Oz-dupki dla laleczki


Najwyższy czas. 

W końcu Konus ma już ponad rok. 
Zrobię mu kolczyki w pępku… 

Tak powiedziałam znajomej która właśnie przekuła uszy swojej niespełna rocznej córce. Odpowiedziała mi głucha cisza i „Oszalałaś?!”
No co, a jaka to różnica gdzie tą dziurę się robi?!  powiedziałam z przekąsem, a potem zaśmiałam się w głos. Oczywiście było to mocne przejaskrawienie.
Nie będę owijać w bawełnę – nigdy tego nie robię. Temat łazi za mną już jakiś czas.
Kolczykowanie dzieci zupełnie nie świadomych tego co to jest i po co, jest według mnie jednym ze szczytów egoizmu rodzica. 
Jaki jest cel takiego upiększania dziecka? 
Nie wiem… Ani to nie wygląda ładnie, ani nie jest pożyteczne ani nie służy zdrowiu? 
Dla mnie to jest po prostu zbędna ingerencja w ciało małego człowieka. Ozdabianie dziecka jak lalki dla rodzicielskiego widzimisię. Potem już tylko makijaż, depilacja brwi i na konkurs mała miss wiśta wio! 
Śmierdzi mi to traktowaniem dziecka jak własności z którą rodzic może robić co chce, a nie odrębnego człowieka którego ciało, bądź co bądź, należy tylko do dziecka a rodzic ma jedynie tego ciała pilnować i pielęgnować a nie rozporządzać nim według własnego widzimisię.
Jeżeli kilkulatek za przyzwoleniem rodziców wytatuowałby sobie samochód na plecach to wzbudziło by to w nas niesmak. No bo przecież on nie rozumie, nie wie, jest niepełnoletni ale już kolczyki u nic nie świadomego niemowlaka są spoko? Takie dziecko nawet nie może zaprotestować przeciwko temu… 
Kojarzy mi się to niezmiennie z niską świadomością rodziców, że dziecko to nie własność, nie rzecz, ani  nie lalka… W ogóle takie kolczykowanie kojarzy mi się niestety z czymś wyjątkowo płytkim, a dyskusję co do posiadania dziury w uchu, pępku czy nosie powinno według mnie podjąć dziecko.
Dla mnie to nie jest ta sama decyzja co wybór żłobka, szczepienie, wybór diety, ubranka. Pewne decyzje trzeba w imieniu dziecka podjąć, ale myślę, że należy ograniczyć się do tych decyzji niezbędnych, bo nawet w diecie dziecka podając mu obiad na talerzu powinniśmy już dać dziecku samemu wybrać jaką jarzynkę zje z talerza a jaką zostawi, kupić dwie pary spodni i pozwolić wybrać świadomie które woli, zapisać do przedszkola i czy dobrze się tam czuje… pozwolić mu wyrazić własną opinię. Czyli świadomemu dziecku możemy zawsze zaproponować kolczyki i ono powinno samo zadecydować czy te kolczyki chce czy nie.
Tyle ode mnie… jeżeli będę kiedyś miała córkę, to na pewno jej kolczyka nie zafunduję tylko dlatego, że nie może się sprzeciwić.
(Pomijam tu oczywiście kwestie alergii na metale, które także mogą się pojawić, kwestię otwartej rany w uchu w którą mogą wnikać drobnoustroje, kwestie tego że nie każde dziecko dobrze zniesie taki zabieg, późniejszych możliwych awersji do białego fartucha, wypadnięcia kolczyka w trakcie snu, wypadnięcia kolczyka i spożycia go przez dziecko – znam taki przypadek… trzy dni kupy oglądane były przez wystraszonych rodziców…, rozerwania ucha… i po co to wszystko na dokładkę rodzicom? Żeby dziecko wyglądało według nich ładniej? Poważnie! Po co?!)
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

84 komentarze

  • fifidorea
    19 kwietnia 2012 at 11:47

    zgadzam się w zupełności, mi mama przebiła uszy na Pierwszą Komunię na moje wyraźne życzenie…ja mojej córeczce tłumaczę, że jak podrośnie to wtedy o tym pogadamy;) choć nie powiem, rezolutnej 2-latce kolczyki już się szalenie podobają…

  • witaaminkaa
    19 kwietnia 2012 at 11:48

    Agato czytając na FB ino o nowej notcce zastanwoiłam się nad tą kwetstią zanim weszłam na bloga. Moje zdanie jest takie same, ja nie potraię tego tak ładnie ułożyć w słowa ale myślę dokładnie tak samo. Podam historię, której byłam świadkiem. Moja chrzestna, mama mojej kuzynki baa rówieśniczki razem bawiłyśmy się w piaskownicy, takie dwie papużki nierozłączki. Wyciągała sobie kolczyki z uszu bo jej się nie podobały, a mama ciągle ją zmuszała do ich noszenia bo tak ładnie wygląda, bo ma dziurki i one nie powinny zarosnąc. Walka trwała długo bo co tu dużo gadać moja cioctka widziała w niej przyszłą miss. Pamiętam do dzisiaj gdy w wieku 14 lat na jej urodzinach Kaja wyrzuciła mamie, że nie będzie nosić kolczyków, że to jej ciało i nikt się jej nie pytał gdy była malutka czy chce przekłuwać uszy. Wszyscy byli w szoku, ja też bo mi tez przekuli uszy bez pytania się mnie czy chcę czy nie, ale mi się to w późniejszym czasi epodobało. Druga sprawa chciała bym sama podjąc decyzję o zakolczykowaniu. Tak samo nie będę zmuszała chłopaków do tańca, gry w piłkę czy innych zajęć, jak będą chcieli owszem pozwolę niech spróbują ale przez dzieci nie będę realizować swoich niespełnionych marzeń.

  • Wiewi00ra
    19 kwietnia 2012 at 11:55

    Jeśli chodzi o niemowlęta – całkowicie się zgadzam. W ogóle nie wiedziałam, że ludzie miewają takie pomysły, mnie zwyczajnie nie przyszłoby to do głowy.

    Z drugiej strony, moi rodzice przekłuli mi uszy w wieku lat sześciu, po tym jak przez bity rok dzień w dzień wyjąwszy łikendy usilnie ich o to molestowałam.

    I zdrowotnie i psychicznie nie ucierpiałam, kolczyki lubię dotąd. Jeśli Orka w wieku w miarę rozumnym będzie chciała sobie uszy przedziurawić, to ja nie wiem. Chyba bym się zgodziła.

  • Kitek
    19 kwietnia 2012 at 11:58

    Może, żeby dziewczynki nikt już nie mylił z chłopczykiem? ;-P ja też jestem przeciwna! gdy Nadusia miała 4 tygodnie odwiedzili nas moi dobrzy znajmoi ze swoją (wtedy) 14 miesięczną córką i jaki był mój szok gdy zobaczyłam złote kolczyki w jej uszkach :-O
    nic nie powiedziałam, w sumie ich sprawa… ale kurcze,po co to? wtedy stwierdziłam, że Nadia zacznie nosić kolczyki wtedy gdy sama będzie tego chciała i w miejscach w których będzie chciała (tak jak ja – a mam tych kolczyków kilka ;-p )
    może nie wszystkie dzieci tak mają,ale Nadia nadal jest zafascynowana swoimi małżowinami usznymi i często się nimi bawi, więc kolczyk mogłaby sobie wyrwać,bo nie jest do końca świadoma swojej siły.. przynajmniej gdy mnie szarpie za kolczyki 😉

  • Kobieta
    19 kwietnia 2012 at 12:04

    Ja, gdy byłam w przedszkolu to Mama mi przebiła uszy z nosiłam kolczyki. Ale nie długo, bo jakieś zapalenie mi się wdało i wtopa.
    Później w dorosłym życiu sama zrobiłam sobie dziurki w uszach, mając chyba 25 lat i do teraz noszę kolczyki.

    Ale nie wiem, jak postąpię z własną córką. Chyba poczekam, aż sama będzie chciała mieć i nosić kolczyki.

  • Agna
    19 kwietnia 2012 at 12:04

    Zgadzam się z Tobą nie w 100%, ale w 200%!
    Mam kolczyki, bo sama podjęłam tą decyzję w wieku 10 czy 12 lat. Nie żałuję. Gdyby nasi Rodzice zadecydowali o tym za mnie, kiedy miałam rok czy dwa, to ominęłaby mnie ważna część dorastania – podjęcie po raz pierwszy decyzji, której konsekwencje będą ciągnęły się za mną do końca życia. Ten ból, gojenie ran uczą dziecko, tak konsekwencji jego wyborów, jak i mogą mu powiedzieć wiele o nim samym.
    Poza tym już z własnego doświadczenia zawodowego wiem, że najpopularniejsze kolczyki ze stali nierdzewnych (te do przekłuwania uszu przy pomocy pistoletów) są:
    – po pierwsze silnie alergizujące (ok. 15% społeczeństwa jest uczulona na zawarty w nim nikiel),
    – po drugie producencie nie trzymają się norm składu chemicznego i przygotowania powierzchni tych kolczyków, co przyczynia się do dłuższego gojenia się rany i zakażenia organizmu pierwiastkami ze stali (doktorat na ten temat był obroniony w Łodzi kilka lat temu).
    Z kolei kolczyki srebrne uczulają, bo w skład stopu również wchodzi nikiel, a kolczyki złote uczulają (co prawda rzadziej) ze względu na zawartą w stopie miedź.
    Czy na prawdę warto na własnym, kilkunastomiesięcznym dzieciaku eksperymentować na jakie pierwiastki maluch jest uczulony??

  • Anuszka
    19 kwietnia 2012 at 12:06

    Dokładnie… zgadza się w 100 %. Ja zostałam zakolczykowana jak miałam 7 lat… bo sama o to poprosiłam. I to rozumiem. Nie rozumiem natomiast mam przebijających uszy swoim 2 letnim czy nawte rocznym córeczkom a nawet coraz częściej synkom (jednk ucho bo tatuś ma). Daj spokój. coraz częściej się widzi dzieci, które śa wiernymi kopiami swoich mamuś lub tatusiów… straszne… dziecko to jest dziecko i to trzeba uszanować… a nie stroić je i robić z niego dziedzię piernik :/

  • Anonymous
    19 kwietnia 2012 at 12:15

    Uważam, że piercing to okaleczanie ciała. Osoba pełnoletnia stanowiąca o sobie ma prawo się na to zdecydować i nikomu nic do tego. Natomiast nikt nie daje rodzicom prawa do okaleczania swoich dzieci, nawet na ich prośbę gdy są odrobinę starsze, bo to jeszcze nie jest odpowiedni wiek by podejmować takie decyzje, a zadaniem rodziców jest chronić swoje dzieci. W ogóle kolczyki u małych dziewczynek są przecież mega niebezpieczne, można zahaczyć i rozwalić ucho. To samo tyczy się tatuaży i innych takich.
    N razie nie mam córki, ale myślę, że gdybym ja miała i gdyby mnie prosiła o kolczyki próbowałabym jej wytłumaczyć, że tylko dorośli ludzie robią takie rzeczy i zaproponowałabym jej alternatywę w postaci jakoś klipsów, naklejek na uszy imitujących kolczyki, a gdyby upierała się na tatuaż zaproponowałabym tatuaż henną.
    Nessie

  • Grzegorzowa
    19 kwietnia 2012 at 12:25

    tez mi jest trudno znaleźć uzasadnienie przebijania malym dzieciom uszu. Żaden logiczny argument nie przychodzi mi do głowy.

  • Kaffiarka
    19 kwietnia 2012 at 12:33

    pod tym wzgledem mam dosc jednoznaczna opinie, nie mam nic przeciwko upiekszaniu dziecka ubiorem, oczywiscie ku radosci rodzicow, a nie samego dziecka, bo jemu czesto do pewnego momentu jest wszystko jedno…. ale ingerencja w cialo jakakolwiek, jesli nie ma uzasadnienia medycznego jest dla mnie nie do przyjecia u tak mlodego organizmu, argumenty ze lepiej teraz bo nie bedzie sie dziecko potem balo jest po prostu nieprawdziwa, nie mowiac juz o tym ze wg oczywiscie mojej opini slabo wyglada istota z kupa w pielusze obwieszona bizuteria. 🙂

  • -khadija-
    19 kwietnia 2012 at 12:35

    dziecko samo w sobie jest cudem,nie potrzeba go ozdabiać metalami aby było bardziej cudowne.Również uważam to za przesadę i przejaw egoizmu u rodziców(szczególnie matek)!AMEN!

  • czarownica A.
    19 kwietnia 2012 at 12:42

    ja miałam z 10 lat jak nie tylko zachciałam, bo chciałam wcześniej, ale odważyłam się iść przekłuć ;p potem mi się długo uszy babrały i do dziś co chwilę zarastają mi dziurki a ponowne przebijanie nie należy do miłych. lubię kolczyki nosić bo ładnie wyglądają ale wiąże się to dla mnie z dyskomfortem fizycznym niestety. a przekłuwanie uszu niemowlęciu to skrajny idiotyzm. o.

  • Niezła żona
    19 kwietnia 2012 at 12:48

    Jakoś nie rozczulam się nad tym tematem. Są kraje gdzie jest to w zwyczaju powszechnym i nikomu to nie przeszkadza. Moja Córka sama zdecyduje kiedy chce kolczyki.

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 12:51

    A ja nie uważam przekuwania uszu za jakieś szczególne zło… Co więcej, jeśli dziewczynka ma delikatne kolczyki, które nie są jakoś strasznie wyzywające, to mnie się to podoba.

    A wypowiadam się jako mama chłopca, któremu nie mam zamiaru przekłuwać niczego. Jednak podoba mi się jak nastoletni chłopcy mają przebitą brew.

  • Emma
    19 kwietnia 2012 at 12:57

    Ja miałam przebijane uszy dopiero w wieku 13lat. I jeszcze sama dumnie za nie zapłaciłam z urodzinowych pieniędzy od babci 😛

  • Rashly
    19 kwietnia 2012 at 13:08

    ja juz nie raz krytykowalam takie zapedy..
    dodatkowy, niepotrzebny bol..
    moja by sobie je wyrwala- wnioskuje widzac co robi z czymkolwiek co ma na glowie.
    ja chcialam jak mialam 14 lat a zdjelam jak mialam moze 16?
    i nosze od okazji. za to w pekpu i jezyku mam i nie wyjme za skarby swiata;)
    ale dziecko dostanie kolczyki kak bedzie swiadome co to.
    teraz to glupota!!!

  • soul10
    19 kwietnia 2012 at 13:12

    Zgadzam się całkowicie i podpisuję obiema rękami. Po pierwsze dzieci są tak cudne, tak niewinne w swojej istocie, że te pierdółki tylko komicznie wręcz na nich wyglądają i ani trochę to ładnie nie wygląda… To tylko męczenie i krzywdzenie malucha, który zresztą za taki kolczyk łatwo może się pociągnąć i niesamowity ból gwarantowany jak nie gorsze rzeczy… Pozdrawiam cieplutko.

  • fionka
    19 kwietnia 2012 at 13:18

    hehe 🙂 znam kilka przypadków dziewczynek kilkumiesięcznych z kolczykami, nie tylko rocznych czy dwuletnich.

    ale ja właściwie nie wiem do końca jakie mam o tym zdanie. byłam przeciwna przebijaniu swojej malutkiej córeczce i akurat na mnie mocno próbowała wpłynąć moja siostra, mama trzech synów, która zawsze marzyła o córce. toczyłyśmy o to całe wojny słowne i nie potrafiłam obronić swojego sprzeciwu. znaczy – wiadomo, że było jak ja chciałam, ale dla mojej siostry było to śmieszne i głupie. zwłaszcza, że dwie córki mojego brata zostały zakolczykowane w wieku nieco powyżej roku. i jak dotąd raczej sobie nie krzywdują. na moim osiedlu jest też mnóstwo małych dziewczynek, rówieśniczek mojej córki, z kolczykami, niektóre zostały zakolczykowane w wieku kilku miesięcy, niektóre kilkunastu czy dwóch lat. i raczej wyglądają też na zadowolone. moja córka nadal nie ma kolczyków. i raczej też z tego powodu nie cierpi. zdarzyło jej się może z dwa razy coś o kolczykach wspomnieć i powiedziałam, że jak będzie chciała to przebijemy uszy, ale wytłumaczyłam mniej więcej, że polega to na zrobieniu dziurek. moja córka boi się igieł i kłucia. niby chce, ale na razie za mało chce, choć skrycie to ja trochę temu jej chceniu kibicuję. ale bardzo skrycie, w duchu. bo prawdę mówiąc podobają mi się kolczyki i u małych dziewczynek i nawet u niemowląt, choć nie mam pojęcia jaki jest tego sens. ani po co się je niemowlętom zakłada. no sama bym nie założyła. a dlaczego? u malutkiego dzieckoa to rodzic decycuje o jego ozdabianiu. może ubrać w najbardziej wymyślne stroje, wyciąć takie jakie chce fryzury na głowie. np. chłopcu zrobić irokeza, lub zapuścić włosy, bo tak chce. itp. to jest własnie to ozdabianie dziecka według własnego widzimisię, o którym było napisane w poście. to jest przykład, ale na każdym kroku się decyduje o tym jak dziecko wygląda. więc nie z tego powodu nie jestem za przekłuwaniem uszu malutkich dziewczynek. tylko z tych innych względów właśnie – że jest kłucie, że jest ból, jest gojenie się, ryzyko wyrwania, połknięcia i nie wiem co jeszcze. no i ze względu na to, że jest to ciało mojego dziecka i powinno chcieć takiej ingerencji, godzić się na nią. bo jakoś ciuchy łatwo zdjąć (poza tym – no w czymś musi chodzić, wiadomo że w tym co podoba się mamie), fryzura szybko zmieni swój kształt. poza tym moja 4-latka już sama wybiera w co się ubierze i ostatnio bardzo stanowczo i konsekwentnie odmawia zakładania spodni i wybiera tylkko sukienki, najlepiej czerwone 😉 no a kolczyki?? zostaną. może nie na zawsze. można wyjąć i zarosną dziurki ale jakiś ślad zostanie na zawsze. niech więc moja córka sama świadomie zdecyduje. a mnie zdarzało się założyc jej wiśnie na uszy (takie miałam "kolczyki" gdy byłam mała), włożyc kwiatek za uszy. można by nawet założyc klipsy, gdyby się uprzeć. ale te ozdoby łatwo zdjąć. no przyznam, podobają mi się kolczyki w uszach, ale moja córka nie wyraża na razie gorącej chęci ich posiadania… a jeśli chodzi o wspomniany kolczyk w pępku – niby dziurka to dziurka, gdzie by nie była, ale tu nawet gdyby córka chciała, to ja bym się sprzeciwiała gorąco, dopóki bym mogła i miała na to wpływ.

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 13:52

    Podobno w hiszpanii przychodzi.pani zaraz po.porodzie i tak.jak szczepia tak kolczukuja. Ja mam mieszane uczucia. Niby zalizylabym,ale z drugiej strony nie. No u kolczykow nie.ma 😉 pewnie miałaby gdyby tak bardzo nie.lubiła się moczyc w wodzie.
    Sama miałam 2 lata jak mi bili. I jest ok. Traumy nie.mam,a lubiłam kolczyki. Dziewczynki.którym robili w późniejszym wieku.albo miały pozrywane,albo paskudstwo ropialo. Ble. Mnie za to.przeraża zakładanie dzieciom- niemowlakom branzoletek z tabliczka z imieniem na ręku. Jak jakiemuś pieskowi. Masakra!

  • Agnieszka
    19 kwietnia 2012 at 14:37

    Co prawda nie mam córki, ale jakbym miała to w życiu nie chciałabym jej sprawić dodatkowego bólu przez własne widzimisię… A zastanawia mnie za to po co to – żeby dziewczynka była ładniejsza? Czy matki nie uważają własnych dzieci za najpiękniejsze na świecie?

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:05

    ja myślę ze w wielu dwóch lat nadal dziecko nie wie do końca z czym to się wiąże 🙂

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:11

    dobrze powiedziane!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:12

    nie tylko mają takie pomysły ale są też z siebie niezwykle dumni

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:14

    właśnie, przecież dzieci lubią badać swoje uszy!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:15

    to jest zdrowe podejście

  • K8
    19 kwietnia 2012 at 15:18

    Amen! Tu nie chodzi o to czy jest coś złego w kolczyku czy nie, ale właśnie o nienaruszanie integralności tej małej istoty! To jej ciało, Jej!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:19

    widzisz ale zdarzają się rodzice którzy nie czytają składu jedzenia dla dzieci więc co dopiero skład kolczyków… pewno myślą ze złoto to złoto i nie myślą ze to się wzbogaca i taka mieszanka może różnie wpływać na niemowlę. niestety o tym ludzie nie myślą…

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:21

    dokładnie tak

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:23

    takie małe to może się nawet BARDZIEJ bać!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:36

    są też kraje gdzie obrzezanie kobiet jest na porządku dziennym. wiem ze to porównanie na wyrost ale nie zmienia to problemu tej bądź co bądź bolesnej ingerencji w ciało dziecka. twoje podejście i widzę ze wielu mam tutaj jest według mnie najzdrowsze.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:38

    może się podobać ale to według mnie nie jest powód żeby dla własnego "podobania" ingerować w ciało dziecka.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:54

    dokładnie tak!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 15:55

    dla mnie to takie karykaturki dorosłych są 🙁

  • ZEZULLA
    19 kwietnia 2012 at 15:57

    Fakt, też bym się nie zdecydowała:/

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 16:00

    włos odrośnie, ubranie można zdjąć.. ale PoCo dziury robić w ciele dziecka? Nie wiem…

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 16:01

    włos odrośnie, ubranie można zdjąć.. ale PoCo dziury robić w ciele dziecka? Nie wiem…

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 16:03

    widocznie nie…:(

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 16:04

    Niestety niektórzy rodzice traktują to ciało jak swoją własność…:(

  • BiG m
    19 kwietnia 2012 at 16:09

    popieram!

  • Karlita
    19 kwietnia 2012 at 16:51

    Też tego nigdy nie rozumiałam mam córkę i wiem że jeśli będzie chciała to sobie uszy przekłuje. Ja mogłam sama podjąć tą decyzję przed Komunią i mojej córce też dam wybór. Ale nie jedna moja koleżanka właśnie na pierwsze urodziny zrobiła córce prezent w postaci kolczyków w uszach.

  • clatite
    19 kwietnia 2012 at 16:55

    Ja bym nie zrobiła i ciarki mnie przechodzą jak widzę u takich maluchów kolczyki. Nie kumam zupełnie po co ludzie to robią.

  • ambiguity
    19 kwietnia 2012 at 17:52

    no! zgadzam się w całej rozciągłości 😀

  • AnnaR
    19 kwietnia 2012 at 17:57

    są w naszym kraju i na świecie społeczności gdzie to należy do kulturowych przekazów. Ale to inna sprawa. I szczerze mówiąc nie trzeba daleko szukać. Dwa miasta dalej jest to całkiem normalne ale tam jest też normalne dokarmianie do piersi butelką ("laktacja mija około 5 miesiąca tak już jest nic nie poradzisz" taaaa jasne.. hahaha), wsadzanie 8 miesięcznego dziecka w chodzik i trzymanie go w bujaczku kilka godzin bo jest rodzicom wygodnie. Coś myślę że w ten deseń. Czasami kilkulatka może chcieć kolczyki, np 4 latka jak zobaczy u koleżanki, wtedy można się zgodzić.. lub nie. Ale samemu z inicjatywą wychodzić. Ja miałam z 3-4 lata i to było przeżycie, zabrał mnie tato, i potem czułam się jak księżniczka. Hihihi dosyć fajne to wspomnienie :))) aż się uśmiechnęłam. Pamietam że tata nie chciał się zgodzić, a to wchodziły wtedy pistolety i założył się z Panem że jak będzie mnie boleć to zwraca pieniądze, ale ja dzielna nie jęknęłam, nie pamiętam czy bolało, ale chyba nie 🙂

  • Maki
    19 kwietnia 2012 at 18:37

    heh ja tez jakos w gimnajum sobie przekluwalam uszy, a potem w sredniej doszsedl jezyk ale szybko zrozumialam ze to bezsesnu i po roku wyciagnelam 🙂

  • Maki
    19 kwietnia 2012 at 18:38

    super tytul:)

  • anieska
    19 kwietnia 2012 at 19:18

    To chyba jedynie "widzimisię" mamy, by przekuwać uszy tak małym dzieciom. Jestem przeciwna jak najbardziej. Ja przekułam sobie uszy mając ponad 20 lat!

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 19:30

    Jak dla mnie jest to kwestia indywidualna. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że mniejsze dziecko lepiej zniesie ewentualny ból i go zapomni. Ja np zawsze żałowałam, że moja mama nie przebiła mi uszu gdy byłam mała, bo ten ból pamiętam niestety do dziś. Tzn teraz przebija sie pistoletem i jest o niebo lepiej niz igłą ( mam porównanie). Jedyne co przeraża obecnie w przekłuwaniu uszu to ten wystrzał z pistoletu, może teraz są cichsze sprzęty, nie wiem. Ale mnie jakoś zupełnie nie denerwuje widok małej dziewczynki w kolczykach, wychodzę z założenia że i tak by w przyszłości przebiła. Osobiście nie znam żadnej dziewczyny/kobiety, która nie ma przebitych uszu. Z tego względu nie robi mi różnicy czy prędzej rodzice zadecydują o kolczykach, czy dopiero dziewczyna w wieku x lat to zrobi.

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 19:33

    Ja miałam przebijane uszy w wieku 7 lat i to była rzeź:-p. Ciocia mi przebijała igłą, katorga. Potem gdy miałam 16/17 lat robiłam kolejne dziurki.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 19:46

    Tylko skąd pewność że dziecko CHCE kiedykolwiek przebijać sobie cokolwiek? To, że nie znasz nikogo z przebitymi uszami to nie znaczy, że tacy ludzie nie istnieją. Ja nie widziałam nigdy na żywo orangutana ale zdaję sobie sprawę, że gdzieś tam jakiś jeszcze jest. To, że ja zrobię sobie tatuaż to nie znaczy, że zakładam, że każdy sobie zrobi prędzej czy później.

    Kilka komentarzy tutaj jest o tym, że rodzice zadecydowali za dzieci i dzieci teraz w dorosłości nie są z tego powodu zadowolone.
    Jest tez komentarz na temat składów kolczyków używanych do pistoletów. Prawda jest taka, że dobre kolczyki z wysokiej jakości stopów to nie jest 15 zł jak te do pistoletów tylko 1500 jak nie więcej, a nie sądzę, żeby rodzice niemowląt wydawali tyle pieniędzy na kolczyki dla dziecka.

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 20:15

    Nie no ja wiem, że takie osoby istnieją np moja babcia, ale starszego pokolenia nie brałam pod uwagę. Oczywiście pewności nie będzie nigdy czy dziecko, będzie zadowolone w przyszłości z pomysłu rodziców, ale kolczyki to nie jest coś na stałe, można to po prostu zdjąć, a że dziurki pozostaną to nie jest wg mnie jakaś tragedia. Porównałabym to raczej do blizny na kolanie z dzieciństwa, nikt jej nie chce a jest i jakoś nie zwraca się na nią uwagi, a jest o wiele bardziej widoczna niż dwie kropki w uszach.

    Co do przekłuwania uszu kolczykami za 15 zł, jestem w szoku że tak można, bo ja stara baba gdy sobie przebijałam ucho zainwestowałam w kolczyki lecznicze. Z tego co mi wiadomo, rodzice którzy przebijali swoim dzieciom uszy płacili za to kwotę od 60 zł wzwyż. Wiec inwestowali na pewno w kolczyki lecznicze, bo większość salonów jubilerskich oferujących przebijanie uszu, przy zakupie kolczyków u nich robi to gratis. Pisze o znanych mi przypadkach, nie biorę odpowiedzialności za resztę ludzkości. Ale jeśli ktoś oszczędza na dziecku w taki sposób to na pewno robi i inne rzeczy, które maluchowi nie służą. Tacy ludzie na pewno byli, są i będą, ale nie można generalizować.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:25

    Z tą babcią to żart :D? Bo ja znam wiele osób w różnym wieku (młodych i starszych) które nie mają kolczyków.
    Jeżeli chodzi o blizny – blizna na kolanie nie powstaje zwykle intencjonalnie tylko przypadkiem, na to nie mamy wpływu, a tutaj jest kwestia naumyślnego tworzenia blizny na ciele dziecka. Mam koleżankę która ma bliznę z dzieciństwa właśnie na kolanie i uwierz mi – zwraca na nią uwagę i to bardzo.

    Kolczyk za 60 zł to nadal nie jest dużo tylko mało.

    Ja też uważam, że nie można generalizować i twierdzić, że skoro w otoczeniu same dzieci z kolczykami to znaczy, że prędzej czy później i tak każdy sobie ucho przebije.

  • Karolina
    19 kwietnia 2012 at 20:30

    Normalnie wyjęłaś mi ten post z głowy :>>! Niespełna tydzień temu czekając u kosmetyczki byłam świadkiem zakolczykowywania około 8-miesięcznej dziewczynki. Mnie ciary przechodziły, gdy słyszałam jej naprawdę głośny płacz i strzelanie pistoletu, a Mamusia zadowolona oblizała smoczek i wepchnęła Liliance do buzi, żeby nie płakała! Brak słów! Ale dumni rodzice dostali certyfikat przekłucia uszu i to jest najważniejsze! Ja miałam uszy przekłute w wieku lat 6, prosiłam długo i czekałam, gdy rodzice się zgodzili, ciocia przebiła mi metodą na ziemniaka :> Podobnie jak przebijanie maluchom uszu nie rozumiem rodziców, którzy wygalają chłopcom wzorki na głowie…

  • Miłka
    19 kwietnia 2012 at 20:38

    Dokładnie tak. Niemowlę nie będzie miało od tego wyższej pozycji w grupie rówieśniczej ani samooceny. Będzie za to miało główkę odgniecioną od zapięć. Jedyny plus z sytuacji to zadowolenie mamusi. Nie popieramy :/

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:41

    "Certyfikat przekłucia uszu" no ręce mi opadły do ziemi… i na tym ktoś robi biznes!!

    Wygalanie wzorków…też nie rozumiem!

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 20:42

    Nie z babcią to nie był żart. Jest ona jedyną osobą w moim otoczeniu, która nie miała nigdy przebitych uszu. Nie twierdzę że takich osób nie ma, po prostu musiało się przytrafić, że akurat w moim otoczeniu ich zabrakło:).

    Co do blizny, może jestem po prostu ignorantką w tej kwestii, bo mnie takie rzeczy nie przeszkadzają, więc jest to zależne od podejścia do sprawy i zapewne od wielkości blizny.

    Hm cena… cóż dla Ciebie to jest mało, bo po prostu się z tym nie zgadzasz:-), dla mnie to jest kwota za którą można kupić " nie zwydziwiane" kolczyki dla dziecka i nie będą one wywoływały reakcji alergicznych.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:53

    Nie chodzi o ich prostotę ale o skład. Im lepszy dla organizmu skład, tym kolczyki droższe. Dla siebie nie kupuję kolczyków tanich (nie dlatego, żem rozrzutna, dobrych kolczyków które nie uczulają mam chyba tylko trzy pary które kupiłam na przestrzeni jakiś 15 lat). Dziecku też bym takich za 60 zł nie kupiła.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:54

    Też mi prezent 😉

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:54

    Ja też nadal szukam odpowiedzi "po co?"

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:55

    Dokładnie!

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 20:56

    Zdecydowanie nie popieramy!

  • Anna
    19 kwietnia 2012 at 21:11

    Widzisz Ty nie kupujesz dla siebie kolczyków tanich, bo o ile dobrze pamiętam jesteś alergikiem. Zrozumiałe jest dla mnie to, że w trosce o dziecko, które alergie mogłoby odziedziczyć zakupiłabyś kolczyki najlepszej jakości. Ja mam ten komfort, że mogę nosić każde kolczyki nawet te po 5 zł i oprócz orzechów włoskich nic innego mnie nie uczula.

    Ja gdybym miała córkę kupiłabym jej po prostu złote ( nie pozłacane) kolczyki, nie patrząc na ich skład. Naiwnie liczyłabym na to, że moje dziecko bedzie równie "odporne" jak ja i nie będzie mieć na złoto uczulenia, bo wiem że i takie sie zdarzają. Po prostu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ja mam to szczęście że nie muszę uważać na wszystko, inni tego szczęścia nie mają i muszą uważac na większość rzeczy.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 21:31

    Jestem alergikiem od nie całych pięciu lat, więc wcale nie całe życie i nie tak długo. Po tym jak alergia się ujawniła moja świadomość tego jak ważne jest to co ma styczność z naszym organizmem jak jesteśmy zdrowi po prostu u mnie wzrosła.

    Nie o to mi też chodziło w poście. Dla mnie nadal przekłuwanie uszu dziecku – a już niemowlęciu to w ogóle, nie ma żadnego logicznego uzasadnienia w porównaniu z faktem, że rodzic dla własnego widzimisię rozporządza nietykalnością osobistą dziecka.

  • V i n t i
    19 kwietnia 2012 at 22:07

    Nie, nie, nie przekłuwaniu uszu niemowlakowi. Ja przekłute uszy miałam, jak byłam w podstawówce i sama tego chciałam, a kolczyk w pępku w wieku 26 lat, dużo po urodzeniu pierwszego dziecka sobie zafundowałam, ale miałam alergie na metal i musiałam z brzuchola niestety ten kolczyk usunąć. 3 miesiące się goił i nie zagoił 🙁 Niemowlę z przekłutymi uszami to dla mnie nieprzyjemny wręcz widok. Tu akurat jestem radykalna!

  • Agna
    19 kwietnia 2012 at 22:23

    Dobra, wypowiem się… Mam nadzieję, że Hafijo, Anno, nie będziecie miały mi za złe tonu "dydaktycznego" w mojej wypowiedzi. Zawodowo zajmuję się badaniem i wytwarzaniem materiałów, ich modyfikacją, badaniem ich właściwości korozyjnych i tym samym ich biozgodości.
    Anna, to co nazywasz "kolczykami leczniczymi", a które wg Ciebie kosztują ok. 60zł, to są kolczyki wykonane z któregoś z gatunków stali odpornych na korozję (316L, 304L, 420F i.t.p.), popularnie zwanych stalami chirurgicznymi. Nazwa pochodzi stąd, że z tego typu stali wykonuje się narzędzia chirurgiczne. Zawierają one nawet do 30% chromu, który daje odporność na korozję i do 25% niklu, który stabilizuje ich strukturę. OBA pierwiastki (jak również żelazo – główny składnik stali) są alergizujące. Najsilniej alergizuje tutaj nikiel, który (jak pisałam wyżej) uczula około 15% społeczeństwa. Dlatego też są to stale CHIRURGICZNE, na narzędzia, których czas kontaktu z organizmem z założenia ma być krótki (tylko czas operacji, maksymalnie kilkadziesiąt godzin). W zastosowaniu jako materiał na kolczyki kontakt ten jest o wiele dłuższy…

  • Agna
    19 kwietnia 2012 at 22:24

    Interakcja metal-organizm ludzki jest bardzo skomplikowana. Każdy organizm jest inny. Przykładowo, Anna, Hafija, ja mamy różne diety, a to wpływa nie tylko na różną agresywność naszych ślin, ale i, np. na skład chemiczny i pH potu oraz innych płynów ustrojowych, na właściwości korozyjne naszych mięśni czy kości, a także florę bakteryjną naszego ciała. Z drugiej strony mamy metal, np. tytan, który uznawany jest za materiał biozgodny (i dość drogi; kolczyki z niego będą droższe niż 60zł). Może się jednak okazać, że któraś z nas jest jednak na tytan uczulona. Dlaczego? Organizm ludzki (i zwierzęcy) jest środowiskiem tak agresywnym, że może powodować utratę odporności korozyjnej powierzchni tytanu, przechodzenie tego pierwiastka do organizmu (zatruwanie go) i powstanie odczynu zapalnego oraz rozwój flory bakteryjnej w miejsca kontaktu metalu i organizmem.
    Pamiętajcie, że w jubilerstwie nie stosuje się czystych metali tylko stopy. W związku z tym interakcja kolczyka "tytanowego" z przekłutym uchem to nie tylko oddziaływanie otwartej rany w tkance ucha (często z dodatkiem bakterii i produktów ich metabolizmu, czyli bardzo agresywne korozyjnie środowisko) z tytanem (uznawanym za biozgodny), ale też ze składnikami stopu, takimi jak np. aluminium czy wanad (rakotwórczy).

  • Agna
    19 kwietnia 2012 at 22:24

    Zupełnie inną sprawą jest jakość wykonania kolczyków (zwłaszcza tych za 60 zł, czy tym bardziej 15 zł). Badanie wykonane przez Panią dr Dorotę Bociąga w jej doktoracie (link do streszczenia Jej pracy: http://ms4bio.eu/pracownicy/Doktorat_Bociaga.pdf) wykazały, że ŻADEN kolczyk ze stali chirurgicznej przez nią zakupiony (a ilość przebadanych kolczyków wyniosła KILKASET sztuk) NIE SPEŁNIAŁ WYMAGAŃ NORM!! Miały albo skład chemiczny niezgodny z normą, albo powierzchnię zbyt rozwiniętą, albo źle przeprowadzona obróbka doprowadziła do wadliwej mikrostruktury materiału. W związku z tym każdy z tych kolczyków nie powinien być dopuszczony do użytku, bo miał za niskie właściwości mechaniczne, ale co najważniejsze, obniżoną odporność korozyjną. Niska odporność korozyjna = duża ilość uwalnianych jonów metali przechodzących do organizmu. Chcemy płacić za kolczyki 60 zł, to producenci dostosowują jakość do ceny…

  • Agna
    19 kwietnia 2012 at 22:24

    Podsumowując:
    Po pierwsze, NIE ISTNIEJE metal w 100% nie alergizujący, biozgodny dla wszystkich ludzi, bo każdy z nas to inny organizm. Hafija, Twoje "nie uczulające" Cię kolczyki nie zawierają pierwiastków, które indywidualnie dla Ciebie są alergenami. Może się jednak zdarzyć, że Twoje ciało zmieni swoją "agresywność chemiczną" (np. zwiększysz ilość witaminy C w organizmie) i te kolczyki również mogą zacząć Cię uczulać.
    Po drugie, przekłuwając ucho dziecku wkładacie mu w żywą ranę metal, którego jakość wykonania może być różna. Wiara w producenta, że nie zaoszczędził na materiale, na jego obróbce, na jego przygotowaniu może źle się skończyć. Obniżona odporność korozyjna stali to przenikanie do organizmu Waszego dziecka jonów metali, które mogą je zatruć. Źle przygotowana, bardzo rozwinięta powierzchnia ułatwia również życie i rozkwit bakterii w ranie Waszego dziecka.
    Czy na prawdę ta podwójna "rosyjska ruletka":
    kolczyk uczuli-nie uczuli (co zależy od indywidualnych właściwości organizmu dziecka),
    producent uczciwy-nie uczciwy (od której zależy odporność korozyjna materiału, czyli ilość jonów metali, które zatrują organizm Waszego dziecka),
    na ciele Waszego dziecka jest dla Was aż tak ekscytująca?

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 22:32

    Super, że o tym napisałaś tutaj! To się nadaje na post gościnny normalnie! 🙂

  • Mama Ka
    19 kwietnia 2012 at 22:36

    Jestem dorosła, ale czasem zdarza mi się zahaczyć o coś kolczykiem. I często jest tak, że ten kolczyk mi w czymś przeszkadza. Sama ubieram biżuterię tylko na wielkie wyjścia i myślę, że serwowanie takich atrakcji dziecku to przesada. Lepiej poczekać, aż maluch będzie w miarę świadomy, aż będzie lepiej potrafił skontrolować to, co mu się przy tym uchu dzieje 😉

  • Mama Ka
    19 kwietnia 2012 at 22:43

    Przypomniało mi to pewną scenkę z przedszkola mojego synka. Rano mama przyprowadziła 3-letniego malucha świeżo po wizycie u fryzjera. Miał na głowie lekko wygolone boki i okazałego irokeza. Przedszkolanka zachwycała się jak mały ładnie wygląda, a kilkanaścioro dzieci z grupy wybuchło śmiechem. Żal mi było tego chłopca jak inne dzieci go wyśmiały… Dorosłym może i to się podobało, ale dzieci w tym wypadku były nieświadomie okrutne…

  • Agnieszka
    19 kwietnia 2012 at 23:51

    nooo ale wzorki odrosną i robienie ich nie boli… w przeciwieństwie do kolczyków – o dziury w uszach rodzice dbają żeby brońboże nie zarosły.

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 23:56

    też tak uważam 🙂

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 23:57

    i bardzo dobrze 🙂

  • Hafija
    19 kwietnia 2012 at 23:58

    @MamaKa – przykre to co piszesz. biedny maluch, za dziećmi ciągną się takie sprawy 🙁

  • Hafija
    20 kwietnia 2012 at 00:00

    @AGnieszka. a kręcenie w uchu kolczykiem boli, więc to nie jest jednorazowy ból 🙁

  • Madzik
    20 kwietnia 2012 at 00:07

    Na pewno z własnej woli nie zafundowałabym dziecku cierpienia. Przecież to ingerencja w ciało, a gadanie, że niczego nie świadome dziecko i tak za chwilę zapomni jest sorki, ale debilne. Niby małe dziurki w ciele, niepozorne kolczyki- ale trzeba je przebić na wylot, a to NA PEWNO boli. Czy się będzie o tym pamiętać czy nie. Mi by chyba trauma pozostała do końca życia…przytrzymywać Dziecko na siłę, żeby je "upiększyć"…pfff…a jako nagroda pocieszenia- dyplom dla dzielnego pacjenta???

  • Anuszka
    20 kwietnia 2012 at 07:43

    To skoro dla Ciebie była to rzeź w wieku 7 lat to pomyśl co czuje dziecko w wieku 2 lat? Wypowiadanie się, z całym szacunkiem, że małe dziecko szybko zapomni ból jest moim zdaniem przy tych słowach nie na miejscu… :/

  • córka
    20 kwietnia 2012 at 08:20

    długo, długo nie mam zamiaru przekłuwać córce uszu.
    dzieciom biżuteria nie jest potrzebna.

  • Maryś
    20 kwietnia 2012 at 08:35

    Przyznam szczerze, mnie podobały się kolczyki u dziewczynek, nawet u tych małych. Tak o, po prostu. Po przeczytaniu obu postów, Hafiji i specjalistki od korozji, wycofuję swoje "podobanie". Nigdy nie zastanawiałam się nad tą kwestią w sposób taki, jak przedstawiły ją dziewczyny. Nie pomyślałabym, że dziurka to rana, że kolczyk od dobrego producenta może być felerny, a już na pewno nie przeszłoby mi przez myśl, że stal chirurgiczna może uczulać.
    No dziewczyny, dzięki za ostrzeżenie. Teraz wiem, że kolczyk w uchu mojego dziecka będzie decyzją obustronną – naszą (rodziców) i dziecka.
    Dobrze, że tu czasem wpadam:D

  • czarownica A.
    20 kwietnia 2012 at 09:18

    jeju jak tak patrzę na te miniaturowe uszka mojej Toni i pomyślę, że miałabym w nich porobić bolące, opuchnięte i sączące się dziury… brrr aż mnie otrząsnęło… takie dzieciątko wygląda najpiękniej bez żadnych ozdóbek.

  • kobieta przed 30. (eveleo)
    20 kwietnia 2012 at 11:08

    przeoczyłam ten post, ale swoje zdanie wyraziłam pod tym gościnnym. zgadzam się z Twoim zdaniem w 100%.
    pozdrawiam !

  • Agrafka
    20 kwietnia 2012 at 13:39

    I ja się zgadzam! Nie ma to jak zrobienie z kilkumiesięcznej dziewczynki królowej balu – z diademem na głowie, kolczykami w uszach i pomalowanymi paznokciami!….

  • Agrafka
    20 kwietnia 2012 at 13:40

    I ja się zgadzam! Nie ma to jak zrobienie z kilkumiesięcznej dziewczynki małej królewny – z diademem na głowie, kolczykami w uszach i pomalowanymi paznokciami! ..

  • Magdalaena
    13 lutego 2017 at 08:42

    „Tyle ode mnie… jeżeli będę kiedyś miała córkę, to na pewno jej kolczyka nie zafunduję tylko dlatego, że nie może się sprzeciwić.”

    Ale dlaczego tyko córkę? dlaczego Twój synek nie miałby nosić kolczyków?

skomentuj