Nie mogę przejść obojętnie… no nie mogę…


Czasami wchodzę sobie na różne fora i czytam. Na ciążowych o ciąży, na rodzicielskich o matkowaniu, a na ogólnych wyszukuje perełki w stylu bloga „Ratunku co robić”
I o ile na tych ogólnych pytania typu „Wczoraj się kochałam z chłopakiem, czy jestem w ciąży?” są w standardzie to jak takie pytania pada na forum np. ciążowym to ręce opadają do parteru…
To może ja coś od siebie…
No jeżeli nie czyni się specjalnych starań o dzidziusia to na początku można długo, długo  nie wiedzieć o stanie błogosławionym. 
Żadna podwyższona temperatura na 3 dni po stosunku, żaden dziwny śluz, nabrzmiałe piersi i bóle brzucha czy wzdęcia nie są oznaką wczesnej ciąży. No nie są i już. 3 dni po to nawet samo ciało pewnie nie zdąży jeszcze faktu kilku komórek extra zarejestrować. 
Potem nadchodzi moment kiedy powinien być okres… i żaden sygnał wysłany przez ciało sam z siebie nie oznacza ciąży. 
Temperatura? Może się wahać z miliona różnych powodów innych niż dziecko.
Inny niż zwykle śluz? Wystarczy drobna infekcja, otarcie i już jest inny. (Ja u siebie nie zauważyłam np. do tej pory zmiany – aczkolwiek zmiana wydzieliny – konsystencja – ma miejsce w ciąży)
Mdłości? Wystarczy nieświeże jedzenie w knajpie i już masz mdłości! Ja na początku ciąży mdłości nie miałam w ogóle, ale moja znajoma  tydzień przed spodziewanym okresem zaczęła rzygać jak kot 😛
Opuchnięty brzuch? Przed okresem też jest wydęty, a jak dojdą do tego wzdęcia trawienne to już w ogóle…
Okres się spóźnia? To się zdarza, a jak się człowiek dodatkowo denerwuje, albo martwi, albo zmienia się pora roku to to nie jest wyznacznik.
Mam okres – nie jestem w ciąży! A nie koniecznie – bo ciało może być w szoku, że jest w ciąży i mniejsza niż przepisowa ilość hormonów może sprawić, że krwawienie (drobne) czy plamienie i tak się pojawią!
Jest jedna pewna metoda żeby sprawdzić czy to ciąża na wczesnym jej etapie i nie, to nie jest szukanie wróżki na forum. Można opisywać swoje pożycie kwieciście i ze szczegółami,  można załączać zdjęcia śluzu, a na forach matematycznych prosić o policzenie prawdopodobieństwa, ale „czy to jest ciąża” powie tylko test ciążowy lub badanie krwi na Betę.
Ale, ale… tu niektórzy też mają problem 😛 „Zrobiłam test ale wynik pozytywny pokazał się na drugi dzień. Czy to ciąża?” No może i ciąża ale test na pewno wyszedł negatywny – repetować. „Jest kreska ale bardzo blada” – przy ciąży kreska to kreska – może nawet być ledwo widoczna – jak w przeciągu tych 5 minut (lub niektórych testach 3) pojawi się chociażby cień to poziom hormonu wzrósł = najprawdopodobniej ciąża. Uwaga! Czasem kreska znika jak jest bardzo jasna!! A jak nie ma się ochoty myśleć nad jakością kreski kupuje się test elektroniczny który jak wół pokazuje + albo – i zawsze tak samo widoczny. 
Ale trzeba pamiętać, że nawet jak jest napisane, że wykrywa ciążę kilkudniową to trzeba wziąć poprawkę na to, że pewny, wiarygodny wynik odczytamy 2-3 dni PO terminie spodziewanej miesiączki. 
Zawsze można wyłożyć jakieś 30 zł i zrobić test Bety w przychodni z krwi – i wtedy już ma się  pewność. 😀
Ginekolog raczej nie stwierdzi ciąży do jakiegoś 8 tyg mniej więcej – może 7 – bo na USG do tego czasu nic się nie pokaże 😛
Dziwi mnie, że kobiety/dziewczyny nie czytają ulotek do testów – a może czytają tylko nie rozumieją? Jak wół wszędzie jest napisane kiedy test jest pozytywny… skąd te pytania na forach… 
Jak to się dzieje, że dziewczyny piszą, że wycierały się tym samym ręcznikiem co ich chłopak po kąpieli i  pytają czy mogły zajść w ciążę (Tak! Urodzi się myjka frote!).
Czy tych młodych kobiet nie uczyli na biologi ile żyje plemnik poza organizmem? Albo w jakich warunkach ginie (i raczej nie przepłynie dwóch długości chlorowanego basenu, żeby dopaść jakąś bogu-ducha winną  jajeczkującą dziewicę, a potem jeszcze dobrnąć do macicy i zapłodnić – już w okolicach ud miałby zadyszkę!)? A może uczyli tylko one nie słuchały… no ale nawet jak w szkole nie mówią, to dlaczego rodzice nie mówią takich rzeczy swoim dzieciom? 
No dobra nie trzeba mówić jeżeli wstydzi się dziecku  powiedzieć co to jest penis – można kupić książkę z obrazkami !! 
(Ja taką miałam – byłam bardzo mała – były w niej rysunki gołych ludzi i komiks cyklu kobiety i komiks jak dochodzi do zapłodnienia – nie było to dla mnie szokiem bo moi rodzice nie krępali się rozmawiać z nami (ze mną i siostrą). Co prawda moja siostra nadal uważa, że ja jestem z głąb kapusty, a ja, że ją bocian niósł do Afryki dla rodziny orangutanów tylko się pomylił ale to dywagacja już na inny post…)
Morał? Edukacja seksualna w Polsce kuleje – a nie sorry nie kuleje bo czegoś takiego nie ma . Niestety rodzice chyba też się nie dzielą z pociechami wiedzą nt. seksualności człowieka. No bo co ten  chłopak musiał by temu biednemu ręcznikowi zrobić żeby ten ręcznik mógł potem zapłodnić kobietę…? Świadomy człowiek wie, że jak się zabezpiecza to szanse zajścia w ciąże (w zależności od metody) są mniejsze niż bez zabezpieczenia,  wie, że samo liczenie dni płodnych, wyciąganie śluzu między palcami (swoją drogą fuj!)  i mierzenie temperatury nie daje największej ochrony z możliwych… Młode osoby – szczególnie te o niskim stopniu świadomości seksualnej – czerpiąc wiedzę z internetu, filmów porno, rad „mądrzejszych”  kolegów i o zgrozo  od księży często wyobrażenie o seksie i jego konsekwencjach mają mylne…  
Ciąża  może  im się jawić jako efekt uboczny seksu – ale to nie tak – ciąża jest naturalnym efektem seksu, za każdym razem jak dwoje ludzi się kocha może dojść do zapłodnienia. Nawet magiczna pigułka nie daje 100% zabezpieczenia.
Zanim napisze się na forum głupi post typu „Mam gulkę na kolanie czy to ciąża pozamaciczna?” należało by się zastanowić i odpowiedzieć na pytania:
  • Czy uprawiałam seks?
  • Czy się zabezpieczyłam?
  • Jak się zabezpieczyłam?
  • Czy to były dni płodne?
  • Czy spóźnia mi się okres?
  • Czy zrobiłam test?
  • Jaki jest wynik testu?
Jeżeli większość odpowiedzi sugeruje, że mogło dojść do zapłodnienia – lecimy badać krew, a nie wróżymy z fusów, nie płaczemy do nieba, nie idziemy do wróżki po radę… 
Gwoli wyjaśnienia: piszę o kobietach, o tym, że kobieta powinna się troszczyć o zabezpieczenie i jak uprawia seks. Dlaczego? Jak coś chcesz zrobić dobrze zrób to sam(a)! To nie facet będzie w ciąży, to nie facet ma dni płodne, ba często to nie facet chce się zabezpieczać! Jak przychodzi co do czego to jak ty nie pomyślisz o sobie to nikt nie pomyśli! Uwaga – zdarzają się wyjątki!! Dzięki takim wyjątkom, uświadamianiu dzieci (tych małych też) i dbaniu o swój interes mój tato narzeka, że tak późno będzie dziadkiem 😛
Bo w miłości fizycznej trzeba myśleć o sobie, żeby móc myśleć o partnerze. No i trzeba myśleć głową – nie, nie sercem – głową!
ps: 
Wiem, że pominęłam ważną kwestię chorób wenerycznych, wirusów itd. ale ja tu głównie o ciąży chciałam… o chorobach popiszę kiedy indziej 😀 Swoją drogą mało jest postów na forach „Kochałam się z chłopakiem bez zabezpieczenia czy mógł mnie zarazić tu wstawić nazwę choroby
psps:
Tak, tak ja też parę razy chodziłam i gryzłam poduszkę „Ciąża, czy nie ciąża” ale umiałam odczytać test ciążowy i umiałam się zabezpieczyć 🙂 no i nie szukałam odpowiedzi w gwiazdach i tarocie.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

9 komentarzy

  • Agata Adelajda
    16 września 2010 at 11:45

    Dokładnie. Sama kiedyś słyszałam przecudny przesąd, że jest dyspensa na pierwszy raz i wtedy się „nie zachodzi”. Boże, kto wymyśla takie bzdury?!
    A tak swoją drogą – jestem ponad tydzień po terminie, zrobiłam jeden test we wtorek, wynik negatywny, jeśli do końca tygodnia nie dostanę miesiączki – zrobię w niedzielę kolejny. (Test również nie daje 100% pewności, a w ulotce radzą po kilku dniach powtórzyć) Tak czy inaczej wybieram się do ginekologa w przyszłym tygodniu, bo to mój „półroczny przegląd”.
    Przyczyny braku miesiączki mogą być – jak pisałaś – różne: pogoda, niedyspozycja zdrowotna, a teraz może się samo napędza i robi mi psikusa. Ostatnio często mnie mdli, ale może to woreczek żółciowy (który mi szwankuje), może to przez kawę, a może przyczyny tkwią zupełnie gdzie indziej.
    Tak czy inaczej – nie panikuję, nie rwę włosów z głowy; mimo zabezpieczenia ciąża jest możliwa, a my (ja i mąż) przyjmiemy tę konsekwencję.
    Teraz mam deczko inne podejście do spóźniającej się miesiączki – przy Władku minęły trzy tygodnie nim zdecydowałam się na test; upierałam się, że mi się spóźnia – mąż wiedział od razu. No, ale wtedy to inna sprawa, bo świadomie spłodziliśmy Władka. W każdym razie nie znaczy to, że kolejne dziecko będziemy kochać mniej!
    A w internecie można się dowiedzieć, że m.in. brak miesiączki jest oznaką… raka mózgu…

  • Kitek
    16 września 2010 at 14:21

    🙂 mi tez ręce opadają gdy czytam tego typu historie na forach… ale to jest nic – na naukach przedślubnych pani prowadząca powiedziała mojej koleżance i jej wybrankowi, że w ciąże można zajść palcem i, że plemniki to nawet z uda doskoczą! Jeśli ta Pani została poczęta palcem to gratuluję 😉
    pozdrawiam 😀

  • Ania
    16 września 2010 at 19:57

    Nie od dziś wiadomo, że internet to jeden z "najlepszych" lekarzy!
    Agatko, uśmiałam się do łez, w niektórych momentach. Niestety to żałosna prawda, że fora zamiast "doradzać", stają się zbieraniną dziwnych pytań. Cóż, tak jak napisałaś, Edukacja seksualna w Polsce kuleje

  • Hafija
    16 września 2010 at 20:07

    Agato to ja kciuki trzymam :)daj znać koniecznie co i jak się "dzieje"
    Kitku bo palec jest lepszy od penisa a plemnik mistrzem triatlonu 🙂
    Aniu witam z powrotem w blogowym świecie 🙂

  • Ania
    16 września 2010 at 22:20

    Agus, Twojego bloga śledzę od momentu jego powstania, tylko tak po cichutku!

  • Agata Adelajda
    17 września 2010 at 10:07

    Agatko, daję znać – no i du*pa, rano dostałam miesiączki i to z rodzaju tych masakrycznie bolesnych. A miałam nadzieję…
    A po zagładzie atomowej zostaną karaluchy i plemniki 😉

  • Hafija
    17 września 2010 at 19:23

    Oj bo to tak jest, jak już się spóźni to potem daje do wiwatu…
    współczuje…
    …aczkolwiek już nie pamiętam jak to jest 😀

    ps: ale uszy do góry, na pewno w końcu jakiś pływaczek dobierze ci się do jajka 😀

  • agta
    21 września 2010 at 11:20

    Ale się ubawiłam czytając ten post:)) Od chyba dwudziestu lat naśmiewam sie z takich pytań zadawanych przez dziewczyny. Trzymam kciuki za Twoja ciążę:) Pozdrowienia

  • Weronika
    10 grudnia 2018 at 22:49

    Droga Agato śledzę twoje posty od dzisiaj wertuje od początku, gdyż jestem w 7 tyg ciąży. Ale tekst o myjce frote powalił mnie na kolana. Zapisałam wrazie smutku idę czytać dalej….

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki