Pierwszy raz…


…z wizytą w szpitalu.

Zdecydowałam się na równolegle prowadzenie ciąży w szpitalu gdzie chcę rodzić.

Wizyta wyglądała tak: oczekiwanie – założenie karty – oczekiwanie- ważenie, mierzenie – czekanie – wizyta u Pani doktor – wyjście z uśmiechem na buzi.

Oczekiwanie było koszmarne, ale Pani położna i Pani doktor rewelacyjne. Pomimo, że kobiet ginekologów nie lubię i zwykle wybieram Panów to byłam mile zaskoczona. Żadnego pośpiechu, żadnej spychologii, żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi i delikatne badanie (!).

  • Moje kłucia w boku już nie są mi straszne (więzadła).
  • Szyjka jest długa, a macica wysoko
  • niestety z przyjemności cielesnych trzeba na razie zrezygnować 🙁
  • dziecię jest duże i ruchliwe 🙂

Pani doktor męczyła się żeby złapać dzieciaka na ekranie bez ruchu. Jak już się udało  to po chwili oglądania Młode czknęło kilkukrotnie („Piła pani gazowane lub jadła na ostro” – no Coli się napiłam przed wyjściem z pracy bo mnie zawołała z kiosku),  podniosło rękę, pomachało („Ewidentnie do Pani macha„) a potem zasadziło kciuka w dziobek i odwróciło dupką. 🙂

Pani doktor proponowała zwolnienie ale zgodziłam się jedynie na przemyślenie tematu do następnej wizyty na koniec października.

Ładnie wytłumaczyłam, że ja w domu gryzę ściany i dostaję świra i jednak wolę do pracy, ale obiecałam, że najmniejsze plamienie, bóle lub mdłości i pędzę do lekarza po zwolnienie. Obiecałam też, że nie będę wstawać o piątej rano… będę wstawać wpół do szóstej.

Na razie osiągnęłyśmy kompromis.

Pani doktor powiedziała, że ruch jest dobry dla Maluszka, a jeżeli dobrze się czuję to powinnam korzystać, bo później może być różnie.

Kto mnie zna ten wie – ja nawet na korytarzu w biurze nie umiem powoli – zwykle biegnę jak szalona. Teraz wystarczy, że przyśpieszę kroku i słyszę za sobą „Powoli Pani Agato – powoli„. Jak ja mogłabym siedzieć w domu…

Poza tym jak Małżona nie ma w domu tylko w pracy to mi się nudzi. Pogadać oczywiście mogę z rodzicami, albo znajomymi i wiem, że wyspać się fajnie ale już niedługo będę uziemiona brzuchem do łóżka, każdy ruch mnie będzie męczył… póki mogę będę aktywna, a jak już mnie zmorzy ciężar dziecka to będę leniuchować na maxa.

A jutro zrobię coś extra… sza!

ps: Agato odpisuję Ci po trochu ale nie w mailu 🙂 z braku czasu czynię to „na raty”…

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

1 komentarz

  • Jadzik
    16 września 2010 at 23:13

    Ja już siedzę w domu i nie wiem co mam ze sobą robić… Nudzi mi się przeokropnie i nawet leżeć nie mogę, lepiej się czuje jak chodze, ale niestety przeziębienie trzyma mnie w domu i nawet na spacer z psem nie wychodzę żeby nie ryzykować, bo jeszcze gorączki nie mam na szczęście 🙂 Ale ostatnie nice mam koszmarne, mimo dawki melisy przed połozeniem się to śpię tylko 3-4 godz w nocy, a w dień już w ogóle 🙁 Jak leżę to biodra mnie bolą, lub zgaga mnie łapie. Już bym chciała pozbyć się ciężaru z siebie położyć się na plecach i móc swobodnie oddychać i mieć dzidzię obok 🙂

    Pozdrawiam

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki