Co do szpitala i co po szpitalu


Co zabrać ze sobą do szpitala na poród?


Lista co spakować trzeba, a co nie trzeba, co i ile się przyda różni się w zależności od tego gdzie będziemy rodzić, jakie mamy potrzeby, jak szybko planujemy wyjść ze szpitala.

Postanowiłam dziś podzielić się z Wami listą, którą ja się kieruję przy pakowaniu torby.

Dokumenty:

– dowód osobisty, RMUA

– karta ciąży z doczepionym ORYGINAŁEM badania grupy krwi i przeciwciał odpornościowych

– ostatnie badania:

  • morfologia
  • mocz
  • HBS
  • WR
  • USG
  • HIV
  • posiew z pochwy
  • u mnie dochodzą badania krzepliwości: D-dimery, fibrynogen, APTT, PT, INR

– wszystkie opinie z konsultacji okulistycznych, kardiologicznych itd. u mnie dochodzi alergolog, hematolog, zakaźni, konsultacja z patologii

– wypisy z pobytów w szpitalu w ciąży

– notes i długopis, kalendarzyk wersja mini

– plan porodu

Dla mamy

– koszulka do porodu – taki T-shirt za tyłek (chyba wezmę dwa jakby się przedłużało)

– koszulka do karmienia

– stanik do karmienia

– szlafrok

– kapciuszki

– klapki basenowe

– wkłady poporodowe i majtki siateczkowe

– wkładki laktacyjne

– woda gazowana w małych butelkach

– komórka i ładowarka

– aparat foto

– ręczniki zwykłe i jednorazowe

– książka

Dla dziecka

– dwie czapusie cienkie

– trzy zestawy ubranek: body, śpiochy, pajace, kaftaniki

– kocyk bawełniany

– niedrapki x2

– skarpetusie x3

– ręcznik dla bobasa

– 5 tetrowych pieluch

– małe opakowanie pieluch Newborn

– mokre chusteczki

Do tego jeszcze płyn do mojej higieny intymnej (pewno Tantum Rosa), pasta, szczoteczka, chusteczki laktacyd, jakieś pieniądze, i-pod.

Jak Młody się wykluje szczęśliwy tata na ostatni dzień przywiezie nam ciepły psiworek, ciepłą czapę i rękawiczki oraz fotelik do transportu Urwisa.

Małżon powinien mieć ze sobą wygodne butki i odzienie, dużo cierpliwości dla klnącej żony i krówki jakbym zgłodniała, bo co prawda podobno na porodówce się nie je ale krówki ciągutki być muszą!

I jak tak to czytam to jedyne co mi brakuje to badań, które dopiero przede mną, reszta już jest!

Nie planujemy obdzwaniać rodziny jak tylko wejdziemy do szpitala, żeby nie daj boże się nie zlecieli do poczekalni kibicować jak ja będę cierpiała 😉

Jak już Młody wylezie i się go pomierzy i pokarmi, a my szczęśliwie wyjdziemy na oddział poporodowy to wtedy się wszyscy dowiedzą o szczęśliwym rozwiązaniu 🙂

Mam też taką cichą nadzieję, że do szpitala nikt nie przyjedzie, bo:

1. to tylko dwa dni i ja muszę wyciągnąć tyle wiedzy od położnych ile się da – nie będę miała czasu się uśmiechać i pokazywać Młodego każdemu chętnemu

2. będę tam leżała poszyta, krwawiąca, spocona z dzieckiem dossanym do cycka – to nie jest szczyt mych marzeń, żeby ktoś przyłaził i mnie w takim stanie „podziwiał”

Jak już Młody znajdzie się w domu to zaprosimy rodzinę (po dwa-trzy egzemplarze max) na krótkie maksymalnie dwugodzinne oględziny dzidziusia. Nie jest powiedziane oczywiście, że nie zadzwonię spanikowana piątego dnia  do mamy „Przyjedź mi pomóż bo on się drze, a ja nie wiem czemu!”. Plan jednak zakłada, że pierwsze trzy tygodnie (oprócz tych kilku godzin kiedy rodzina przyjedzie podziwiać) będą zarezerwowane dla naszej trójki, żebyśmy się mogli poznać i przyzwyczaić do siebie nawzajem.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

11 komentarzy

  • Agata Adelajda
    17 stycznia 2011 at 15:15

    Weź czekoladę, przyda Ci się na pewno. Książek nie ruszyłam, bo prawi cały czas spałam albo opiekowałam się Władkiem. Weź radyjko na baterie.
    Siatkowe majtki mogą być zbędne, kiedy oddział jest "bezmajtkowy". Do tego wkładki laktacyjne, takie "podpaski" na biust. No i worki foliowe na zużytości.
    Pozdrawiam:)

  • Hafija
    17 stycznia 2011 at 16:20

    Oddział jest bez majtkowy w momencie obchodu tj. o 9 i 19 – poza tym wychodzę z założenia, że na ulicę mnie wyrzuca tylko dlatego, że będę miała siatkę na tyłku 😛
    Wkładek zapomniałam dopisać – zaraz skoryguję!
    A o workach nie pomyślałam – a mam takie chyba 20l albo 15l więc małe i gdzieś można zawsze upchnąć.
    Funkcję czekolady spełnią krówki 🙂

  • Sylvia
    17 stycznia 2011 at 17:19

    Spakuj sobie jeszcze maść bepanten – prawdopodobnie przyda Ci się jeśli będziesz karmiła Małego piersią.
    Pierwsze próby najczęściej kończą się obolałymi sutkami. Warto więc mieć ze sobą coś, co złagodzi podrażnienia.

  • MCM
    17 stycznia 2011 at 19:26

    lista i komentarze wyczerpujace, ja tym razem spakuje mniej niz polowe, bo zeszlym razem nie bylo mi potrzebne az tyle, ciuszki dla dzidzi tez dostalam, pizama i kapcie, szlafrok mialam swoje, laptop sie przydal bo natychmiast oglosilam swiatu nasza radosna wiadomosc:)))
    ale lista zawsze sie przyda!

    p.s po co czekolada (ktora jest ciezko stawna i moze przeszkodzic poporodowemu wyproznieniu, oraz uczulic dziecko?)
    ja przy pierwszym porodzie zaraz w szpitalu dostalam litr kompotu z moreli i herbatniki na lepsza toalete, super pomoglo!

  • Sylvia
    17 stycznia 2011 at 21:46

    A z przyborów toaletowych proponowałabym najzwyklejsze szare mydło – dostępne obecnie w płynie pod nazwą "biały jeleń". Nie podrażnia, nie wywołuje uczuleń, na poporodowe rany najlepsze.

  • emade76
    17 stycznia 2011 at 23:07

    Agatko, dopisz jeszcze podkłady do przewijania (są takie jednorazowe – świetnie się sprawdzają w domu, szpitalu i na spacerach), smoczek (może nie będzie potrzebny, ale zawsze warto mieć w pogotowiu). Nie wiem, jak w Twoim szpitalu, ale w tym, gdzie ja rodziłam, radzili nie brać ubranek dla dziecka typu śpioszki czy kaftaniki. Po pierwsze mięli swoje i bali się, że "nówki" poginą (przy kąpieli była zmiana ubranka i brudne szły do jednego wora), a po drugie szkoda, by się poniszczyły (smarują fioletem kikutek, a on brudzi). No ale co kraj, to obyczaj 🙂 Popieram Białego Jelenia – super się sprawdza i nie ma zapachu. Dzieciątka nie bardzo lubią zapachy, a i mnie samej wszelkie zapachowe kosmetyki przeszkadzały. Czekolada po porodzie ? Kompot morelowy ? Kompot z jabłek i sucharki :):):) Bezpieczne, bo nie uczulają i nie wzdymają 🙂

  • Jadzik
    18 stycznia 2011 at 00:23

    Ja przeleżałam tydzień, więc nawet chciałam żeby ktośmnie odwiedzał 🙂 Szare myło też popieram, bo jak umyłam się raz żelem, to mała nie chciała ssać… Potem tylko szarym i było już ok. Mnie ominęły obolałe sutki, do tej pory nie mamz tym problemów. W moim szpitalu mieli ciuszki dla dzidzi, smoczki wyrzucali (ja nawet nie brałam i moja córcia może 2razy miała w buzi, ciągnie ją na wymioty…), chusteczki nawilżane odradzili, bo mogą uczulić pupcię, więc w szpitalu używaliśmy tylko zamoczonej tetrówki, lub pod kran, niedrapki jej spadały, lepsze były skarpecie w tej roli. Książki nawet nie tknęłam, bo jak nie spałam, to wpatrywałam się w małą 🙂 Worki? To jakoś dziwnie, ja miałam w sali specjalne widro opróżniane przez salowe 2razy dziennie.

  • Hafija
    18 stycznia 2011 at 11:20

    Co szpital to obyczaj 🙂 Co do jelenia to mam – znalazłam nawet w płynie 😛

  • MCM
    18 stycznia 2011 at 14:21

    emade76, kompot z suszonych moreli, nie uczula i przeczyszcza, cala ciaze sa wskazane na zaparcia i tak samo po, na kompot z jablek tez trzeba uwazac, moja bratowa tak sie nim zalatwila, dziecko cale wysypane, kolki, wodniste kupy, nie wiedzieli co robic:( wszystko z umiarem:)

  • Niezła żona
    18 stycznia 2011 at 21:25

    Super post na pewno skorzystam z takiej "ściągawki" :)Nie mówiąc już o całym planie, od razu mi lżej bo jak na razie mnie to wszystko przeraża…

  • Evelio
    19 stycznia 2011 at 19:56

    Dzięki za ten wpis! na pewno bardzo się przyda. ja mam jeszcze trochę czasu ale po mału zbieram już wszystkie rzeczy. wiem jedno. do mojej listy szpitalnej muszę dodać: papier toaletowy!!! bo każdy musi mieć własny.
    http://www.evelio-ciezarowka.blogspot.com

skomentuj

Gdzie będę niebawem

  1. Suwałki | odstawienie od piersi

    Luty 19 @ 09:15 - 12:15

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki