Karmieniowe hity


Skąd to mleko? 
Przyznam bez bicia, że moja laktację nieco pogoniłam „sztucznie”.
Młody na początku nie umiał chwycić brodawki i laktacja była mizerna. Żeby uchronić się przed modyfikowanym mlekiem, którym pogroziły mi położne i lekarki musiałam jakoś sprawić żeby popłynęła rzeka mleka. 
Po pierwsze wzięłam laktator i w bólach i cierpieniach ściągnęłam pierwsze 10 ml (z każdej pierwsi).
Po drugie poszłam do położnych i wypiłam pół opakowania HIPPA (nie na raz!!  w przeciągu doby)
Na szczęście smakuje spoko – do dziś wypijam jedną taką na wieczór tylko w saszetkach 🙂
Po trzecie molestowałam położną, żeby mi pokazywała jak tego dzieciaka namówić do zassania całej brodawki, bo pomimo, że moje brodawki są na prawdę małe to Młody jakoś nie obejmował całej nigdy, a mleko z początku leci po naciśnięciu miejsca poza okręgiem brodawki, więc musieliśmy się nauczyć.
Po czwarte molestowałam dziecko stale przykładając go do cycka i licząc ile ml zjadł poprzez ważenie bobasa przed i po karmieniu. Jak po 15 minutach ssania zjadł za mało to go nieco laktatorem popędzałam i dawałam braki z butelki.
Polecam też picie herbatki koperkowej: 
Takiej jak wyżej, lub w saszetkach lub innej firmy. Ale nie do podawania dziecku ale do picia samemu 🙂 Likwiduje wzdęcia i pomaga w trawieniu zarówno mamie jak i poprzez mleko dziecku.
Muszę też powiedzieć, że laktator AVENTU świetnie się sprawdził nawet w początkowej fazie jak mleka miałam tyci tyci, co prawda odciąganie z początku bolało ale na początku zawsze musi boleć! Radził sobie lepiej niż laktator elektryczny w szpitalu 🙂
.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

11 komentarzy

  • Małgorzata Głowacka
    3 marca 2011 at 09:41

    Masz szczęście, że ci się udało! U mnie niestety przy obu dzieciaczkach były problemy i mimo pomocy świetnych konsultantek laktacyjnych – miałam za mało pokarmu. Karmiłam pół-na pół córeczkę 6 miesięcy a synka zaledwie 4 miesiące. Do pobudzenia laktacji niezastąpiony okazał się laktator Medeli "Mini electric" – droga sprawa, ale gdyby nie on to nie dałabym rady karmić swoim mlekiem tyle miesiecy. To na prawdę świetnie, że karmisz piersią bez problemu. Ale z drugiej strony mnie to już zaczyna powoli demerwować ten szał na karmienie piersią: powinno się kobiety motywować i im pomagać w karmieniu naturalnym, ale osiągnęło to niezdrowy poziom. Przy drugim porodzie wiedziałam, że na pooczątku mleka może być mało, a dziecko zwyczajnie jest głodne. Poszłam z prośbą o dokarmienie dziecka, a położna rzekła: proszę pokazać pierś. Ścisnęła cyca, coś tam wyleciało i dostałam od niej ochrzan! "Dziecko, czy cie serce nie bioli, że chcesz dawac malemu SZTUCZNE, a tu wytryska tyle kropli". Powiedziałam jej: "Nie! Serce mnie boli wtedy, gy mimo, że są te KROPLE to mój synek i tak jest głodny i nie umie ich wyssać ani się najeść!". Dobę później okazało się, że synek miał lekko przyrośnięte wędzidełko i dopiero po zlikwidowaniu tego problemu mógl normalnie ssać. A i tak już bylo lepiej, bo 2,5 roku temu jak urodziłam córeczkę to wogóle nie było mowy o dokarmianiu w szpitalu, nawet gdy mówiłam, że wydaje mi się, że mam mało mleka – to położne mówiły: przystawiaj, na pewno mleko się pojawi. Niestety wypisano mnie bardzo wcześnie, bo było mnóstwo pacjentek i nikt nie skontrolował, że moja mała miała niedowagę! Więc to mity, że dokarmianie jest złe, że nie wolno dać przez butelkę czy podawać smoczka, bo zaburzymy laktację. I nie bójcie się prosić położnych i lekarzy o dokarmianie jeśli uważacie, że dziecko się nie najada, bo pokarm się pojawi, ale czasem dopiero po kilku dniach – a tak podanie przez strzykawkę małej ilości sztycznego to nic złego!
    Powiem wam tylko jeszcze na koniec, że ja miałam taką wizję, że matka, która nie karmi własnym mlekiem to niemalże jakaś wyrodna matka drugiej kategorii. Z tego powodu karmiłam najpierw cycem, potem butelką a na koniec pobudzałam laktatorem i cały taki cykl trwał półtorej godziny. Co trzy godziny przez kilka miesięcy!!! Nawet przy drugim dziecku, kiedy musialam się jeszcze zajmować starszym. Dziś sobie myślę, że i tak wszystkie zgromadzone w moim ciele przeciwciala podaję dziecku już w pierwszych kroplach siary i że mogłam spokojnie darować sobie udrękę pt "walczymy o mleko" i nieco inaczej spędzić te pierwsze miesiące z dziećmi zamiast długich godzin spędzonych przy laktatorze… a z drugiej strony dzieciątko, które ssie sobie slodko mojego cycusia to jedne z najpiękniejszych chwil w życiu i jak patrzę sobie na zdjęcia siebie karmiącej to myślę, że warto było siedzieć z tym laktatorem! Ale również bym się rozczuliła na widok siebie karmiącej butelką – bo to nic złego!!!

  • Agata Adelajda
    3 marca 2011 at 11:19

    Niestety nie karmiłam Władka długo, głównie przez to, że mleka miałam dość mało, Wład się nie najadała i po tygodniu dokarmialiśmy dziecko butlą. Po miesiącu dostałam takiego zapalenia, że groziło mi cięcie piersi; z gorączką prawie 40 stopni.
    Może przy drugim dziecku sobie pokarmię:)

  • MamaBartka
    3 marca 2011 at 12:58

    Ja nie karmiłam Bartka. W szpitalu było tyle dziewczyn, ze właściwie nikt nie miał dla nas czasu, urodziłam w piątek a w weekendy nie było dyzuru laktacyjnego, w sobote mnie puścili do domu i tylko dlatego mały spadł na wadze "w normie". już w szpitalu nie miał co jeść, pogryzł mnie tak że miałam strupy a krew wypływała kroplami. Po powrocie do domu dziecko dostało bebiko i w końcu poszedł spać.
    Rozumiem idee karmienia naturalnego, ale drazni mnie włąsnie ten terror o którym pisała Małgorzata – pozwólny wybierać.

  • witaaminkaa
    3 marca 2011 at 13:00

    Ja odciągam mleko laktatorem i podaję z butelki. Mimo wielu starań mały masakrował moje brodawki. Wczoraj pediatra potwierdził że mały nie jest w stanie zassać brodawki bo ma przyrośnięte wędzidełko.

    Herbatki są super, ale ostrożnie z tymi dla dzieci. Wczoraj w Dzień Dobry TVN był na ten temat program. Okazuje się że na 100 gram herbatki dla niemowląt jest az 97 gram cukru!! Nie wierzyłam więc wzięłam opakowanie i się przeraziłam. Bo faktycznie przeliczając wychodzi że na porcję herbatki dla maluszka wychodzi aż 3 łyżeczki cukru.
    Ja kupiłam zwykłą herbatkę z kopru do zaparzania i taką będę podawać Bartusiowi.

    Chwali się że tak walczyłaś o laktację 🙂

  • MamaBartka
    3 marca 2011 at 13:07

    no niestety herbatki dla niemowląt te granulowane to w wiekszości cukier…. tez parzyłam koperkową w saszetkach a potem robiłam owocowe z suszu owocowego co robie do dzisiaj 🙂

  • Agata Adelajda
    3 marca 2011 at 13:33

    Z tymi herbatkami nie wolno przesadzać – dla "starszych" niemowląt są takie owocowe – Władka tak obsypało, że szok! Od razu wywaliłam herbatki i teraz pije to, co my – lekki liptonik, zielona, ziołowe (mięta, rumianek, co popadnie).

  • Hafija
    3 marca 2011 at 13:35

    Ja dziecku nie daje żadnej 😛 sama popijam, a herbatę słodzę, no i te w saszetkach nie zawierają cukru 🙂
    Mnie na oddziale zdziwił terror w drugą stronę – jak tylko któraś miała problem z karmieniem to od razu ciach i jej dawali modyfikowane albo laktator i nikt nie tłumaczył im jak przystawić szkraba. Trzeba się było upominać. Było tak, że koleżanka z sali miała cycki jak balony z toną mleka a karmiła modyfikowanym bo młode traciło na wadze a ona nie umiała cycem, a wszystkie laktatory były w użyciu.
    Ja o mleczko chciałam walczyć i cieszę się, że wygrałam, fakt po pomoc zgłosiłam się do zwykłej położnej bo też leżałam w weekend i nie było laktacyjnej – tylko w pon. ją pomęczyłam.

  • Małgorzata Głowacka
    3 marca 2011 at 15:02

    Czasem jest tak, żee nawet laktacyjna nie może pomóc i zamiast powiedzieć "Dziewczyno, wyluzuj, świat się nie zawali, daj butelke" to mówi: nawet trzy kropelki są bezcenne! I weź tu zrezygnuj z tych godzin przy laktatorze :)))

  • mtotowangu
    3 marca 2011 at 17:06

    Super, że walczyłaś o mleczko! Ja też zamierzam, w końcu co mleko matki, to mleko matki. Rozumiem, że nie każdemu jest dane karmić piersią, ale jeżeli mleko jest i piersi są przygotowane do karmienia tylko techniki brak to trzeba się po prostu upominać o naukę prawidłowego przystawiania. Mam nadzieję, że mi się to uda. Pewnie nie będzie łatwo, ale jestem dobrej myśli. A co do tej herbatki z kopru to mam taką samą hehe, zamówiłam w ramach tej wygranej w aptece, szczerze to myślałam, że to jest dla matek, a tam czytam – dla dzieci oO. Ale skoro piszesz, że mogę ją sama pić to tak będę robić, wolę sama wypić niż dawać Synkowi. W końcu on będzie miał mleczko 🙂 pozdrawiam! :)))

  • Evelio
    3 marca 2011 at 20:21

    czy w ciąży można pić tę herbatkę z kopru? naszła mnie wielka ochota! Gratuluję determinacji, ale bliższe są mi poglądy Małgosi. Ja z tego co wiem w ogóle nie byłam karmiona mlekiem mamy i w sumie nie odbiło się to źle na moim życiu i odporności i innych. Dlatego chyba nie będę walczyła za wszelką cenę.

  • Jadzik
    5 marca 2011 at 00:28

    Napisałam dłuuugaśnego komentarza i mi zjadło… Jestem wściekła. Więc tak w skrócie. Wyluzuj, warzenie przed i po jest totalnie niepotrzebne, dziecko samo wie ile chce mleczka, czasem chce więcej czasem mniej… Przecież Ty nie ważysz jedzenia zanim zjesz, są dni, ze jesz więcej i dni kiedy nie masz apetytu. Więc zaufaj dziecku i sobie, a będzie dobrze. Poza tym dawanie butelki w pierwszych 6tyg życia może zaburzyć odruch ssania piersi, a o to przecież walczysz. Pisałam jeszcze o szpitalu gdzie byłam, tam nie było laktatorów, na samym początku usłyszałam, żeby nie odciągać i przystawiać dziecko jak najczęściej. Więc przystawiało się dziecko do skutku i żadna nie dokarmiała sztucznym. I jeszcze kwestia herbatek z kopru, to doradca laktacyjny na portalu Parenting napisała tak w jednej z odpowiedzi: "Jeśli pije Pani herbatkę z kopru, to proszę ją odstawić, gdyż wzmaga ona produkcję właśnie mleka I fazy i zazwyczaj pogarsza sprawę (obserwacja moja i koleżanek – brak dowodów naukowych)." A w I fazie jest dużo laktozy, która u maluszków może powodować kolkę. Polecam przeczytanie jej odpowiedzi, bo to mądra kobieta i potrafi podnieść na duchu zatroskane mamy z problemami laktacyjnymi, poza tym umie doradzić.

    Ja będę zawsze powtarzać, ze trzeba zaufać dziecku, my mieliśmy takie dni kiedy Oliwka jadła co pół godziny i takie kiedy ssała przez godzinę… Jednak uznałam, ze tak ma być i teraz kiedy mała ma już 4 mc (skończone wczoraj), nasze karmienia już są regularne, a mała nie zasmakowała mleka modyfikowanego nigdy. Z butli jadła tylko jak nie było mnie w domu i to dopiero po skończeniu 2mc, bo bała się właśnie o te jej ssanie, żeby nie oduczyła się od cyca.

    Trzymam kciuki, żeby u was z karmieniem było dobrze! Tak jak u nas, bo poza jednym kryzysem laktacyjnym, trwającym dwa dni nie mieliśmy problemów. Oliwka płakała, bo była głodna, ale przystawiałam ją jak najczęściej i piłam dużooo wody i minęło, natomiast niedługo po kryzysie zaczęła bardzo dużo przybierać w bardzo krótkim czasie, więc widocznie mleczko stało się bardziej wartościowe i to bez żadnych wspomagaczy 🙂

    Mam nadzieję, ze pomogłam choć trochę swoją wypowiedzią.

skomentuj

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.