postów na wielu blogach, bo wychodzę z założenia że jak nie mam nic konkretnego do pwoedzenia to krytyka dla zasady jest stratą cennego czasu – mojego czasu oczywiście 🙂

  • soul10
    6 lipca 2012 at 11:11

    Przecież to Twoje miejsce, Twoje myśli i uczucia. To Twoja sfera. Pisz dla siebie. Ja szanuje Twoje myśli i przekonania bo pod wieloma względami mam podobnie ale każdy ma prawo do swojego zdania i swojej ścieżki. Złośliwościami nie ma co się przejmować, a kulturalne dyskusje zawsze mogą nam pokazać coś nowego, inną perspektywę.
    Poza tym każda baba to czarownica:D I zawsze gdzieś swoje zloty i sabaty będą urządzać czy to na blogu czy to w kawiarni;)

  • Karlita
    6 lipca 2012 at 11:26

    Uważam że na swoim blogu można sobie pisać co się chce, o swoich metoda, o swoich przekonaniach 🙂 ale jako iż piszemy to publicznie to zawsze znajdzie się ktoś kto myśli inaczej, ma inne zdanie,ma inne priorytety, kieruje sie innymi zasadami i tez ma do tego prawo. Przez takie "starcie" frontów czasem wywiązują się bardzo ciekawe rozmowy co wcale nie musi kończyc sie wojną

    ale napiszę jedno
    jesteśmy BABY a baby = konflikt 😉 i nikt mego zdania nie zmieni 😉

    rada ogólna: nie starać się zadowolić wszystkich i dopuszczać do siebie myśl ze inni mogą widzieć coś inaczej 😉

  • Olka
    6 lipca 2012 at 12:04

    Zgadzam się z Tobą! Na blogach i forach cały czas się z tym spotykam. Jedna mama krytykuje (bardzo dosadnie) drugą. Nie mówiąc o tym, że fora przecież do tego są, żeby sobie pomagać, zadawać pytania, a mamy nieustannie się na nich kłócą. Dzisiaj ja spotkałam się z takimi komentarzami w stosunku do mnie. I tak jak pisała muaua zabolało mnie to, więc od razu wykasowałam profil. Może to przez ciążę stałam się bardziej wrażliwa ale nawet nie mam ochoty czytać takich komentarzy.

    Co do Twojego bloga to może nie zawsze zgadzam się w 100%,ale na pewno baaardzo dużo się z niego dowiaduje i codziennie tu wchodzę już od kilku miesięcy. Ponieważ chcę karmić piersią to naprawdę czerpię od Ciebie bardzo dużo wiedzy czytanej w przyjemny sposób:)

    A faktycznie nie da się zadowolić wszystkich. Jak widać bardzo dużo mam zna chociaż jedną taką czarownicę.
    Pozdrawiam

  • Hexe
    6 lipca 2012 at 12:14

    Grunt to czuć się dobrze ze sobą. To jak wychowujesz dziecko nie powinno nikogo obchodzić. A przepychanki słowne… chyba nigdy się nie skończą, bo internet daje nam pewną anonimowość i dodaje odwagi.

  • Nessie
    6 lipca 2012 at 12:20

    Moim zdaniem po prostu za rzadko piszemy "moim zdaniem", " ja tak uważam i mojemu dziecku to pasuje co nie znaczy, że innym też", "sądzę, że". Zamiast tego, być może z pośpiechu, być może zbyt emocjonalnie, piszemy "piersi rulez", "chusty wymiatają" i to może być źle odbierane. Podobnie jak wtedy gdy poruszany jest jakiś temat, a autor bloga wcale nie jest otwarty na dyskusję i zamiast napisać wprost, że mile widziane są jedynie komentarze tylu "o jak cudnie" reaguje na odmienne stwierdzeniami typu "a ja myśle tak i tak, a inne opinie mam w uchu bo to mój blog". Nie trafiają do mnie tłumaczenia, że na swoim blogu można pisać o czym się chce, owszem można jak najbardziej , ale to jest forma wirtualnego spotkania. Gdyby ktoś w kawiarni w gronie bliższych i dalszych znajomych poruszył jakiś temat, a potem stwierdził "nie obchodzą mnie wasze opinie, a mówić mam prawo co chcę bo to moje krzesło i mój kawałek stolika" uznany zostałby prawdopodobnie za osobę mało sympatyczną. Tak samo jest z blogiem. To nie jest pamiętnik pisany do szuflady tylko interakcja z ludźmi.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 12:27

    Trochę nie, bo jak idę do kawiarni ze znajomymi to wiem z kim a dostęp do bloga ma każdy czy chcę żeby czytal i pisał komentarze czy nie – oczywiście na własne moje życzenie, plus taki że na blogu nie ma mimiki, tonu głosu, gestów i tak jak pisałam powyżej – bez tego wypowiedź może się zdawać negatywna… ech co ja Ci będę pisała ja uważam że "piersi rulez" no i nie dlatego że mama na myśli że kto karmi butelką jest złym rodzicem… no i kończę żeby nie gadać po próżnicy;)

  • Aga
    6 lipca 2012 at 13:15

    Przed wejściem w blogowy świat w życiu nie sądziłam, że czeka mnie podział na mamy butelkowe i mamy KP i że do ktoreś z tych kategori będę musiała się przypisać. Glupota. Może stworzę własną kategorię – matka karmiąca mlekiem z piersi butelką? Matka jest matką ponieważ bezgranicznie dba i kocha swoje maleństwo, ponieważ zapewnia mu bliskość i daje poczucie bezpieczeństwa. Wybrana metoda karmienia nie jest lekiem na całe zło, jest jedynie częścią macierzyństwa a wręcz powiedziałabym rodzicielstwa – bo przecież mężczyźni mogą równie aktywnie uczestniczyć w karmieniu. Wypowiedz moja nie jest krytyką pod żadnym adresem, jedynie objawem lekkiej frustracji gdy nawet u siebie na blogu w komentarzach odczuć mogę powiew filzofi 'cyc najlepszy na wszystko'.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 13:22

    A ja Ci powiem, że nie myślałam że nie mogę napisać u siebie "że jest dobry na wszystko" Kurcze bo dlaczego nie mogę skoro tak uważam? I niby się mówi Twój blog pisz co chcesz – a za chwilę – jak mogłaś tak napisać nie pisz tego. Jak ktoś się ze mną nie zgodzi to może napisać – nie zgadzam się, może olać mój blog, a często znoszę wybuchy jakiś niezrozumiałych dla mnie treści i nadinterpretacji i mało tego jak ktoś się ze mną nie zgadza to się nagle okazuje, że rzutuje to na wszystko inne i zaczyna się jakaś głupawa wojna podjazdowa.

  • agula
    6 lipca 2012 at 13:35

    Płytki z bajkami rewelacyjne – mam takie same dla dzieciaków 🙂

  • seniorita
    6 lipca 2012 at 13:45

    dodam coś jeszcze, bo widzę że przejęłaś się troszkę. Moja rada, to rób swoje 🙂 Zakładając tego bloga wiedziałaś, co robisz i nie daj się zwieść innym z tej drogi. Pisz go dla siebie i dla tych, dla których chciałabyś żeby ten blog czytali, a resztę olej 🙂 Mądry zrozumie, a głupiemu i tak nie wytłumaczysz. Każda dobra mama postępuje i wychowuje swoje dziecko wg swoich najlepszych przekonań i wiary w to, że stara się to robić najlepiej jak tylko potrafi. A prawda i tak jest w nas 🙂

  • Aga
    6 lipca 2012 at 13:55

    Widzisz Hafija ja wyraznie napisalam to w odniesieniu do podpisywania podobnych tresci pod notkami na moim blogu i to nie ma odniesienia do Ciebie osobiście. oczywiscie ze zgadzam siez Toba – Twoj blog Twoje opinie i Twoje notki. Uwazałam napisanie podobnego komentarza tutaj przy okazji dyskusji jaka sie wywiązała bo ostatnio juz mi sie powoli przelewa, zreszta nie tylko mi, duzo blogowych kolezanek ostaatnio ten temat podjęło.

  • Hafija
    6 lipca 2012 at 13:58

    Dokładnie, mam to samo co ty tylko w drugą stronę – o to mi chodziło :)))

  • AnnaR
    6 lipca 2012 at 15:45

    no niestety, ja już nie nękam nikogo, bo wiem, że można sobie zaplanować idealne rozwiązania problemów, a tu się okaże że nasze dziecko to jest oporne, odporne i nie da się nabrać. I to że ma 2 tygodnie nie znaczy że nie jest cwane 😉
    no chyba że ktoś na prawdę opowiada pierdoły, jak jedna dziewczyna z forum mam że nie ma pokarmu. znaczy ona nie wie, ale jej dziecko jest duże, ciągle chce jesc, i wyglada na to że nie ma pokarmu tyle. Fakt klopsik, ale co gorsze? Położna która przyszła zaleciła mieszankę dwa razy dziennie, no od tego rozwiązania to na pewno JEJ PRZYBĘDZIE POKARMU.ehh..

  • Agata
    6 lipca 2012 at 18:05

    Ja nie zauważyłam przepychanek blogujących mam, ponieważ nie czytam wszystkich komentarzy pod ich postami. Lubię do Was zaglądać, ponieważ zawsze się czegoś nauczę, czy dowiem. Doceniam tę społeczność, choć nie jestem zżyta z mamami – blogerkami. Daleka jestem też od ocen i sądów. Nawet, gdy się z czymś nie zgadzam, bo po prostu uważam inaczej, to NIGDY! nie potępiam czyjegoś zachowania, sposobu wychowania i podejścia do macierzyństwa, czy ogólnie życia. Nie oceniam też ludzi w życiu realnym. Każdy ma swoje motywacje i powody dla których robi tak, a nie inaczej i odmienne zdanie trzeba szanować. Można powiedzieć, że sądzi się inaczej, nie wchodzić w przysłowiowy tyłek, ale nie należy krytykować, bo nie jest się w cudzej skórze!
    My – mamy powinnyśmy się złączyć, wspierać, jak i również wyrazić własną opinię, lecz bez agresji! Ja lubię podglądać mamy, które inaczej wychowują dziecko, niż ja i choć wiem, że np. u mnie to by się nie sprawdziło, to jestem przekonana, że ona robi tak, jak uważa za słuszne, z myślą o swoim potomku!

  • Bobobebe
    6 lipca 2012 at 18:33

    Ja też uwielbiała słuchowiska. Ciągle ma dosyć sporą kolekcję płyt z bajkami i gramofon wciąż na chodzie. Tylko myślę, że Borys nie będzie zainteresowany słuchaniem bajek, to już jest inne pokolenie nastawione na obraz. Co do czarownic… nie przejmuj się, Ja osobiście nie rozumiem krytykanctwa. Jeżeli coś mi się nie podoba to nie odwiedzam tego blogu i nie czytam postów. Strata czasu, lepiej zrobić coś konstruktywnego. Niestety krytykanctwo często wynika z zazdrości;)

  • Anna Murzyn
    7 lipca 2012 at 00:24

    to bardzo dobrze, że będziesz dziecku pokazywać nie tylko świat jaki jest w chwili obecnej, ale także taki jaki był kiedyś. Polecam http://nie-doskonalapanidomu.blogspot.com/

  • Aredhela
    7 lipca 2012 at 01:20

    Masz swoją filozofię macierzyństwa i o niej piszesz. To jest oczywiste i zrozumiałe. Problem polega na tym, że deprecjonujesz każdą inną filozofię. Przynajmniej takie są Twoje posty w odbiorze. Piszesz wyraźnie "mleko z piersi jest najlepsze", "spanie z dzieckiem najlepsze", "rodzicielstwo bliskości najlepsze" – może i są najlepsze, ale dla Ciebie, nie wiem skąd w Tobie taka potrzeba "nawracania" całego świata na to co Ty uważasz za najwłaściwsze. To właśnie wzbudza w ludziach niechęć. Postawa "ja zjadłam wszystkie rozumy i ja wam tu powiem co dla dziecka najlepsze, bo to sprawdzone na moim dziecku". Na Twoim dziecku się to sprawdza, a na moim np. coś zupełnie innego – moje dziecko je mm i słoiki, śpi samo i często samo zostaje z opiekunką, a jest zdrowe i roześmiane. Ale ja nie toczę krucjaty o butelkę i własne łóżeczko – uznaję że każdy robi jak chce. Nie chcę żebyś odebrała moje słowa jak atak, szanuję Cię i chętnie podczytuję, ale przymrużając oko na Twoje wymądrzanie się (wybacz to słowo).
    Pozdrawiam i bez obrazy 😉
    http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/

  • Happy Power Mama
    7 lipca 2012 at 10:32

    A ja wciąż nie rozumiem jak komuś się chce, takie "zło" szerzyć. Każda z nas pisze bloga i ma prawo do swoich myśli, zdań, zachowań. Mi szkoda czasu na bezowocne dyskusje, wole iść z Małym na spacer. A jeśli coś mi się nie podoba – nie czytam, czasem zostawię komentarz, ale w dyskusje się nie wdaję 🙂 Mój Blog moja sprawa. Kiedyś może przeczyta go mój Syn i chcę żeby miał z tego taki FUN jak ja!!!

  • Hafija
    7 lipca 2012 at 10:54

    🙂 bo ludzie nie mają życia i żyją cudzym 🙂 a nie daj boże ktoś inny ma lepiej niż oni.

skomentuj

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.