Karmić piersią – tor przeszkód z ogromną nagrodą za dotarcie do mety – podsumowanie, akcji My kochamy Mleko Mamy


Czytam to co napisałyście i nie wiem co wybrać, nie wiem od czego zacząć, nie wiem jak skomentować.  
Czarna dziura 
Zacznę  od tego, że nauka karmienia piersią  (trzeba się nauczyć nie ma, że się samo zrobi), pomoc w dostawianiu i ocenie jakości zassania cycusia to wielka czarna dziura w naszej służbie zdrowia (mówię o szpitalach). 
Dziewczyny są zostawiane same sobie, po pobieżnym „Przystawiać jak najczęściej” i cześć.  Wiele dziewczyn z tego powodu traci pokarm, lub uważa, że go w ogóle nie ma i nie było. Nie edukuje się kobiet w kierunku karmienia piersią – nie tłumaczy, nie pomaga. Często się zostawia je same sobie lub każe przystawiać nie ucząc technik, nie tłumacząc ile mleka jest na początku. 
Okazuje się, że sławny terror laktacyjny występuje, bo z mamami karmiącymi nikt nie pracuje na bieżąco w szpitalach i przychodniach, ale często po prostu się je strofuje i denerwuje sugerując, że nie dadzą rady.  Wiem, z licznych lektur i Waszych wypowiedzi, że większość kobiet karmiła by piersią gdyby dostały wystarczające wsparcie ze strony lekarzy, położnych, rodziny. 
Większość nie znaczy wszystkie… dziewczyny, które nie karmią/karmiły bo nie mogły z jakiś powodów zdrowotnych czy też fizjologicznych czuja się gorsze lub szykanowane przez otoczenie – zupełnie niepotrzebnie według mnie. Jak nie możesz karmić to nie możesz i tak na prawdę nikomu nic do tego. Tu tez brak wsparcia dla tych co nie mogą karmić. 
Przykre to bo w kraju zamiast promować w sposób zdrowy karmienie piersią urządza się nagonkę lub polowanie na czarownice „Karm! Karm!” krzyczy tłum z pochodniami i widłami.
Boli, kurna, boli!
Kolejną niedogodnością są bolące cyce! I nie dlatego, że dzieciak źle przystawiony, ale po prostu nagle wrażliwy organ (suteczek) zostaje uściskany jak w imadle po wielokroć, ciągany i szarpany. 
A cycuś nie zawsze jest idealny – bo przecież każdy i mały i duży cycek mleczko daje, ale są cycusie gdzie jest ciężej niż zwykle, brodawki wklęsłe i płaskie, brodawki za duże i za małe – no i tu tez nauka przystawiania by się przydała, bo nie każda pierś wygląda jak ustnik smoczka AVENT. 
Zanim cycuś się przyzwyczai, a mamusia nauczy, mija czas. Są to pierwsze dni po porodzie no i boli! Sutki są wielkie, czerwone, wymemłane – mamy karmiące polecają maści z lanoliną, bo działają kojąco (maści tak działają, nie mamy). 
Jak już koło trzeciego dnia (jak dobrze pójdzie) sutek się w miarę dostosuje, to zaczyna się nawał i znów boli. I kamienie w staniku się robią i znów by się chciało oderwać cycki od ciała. 
Pomaga kapucha, pomagają okłady zimne lub ciepłe, pomaga ciepły prysznic. 
Tanie karmienie?
No może tańsze niż butelka fakt – ale super tanie też nie jest. 
Spotkałam się nawet z opinia, że piersią karmią skąpcy i osoby biedne bo ich nie stać na puszkę! Ale przecież to nie prawda. 
Dziewczyny podkreślają, że trzeba kupić całą baterię karmników- staników, a te jak już mają być ładne to kosztują. Powinno się mieć laktator i do niego ze dwie buteleczki. Wkładki laktacyjne – też kosztują, a im lepsze tym droższe. Maści na sutki, odpowiednia zdrowa dieta też może narazić na koszta.
Mitologia bogatsza niż grecka
Mitów jest dużo… mleko skwaśniało i się nie nadaje, za małe piersi na karmienie, trzeba dopajać, dokarmiać, po modyfikowanym nie ma kolek, że pokarm zbyt chudy, za tłusty, niewartościowy, przewartościowany. Ilość bzdur jakich się nasłucha matka karmiąca jest powalająca. A nikt matkom nie mówi, a jak mówi to rzadko, żeby ufały swojej intuicji, temu co czują. 
Jedz z głową
Matki w kwestii diety idą na czuja. I bardzo dobrze. Nie wszystko może szkodzić, a matka nie  musi, a nawet nie powinna być na specjalnej drakońskiej diecie. Wskazana jest różnorodność i  obserwacja dzidziusia w tej różnorodności.
A teraz już przyjemne rzeczy…
Matka karmiąca jako główne zalety karmienia wymienia bliski kontakt z dzieckiem, świadomość, że daje mu coś niepowtarzalnego i niezwykle cennego, że jest dla niego niezastąpiona, a chwile z maluszkiem są magiczne. 
Mamusie wiedzą, że to jest jedyny taki moment w życiu kiedy mogą dziecko uzbroić w dobrodziejstwo swojego mleka. Uśmiechy, spojrzenia „rozmowy” z maleństwem w trakcie karmienia są tym co daje im siłę przejść przez laktacyjne wertepy. A te najpiękniejsze chwile mamy spędzają najchętniej… na leżąco – bez stresu, w wygodnej dla obydwojga pozycji.
Mamy mówią…
To wy stworzyłyście akcję My kochamy mleko mamy i za to wszystko co napisałyście i czym sie ze mną podzieliłyście – dziękuję!
Witaminkaa:
Uważam że na dzisiejszy dzień najlepsze co mogę dać to moje mleczko, nieważne w jakiej formie je podam
warto przejść na początku ten cały horror laktacyjny by potem cieszyć się chwilami spędzonymi z maluszkiem przy piersi
Piuma(Asia)
Karmię piersią, bo tak dyktuje i serce
Karolina:
Moja rada: nie poddawać się, bo na początku na pewno będzie ciężko
mama ziarenka
moment przystawienia do piersi jest szczególną chwilą, gdzie jestem ja i moja córcia. Nikt więcej
mtotowangu
samo karmienie piersią to jest to dla mnie najpiękniejszy moment dnia. Gdy widzę wpatrzone oczka mojego Synka, który tak ufnie je sobie mleczko to aż wymiękam. Kocham odgłosy, które wydaje podczas karmienia
Dla mnie jest to niesamowite, że dzięki mojemu mleku mój Synek rośnie sobie i rozwija się. Po prostu cud
Anonimowy
I jest ono 100 razy wygodniejsze niż karmienie butelką (pomijam to, że dużo zdrowsze). A już nie raz spotkałam się z opinią, że butelka wygodniejsza. Guzik prawda! Cycki górą! 😉
Twiggy
Dla mnie karmienie to kwintesencja macierzyństwa. Chwile totalnej symbiozy i pierwotnej wręcz potrzeby bliskości z maluszkiem. Warto je celebrować bo ten okres trwa bardzo krótko. To tylko kilka, kilkanaście miesięcy gdy jest tylko mama i dziecko i nic więcej się nie liczy.
Czy nie jest to cudowne uczucie widzieć, że bliskość ciała mamy działa na maluszka tak niezwykle kojąco, że ta mamina pierś potrafi rozwiać wszystkie dziecięce smutki? Dlaczego o tym nie mówić i się tym nie cieszyć?
perelka111
od początku karmię go piersią i nie żałuję ani minuty-to mój mąż był i jest ambasadorem karmienia cyckiem..czytał artykuły, podtrzymywał na duchu. polecam CYCKI:))))
Anonimowy pisze…
Można karmić i po cesarce, i uruchomić laktację i spowodować, że mleka będzie więcej i poradzić, jak maluch nie przybywa na wadze a jest na piersi. Tylko trzeba z głową i mając naprawdę wiedzę, a nie jedynie jej namiastki.
Tym bardziej, że to jak wymiana barterowa, bo my na tym korzystamy i to na całe życie 🙂
świadomość, że ten okres przy piersi zostanie nam na całe życie… zachęcam
Zachęcam, żebyście się podłączyły też do swojej kobiecości, a jej częścią jest na pewno karmienie piersią, zwłaszcza jak się ma dzieci 🙂
agakry
jest to dramatycznie niezagospodarowany obszar w opiece nad mamą i dzieckiem! przypadkowość i niekompetencja osób, które powinny z sercem wprowadzać zagubione mamy w tajniki karmienia jest oburzająca i graniczy z szamaństwem
Anna
Karmię bo nie wyobrażam sobie inaczej. A kiedy doceniłam to? kiedy mała uśmiecha się do mnie z cycem w buźce, kiedy mogę ją nakarmić zawsze i wszędzie i niemal natychmiast.
Happy Power Mama
Ja też małemu nie zamierzam butelki podawać, a cycem częstuję gdzie popadnie.
Maya
Ja od zawsze uważam, że cycki są do karmienia, a nie do macania. Ale wielu ludziom poprzewracało się w głowach.
Kiedy cycuś ujrzy światło dzienne, mój Kurczaczek rzuca się na niego łapczywie, przytrzymując go swoimi maleńkimi łapkami, aby nikt przypadkiem, ukochanego cycusia nie zabrał
Muchomorka
przecież to takie naturalne  karmić piersią
Zielony Rower
Karmię tylko dlatego, że wiem, że to dobre dla mojego dziecka, kocham je i robię to tylko dla niego.
BE H A P P Y
plusy i minusy, to tylko dodaje zjawisku temu prawdziwości
my son’s mum
Te chwile bliskości są cudowne. Maleństwo uśmiecha się od cycusia i wyciąga rączkę, dotyka Twojej twarzy – wspaniałe momenty
Ciepło małego wtulonego we mnie ciałka, zapach jego włosków i łapka klepiąca mamę po cycku jak starego konia:) Karmienie to więź, która ciężko mi opisać słowami.
Evelio
Ale teraz karmie i to jest najważniejsze.
Mamuśka-Martuśka
Uczucie zasysania – boskie. Dzidzia pracuje, pracuje, pracuje i nagle czuję, jak lekko boleśnie napływa mleko. Ssak przystaje i czeka, patrząc na mnie swoimi wielkimi oczami. I po chwili zaczyna łykać głośno i szybko. Mały różowy języczek obejmuje sutka od dołu, tworząc słodką trąbkę. . . A potem mlaskanie, sapanie i stękanie. I rączka trzyma jedna drugą w nieporadnym uścisku, a nóżka szura po podusi. I te oczy . . . Pełne oddania i wdzięczności. A na koniec uśmiech od ucha do ucha. Taki kokieteryjny trochę. I jeszcze wymemłanie sutka przez chwilę i oblizanie i pysia nim wysmarowanie dookoła. . . I koniec. Nasze pięć minut minęło:-)
NIE ROZUMIEM mam, których „to nie kręci”, które rezygnują z karmienia bo mają już ochotę zjeść grilla, wypić drina, czy zapalić fajkę, albo po prostu uważają to za „zwierzęce”.
Kahlan
Chwila, w której Mikołaj się do mnie przytula, obejmuje pierś rączkami i ufnie ssie, wydając przy tym rozkoszne odgłosy, patrzy w oczy, a czasami w stanie całkowitego błogostanu usypia, jest jedną z najwspanialszych momentów w moim życiu. To niesamowita bliskość, duma i radość, że ta mała istota żyje i rozwija się dzięki temu, że mój organizm, czyli ja, produkuje wszystko czego potrzebuje
To nie koniec – zapewniam Was, że mój laktacyjny  świr tylko się napędza i gwarantuję, że jeszcze o mleku mamy i karmieniu cycusiem pogadamy 😀

Jeżeli według Was o czymś zapomniałam, kogoś pominęłam – to mnie w komentarzu poprawcie.


ps: seminarium  odbędzie się jutro o 21 🙂 nadal można się zgłaszać

Mleko Mamy
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

8 komentarzy

  • maya
    5 lipca 2011 at 10:16

    Kurcze,aż popłakałam się z wrażenia po przeczytaniu tego posta 😉 Super,że mamy tak pięknie piszą o karmieniu piersią!

  • wyrodna mama
    5 lipca 2011 at 13:33

    Naprawdę super tekst, czyta go się naprawdę miło, a spodziewałam się "nagonki" na mamy nie karmiące 😉
    Gratuluję, fajnie, że masz laktacyjnego świra 🙂

  • Sroka
    5 lipca 2011 at 14:42

    No właśnie brak edukacji powoduje, ze wiele kobiet poddaje się i nie karmi piersią choć by chciało. Nie mówiąc już o tekstach pt. "masz mało mleka", "masz zły pokarm" itp…
    Hafija oby świr utrzymał się u Ciebie jak najdłużej i dzięki, że się tym zajęłaś :).

  • BE H A P P Y
    5 lipca 2011 at 14:46

    ha, ha – fajnie, że w tym gronie mamy laktacyjnego świra 🙂

    wszystkie wypowiedzi bardzo wzruszające, a najbardziej urzekły mnie przelane na klawiaturę laktacyjne uczucia may-i i Mamuśki-Martuśki :))))

    fajna jednocząca akcja!

  • Muchomorka
    5 lipca 2011 at 15:04

    O! Ja tez jestem, a jeszcze nie karmie:) Chociaz mi sie sni po nocach, ze karmie?!
    To bedzie takie na pewno dziwne troche, ale jak czytam co Martuska pisze to chce juzzz!
    😀 Swirze trwaj :*

  • Mamuśka-Martuśka
    5 lipca 2011 at 19:44

    Świetnie wyszła Ci ta akcja kochana. SU – PER!
    Może dzięki temu jakas mama się nie podda…

  • agakry
    6 lipca 2011 at 14:42

    fajnie fajnie 🙂 🙂 jaka akcja następna droga Aktywistko? :))))

  • oppamarta
    6 lipca 2011 at 22:20

    Chciałam sprostować tą "drogość" karmienia piersią. Staniki kupujemy niezależnie od tego czy karmimy piersią, czy nie. A dobre można znaleźć w różnych cenach. Mi pasuje tylko jeden model, w jednym sklepie, kosztuje 40zł 😉 mam je we wszystkich dostępnych kolorach i kilku rozmiarach, w zależności od etapu ciąży i/lub karmienia.

    Sama wykarmiłam trójkę dzieci i tylko raz miałam prawdziwy biustonosz do karmienia. W zwykłym, tym jedynym pasującym, też można.

    Wkładki laktacyjne kupiłam wielorazowe, chyba avent. Prałam je razem z ubrankami maluchów. Są bardzo miękkie i bardzo ładne, wykończone koronką.

    Nie miałam nigdy laktatora, nakładek na piersi, itp. Przy trzecim już nawet nie kupowałam maści, z doświadczenia wyszło mi, że niezależnie od tego czym smaruję to goi się tak samo. Najlepszy jest właśnie pokarm. Po karmieniu i tuż przed rozprowadzam odrobinę mleka na brodawce, żeby "zmiękczyć" skórę.

    Wróciłam do pracy, jak obecny maluch miał rok i nadal karmię. I naprawdę jest to cudowne uczucie! Och, chciałabym, żeby każda kobieta mogła tego doświadczyć. Jest to najintymniejsze doświadczenie w moim życiu. Najbardziej radosne i dodające otuchy, siły. Naprawdę, jak pomyślę o tych latach karmienia dzieci, to czuję, że mogę góry przenosić.

    A z drugiej strony, myślę, że ten czas poświęcony dzieciom, to ciepło i cierpliwość, budowanie więzi, sprawi, ze moje dzieci będą w przyszłości szczęśliwsze. Będą miały w sobie pokład czułości i miłości, do którego będą mogły sięgnąć, by podładować swoje uczuciowe baterie.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki