Śpimy z dzieckiem


Wspólne spanie z małym dzieckiem ma tylu zwolenników ilu przeciwników.
Ja sama miotałam się od urodzenia Gabrysia pomiędzy spaniem razem, a odkładaniem go do jego łóżeczka.

Odkładanie dziecka i usypianie go w łóżeczku budziło we mnie negatywne emocje ale pod wpływem „życzliwych” słów osób chętnie dyskutujących o tym jak spędzam czas w swoim łóżku, łamałam się i odkładałam go „za kratki„.

Ach ile razy słyszałam, że MUSI się nauczyć tam spać, że MUSI umieć zasypiać sam, że MUSI, MUSI bo ja MUSZĘ mieć czas i miejsce dla siebie.

Niestety o potrzebach małego dziecka i o tym, że jego potrzeba bliskości i bezpieczeństwa MUSI być zaspokojona nikt z tych mądrych głów już nie mówił – ważniejsze dla tych życzliwych osób było, żebym ja miała spokój i więcej czasu dla siebie… No a dziecko MUSI być przecież samodzielne czyż nie? 😉 Najlepiej żeby było samodzielne od urodzenia i żeby nie trzeba było przy nim za dużo przesiadywać a już szczególnie w nocy 😉

Po wielu próbach spania oddzielnie (udanych i tych nie udanych) zdecydowaliśmy z mężem, że Konus zostaje z nami w łóżku i śpimy razem. Była to decyzja której słuszność potwierdza moje serce. Nie ukrywam, że dzięki temu po prostu się wysypiamy – wszyscy troje. Dziecko jest blisko i nawet jak się lekko wybudzi to od razu obecność rodzica ponownie go usypia.

Mąż z tej okazji śpi gdzie indziej – na podłodze, na materacu. Wzbudza to wśród znajomych i rodziny mieszane emocje.

No, bo jak to tak? 

Mąż? 

Na podłodze? 

A ja „jak królowa”? 

Zwykle wtedy jestem uważana za jędzę okropną która wygoniła kochającego „pracującego” na nią męża z łoża małżeńskiego! 

Pewno się rozwiodą! 

Na pewno się nie kochają! 

Nie uprawiają seksu!! Na pewno!! 

Rozpada się ich związek! Na pewno! Na pewno! 

Wywołuje to zawsze na naszych twarzach uśmiech.

Mój mąż uwielbia spać na twardej podłodze. Przestały boleć go plecy i może wiercić się i chrapać do woli. Ja mogę spać jak tylko chcę, pod swoją kołdrą (bo mamy oddzielne – nie lubię wspólnych kołder), a dziecko ma dużo miejsca na własne akrobacje. Nie zaburza to w nas w żaden sposób naszych uczuć.

Czy wspólne spanie z dzieckiem rujnuje życie intymne?

Myślę że sfera seksu dwojga kochających się ludzi nie może zostać zaburzone przez fakt, że w tym samym pokoju śpi dziecko. 
Oczywiście jeżeli ktoś wierzy, że seks to tylko i wyłącznie łóżko i nie umie lub nie chce kochać się znowu jak nastolatek wszędzie gdzie może, to rzeczywiście, lepiej niech przeniesie dziecko do jego własnego łóżeczka i wyniesie z pokoju.

Samo urodzenie się dziecka zmienia sferę intymną rodziców. Jeżeli dwoje ludzi się kocha i chce pielęgnować swoją wzajemną intymność to dziecko w ich łóżku im nie przeszkodzi, ani rodzice nie będą przeszkadzać śpiącemu dziecku.

Idea wspólnego spania z dzieckiem nie jest nowym wymysłem lub jakimś nowatorskim „ruchem” pro ekologicznym.

Spanie z dzieckiem w swoim „gnieździe” to naturalna kolej rzeczy w przyrodzie. Zapewnia potomstwu dodatkowe godziny bliskości z mamą i/lub tatą. Dziecko zasypia i śpi lepiej, nie trzeba go tego „uczyć” jak w przypadku „samodzielnego zasypiania„.

 

Dochodzę powoli do palącego problemu przesypiania nocy… 

Wygląda na to, że przesypianie nocy nie tylko jest jak dotarcie na koniec tęczy dla wielu „zdobywców osiągnięć wychowawczych” ale jest przez niektóre osoby uznawane za KONIECZNE już od ukończenia przez dziecko kilku miesięcy. (Znowu ten „syndrom” samodzielnego dziecka u ambitnych rodziców :P)

Nie oszukujmy się – dzieci karmione piersią budzą się w nocy długo po ukończeniu trzeciego miesiąca. To dlatego, że pokarm matki jest lekko strawny, nie zapycha dziecka jak mleko modyfikowane i organizm potrzebuje dodatkowych porcji pokarmu w nocy. To właśnie w porze nocnej pokarm matki zawiera największe stężenie wartościowych tłuszczów, jest gęsty i pożywny. To w nocy kiedy dziecko się boi i płacze pierś staje się dla dziecka synonimem bezpiecznej przystani. W nocy bliskość rodzica pozwala dziecku na głębszy, spokojniejszy sen. „Ustawianie” dziecka do przesypiania nocy kiedy jest karmione piersią jest bezsensowne i nieuzasadnione. Wspólne spanie pomaga mamie i dziecku wysypiać się a jednocześnie kontynuować zaspokajanie głodu.

Inną sprawą jest temperament dziecka.

Jedne dzieci będą się budzić czy są najedzone czy nie, inne będą spać jak kamień a i to może się odmienić o 180st w jedną noc. Ten wspaniały i dumnie prezentowany przez niektórych rodziców slogan „Moje dziecko już przesypia noc – a Twoje?” – jest powodem kompleksów innych mam i „wstydu” czy rozmyślań nad zdrowiem własnego dziecka.

Nie tędy droga – każde dziecko jest inne, inaczej i w innym czasie do pewnych rzeczy „dochodzi‚.

Pamiętajmy, że dzieci nie przesypiają nocy, dzieci budzą się ze strachu, głodu, pragnienia z powodu moczenia się i samotności jeszcze długo po zakończeniu okresu niemowlęctwa.

Moje dziecko przebudza się w nocy, a ja paradoksalnie prawie każdej nocy się wysypiam więc często mówię zapytana, że przesypiamy całe noce. Nie muszę w tym celu napychać w dziecko pół miski kaszki, nie muszę nic. Kładę go spać i on śpi. Czasem się rozbudzi i wtedy wystarczy, że się koło niego położę lub przysunę bliżej czy wsunę swój palec w jego dłoń i już uspokojony moją obecnością zasypia.

Wspólne spanie nie jest dla każdego i nie zawsze można spać razem z dzieckiem.

Nie wolno spać z dzieckiem kiedy piło się alkohol, pali papierosy, osoby z dużą nadwagą nie powinny spać z dzieckiem oraz te które przez sen niespokojnie się kręcą i wykonują niekontrolowane ruchy.

Nie każdy lubi lub akceptuje taki ciągły kontakt fizyczny z dzieckiem, nie każdy potrafi dzielić intymność spania z inną osobą niż mąż/żona.

Pojawiają się głosy, że spanie razem bywa niebezpieczne, ale tak samo niebezpieczna bywa podróż samochodem. Czy nie zdarzyły się przypadki uduszenie czy zgniecenia dziecka? Pewnie się zdarzyły ale tak samo zdarzyły się wyziębienia niemowląt i uduszenie kocem w swoim łóżeczku. Każdy kij ma dwa końce.

Jeżeli nie śpisz z dzieckiem, odkładasz go do jego łóżeczka, lub jego pokoju – to Twój wybór, każda mama powinna w swojej głowie przeanalizować wszystkie „za” oraz „przeciw” i podjąć decyzję. Sytuacja też zmienia się wraz z pojawieniem się kolejnego dziecka.

Po sobie wiem (ja jestem przytulak), że człowiek potrzebuje w chwili strachu i niepewności oparcia w drugiej kochającej i kochanej osobie. Skoro ja do tej pory budzę się z koszmaru i szukam ukojenia w ramionach męża to co dopiero takie małe dziecko – ono też będzie szukało bliskości w matczynym objęciu. Po co więc mam czekać aż się rozbudzi czy rozpłacze, po co mam wstawać biec i sprawdzać skoro mogę po prostu podać dziecku dłoń i będziemy spać dalej.

O dziwo osobą która to doskonale rozumie jest mój cudowny Mąż. Nie tylko dobrowolnie zgodził się na wygnanie ale i on najczęściej mówił do mnie „Nie odkładaj go, niech śpi z nami jest taki spokojny„.

Niedawno na jednym z moich ulubionych blogów http://www.thealphaparent.com/ autorka zamieściła kilka powodów dla których warto spać razem.

Pozwolę sobie niektóre Wam przetłumaczyć:

– oddech nowo narodzonego dziecka „zgrywa się” z oddechem mamy i jest bardziej regularny

– obecność w pokoju drugiej osoby poprawia rytm bicia serca i wyrównuje ciśnienie

– kiedy mama nie spędza dużo czasu z dzieckiem w trakcie dnia wspólne spanie pozwala nadrobić ten czas i uzupełnić deficyt kontaktu fizycznego

– w przeciwieństwie do wielu opinii na temat wspólnego spania dzieci które spały z rodzicami są bardziej samodzielne i niezależne oraz otrzymują nieprzerwane poczucie bezpieczeństwa i bliskości w ciągu całego dnia, przez co pełniej zaspokajane są ich potrzeby i są one mniej „wymagające”

– w przypadku zasłonięcia buzi kocykiem lub sytuacji podduszenia jakimś elementem pościeli rodzic śpiący obok jest w stanie szybciej zareagować na zagrożenie

– dziecko któremu jest niewygodnie szybciej zaalarmuje rodzica, który od razu może „ułożyć” maluszka w wygodnej pozycji bez wybudzania

– dziecko zasypiające w objęciach rodzica śpi głębiej i spokojniej

– wspólne spanie pozwala budować pozytywne skojarzenia związane z porą snu

– powiew oddechu na buzi dziecka stymuluje jego ciało do głębszych wdechów i zapobiega długim bezdechom

– mama i dziecko wzajemnie regulują swoją temperaturę – ciało mamy, kiedy dziecko jest zbyt zimne reaguje podniesieniem temperatury i na odwrót – kiedy dziecko jest przegrzane ciało mamy staje się chłodniejsze

– karmienie piersią jest łatwiejsze i mniej męczące kiedy mama i dziecko śpią obok siebie

do poczytania: http://www.thealphaparent.com/2012/04/reasons-to-co-sleep.html

http://www.askdrsears.com/topics/sleep-problems/sids-latest-research-how-sleeping-your-baby-safe

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

104 komentarze

  • Emma
    11 kwietnia 2012 at 09:02

    Ja planuję odkładanie Młodego do łóżeczka, ale nie ze względu wygody, nie ze względu na słynne "rozdziadowanie" dziecka, ale ze względu na to, że i ja i mąż bardzo się kręcimy i boję się, że w jakiejś głębszej fazie snu możemy niechcący dziecku krzywdę zrobić…
    Ale oczywiście życie wszystko zweryfikuje i może się okazać, że przy dziecku będziemy spać razem jak trzy aniołki 😀

  • Mama Ka
    11 kwietnia 2012 at 09:18

    Ja do tej pory często śpię z synkiem, chociaż zauważyłam, że wtedy ciężej mi rano wstać (bo nie mogę przestać go przytulać) 🙂

    A co do męża na podłodze… Skoro jemu to nie przeszkadza to znaczy, że "życzliwi" na siłę szukają u Was problemów 😉

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 09:35

    Ja osobiście uważam, że można z powodzeniem dać dziecku tyle czułości, miłości i bliskości w ciągu dnia by wieczorem ufnie zasypiało w swoim łóżeczku, z rodzicem siedzącym obok, trzymającym za rączkę lub nie, jak woli, pewne, że w razie potrzeby mama czy tata zjawią się przy nim natychmiast. Nie ma to nic wspólnego z jakimiś metodami tresury typu wypłakiwanie się w samotności, z czym błędnie się to utożsamia. Uważam, że to jest poszanowanie odrębności i autonomii dziecka jako człowieka i ważna lekcja wiary we własne siły. Nie rozumiem dlaczego spanie z dzieckiem wynoszone jest na piedestały jako synonim okazywania mu rodzicielskiego uczucia i bliskości, tak jakby budowanie z nim silnej więzi w ciągu dnia miało mniejszą wartość. Nie mówię oczywiście o chorobie, bólu czy strachu. Mój syn od urodzenia śpi sam w swoim łóżeczku, od przeprowadzki w wieku półtora roku w swoim pokoju. NIGDY, podkreślam NIGDY nie był zostawiany do wypłakiwania się. Jeśli nie mógł zasnąć lub tego potrzebował siedzieliśmy obok niego aż zasnął, zawsze przychodziliśmy gdy nas zawołał. Kilka nocy spędził z nami w łóżku – gdy miał mocny katar lub bardzo bolały go dziąsła. Teraz czasem przychodzi do nas nas ranem lub biorę go do nas gdy zbudzi go jakiś koszmar i uważam, że to jest OK. Jeśli obudzi się w nocy dostaje pić, siedzę z nim i usypia. Wieczorem jednak sam idzie do łóżeczka, uważa, że jest to jego przestrzeń i nikomu nie pozwala na nim siąść, sam wybiera pościel do zmiany, kocyk. Uważam, że to bardzo zdrowe, że ma swoją przestrzeń, w której czuje się bezpiecznie.
    Zupełnie nie przekonują mnie argumenty, ze dawniej ludzie tak spali na wspólnych posłaniach. Dawniej ludzie spali też całymi rodzicami we wspólnych namiotach i płodzili dzieci na oczach wszystkich, wtedy było to naturalne, teraz raczej nikomu by to do głowy nie przyszło.
    Nessie

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 09:47

    A ja uważam, że małemu dziecku bardziej potrzebna jest bliskość mamy i taty, a nie "lekcje".
    Ta nocna bliskość to jest ta bliskość dodatkowa, którą można dziecku dać, nie zastępująca bliskość codzienną. Zaspokojenie tej potrzeby jest dla niemowlęcia bardzo ważne, ważniejsze niż "odrębność i autonomia"- to pojęcia dla dorosłych ludzi nie dla malutkich niemowląt.

    "płodzili dzieci na oczach wszystkich" – padłam, leżę i nie mogę się podnieść 😀

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 09:49

    A ja myślę, że są jakieś rozwiązania pośrednie między "mąż na podłodze" i "dziecko płaczące w swoim łóżeczku".
    Pozdr, U.

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 09:50

    A ja nie wyobrazam sobie spania z dzieckiem. Musze z nia spac jak jestemsy u mojej mamy i to jest straszne;/ ja nie moge zASNAC(potrzebuje totalnej ciszy i ciemnosci, naslychuje, przebudzam sie i patrze czy leze w odpowiedniej odleglosci, jest mi nie wygodnie bo przy kazdym moim przewroceniu dziecko tez sie przewraca a ja sie boje ze sie obudzi, albo sie budzi i pozniej nie chce isc dalej spac, a jak spi sama to jest szczesliwa, wyspana, w lozeczku ma swoje miejsce i tak jak pisalam u siebie, nie chce nawet juz zasypiac do konca przy mnie i cycu tylko kreci sie i dopiero w lozeczku zasypia. u nas nawet jak spimy 2 h z nia jak sie zbudzi a ja zasne i jej nie odniose, to wtedy szybciej sie wybudza niz zwykle bo ma duzo halasow(tatus glosno sie przekrece i czasami cos powie przez sen) i juz dziecko obudzone, ja wkurzona a tatus nieswiadomy.
    Kladlismy ja od poczatku do lozeczka, byly miesiace kiedy od 4 spala juz z nami bo nie chcialo mi sie niesc jej spowrotem, ale tak jak Ty jestes wyspana, ja jestem cala roztrzesona i niewyspana jak spie z Natasza.
    U nas kazdy ma swoje miejsce. nie cchialabym tak jak siostra czy mama spac z dzieckiem do 10 roku zycia;/ bo byly tak przyzwyczajone do ciepelka;/
    dla mnie to przesada.
    Rozumiem mamy spiace z dzieckiem jezeli im tak wygodnie, mi nie jest wygodnie:)
    A Natasza przesypia noce w lozeczku od 21 do 6, 7 rano (znow:)) i tez jest tylko na cycusiu bo kaszke je 1, 2h przed snem.

    🙂

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 09:52

    a mnie tylko zastanawia czy macie odzielna sypialnie czy sypialnie i salon lacznie, ja mam sypialnio-kuchnio-salon:D i nie wyobrazam sobie nie zapalac swiatla miedzy 21 a 00;00 bo dziecko spi z nami w pokoju.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 09:57

    Są i każdy może sobie do takiego rozwiązania dojść sam – nam jest tak bardzo dobrze.

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 10:01

    A ja sie zgadzam z Nessie, i wcale nie smieszne ze plodzili dzieci na oczach wszystkich, to jest prawda.
    Nawet na zajeciach z psychologii mowilsmy o tym, ze dziecko jezeli obudzi sie (nawet malenkie) a rodzice beda obok uprawiac seks to moze dostac urazu na cale zycie(w telegrafcznym skrocie pisze bo nie pamietam calej wypowiedzi profesora), ale napisze na przykladzie mojej mamy ktora bedac dzieckiem slyszala jak jej mama kocha sie z tata w nocy (a byli w jednej izbie) i jeczy i myslala ze cos dziadek babci robi zlego.. wiec nie zawsze takie spanie "wspolne" jest ok. Nam jest glupio sie kochac w drugim pokoju zebysmy nie byli za glosno, bo sie dziecko zbudzi od dziwnych odglosow. Ale to zalezy tez od mentalnosci ludzkiej, niektorym to nie przeszkadza.
    Ja np pozwalam byc NAtaszy w lazience jak sie kapie a Ty nie, dla mnie to bardziej naturalne niz wybudzenie sie dziecka w czasie seksu:D hahah rozumiem ze nie zdazylo sie wam takie zajscie, moze konus mocno spi ale ja bym w ogole tego nie robila chyba ze w lazience czy drugim pokoju, w tym samym na pewno nie.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 10:02

    mamy sypialnio salon i MŁody zasypia przy zgaszonym świetle, jak zaśnie to włączamy sobie lampkę nocną.:)

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 10:09

    No jeżeli myślisz, że kładę się na łóżku obok dziecka z mężem i się kocham to niestety nie mam na to komentarza…

    A rodziny, w których rodzice mieszkają w jednym pokoju z dzieckiem (nie śpią z nim tylko dziecko jest w jednym łóżku) to są skazani na seks w łazience do końca życia? Bzdura.
    Takie małe dziecko nie rozumie słowa seks ani tego co rodzice robią. Nie nazwałabym też seksu dwojga ludzi "płodzeniem" no ale każdy swój seks odbiera i nazywa inaczej 😉

  • ewanka
    11 kwietnia 2012 at 10:09

    U mnie jest tak że zasypia u siebie. Ale zdarzają się sytuacje jak choroba, czy niespokojny sen dziecka (ząbkowanie) że zasypia z nami, czasem śpi do rana, czasem w nocy przenoszę do łóżeczka. Ale i jest też często tak, że rano wcześnie jak wstanie, bierzemy do siebie i jeszcze sobie śpimy 🙂

  • Miłka
    11 kwietnia 2012 at 10:14

    Zgadzam się z tym co pisze Nessie. Można dać maluchowi bliskość nie będąc przy nim 24×7 bo wydaje mi się, że ważniejsza od stałego kontaktu jest świadomość, że kiedy będzie nas potrzebował i to zasygnalizuje, my na pewno odpowiemy na sygnał i go nie zostawimy.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 10:18

    Jak dziecko śpi z nami to tak samo sygnalizuje potrzeby i tak samo na nie odpowiadamy tylko szybciej.

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 10:26

    dobra nie ma sensu sie spierac, kazdy wybiera inna droge, nie wiem jak sie kochacie, i jak wam odpowiada, przeciez to Wasza sprawa. Masz takie zdanie polowa Cie poprze polowa nie.
    A plodzenie dzieci bylo glownie kiedys(nie bez powodu kobiety mialy po 5,6,9 dzieci rok po roku.
    Nie mowie ze teraz sie plodzi.

    Nie wiem co rodziny mieszkajace razem pewnie nie przeszkadza im to robia co chca przy dziecku(uwierz sa tacy co kochaja sie na jednym lozku obok dziecka..)
    No wlasnie, nie rozumie slowa seks, ale widzi cos czego wlasnie nie rozumie i to osiada mu w psychice.
    Nie chce mi sie spierac, bo wiem ze nic z tego i tak nie wyniknie.
    W kazdym razie ja uwazam ze kazdy powinien miec swoja przestrzen i moje dziecko na pewno nie czuje sie gorsze i odepchniete tylko przez to ze jego mama spi w drugim pokoju.

    Moje nie moglo by spac z nami bo budzi je nawet pisanie na klawiaturze, a o ogladaniu filmu nie wspomne. a jakiejs strzelanki to juz w ogole!

  • Happy Power Mama
    11 kwietnia 2012 at 10:29

    doskonale Cię rozumiem. Mąż też wyemigrował do drugiego pokoju, ale to wcale nas od siebie nie oddaliło. Czasem jak chce w nocy pobyć z nami to się kładzie obok i już. A Synek? cóż nie dałabym rady go odkładać co godzinę, dwie do łóżeczka. Łatwiej mi gdy śpi ze mną, ale odkąd ustawiłam otwarte łóżeczko przy moim łóżku jest o niebo lepiej. Synek zasypia u siebie a jak tęskni to sam przechodzi, dostaje cyca, godzinkę pośpi i SAM wraca do siebie… i tak całą noc!

  • Anna
    11 kwietnia 2012 at 10:34

    Ja odkładałam na początku, efekt był taki, ze do pierwszego roku życia spała prawie wyłącznie na stojąco przy łóżeczku, bo albo jedzonko, albo zęby szły. Teraz dziecko zasypia u siebie, jak chce przyjść do nas to go zabieramy i sie wysypiamy… A czasem nie chce iść do nas a woli spać na podłodze… No i teraz wyjdzie, że ja jestem wyrodną matka bo pozwalam młodemu na podłodze spać… Ale prawda jest taka, że dziecko ma to po mnie bo ja często też sie tam przenoszę. Lubię twarde powierzchnie. Nie raz jest tak, że syn spi cała noc u siebie ja na podłodze, a tatuś w łóżku, cóż my te z sie pewnie rozstaniemy:-p.

    Ps. podzielam nienawiść do wspólnych kołder.

  • Agnieszka
    11 kwietnia 2012 at 10:42

    Oj jak ja bym chciała, żebyśmy już byli na tym mistycznym końcu tęczy :-). No ale niestety jeszcze chyba długa droga przed nami, chyba że coś się stanie NAGLE i Adaś postanowi spać całą noc :).
    A co do spania z dzieckiem – mi się wydaje że Adasiowi jest lepiej u siebie – na pewno wtedy spokojniej śpi i nie wierci się tak jak w naszym łóżku więc nie mam wyrzutów sumienia że z nim nie śpimy. Dajemy mu mnóstwo ciepła i czułości rano, w ciągu dnia i wieczorem. A w nocy Adaś śpi u siebie :). To jest miejsce na jego odrębność … bo przecież nie możemy przebywać razem 24/7.

    No ale wiadomo, że każdy robi tak jak uważa.

  • BiG m
    11 kwietnia 2012 at 10:54

    genialny post!!! mialam identycznie – glupio mi bylo sie przyznac ze sie z dzieckiem , dlatego probowalam go tego oduczyc. po przeczytaniu w glebi kontinuum odkrylam ze moje pragnienie spania z dzieckiem i wygodnictwo sa istotniejsze niz 'co ludzie powiedza'!!

  • agula
    11 kwietnia 2012 at 10:55

    Pięknie napisane 🙂 My śpimy część nocy razem. Mały zasypia z nami i później go odkładam do łóżeczka. Gdy się budzi w nocy to biorę go znowu do łóżka i zazwyczaj już w nim zostaje, chociaż zdarza mi się go czasem jeszcze z raz odłożyć do jego łóżeczka. Połowę nocy a czasem jej większą część spędzamy jednak w trójkę w jednym łóżku 🙂 Ale gdy mąż w delegacji jest to całą noc śpię z synkiem 🙂

  • agata
    11 kwietnia 2012 at 11:01

    Ja uwielbiam spać ze swoim mężem i nie wyobrażam sobie, żebym na dłuższą metę miała z tego rezygnować. Uwielbiam wspólne zasypianie, rozmowy, śmiechy.
    Jest mi dobrze z tym, że chłopcy od dawna śpią w swoim pokoju, w swoich łóżkach.

    Od czasu do czasu zdarza się, że któryś ląduje w naszym łóżku, ale takie noce są dla mnie z założenia nieprzespane albo przespane w ogromnej niewygodzie.
    Być może jest to z naszej strony egoizm, ale uciekliśmy do innego pokoju najszybciej jak tylko się dało. Wolę wstać do nich kilka razy w nocy, żeby podać smoka albo przytulić niż spać tuż obok.

  • Kitek
    11 kwietnia 2012 at 11:03

    Ja uważam,że nie ma nic złego w spaniu z dzieckiem. Wiadomo,spanie z noworodkiem,może niejedną osobę napawać lękiem. mój mąż czasami wolał spać na kanapie,bo bał się, że mógłby zrobić jej krzywdę i nie potrafił się wyspać. Teraz gdy Nadia jest już większa śpimy wszyscy razem – gdy jest taka potrzeba – Nadia w ciągu dnia zawsze śpi w swoim łóżeczku i w większość nocy, ale czasami ma gorszy dzień(lub noc) i gdy się budzi z płaczem, lub śpi niespokojnie ląduje w naszym łóżku. Uwielbiam gdy budzi się koło mnie, otwiera zaspane oczka i gdy mnie zobaczy od razu się uśmiecha 😀
    potem jest czas na wygłupy i karmienie.
    a co do przesypiania całych nocy, to Nadia od urodzenia przesypia – ja ją musiałam w nocy budzić na karmienie a nie odwrotnie 😉
    przez 11 miesięcy zdarzały się cięższe noce – budzenie się po kilka razy – popłakiwanie przez sen, ale wtedy spanie z mamą i tatą załatwiało sprawę 🙂

  • BiG m
    11 kwietnia 2012 at 11:05

    Rashly o jakim wieku dziecka mowisz? Moje pierwsze wspomnienia pochodza z czasow gdy mialam 6-8 lat i to sa sceny uczucia a nie cale historie wiec..
    czy dzidzis faktycznie bedzie pamietal ze mama jeczala w nocy???

  • Kitek
    11 kwietnia 2012 at 11:15

    ja myślę, że rodzice sami wiedzą co dla ich dziecka najlepsze i jakie rozwiązanie najbardziej odpowiada całej trójce

    • lola
      25 kwietnia 2016 at 20:20

      zgadzam się z tym.
      ja spałam z dzieckiem podczas pobytu w szpitalu, zaraz po porodzie i parę pierwszych dni w domu. okazało się jednak, ze moja córka (karmiona piersia) spi bez problemu w swoim łózeczku. najpierw przenosiliśmy ją tam, gdy zasnęła. teraz (ma niecałe 3 miesiace) ok 20 30 sama bez problemu w nim zasypia i spi do 7 rano.
      jednak mysle, ze gdyby budziła sie w nocy, płakała, ogolnie odnosiłabym wrazenie, ze jej tam zle, pewnie brałabym ja na noc do swojego łózka.
      uwazam, ze kazda mama, oczywisvcie pomijajac skrajnosci, instynktownie czuje jak bedzie najlepiej

  • Kitek
    11 kwietnia 2012 at 11:17

    nie wszystkie dzieci potrzebują całkowitej ciemności do zaśnięcia. Moja córka potrafi zasnąć przy lampce nocnej,ba czasem nawet zasypia przy pełnym świetle i włączonym tv

  • Niezła żona
    11 kwietnia 2012 at 11:19

    Jestem ambitną matką. Moje Dziecko przesypiało w nocy ciurkiem 5godzin od 2mż, od 5 doby życia spało w swoim łóżeczku, bo jak spała z nami było nam potwornie niewygodnie a i zdarzyło się że przez sen zasłoniłam Lence buzię albo uderzyłam łokciem. Mi nie przeszkadza to, że Ty Agato czy inni rodzice śpią z Dziećmi. Dla mnie nie jest to tak wspaniałe jak opisujesz i mam swoje prywatne zdanie na ten temat. Moje Dziecko zasypia w Naszym łóżku z Nami obojgiem, potem przenosimy do łóżeczka a rano z powrotem do Nas. Łóżeczko znajduje się metr obok naszego. Nie noszę w ciągu dnia bo poród mi zepsuł kręgosłup, chusta też nie jest dobrym wyjściem itd… wychodzi na to, że preferuję zimny wychów itd… w oczach innych mogę być postrzegana jako zła i zimna matka. Owszem czasem tak się czuję czytając o tym, że jak tak robię to jest źle. Patrzę na moje Dziecko i jest szczęśliwe chociaż postępuję tak czy inaczej. To jest dla mnie jedyne świadectwo, że robię dobrze i nie muszę tego weryfikować z innymi czy szukać potwierdzenia gdziekolwiek. Spotykam się z krytyką i nie mam nic przeciwko, bo tak samo druga strona jest krytykowana. 🙂

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 11:27

    To jest pomysł z tym łóżeczkiem obok 🙂

  • fionka
    11 kwietnia 2012 at 11:28

    ale kiedyś będzie spał osobno w swoim łóżeczku/pokoju??? kiedy planujecie mniej więcej taką przeprowadzkę synka?? a macie łóżeczko??

    jak dla mnie, powtarzam – dla mnie – takie spanie z dzieckiem jest nie do przyjęcia. z córeczką nie spałam w ogóle i trochę żałuję, bo jej się w ogóle nigdzie nie dało uśpić, zawsze, nawet na wyjeździe, musiała mieć łóżeczko "okratowane" i dopiero odłożona do niego spokojnie zasypiała. w wieku dwóch lat kazała nam uciekać z jej pokoju i zgasić światło i sobie zasypiała, zawsze nas to śmieszyło. teraz zasypia przy lampce małej. przez to czułam zawsze niedosyt bliskości fizycznej z nią, w ogóle się tulić nie chciała, nie umiała z nami spać. pewnie kwestia przyzwyczajenia od początku – zawsze ją odkładałam do łóżeczka. z synkiem jest już trochę inaczej – z nim w sumie przesypiam większość nocy, zasypia w łózeczku sam, ale gdy się budził w nocy na karmienie to już zostawał. uwielbiam jego bliskość. potem była sytuacja, że pewnego dnia rano obudził mnie płacz i dziecko leżące na podłodze…. :/ w ten sposób odkryłam, że jest już na tyle duży że daje radę się przesuwać po łóżku. i na jakiś czas przestał ze mną spać, po karmieniu go odkładałam. teraz już wie jak schodzić z łóżka, ale na śpiąco nieraz utknie między moim łóżkiem a barierką swojego, która chroni go przed upadkiem. no i prawdę mówiąc zawsze się zastanawiam jak osoby śpiące z dzieckiem rozwiązują takie kwestie min. – zapewnienie bezpieczeństwa, żeby dziecko nie spadło np, albo – osoby które w ogóle nie maja łóżeczka, w jaki sposób robią cokolwiek, gdy są z dzieckiem same w domu (ja jestem większość dnia sama) – no bo wtedy nawet przy śpiącym dziecku trzeba siedzieć i pilnować, żeby nie spadło gdy się obudzi, nie mówiąc o tym że nie ma gdzie go zostawić i skorzystać z ubikacji choćby gdy nie śpi… mój syn nie lubił leżaczka, zawsze w nim się złościł i płakał, zresztą w łóżeczku gdy nie śpi też nie lubi być, no ale zawsze jest to jakieś wyjście – gdy śpi mogę spokojnie zająć się choćby kuchnią, bo wiem że gdy się obudzi to da znać, ale nigdzie nie wypadnie zanim przyjdę.

    no i tak – śpi nadal w naszej sypialni, łóżeczko ma przylegające do naszego łóżka i gdy w nocy ląduje u mnie (wybudza się na cyca lub może bardziej przytulenie, bo na noc dostaje wystarczająco kaszki by przespać noc, ale i tak siębudzi) to barierka łózeczka chroni go przed upadkiem. nadal przesypiamy część nocy razem, ale zwykle po nakarmieniu wieczorem odkładam go do łóżeczka i on sobie tam spokojnie zasypia sam, czasem ma problemy, buntuje się, to zdarza się że zasypia przytulony do mnie. ale bardziej wtedy daje nogę z łóżka i spaceruje po mieszkaniu, jęczący, śpiący i wściekły ale możliwość swobodnego zejścia z łóżka i chęć spaceru jest jakaś silniejsza niż chęć przytulenia się i zaśnięcia.
    no i w dzień też go wkładam do łóżeczka i idzie spać sam… pewnie dużo w tym egoizmu mojego, ale już przy córce, zajmując się nią w pewnym wieku non stop, biegając za nią, nie chciałam sobie nawet wyobrażać, że kładąc ją w dzień spać musiałabym się jeszcze ja z nią kłaść i pół godziny usypiać, po to, żeby po godzinie już się obudziła (moja sąsiadka tak miała niestety, zreszta ona do dziś spi z czteroletnią córką, a mąż już cztery lata w innym pokoju). ja ją kładłam, ona sama zasypiała i zwykle przesypiała twardym snem ok. 3 godzin, akurat takie miała "spanie" i takie potrzeby. a ja miałam czas na inne sprawy. mnie było wygodnie, córka nie protestowała, chyba nie ucierpiała na tym?? choć może, może być i tak, że nie widać tego było, nie domagała się i wszystko było w zgodzie z nią, ale gdzieś w środku ma teraz jakieś deficyty, nie dostała wystarczająco dużo bliskości i to kiedyś wyjdzie?? nie wiem. z synkiem – już nie mogę się doczekać jego wyprowadzki z sypialni z jednej strony, a z drugiej strony – uwielbiam tę bliskość i wtulenie się w niego.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 11:42

    ma swoje łóżko i swoje miejsce i nawet w nim sypia i z czasem będzie miał swój pokój 🙂

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 11:45

    bliźnięta to bajka której nie znam ale podejrzewam że z dwójka nie dałabym rady spać w jednym łóżku 🙂

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 11:53

    Każdy robi jak uważa. Jedni uważają, że bliskość fizyczna w nocy z dzieckiem jest dla niego ważna, inni, że świadomość, że rodzice zawsze przyjdą. Ja uważam, że to drugie. Dla mnie spanie a dzieckiem gdy nie ma ku temu powodów typu choroba, ból czy koszmar nocny to trochę robienie z dziecka maskotki do przytulania. Owszem, jest mu przyjemnie, ale moim zdaniem nie jest to dla dziecka wcale dobre. Poza tym ja nienawidzę mieć mało miejsca do spania, nawet do męża przytulam się przy zasypianiu, a potem robi mi się niewygodnie i odsuwam się na swoją połowę łóżka. Gdy mój syn jest z nami nad ranem nie ma mowy o spaniu bo wierci się przez sen strasznie i budzę się co 2 minuty od kopniaka. Dla mnie nie ma problemu wstać do niego 3 razy w nocy jeśli tego potrzebuje i iść do jego pokoju, nawet zdrzemnąć się na krześle. gdy był chory wtedy go brałam do nas bo budził się co 15 minut, więc nie miałoby już to sensu. Co do karmienia piersią to też kwestia wygody matki, a nie obiektywnej potrzeby dziecka. Wiem, ze nocny pokarm jest wartościowy i rozumiem, że dzieci w ten sposób karmione częściej się budzą. Moja szwagierka karmi piersią 8 miesięcy, w nocy 2-3 razy i nie ma dla niej problemu nakarmić, a potem odłożyć do łóżeczka. Nie przemawia do mnie ciamkanie cała noc cyca jak smoczka. To już kwestia czy matka na to pozwoli czy nie, z pełną świadomością późniejszych konsekwencji (które ujawniają się zwykle gdy mama wraca do pracy i chciałaby to przyzwyczajenie zmienić a tu zonk – bunt dwulatka się zaczyna)
    Uważam, że spanie z dzieckiem w jednym łóżku może się odbić fatalnym rykoszetem. Moja koleżanka ma synka 2.5 roku, który ani jednej nocy nie przespał w swoim łóżeczku, są tym wykończeni, ale nie da się go odzwyczaić. Przez pierwszy rok spali tak bo chcieli, teraz mają dość i prawie. Największy problem był w szpitalu, gdzie mały spędził tydzień. Za nic nie chciał spać w szpitalnym łóżku przyzwyczajony do łózka z rodzicami. To był koszmar. Koleżanka całe noce chodziła na rękach z wyjącym dzieckiem, które padało ze zmęczenia, ale nie był w stanie zasnąć. W końcu padał z wycieńczenia. Ot, taki efekt uboczny. Moje dziecko śpi bez problemu w łóżeczku turystycznym w nocy u jednej lub drugiej babci, gdy tam jesteśmy, nie muszę się martwić, że spadnie z łóżka bo u babci są łóżka jednoosobowe, za wąskie na spanie razem.
    A co do płodzenia dzieci we wspólnym namiocie nie chodzi mi o sytuację, gdy rodzina mieszka w jednym pokoju, a rodzice uprawiają seks gdy śpi. Chodzi mi o to, że dawniej ludzie mieszkali całą kupa w jednym namiocie i robili to pod jakąś skórą gdy inni niekoniecznie spali i było to normalne, teraz absolutnie by nie przeszło prawda? No wiec nie przekonuja mnie argumenty o wspólnym gnieździe absolutnie. Dawniej po prostu nie było warunków, by każdy miał swoje łózko i tyle.
    Nessie

  • Wiewi00ra
    11 kwietnia 2012 at 12:06

    Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!! Cosleeping to jeden ze świetnych pomysłów na cudowne rodzicielstwo!

    Z Małą śpimy we trójkę od początku. Całe szczęście nasza sypialniana antresola ma wymiary średniej wielkości lotniskowca, więc miejsca będzie jeszcze dla dwójki rodzeństwa spokojnie.

    Nie wyobrażam sobie odseparowania tego Kruszątka od siebie. Skończyłoby się chyba tym, że zasypiałabym na jej łóżeczku. Łóżeczka niemowlęcego nie mamy i mieć nie będziemy. Łóżko planujemy najwcześniej za rok i tylko o ile sama będzie zainteresowana.

    Młoda budzi się w nocy na 2 karmienia (a właściwie nie budzi, bo ja budzę się i podaję jej pierś jak tylko zacznie pomrukiwać) i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo wiem, że jej mózg będzie odpowiednio "wypasiony". Ja jestem wyspana, Mąż i Córka również. I jesteśmy przeszczęśliwi. Nic nie zastąpiłoby mi chwil, kiedy otwieram oczy i widzę jej wpatrzone we mnie ślepięta i mina Ha! Mam Cię 😀 Ani jej zapachu, który czuję nawet przez sen. Ani, kiedy się budzę i widzę ich z mężem wtulonych w siebie (bo chciałem się przytulić).

    A seks ma się wybornie 😀

    Moje dziecko nigdy w życiu nie miało kolki. Lekarze, trenerka pływania i dzieciate znajome dziwią się, jaka Ora jest spokojna i śmiała. Uważam, że to efekt metod wychowania i opieki, jakie wybraliśmy. Współspania również.

    Nic mnie nie przekona, że jest w tym cokolwiek złego. Wg mnie nie ma lepszego sposobu.
    Współspanie rządzi!!!

    Samica Homo Sapiens

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 12:07

    mama miala 8 lat chyba wtedy, a ja pisze o dzieciach malutkich ale nie do roku bo wtedy to sie nic nie pamieta, raczej takie 2,3 latki. ale nie potwierdze bo to profesor przytaczal przyklady 3 lata temu, i nie mowil ile lat dzieci.

  • Rashly
    11 kwietnia 2012 at 12:19

    bardzo uwielbiam Twoja wypowiedz i zgadzam sie w milionie procent.:)

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 12:25

    Amen! 🙂

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 12:25

    Wiewióro mój syn również ani razu nie miał kolki, jest dzieckiem bardzo pogodnym, towarzyskim, odważnym i niesamowicie opiekuńczym w stosunku do innych (zawsze pędzi pocieszać płaczące maluszki na placu zabaw lub w przychodni), póki nie stał się mobilny był bardzo spokojny, generalnie za wyjątkiem normalnych ataków buntu dwulatka to bardzo zrelaksowane dziecko. Uważam, że to po części charakter, a po części wychowanie. Aha, karmiony był mm. Synek koleżanki śpi z rodzicami już 2.5 roku, do dzisiaj karmiony jest piersią, 6 miesięcy cierpiał na potworne kolki, jest bojaźliwy i nerwowy. Ot taki charakter. Nie gloryfikowałabym co-sleepingu doprawdy.
    Nessie

  • agata
    11 kwietnia 2012 at 12:31

    mi zdarzyło się to raz jak byli bardzo mali 🙂 chciałam, żeby mąż się wyspał i spałam sama z nimi. Ja na brzegu łóżka, a oni pod ścianą nogami do siebie (ja zmieniałam położenie głowy w zależności od tego który z nich bardziej potrzebował dotyku)
    Nie było to najlepsza noc mojego życia 😉

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 12:40

    Mój syn jest jak na takiego szkraba bardzo samodzielny i śmiały oraz pełen radości, a karmiony… piersią i śpi z nami. NIE DLA KAŻDEGO jest to dobry wybór, ale jest on w stanie dać więcej radości i szczęścia obu stronom niż się może zdawać. Ja gorąco polecam każdym rodzicom próbę poznania i zrozumienia takiej bliskości z dzieckiem bo potem już na to nie będzie szansy. Ja próbowałam obu sposobów, wspólne spanie uznałam za lepsze.

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 12:43

    Po to ktoś mądry dał kobiecie instynkt macierzyński, żeby wiedziała jak jej dziecku będzie najlepiej. Od początku łózeczko synka stało w naszej sypialni obok naszego łózka i zawsze gdy zachodziła potrzeba lądował między nami….teraz gdy ma 1,5 roku zdarza sie to sporadycznie, przeważnie nad ranem żeby sobiejeszcze dospał 🙂 nie widzę powodu dla którego miałmy spać nadal z nami cała noc….jest blisko na wyciągniecie ręki, każdy może dzięki temu wygodnie spać na swoim miejscu i nie miałąbym sumienia widzieć jak mój maż kładzie się na podłodze bo synek zajął jego miejsce w łóżku…trzeba jednak znaleźć złoty środek, każde dziecko jest osobną jedyną w swoim rodzaju istotką, małym człowiekiem, nie wychowujmy małych mamisynków, które majac 3 latka nadal nie potrafią zasnąć bez mamy.

  • Niezła żona
    11 kwietnia 2012 at 12:51

    To nie znaczy, że spanie z Dzieckiem jest lepszą metodą wychowawczą niż nie spanie.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 12:53

    Właśnie na takie komentarze reagujemy z mężem uśmiechem 🙂 Mój mąż śpi na podłodze bo CHCE a nie MUSI.

  • Niezła żona
    11 kwietnia 2012 at 12:56

    I na odwrót, tak jak dla Was spanie z Dzieckiem ma same plusy tak u nas nie spanie razem ma same plusy. Nie zauważyłam by Dziecko cierpiało bądź żebyśmy robili krzywdę Córce.

  • Sabik
    11 kwietnia 2012 at 12:56

    Komentarze osób postronnych faktycznie wzbudzają uśmiech na twarzy…ja śpię z trzecim potomkiem i jak widać życie intymne nie ucierpiało ;-), mimo że spałam (spaliśmy) z każdym naszym dzieckiem. Teraz starsze śpiąjuż od dawna same, a maluszek zawsze w bliskości rodzica…i piersi…i to NATURA tym steruje…a że noce nieprzespane…cośza coś:-)

    pozdrawiam i zyczę zawsze takiej wytrwałości w swoim podejściu do wychowania:-)

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 12:57

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • BiG m
    11 kwietnia 2012 at 13:00

    tez tak myslalam :-p

  • BiG m
    11 kwietnia 2012 at 13:07

    no wlasnie mi sie tez wydaje ze kolki etc zaleza od obranej drogi wychowawczej..

  • Paula
    11 kwietnia 2012 at 13:17

    O matko jaka dyskusja 🙂 ja spie z Ada jak wiesz i tez sie wysypiam mimo, ze budzi sie w nocy na cyca. Rano budzi sie z usmiechem na buzi a nie placzem. Moja kolezanka np uwaza ze ona jest najwazniejsza i ona musi sie wyspac, wykapac, umalowac a dziecko w tym czasie ma zajac sie soba. Jej coreczka jest bardzo grzeczna i nie placze ale dzieci w domu dziecka tez nie placza 🙂 ostatnio chwalila sie jak to ubrala mala wystawila ja na dwor a sama poszla sie kapac a gdy wrocila mala spala…takich opowiesci ma wiele a mi wlos sie jerzy :/ a co do tych komentarzy na temat seksu no coz…chyba pozostawie to bez komentarza 😀

  • Agnieszka
    11 kwietnia 2012 at 13:18

    Wiewi00ra ja nie twierdze ze spanie z dzieckiem jest zle ale na pewno nie jest dla każdego i na 100 milionów procent nie jest lekarstwem na kolki. Tak samo bycie spokojnym czy śmiałym. Moje dziecko miało kolki mimo tego że pierwsze miesiące spalo z nami i było karmione piersią. A to jakie ma usposobienie zależy w dużej mierze od rodziców i ich nastawienia:-). Naprawdę można wychować szczęśliwe dziecko karmione butelką i spiace w swoim lozeczku :-).

  • agnieszka
    11 kwietnia 2012 at 13:43

    Mój syn jest w wieku Twojej Aurory i na piersi był krótko bo nie cierpię karmić, nie miał kolek od MM, od pierwszej nocy spał sam – w szpitalu w kuwecie, w domu najpierw w gondoli, teraz w łóżeczku, nie noszę go w chuście bo lubię go wozić w wózku i lubi swój hybrydowy leżaczek/bujaczek – śmieje się radośnie gdy go tam sadzam. Nie ma najmniejszych problemów z zasypianiem, jest otwartym na świat bobasem, zdrowym i wesołym, również zachwycającym lekarzy, panie w sklepie, rehabilitantów i obcych ludzi na ulicy, do których się uśmiecha. A ja mimo tych wszystkich "błędów' nie czuję się wyrodną matka. Cała ta koncepcja bliskości rodzicielstwa jest mocno naciągana – jak dla mnie, podkreślam – i ingeruje w naturalne i instynktowne macierzyństwo. Czy dziś już matki nie potrafią się zdać na własną intuicję? Potrzebne Wam są wymyślne poradniki i podpieranie się literaturą, mniej lub bardziej fachową ale dla mnie pozostającej w sferze poradników dla matek, którym zabrakło tego instynktu, ewentualnie boją się same podjąć decyzje dotyczące wychowywania swoich dzieci w określony sposób i korzystają z poradników i na siłę tworzonych teorii znanych od zarania dziejów? Mnie nie potrzeba czegoś takiego i doskonale się czuję jako spełniona matka dwójki dzieci śpiących we własnych łóżeczkach – córce ostatnio odbiło i chce spać ze mną ale nie zamierzam do tego dopuścić. Ja tak myślę i tyle. I widzę, że nie jestem w tej opinii odosobniona. Każda matka ma inne podejście. Uszanujmy to ale nie podpierajmy się z palca wyssanymi teoriami, że dziecko karmione piersią i śpiące z rodzicami nie ma kolek i jest bardziej śmiałe, ewentualnie lepiej się rozwija niż dziecko wychowywane we własnym łóżeczku i na butelce. Obraziłam kogoś? Nie wydaje mi się. Taka jest moja opinia i mam prawo ją wyrazić. Pozdrawiam.

  • Duśka
    11 kwietnia 2012 at 13:48

    Moja mała śpi sama od kilku tygodni, zrobiła się zbyt bardzo mobilna, i z obawy przed jej upadkiem z łóżka wspólnie z mężem doszliśmy do wniosku że mała będzie spać w łóżeczko. Szczerze mówiąc bardziej ja nie mogłam się z tą opcją pogodzić niż ona. Łóżeczko stoi obok mojego łóżka a ja za nią tęskniłam tak bardzo że pierwsze kilka nocy miałam nieprzespane. Czekałam tylko kiedy obudzi się na cycuś i będę mogła ją zabrać do siebie. Spałyśmy razem odkąd wróciłyśmy ze szpitala 🙂 jedynie w południe spała w kołysce. Pozdrawiam.

  • Aga
    11 kwietnia 2012 at 14:03

    Ja jestem ciekawa jak bedzie u nas, ale chyba ciezko jest to obecnie przewidziec. Chcialabym na poczatku miec dziecko przy sobie ale pozniej dobrze by bylo gdyby przyzwyczailo sie do lozeczka rowniez. Na pewno z czasem podziele sie swoimi doswiadczeniami. Ja jedynie boje sie ze wiercac sie moglabym nieuwaznie 'uszkodzic' dzidziusia. Z drugiej tez strony nie chcialabym niewygodnie sztywno lezec w jednej pozycji i bojac sie przewrocic bo to tez nie jest pelnowartosciowy sen. Mysmy zaopatrzyli sie w kosz dla dziecka ktory mam nadzieje na poczatku wlasnie bdzie stal zaraz przy lozku i bedzie latwo Mala odkladac. ale to sie zobaczy:)

  • Młodzi-Rodzice
    11 kwietnia 2012 at 14:07

    my odkładamy antka do swojego pokoju bo ja sie krece, ojciec tez dlatego jest to niebezpieczne .. mi zdarza sie lunatykować wiec bezpieczenstwo jest najwazniejzsze

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 14:11

    Czyli wychodzicie z założenia, że dziecko w nocy potrzebuje jedynie bliskości mamy?? taty nie

  • Anonymous
    11 kwietnia 2012 at 14:17

    Podpisuję się obiema rękami. Teraz jest moda na wymyślne i teorie i dorabianie filozofii do wszystkiego i "rodzicielstwo bliskości" jest jedną z nich, jest moda na chusty i parę innych spraw. Wszystko super.
    Nessie

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 14:43

    Absolutnie nie – mój mąż przez sen uprawia karate i boi się spać obok dziecka 🙂

  • -khadija-
    11 kwietnia 2012 at 16:09

    U Nas jest tak jak u Was,czasem mąż śpi w innym pokoju.To wspólna decyzja i nie ma dla Nas w tym nic nienormalnego.Nasz dom,nasza świątynia i rytuały:)a spać z dzieckiem ubóstwiam!!!

    Agatko,dziś opróżniłam skrzynkę pocztową i zostałam mile zaskoczona kartką świąteczną od Was-DZIĘKUJEMY ZA PAMIĘĆ!!To bardzo miłe.Pozdrawiam

  • Niezła żona
    11 kwietnia 2012 at 16:15

    Wszystko wyjdzie w praniu, czyli za jakiś czas. Nie wiem po co popadać w skrajności i demonizować wybory innych. Rachunki wystawią Nam Dzieci. Nie widzę bym swoim postępowaniem wyrządzała krzywdę Dziecku. Wręcz przeciwnie mam bardzo szczęśliwą i pogodną Córkę 🙂 Od początku drogi macierzyńskiej polegam na instynkcie macierzyńskim a nie na opiniach innych.

  • Hafija
    11 kwietnia 2012 at 16:16

    "Nasz dom, nasza świątynia i rytuały" pięknie napisałaś 🙂

    ps: Gabryś kazał wysłać, a mama z ogromną radością wypełniła rozkaz!! 🙂

  • córka
    11 kwietnia 2012 at 18:59

    ładnie to opisałaś, jednak jestem zwolenniczką osobnych łóżek.
    niech dziecko zna swoje miejsce do spania.
    może łatwo mi się tak mówi, ponieważ trafił mi się grzeczny egzemplarz, który od pierwszych dni nie miał problemu z samodzielnym spaniem.

  • szajajaba
    11 kwietnia 2012 at 20:02

    A u nas – to ja śpię na materacu w kuchni, a mąż z córą w pokoju na łóżku 😀
    Uczciwie pytałam, czy odwrotnie chce – nie chce. A ja wstaję do pracy wcześniej, niż on, i gdybym ja z małą spała to: budziłabym go śpiącego w kuchni, mała by się budziła bo nad ranem szczególnie lubi czyjąś obecność.

    A materac nie może być w pokoju, bo skubaniec skrzypi niemiłosiernie.

    Agu spała sama, ale nadszedł czas, że brakowało jej nas w ciągu dnia i w nocy była marudna, płaczliwa, potrafiłam i kilkanaście razy do nie wstawać… Stuknęłam się w głowę i zaprosiłam do naszego łóżka. Najpierw razem spaliśmy, ale że dziecię z tych mocno rozpychających się, to na 20cm musiałam w pewnej chwili spać, bokiem. No więc jest materac i jest ok. No i to ranne wstawanie nie zaburza niczego.
    A dodatkowo córka obijała się w łóżeczku o szczebelki, no i przestała się z nim lubić.

  • Anna
    11 kwietnia 2012 at 20:29

    My też współspimy. razem. w trójkę. a łóżko dopiero od kilku tygodni mamy duże. po pierwsze jestem wygodna. musiałam przez pierwsze miesiące karmić na siedząco bo inaczej się nie dało. byłam nie dośc, że wykończona to kilka razy "udało" mi się przysnąć. ile się strachu najadłam… po drugie mała jest spokojniejsza przy mnie a ja nie wyobrażam sobie, żeby miała spać gdzies indziej to doglądanie, sprawdzanie… tragedia. po trzecie mąż też jest wielkim fanem takiego rozwiązania. czemu?a to już jego trzeba by bylo zapytac i co piękne bardzo się z tego cieszy i poleca innym.

  • oaza
    11 kwietnia 2012 at 22:01

    Uff…no to teraz czuję się rozgrzeszona :)) Bo my śpimy z dwójką! Starszy, po skończeniu dwóch lat został "przeprowadzony" do swojego pokoju i nowego łóżka. Co z tego kiedy noc w noc budził się z płaczem w granicach godziny 1:00 i tak trzeba było do niego iść i tak. W końcu miałam dość tych co nocnych wędrówek.
    Młodszą od początku uczyłam w łóżeczku. Wytrzymałam 10 miesięcy, kiedy to noc w noc wstawałam nawet po 6 razy aby córcia przy piersi ponownie zasnęła. W końcu i tu skapitulowałam.
    Na szczęście łóżko mamy tak duże, że śpimy we czwórkę. M. od czasu do czasu pół żartem, pół serio pyta czy dzieci przed uzyskaniem pełnoletności wyemigrują na swoje posłania. 🙂

  • Mila
    11 kwietnia 2012 at 22:12

    My śpimy w trójkę 🙂 Moje chłopaki oba są bardzo przytulne i ja głównie sypiam ściśnięta między nimi.

    Mieliśmy epizod ze spaniem osobnym – Wojtuś spał wtedy w koszyku koło łóżka, ale wyglądało to mniej więcej tak, że ja spędzałam pół nocy przewieszona przez brzeg koszyka głaszcząc go po policzku, bo inaczej nie spał – smutny był zwyczajnie.

    Teraz synek mój nie ma nawet własnego łóżeczka – w nocy śpi z nami, w dzień w naszym łóżku, które w zasadzie jest tylko dwoma materacami, z których nauczył się schodzić równo z opanowaniem pełzania, więc nie ma niebezpieczeństwa, ze spadnie. Ba, parę dni temu wieczorem skulał się na podłogę i nawet się nie obudził.

    Piersią już nie karmię, ale jeszcze dwa tygodnie temu karmiłam i wcale nie wyglądało to tak jak się ktoś tu pisał, że dziecko karmione piersią wisi całą noc na cycku i traktuje matkę jak smoczek – jak się budził to dostawał pić, a potem zasypiał i puszczał pierś, a ja przez sen się poprawiałam. Nie wiem skąd pomysł, że karmienie trwa nieprzerwanie przez całą noc.

    Co do usypiania – i w dzień, i wieczorem usypiam. Przytulam, śpiewam, głaszczę. Co zrobić, żeby nie trwało to w nieskończoność? Kłaść dziecko wtedy, kiedy jest śpiące. Wtedy usypianie trwa 10 minut maksymalnie. Jak nie chce spać, to niech nie śpi, pobawi się, zmęczy, pół godziny czy godzinę później zaśnie szybciutko.

    I jeszcze sprawa seksu była poruszana. Moje życie intymne ma się całkiem dobrze. Przez 11 miesięcy życia moje dziecka nie ucierpiało na naszym wspólnym spaniu z wyżej wymienionym. A co do traumy jak dziecko coś zobaczy to mnie się wydaję, że większą szanse na traumę mają dzieci śpiące w innym pokoju, bo jak się obudzi i przyjdzie do sypialni rodziców to będzie już całkiem przytomne, a jeśli śpi w tym samym pokoju to rodzice usłyszą jeśli zacznie się przebudzać i zawsze mogą przestać, zanim rozbudzi się całkowicie. Ale to mi się tylko wydaje, bo moje dziecię jeszcze małe całkiem jest.

    Ale się wypowiedziałam… To jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam 🙂

  • Wiewi00ra
    11 kwietnia 2012 at 22:23

    Ejjj! My śpimy we trójkę i czasem Młoda kula się do Taty chętniej niż do mnie. A jak chrapie, to wpatruje się jak urzeczona. Można skonać ze śmiechu 😀 W ogóle ostatnio mamy fazę – tato moim guru 😉

  • Wiewi00ra
    11 kwietnia 2012 at 22:25

    Oaza – my też tak chcemy! Tylko nam jeszcze jednego dziecka brakuje 😉

  • Wiewi00ra
    11 kwietnia 2012 at 22:30

    Wszystkie moje antagonistki: Wyraziłam swój pogląd, od którego mnie nie odwiedziecie. W dyskusję wchodzić nie zamierzam, bo nie widzę sensu.

    Moja intuicja, wiedza, zdrowy rozsądek, miłość do dziecka, męża i miłość własna na temat współspania mówią jednym głosem: nie ma dla mnie innej opcji.

    Na koniec mała zgryźliwość: tekst, że sposoby znane od wieków to "nowomodne wymysły" czy jakoś tak – powalił mnie na łopatki. BOSSSSKIE 😀

  • Wiewi00ra
    11 kwietnia 2012 at 23:08

    Mila – też się zgadzam, choć nie moje. Ale skoro się zgadzam, to może jednak. Wspólne? :D:D:D

  • mama-misi-tosi
    11 kwietnia 2012 at 23:12

    jakbym czytała o nas 🙂 my czasem śpimy w 4 bo starsza jak się obudzi przychodzi do nas i to ona częściej śpi z nami a młodsza do rana w swoim łóżeczku śpi. Starsza mimo iż ma prawie 4 lata często przychodzi do nas w nocy i od razu zasypia no a jak dojdzie młodsza mąż albo ląduje na podłodze albo śpi na łóżku starszej. ja musiałam się przyzwyczaić do tego, ze młodsza nie zawsze ma ochotę spać z nami dla mnie to było dziwne bo ja przyzwyczajona do tego, ze starsza spala z nami a tu zonk. ale najważniejsze jest by i matka i dziecko było wyspane a jeżeli spanie razem to sprawia to czemu nie 🙂

  • Al
    11 kwietnia 2012 at 23:47

    W 100 % zgadzam się z Nessie. Nie uważam bym była gorszą mamą dlatego, że noce spędzam u boku męża a nie dziecka. Każde dziecko jest inne oraz ma inne potrzeby. Moja córką zaczęła przesypiać całe noce zaraz po pierwszym miesiącu. Wciąż karmię ją piersią, a mimo to moje dziecko śpi bez nocnego podjadania. Lubi spać w swoim łóżeczku, a gdy coś się dzieje zaraz do niej idę. Nie zostawiam dziecka, by się wypłakało. Czasem jednak zdarza się, że Mała ląduje z nami w łóżku i wtedy wszyscy troje jesteśmy niewyspani. Dziecko się często budzi i widać, że najzwyczajniej w świecie jest jej niewygodnie. Tak więc jak widzisz nie każde dziecko chce spać z rodzicem. A ja wolę w nocy przytulać się do męża. Każdy ma wybór. Nie krytykuję Twojej postawy- jeśli Tobie odpowiada (i Twojemu małżonkowi) to Wasza sprawa. Jednak nie wynosiłabym na piedestał spania z dzieckiem w jednym łóżku.

  • Mandarynkowa Mama
    11 kwietnia 2012 at 23:50

    Nasze maleństwo zasypia w swoim łóżeczku, ale zazwyczaj nad ranem bierzemy Go do siebie i wtedy możemy dłużej pospać. Jak m. ma nocki w pracy to wtedy biorę Antosia do siebie na całą noc, żeby co chwilę nie wstawać. Zgadzam się, że dziecku wystarczy obok mama żeby się uspokoiło i zasnęło, uwielbiam takie chwile.

  • Madzik
    12 kwietnia 2012 at 00:05

    Ciekawe, jednak na przykładzie naszych znajomych wiemy, że dziecko karmione tylko piersią też może przesypiać noce, Ich Córeczka zaczęła pięknie spać odkąd skończyła 7tygodni. Średnio ciurkiem śpi od ok.21:00 do ok.5-6:)

    A co do spania razem- każdy robi jak chce. My nie wyobrażaliśmy sobie spania z Dzieckiem w łóżku przez całą noc, Adi lądował u nas zazwyczaj nad ranem, jak już nie chciało mi się Go odkładać, a i tak szybko z tego zrezygnowałam. Ja nie mogłam spać, a On kręcił się niemiłosiernie. A już w ogóle najlepiej wszyscy zaczęliśmy spać, jak przeniesliśmy Go do swojego pokoju:) Oczywiście zdarza się,że w te gorsze noce bierzemy Go do łóżka, ale wtedy i my i On śpimy niespokojnie. Ot- takie typy z nas;)

  • Anonymous
    12 kwietnia 2012 at 01:22

    Mój syn też nie miał kolek i wszyscy podziwiają jaki jest wesoły, spokojny i ładnie się rozwija. Od pierwszej nocy śpi w swoim pokoju w swoim łóżeczku. W nocy nie budzi się w ogóle, około 8 budzi się i gada do zwierzątek na karuzelce czekając aż przyjdę, nigdy nie płakał po odłożeniu do łóżeczka. Po położeniu na drzemkę czy na sen nocny zasypia w ciągu 10 minut tuląc swojego misia.

  • maua78
    12 kwietnia 2012 at 09:39

    Od urodzenia i starszy, i młodszy śpią oddzielnie.

    Powodów jest wiele – Ja się rozpycham, mąż chrapie, mamy małe łóżko. lubimy się wyspać, dzieci się wiercą…itd., itp.

    Obecnie Starszy ma bardziej dorosłe łóżko i śpi w swoim pokoju, młodszy po etapie kołyski przeprowadził się do łóżeczka po starszym bracie ale śpi w Naszej sypialni.

    Ogólnie posiadam szczęśliwą Rodzinę a swoje łóżka chłopaki uwielbiają…

    Przy kolejnym – innej opcji nie ma, jak spanie oddzielnie…co nie znaczy, że nie podziwiam mam, które śpią razem…Ja bym po prostu tak nie mogła…

    Pozdrawiam ciepło

    /asia/

  • Anonymous
    12 kwietnia 2012 at 10:01

    Nie chodzi mi o to, ze te sposoby są nowomodnymi wymysłami. od zawsze część rodziców spała z dziećmi, część nie. "Nowomodnym wymysłem" jest nadawanie tym czy innym metodom rangi jakieś filozofii (attachment parenting, BLW, BWL, BMW i inne srutu tutu) i dopinanie do nich wyssanych z palca teorii jakoby karmienie piersią na żądanie do matury i wspólne legowisko miało wpływ na wychowania super inteligentnego, spokojnego i empatycznego człowieka.
    Nessie

  • Sylwia
    12 kwietnia 2012 at 10:22

    No proszę, ależ się dyskusja pięknie rozwinęła 😀 Hafija, ty to wiesz jak chodliwy temat podrzucić ;)))) Krótko mówiąc wychodzi na to, że każdy śpi jak chce i jak mu wygodnie. Wpływ nie- lub współspania jest, jak sądzę, niewymierny i trudny do jakiejś jednoznacznej, uporządkowanej oceny… najlepiej jeśli oceniają go sami rodzice – skoro widzą, że dziecku to służy to proszę bardzo, śpimy razem. Jeśli widzą, że dziecku niewygodnie – proszę bardzo, śpi u siebie. Dzieci od maleńkiego mają swój charakter, jednym będzie potrzebne bardzo dużo bliskości, innym więcej przestrzeni dla siebie. Nie widzę w tym nic dziwnego. U nas brak jest w tej kwestii zdecydowanego frontu – Luśka śpi w łóżeczku, ale jak widzę, że potrzebuje się przytulać i wsadzić nos w maminą szyję to śpi z nami. Proste. Nie widzę potrzeby stawania po żadnej ze stron tej, trochę sztucznie stworzonej, barykady 😀

  • Hafija
    12 kwietnia 2012 at 10:57

    Nie znam teorii Srutu-tutu – to coś nowego na rynku? A można to nosić w chuście i trzymać w swoim legowisku 😉

  • Kobieta
    12 kwietnia 2012 at 10:57

    Ja właśnie też razem z mężem przyjmuję takie pozycje podczas snu, że głowa mała.
    I z tego powodu najbezpieczniej będzie, gdy Mała będzie spała w swoim łóżeczku 🙁

  • AnnaR
    12 kwietnia 2012 at 12:32

    ja zamawiam łóżeczko dostawiane, luubię wygodę i kręce się, ale też chce mieć małego na wyciagniecie reki, jak tylko przestanie wcinac w nocy zostanie wyeksimtowany do własnego pokoju, ale waptpie zebym to zrobiła przed 6 mcem, ale jak bedzie dam znac w czerwcu 😛

  • Karlita
    12 kwietnia 2012 at 15:06

    U nas ze spaniem było tak że Gabi wstawała co 1.5h na jedzonko czyli mi zostawało jakieś 20 min między karmieniami na sen. Wstawanie, chodzenie do łóżeczka było bardzo męczące więc dla własnej wygody Gabi zaczęła spać z nami. Ale wtedy mąż się nie wysypiał a pracował po 12h 7 dni w tygodniu więc przeniósł się do salonu. Gdy sytuacja z jedzeniem zaczęła się normować wróciliśmy do spania Gabi w łóżeczku za naszymi głowami 😉 jak się budziła w nocy i nie dała się odłożyć do łóżeczka to już do rana spała z nami. Z Norbertem było tak że w sypialni spała Gabi z mężem a ja z młodym w salonie. Chodziło o to by nie budził starszej siostry. Bo z dwójką w nocy albo jak Norb w końcu usnął a Gabi sie budziła to miałam całe bezsenne noce 😉 Gdy Norb zaczął przesypiać noce dzieciakom oddaliśmy sypialnie i spią razem. Gabrysia na łóżku, Norb w łóżeczku. Jeśli któreś z dzieci jest chore śpię z nimi by mieć rękę na pulsie.

    Decyzja należy do rodziców. Są rodzice co od małego dziecko przenoszą do jego pokoju (ja bym nie potrafiła). Są rodzice co uważają ze dziecko musi spać w swoim łóżeczku (katują je płaczami żeby padło w łóżeczku – samo – ja tak nie potrafiłam … serce mnie bolało jak mój mąż próbował Gabi tak nauczyć zasypiać – miała wtedy z 8-9 miesięcy- wolałam kłaść się obok niej i ja usypiać). Są rodzice co usypiają dzieci w swoim łóżku i jak już dziecko uśnie odkładają do łóżeczka. I są rodzice co śpią z dzieckiem. Tak samo z dziećmi jedno dziecko będzie ładnie spało we własnym pokoju z dala od rodziców inne nie będzie potrafiło samo zasnąć w łóżeczku mimo ze mama siedzi obok.

    Mam dwójkę a są całkiem różni pod względem zasypiania i samego spania.
    W kwestii spania po karmieniu piersią to co prawda moje chociaż dokarmiane MM do noce przesypiały dopiero po skończeniu roku! A moja bratanica tylko na piersi i od 3 miesiąca życia spała jak aniołek od 20 do 6!!

  • Ivett
    12 kwietnia 2012 at 15:12

    Sylwia – amen:) U nas jest dokladnie tak samo:) Adas zasypia w swoim lozeczku, pozniej bierzemy go do nas, bo tak sie wierci niemilosiernie, ze boimy sie, ze zrobi sobie krzywde;) W dzien spi w lozeczku. Jest mu tak dobrze, ale za niedlugo bedzie mial swoj pokoik i jak podrosnie damy mu mozliwosc samodzielnosci. Poza tym gdy bylismy na wakacjach zasypial gdzie chcial i dzieki temu moglismy go spokojnie zostawic pod opieka np babci czy wujka, bo jego potrzeba bliskosci to potrzeba trzymania kogos za raczke gdy zasypia. I nie musi to byc mama:)
    A do Hafiji pytanko – skoro Konusek zasypia w swoim lozeczku z powodzeniem i czasem tam spi, to dlaczego uwazasz, ze spanie z Toba w lozku jest lepsze? Nie doczytalam o tym, jak Twoj synek sygnalizuje, ze akurat takiej bliskosci najbardziej potrzebuje…
    A klotnia o spanie z dzieckiem to ten sam problem jak piers czy butelka? To jak pytanie co bylo pierwsze? Jajko czy kura?
    Tak jak pisalam juz kiedys – mi najbardziej bliska jest teoria macierzynstwa intuicyjnego. Nie wglebiam sie w inne:) Ale za mezem to bym chyba jednak tesknila:)

  • Hafija
    12 kwietnia 2012 at 15:29

    Różnie sygnalizuje, na przykład szuka w nocy mojej ręki, łapie i trzyma, budzi się i podpełza przytula się i zasypia, szuka cycusia, chwilkę possie i zasypia. W łóżeczku śpi gorzej i krócej i budzi się z marudą na buzi.

    Nie mam jak tęsknić za mężem bo leży w tej samej odległości ode mnie co dziecko – tylko piętro niżej, a czasem zasypia z nami i jak śpimy to ucieka na swój materac 😀

  • Anonymous
    12 kwietnia 2012 at 16:21

    "są rodzice co uważają, ze dziecko musi spać w swoim łóżeczku (katują je płaczami żeby pało w łóżeczku samo)" – skąd pomysł, że wszyscy rodzice, którzy tak uważają w ten sposób katują dziecko, bo widzę, ze postawiłaś znak równości? Są dzieci, które spokojnie można nauczyć samodzielnego usypiania bez katowania, wystarczy siedzieć obok i głaskać, trzymać za rączkę, o żadnym katowaniu nie ma mowy. Przynajmniej mój syn tak usypiał od urodzenia i nigdy nie płakał tylko spokojnie sapał i uśmiechał się do mnie. Ot trochę cierpliwości ze strony rodzica. Wszystko wychodzi zupełnie naturalnie.
    Nessie

  • Hafija
    12 kwietnia 2012 at 16:39

    Tu nigdzie nie ma znaku równości, Karltia wymienia jacy są rodzice między innymi, nie trzeba szukać w każdej wypowiedzi podtekstów, ani dziury w całym. Karlita wyraźnie pisze, że decyzja należy do rodziców. Nie zawsze sama cierpliwość wystarczy bo dziecko być może potrzebuje więcej bliskości niż głaskanie przez "kratki". A niekiedy rodzice po prostu nie widzą że dziecko potrzebuje przytulenia i przebywania blisko matki/ojca i w końcu przestaje płakać.

  • kobieta przed 30. (eveleo)
    12 kwietnia 2012 at 17:18

    moje dziecko nigdy nie miało kolek, jest pogodne, spokojne, towarzyskie i nie było chustowane, ani nie śpi z nami ?!

  • Karlita
    12 kwietnia 2012 at 17:59

    Bo wszystko zależy od dziecka! Jeśli dziecko zaakceptuje fakt, że ma leżeć w łóżeczku, że potrafi się tak wyciszyć. Moja córka tego nie potrafiła zachodziła się płaczem, cała siniała nie potrafiłam na to patrzeć i tego słuchać. Wolałam się z nią położyć, żeby usnęła przy mnie a później odkładałam ją do łóżeczka. Z Norbertem miałam łatwiej bo On od małego po karmieniu zasypiał… SAM co było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Później zachorował i poznał ręce więc wymuszał noszenie ale w pewnym momencie znów zaczął sam usypiać w łóżeczku i nawet nie byłam mu potrzebna do zasypiania 😉

    W poprzedniej wypowiedzi pominęłam tych rodziców co chcą by dziecko samo spało w łóżeczku i dzieci są tak fajne że śpią w swoim łóżeczku 😉 – tak to jest jak się pisze mając dziecko na kolanach 😉 i walczy się o klawiaturę 😉

  • Karlita
    12 kwietnia 2012 at 18:09

    ok to inaczej
    NIENAWIDZĘ sama zasypiać. Gdy mój mąż musiał pracować do późna np w domu prosiłam by przyszedł do sypialni tam pracować bo nienawidzę być sama. Dlatego rozumiałam moją córkę, że też gdy zasypia chce być blisko kogoś kochanego no 😉 Ten typ tak miał 🙂 teraz czasami też prosi by z nią poleżeć, wtedy opowiada mi co robiła w przedszkolu, albo co jej sie podobało na spacerze i pięknie zasypia 🙂

  • Hafija
    12 kwietnia 2012 at 18:22

    To empatia 🙂 ja zwykle w każdej sferze relacji matka – dziecko staram się postawić na jego miejscu.
    Popieram Cię całkowicie!

  • my son's mum
    12 kwietnia 2012 at 22:15

    Myślę że mój komentarz jest zbędny – znasz moje zdanie. Ale i tak je wypowiem: TAAAAAK, spanie z dzieckiem to najcudowniejsza, najwspanialsza przygoda, dla mnie – kwintesencja macierzyństwa!!!

  • Hafija
    12 kwietnia 2012 at 22:27

    😀 wiedziałam !

  • Wiewi00ra
    13 kwietnia 2012 at 00:19

    Nie no skąd sposób opieki nad dzieckiem absolutnie nie ma wpływu na jego rozwój. Boże broń. A nazwanie jakiegoś sposobu woła o pomstę do nieba. I jak komuś brak argumentów to zawsze można napisać o legowisku i że do matury. Litości doprawdy 😀

  • Wiewi00ra
    13 kwietnia 2012 at 00:21

    O to, to, to!

  • Anonymous
    13 kwietnia 2012 at 09:15

    A mój syn na przykład nienawidzi usypiania na rękach i lulania. W ten sposób lubił tylko drzemać sobie po jedzeniu w ciągu dnia, tak max 15 minut, ale na konkretną drzemkę czy sen nocny potrzebował spokoju. Moja teściowa z uporem maniaka w ten sposób usiłowała go go usypiać gdy był malutki i zachodziła w głowę czemu płacze, wyrywa się i wije. Uważała przy tym, ze krzywda mu się dzieje niesamowita , że układam go do łóżeczka i czekam aż zaśnie. Tylko w ten sposób zasypiał spokojnie w 5 minut, a lulany coraz bardziej się wkurzał.
    Ja nienawidzę gdy mąż głaszcze mnie czy przytula gdy chcę zasnąć. To jest dla mnie bardzo przyjemny relaks, owszem, ale nigdy w ten sposób nie zasnę. Mój syn jest identyczny i wiem, że tylko bym go męczyła zmuszaniem go do spania z nami w łóżku czy pieszczotami podczas zasypiania.
    Nessie

  • koniczynka20
    12 marca 2013 at 14:37

    Ja też napiszę, a co! Od urodzenia Wiktora (rok) śpimy razem w drugim pokoju (pokoju Wiktora btw.) – mąż śpi w pokoju obok. Przez miesiąc spaliśmy razem, potem przerwa, i od jego 4 miesiąca życia aż do teraz śpimy razem. Decyzja o spaniu osobno z mężem była podyktowana jego wygodą – nie chciał się budzić kilka razy w nocy. Decyzja o ponownym spaniu razem była podyktowana źle znoszonym szczepieniem i ząbkowaniem. Po za tym Wiktor jest spory (teraz 11,5 kg) i ciężko mi go było wkładać i wyjmować z łóżeczka – znowu górę wzięła wygoda. Nie żałuję tej decyzji, myślę, że będzie spał oddzielnie, kiedy do tego dojdzie sam – doszłam do wniosku, że nie będę go "tresować". I nawet to, że potrafi się budzić i 6 razy na cycusia nie zmienia mojej decyzji. Taki układ nam odpowiada i tyle. Dodam, dla zainteresowanych, że z mężem kochamy się w sumie rzadko (może 1 raz w sobotę, czasami co 2 tygodnie), tylko w drugim pokoju, i tylko kiedy Wiktor śpi. Tak, nasze życie jest w pełni układane pod naszego małego tyrana ;). I nie widzę w tym nic złego ani męczącego. Czasami zdarza się, że Wiktor jest u babci – daje nam to dodatkowy czas dla siebie. Pytania "to gdzie wy się kochacie" itp. są po prostu głupie – akurat sex, to można wszędzie i o każdej porze, i spanie razem z maluchem tego nie zmienia – trzeba się tyko dostosować.

  • mamatyma
    17 lipca 2013 at 15:17

    Każdy ma prawo do własnych wyborów i każdy ma prawo do zaspakajania własnych potrzeb również. Przecież w rodzicielstwie bliskości nie chodzi tylko o zaspokajanie potrzeb dziecka i rezygnowanie z siebie, chodzi o zaspakajanie potrzeb całej rodziny. To, że komuś nie odpowiada spanie z dzieckiem, bo nie może się wyspać, bo musi rezygnować z innych ważnych dla siebie rzeczy jest całkiem zrozumiałe i jest ok – to jest dla mnie argument przeciw spaniu z dzieckiem.

    Drażnią mnie jedynie próby usprawiedliwiania siebie za pomocą , moim zdaniem wydumanych teorii, że dziecko musi mieć własne miejsce do spania(a czy rodzice głoszący takie teorie śpią również osobno? w osobnych łóżkach? pokojach?, czy zastanawiali się kiedyś dlaczego chcą spać razem? czy może nie dlatego, że tak jest przyjemnie, że miło i bezpiecznie jest czuć koło siebie ukochana osobę? przecież nie chodzi tylko o seks, dziecko tez tak czuje, a ono szczególnie potrzebuje zaspokojenia tych potrzeb), że musi się uczyć niezależności (w wieku kilku tygodni, czy miesięcy? czy ktoś kiedyś podał konkretny wiek, kiedy dziecko powinno się tego uczyć?), musi się uczyć radzić z trudnymi sytuacjami, że się przyzwyczai i potem będzie kaplica.. i wiele innych tego typu… Wydaje mi się, że to jest tak, że rodzice często czuja intuicyjnie, że powinni spać z dzieckiem, ale tego nie robią z jakiś swoich powodów, a te teorie to takie maskowanie poczucia winy…

    My od 4. miesiąca życia Synka spaliśmy w trójkę. od niedawna (kilka tygodni temu Synek skończył 2 lata) śpi w swoim łóżeczku w naszym pokoju. Sam się wyprowadził, sam zdecydował, bez gniewu, płaczu. Teraz trudno nawet go przekonać żeby spał z nami. Najwyraźniej te półtora roku wystarczyło żeby dojrzał, żeby poczuł się na tyle bezpiecznie żeby spać samodzielnie. Dajemy mu wybór, zawsze może do nas wrócić jeśli będzie miał taką potrzebę.
    Pozdrawiam

  • Marta J-W
    9 lutego 2015 at 22:17

    O rany, jak cudownie to przeczytać! Ile ja walczyłam sama ze sobą, bo „nie powinnam”, bo „tak nie wypada”, bo „to wstyd”… Ile nocy zmarnowałam, nie przespałam. Naczytałam się „języka niemowląt”, jak to dziecku się nie powinno ułatawiać zasypiania, że jak to z cyckiem w buzi… Rany, czytam tego bloga i co chwilę mam ochotę aż krzyczeć „no właśnie! dokładnie! tak czuję! jakie to proste i naturalne! czemu wcześniej nie pomyślałam?”. Dziękuję dziękuję dziękuję!

  • Natalia
    14 lipca 2015 at 20:21

    „Ustawianie” dziecka do przesypiania nocy kiedy jest karmione piersią jest bezsensowne i nieuzasadnione. Podoba mi się. To zdanie. Karmie piersią 10 miesiąc i nadal zamierzam. Parę razy próbowalam samodzielnego zasypiania ale moja córka potrafi ryczec w nieboglosy ponad godzine. Dalam sobie spokój z „treningiem” zasypiania. Spi z nami, budzi sie co godzine lub dwie. Zasypia, także w nocy tylko przy piersi….ja jestem z tych leniwych. Nie dla mnie wstawanie i odkładanie po ileś tam razy….no ale czego ona się budzi tak czesto, mimo iż spi z nami?…. I kiedy jej to przejdzie?… 😉

  • ania
    5 lutego 2017 at 22:45

    Aurorka tego artykulu to bardzo madra kobieta. Moje obie corki spia ze mna i z mezem w jednym, duzym lozku. Naprawde wszyscy sie wysypiamy, a ja kazdego wieczoru zasypiajac przy moich corkach i mezu mysle: to najpiekniejszy czas w moim zyciu.

  • Anna
    9 sierpnia 2017 at 20:59

    Ach… Jak miło czyta sie taki artykuł 🙂 My od samych narodzin spimy razem. Na poczatek korzystalismy z dostawki, bo baliśmy się, ze zgnieciemy Julka ale i tak synek zwykle lądował w środku. Te wspólne chwile śa cudowne- zasypiamy uśmiechnięci i uśmiechnięci się budzimy. Jak ktoś pyta czy mały budzi się w nocy, to odpowiadam, że nie wiem, bo ja wtedy śpię 😉 A tak na serio , to budzi się 1-2 razy, a jak zamarudzi to wystarczy przytulić. Ja zawsze inspiruję się naturą i zachowuję instynktownie- w przyrodzie każda samica ma swoje maleństwo przy sobie- chyba tylko człowiek jest takim skrzywionym gatunkiem i odklada dziecko do drugiego łóżka a czasem nawet, o zgrozo do drugiego pokoju

  • Pini
    18 października 2017 at 22:59

    „mama i dziecko wzajemnie regulują swoją temperaturę – ciało mamy, kiedy dziecko jest zbyt zimne reaguje podniesieniem temperatury i na odwrót – kiedy dziecko jest przegrzane ciało mamy staje się chłodniejsze” To jest wbrew zasadom termodynamiki i zasadom przemian metabolicznych. Naprawdę to jest jakieś kuriozum. Należy przeprowadzić wnikliwe badania. Być może doszło do niespotkanego poziomu entropii. Nobel murowany.

    • kla
      19 maja 2018 at 21:00

      polecam zerknac do ksiazki Sunderland Science of Parenting (‚Mądrzy rodzice” w wersji polskiej) – tam jest opisany mechanizm działania mózgu i hormonów noworodka i małego dziecka na bazie badań naukowych i jest także wyjaśnione w jaki sposób dziecko potrzebuje regulacji hormonalnej przez kontakt z rodzicem, dzięki czemu wg najnowszych badań zminimalizowane zostaje ryzyko tzw śmierci łózeczkowej (która w ogóle nie występuje w Azji gdzie nie ma nawet na taką śmierć nazwy – tam natomiast króluje Co-Sleeping czyli współspanie z dzieckiem). To nie jest nowa moda, tylko niestety w Europie zostalo to wytrzebione na rzecz „treningow niezaleznosci” u dzieci..

  • Pini
    18 października 2017 at 23:24

    Zupełnie poważnie. Sen przy zapalonym świetle (każdym) nie przebiega prawidłowo! Niestety spóźniłem się o 5 lat z tą wiadomością. Może stosować jakieś zasłony na oczy ale żeby się znowu dziecko się nie udusiło. Najbezpieczniej chyba będzie zgasić tę lampkę i iść spać z nim. Ja nawet do ubikacji chodzę w ciemności co i innym dbającym o zdrowie polecam.

  • Dodi
    27 grudnia 2017 at 11:33

    Aktualnie ,, przerabiamy,, kwestię spania razem w łóżku z 6 misięczną córką. Córka spała do tej pory w swoim łóżeczku spokojnie,wybudzając się 3- 4 razy na pierś. Od jakiegoś tygodnia- dwóch córka potrzebuje żeby trzymać ją w nocy za rączkę, przytulać,dotykać po główce. Bardzo miło mi się śpi z moim dzieckiem i dobrze czuję się spełniając jej potrzeby. Jednakże ze względu na wygode jesteśmy tym rozwiązaniem nieusatysfakcjonowani. Mąż prawie spada z łóżka, ja budzę się z bólem pleców, a córka zajmuje radośnie pół łóżka:) Mimo niewygody chcę dać córce tego czego potrzebuje na ten moment. Ciagle jednak mam nadzieję,że uda się nam wrócić do łóżeczka

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki