Nie każdy ma mamę i tatę


Któregoś wieczora w szpitalu poszłam do położnych żeby mi pomogły oczyścić nosek Malucha. Tam jedna z nich lulała na rękach jakieś maleństwo. Okazało się, że jego mamusia zostawiła je w szpitalu. Łza zakręciła mi się w oku. Cały szpital maluszków, które mamy tulą na każde kwilenie, a ten jeden orzeszek nie ma nikogo. Dowiedziałam się, że już jest rodzina chętna do adopcji malca, ale na razie był sam. 
Z dwojga złego lepiej zostawić dziecię w szpitalu niż na ulicy, ale do tej pory zbiera mi się na łzy jak o nim myślę – mały człowieczek i już sam na starcie 🙁
***
Pierwszej nocy w domku wstaliśmy jakieś pięć razy do karmienia i ze trzy do przewijania. Mały zdenerwowany nieco nowym otoczeniem ale zaczynamy się do siebie przyzwyczajać 🙂
Też tak macie, że jak dziecię śpi to lecicie sprawdzić czy oddycha? Ja co pięć minut latam, Małżon musiał mnie w nocy uspokajać i pozwolił spać z maluchem dla spokoju. 
Laktacyjny cyklon nieco przycichł, chociaż wczoraj w nocy zalało mnie od góry do dołu – niesamowita jest ta produkcja mleka 🙂 Już w szpitalu na trzecią dobę musiałam ściągnąć trochę ekstra dla małego i wyszło tego 50 ml. Ilość powalająca! Na razie staram się Gabrysiem odciągać ile się da jak tylko go tulę i okładam się kapustą.
Małżon poleciał zapisać malucha do przychodni i umówić się położną środowiskową. Dziś powinnam zdjąć szwy ale nie jestem w stanie zostawić Malucha samego – zrobię to w czwartek. 
W kolejnej wolnej chwili opowiem wam jak jest na porodówce i w ilu kwestiach się myliłam, miałam rację a o czym nie miałam pojęcia 😉 lecę bo Mały kwęka o cyca 🙂
.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

12 komentarzy

  • mtotowangu
    1 marca 2011 at 11:50

    Zazdrość mnie zżera, że masz już Gabrysia obok siebie 🙂 Ach.. to musi być piękny widok i uczucie 🙂 Dużo zdrowia dla Was :* co do tego Maluszka, który już jest tak doświadczony przez los, sam na tym świecie ech… smutna sprawa, aż mi się płakać zachciało 🙁 Z jednej strony dobrze, że nie został porzucony gdzieś na mrozie, ale z drugiej… biedaczek 🙁

  • Hafija
    1 marca 2011 at 11:53

    Kochana to już tuż tuż 🙂
    Ja teraz czuję się jak w kosmosie na zupełnie innej planecie 🙂

  • Małgorzata Głowacka
    1 marca 2011 at 12:14

    To jest to o czym mówiłam w komentarzach na blogu u Evelio – jak ten maluszek się już urodzi, to się tak stresujemy czy mu wygodnie, czy oddycha, czy wszystko w porządku, że bardzo często dla MOJEGO własnego spokoju chciałam mieć córeczkę i synka cały czas przy sobie. Miałam tak samo jak Ty – cały czas zaglądałam do kołyski czy oddycha, czy nie ma zmarzniętych lub przegrzanych stópek, że w końcu wzięłam małą do siebie do łóżka i spalyśmy jak kangurki :))) to jedne z najprzyjemniejszych chwil jakie przeżyłam w całym życiu. Zazdroszczę Ci tego okresu 🙂 teraz to już się Meli musi coś złego przyśnić, żeby wylądowała w moim łóżku – po prostu lubi swoje łóżeczko 🙂 pozdrawiam serdecznie!!! i wielki podziw, że w tych pierwszych dniach masz czas i energię, żeby coś tu do nas napisać!!!

  • basia
    1 marca 2011 at 12:44

    i ja też, jak mtotowangu, zazdroszczę! chciałabym już tulić, wstawać do karmienia, przewijania…
    zastanawiam się, czym kierowała się mama, zostawiając maluszka w szpitalu. okres ciąży, 9 miesięcy… nie da się nie pokochać takiego maleństwa, które co chwilę skacze w brzuszku i daje o sobie znać. ja z każdym kopniakiem mam wrażenie, że moja córeczka chce mi powiedzieć "kocham cię!". niech tej kobietce się dobrze wiedzie… bo na pewno zostawienie swojego dzieciątka nie było dla niej łatwą decyzją. a po tego szkraba już pewnie kolejki się ustawiają 🙂

  • witaaminkaa
    1 marca 2011 at 12:56

    Z dnia na dzień będzie coraz lepiej.

    Jeżeli chcesz zatrzymać nieco laktację (tj żeby się unormowało) to nie opróżniaj całkowicie cyca laktatorem tylko tyle by ci ulżyło. Odciągając całość mleka dajesz sygnał że Gabryś ma większe zapotrzebowanie.

  • Mama Alexa i Viki
    1 marca 2011 at 13:00

    Moze to glupie, ale ja tez latam badac swoich , gdy sa chorzy. Alex ma czesto klopoty z oddychaniem i dlatego jestem na tym punkcie przewrazliwiona.
    A co do tej sytuacji w szpitalu to cale szczescie, ze dzieci sa zostawiane w szpitalach, bo maja wieksze szanse, by zyc. ANIE PO WYSYPISKACH CZY W INNYCH PASKUDNYCH MIEJSCACZ
    OKROPIENSTWO!

  • Grzegorzowa
    1 marca 2011 at 13:16

    A pogoda za oknem voraz to ładniejsza…i juz niedlugo będziesz mogla na spacery z Gabrysiem wyjść )) A Malutki niech spi słodko, żeby tez Mama mogła odpocząc trochę w nocy.

  • wyrodna mama
    1 marca 2011 at 13:54

    Ja również jak głupia latałam do łóżeczka sprawdzając czy oddycha, później doszło takie dziwne oddychanie jakby chrapanie i bałam się jeszcze bardziej, ale podobno to tak jest przy pierwszym dziecku :). Super, że masz pokarm, u mnie było z tym cienko.
    Co do dziedziaczka pozostawionego w szpitalu zgadzam się, że lepiej w szpitalu niż na ulicy. A tak w ogóle po urodzeniu małego zrobiłam się bardziej emocjonalna jeśli chodzi o dzieci…

  • Agata Adelajda
    1 marca 2011 at 14:49

    [quot]Też tak macie, że jak dziecię śpi to lecicie sprawdzić czy oddycha? Ja co pięć minut latam[/quot]
    Jasne! Jest taka scena na Czułych słówkach, kiedy mama aż potyrpała śpiącym dzieckiem i kiedy zapłakało to odeszła od łóżeczka spokojna, bo to oznaczało, że nic dziecku nie jest:D
    Do tej pory czasem łapię si na tym, że stoję nad Władkiem i patrzę jaki jest śliczny gdy tak słodko śpi:)

  • agakry
    1 marca 2011 at 20:41

    pierwsza noc taka sama 🙂 z tym wyjątkiem, że M. nie pozwolił do łożka bo pewnie tak by zostało. już drugiej nocy przerwy nawet po 3h się udały więc było luksusowo a teraz z każdą nocą jest coraz sprawniej – cyc, pielucha, usypianko 🙂
    a co do laktacji – podobno lekko hamująco działa picie mięty, tak mi mówiła położna, ale nie próbowałam. bo już nam się zaczyna normować wszystko. 🙂
    cieszę się, że już jesteście w domu – teraz dopiero to wszystko nabiera mocy jak się jest z maluchem sam na sam 🙂

  • Hafija
    1 marca 2011 at 20:59

    Nie używam laktatora coby sobie nie zwiększyć ilości mleka w cycku ;)ale jak pojadę zdjąć szwy to będę musiała Małżonowi nieco zostawić, ale z moją ilością to nie będzie problem
    Okładam się kapustą i odciągam pokarm dzieckiem 😀
    Ja już tez nie mogę Małego do łoża – przystawiłam jego łóżko do mojego i tyle!

  • agnesha
    3 marca 2011 at 15:53

    jakie to szczescie ,ze ktos wymyslil kapuste 🙂 sama tez uzywalam , i pomyslec ze taka technike mamy na swiecie, elektyczne laktatory, cuda wianki, telefony komorkowe, internety a w staniku nadal kapusta…. 🙂 pozdrawiam was wszystkich serdecznie

skomentuj

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.