Kocham moje ciało!


Zanim zaszłam w ciążę moje ciało dbało o siebie samo 🙂 Mam 1, 68 m wzrostu a moja waga oscylowała między 57 a 63 kg w zależności od pory roku i dnia cyklu. Na brzuchu miałam delikatny zarys mięśni – taki mini kaloryfer, a cellulit czy rozstępy właściwie mnie omijały. I właściwie nic z moim ciałem nie robiłam. Czasem jak siostra wynalazła jakiś super krem czy balsam to go sobie kupowałam – używałam max 5 dni i o nim zapominałam. To samo z biustem – nie jest wielki – 75B ale nie jest i mały. W pozycji na baczność sztywno na miejscu trzymał się zawsze sam – bez wymyślnych maseczek, masaży, balsamów.

Ale ciąża to jednak dla ciała szok… Nic się jeszcze nie zmieniło drastycznie oprócz brzucha już coraz mocniej wzdętego i biustu nieco okrąglejszego.

Ciążą nie była ani dla mnie ani dla Małżona szokiem. Wiedzieliśmy, że to się może stać właściwie w każdej chwili 😉 Byłam świadoma, że już za chwileczkę, już za momencik moje ciało stanie się „naczyniem do noszenia zygot” jak to mój Małżon żartuje 🙂 i musiałam swoje ciało z tą myślą oswoić…

Jak test wyszedł pozytywnie spojrzałam na mój brzuch i powiedziałam – „Szykuj się na zmiany”!

Pierwszą rzeczą jaką zaczęłam robić to namiętne smarowanie oliwką brzucha, bioder, ud, pośladków i ramion. Codziennie przez pierwsze trzy miesiące. Polecam oliwkę NIVEA dla bobasków – taką przeźroczystą, Można jej używać już cały pierwszy trymestr bez żadnych obaw. W czwartym miesiącu zaczęłam stosować (i nadal stosuje) potrójne kombo.

  •  balsam przeciw rozstępom ZIAJKA Mamma Mia
  • balsam z serii Pharmaceris M Foliacti Krem Zapobiegający Rozstępom

    – z resztą produkty Pharmaceris polecam serdecznie nie tylko z serii ciążowej i poporodowej – na jaki problem bym nie używała tych produktów (trądzik, pajączki, sucha buzia) zawsze pomagały. Nie rujnują kieszeni tak jak np. Vichy a też są dostępne głównie w aptekach

  • i oliwka wiecznie żywa

Oczywiście nie stosuję jednego kremu na drugi 😉 Zamiennie na uda, tyłeczek, brzuch i biust stosuję co drugi dzień  Ziajkę i Pharmaceris. Oliwkę np. w trakcie dnia i jeszcze do masażu, ale o tym za chwilę. Myślę, że skóra może czuć się gotowa 🙂

Kolejnym ważnym przystankiem jest higiena intymna. Tu trzeba się obserwować bo ciąża sprzyja infekcjom. Bardzo często jedyną objawą infekcji jest wyciek wyglądający jak plamienie oczywiście zawsze może nas zaskoczyć swędzenie, pieczenie, upławy, zapach „kutra” itd…

W tej materii przyzwyczajeń nie zmieniłam. Płyn do higieny intymnej używałam dla kobiet ciężarnych od dawna – bo jest łagodny, bez specjalnego zapachu, nie drażni – Lactissima Forte – sensitive z rumiankiem.

Zawsze miałam przy sobie chusteczki do higieny intymnej – na wypadek gdybym musiała korzystać w miejscu publicznym z WC. Tu też prawie nic się nie zmieniło – jedno opakowanie mam w torebce – jedno w domu. Co jakiś czas nawet będąc w domu używam, żeby było czyściej 🙂 Zmieniłam jedynie rodzaj chusteczek z „jakichkolwiek o ładnym zapachu i  żeby można było do muszli wyrzucić” na Lactacyd. Jedyny minus – do muszli ich nie wyrzucisz (nie żeby mi się nie zdarzyło z przyzwyczajenia i jakoś mi się kibelek nie zatkał no ale nie można oficjalnie tego robić).

No i wkładki higieniczne – Naturella rumiankowa – cieniutka jak listek (ale nie listek chrzanu) – to obowiązkowo bo zawsze świeżej w majtach się robi jak co jakiś czas się zmieni 🙂

 

No i cóż… mimo, że broniłam się jak ognia to jednak chcąc uniknąć pękania i rozcinania trzeba się masować… Mówię o pasie startowym małego bobasa 😀 Masować trzeba krocze najpierw całe oliwką, aż ta się wchłonie (trzeba skórę uelastycznić) potem dłonią pokrytą rozgrzaną oliwką – kciukiem od środka a palcem wskazującym na zewnątrz  pomiędzy odbytem a pochwą. Chroni to przed popękaniem i może być przyjemne 😀 A jaki szok Małżona jak wchodzi do łazienki a ja tutaj z nogą na wannie i się masuję w najlepsze „Kochanie? Co ty robisz?” i mina jakby go ktoś kopnął w brzuch.

„Jak to co? Nie widać? Masaż.”

„Acha” i wyszedł 🙂

Potem oczywiście się zlitowałam i wyjaśniłam co robię co drugi dzień w łazience 🙂 Zawsze można masować we dwoje 😀

Pamiętać należy, że jak się ma infekcję to takie masowanie nie jest wskazane do momentu jej wyleczenia.

Ćwiczę też mięśnie Kegla – na szczęście nie potrzebna do tego siłownia czy strój sportowy – nawet teraz ćwiczę – pomaga to wrócić zawieszeniu do formy po przeciśnięciu przez się człowieczka!

No, a biust…? Biust balsamami powyżej wymienionymi i niezawodne naprzemienne natryski – codziennie. Nachylam się w wanie maksymalnie jak mogę do przodu i prysznicem opryskuję ruchem kołowym obie piersi, potem nie przerywając masażu zakręcam ciepłą wodę i zimną wykonuję te same czynności i tak dotąd, aż już mam dość zimnego na brzuchu 😛 (3 razy ciepła i 3 razy zimną po jakieś 20-30 sekund – niestety na więcej mnie nie stać psychicznie :D)

Kocham moje ciało i z radością przyjmuję oznaki rosnącego bobasa. Czasem staje przed lustrem i oglądam swój wydęty już brzuch. Często Małżon podchodzi i mówi „Ale już ci Młode rośnie! Cudownie wyglądasz.”

Czasem też w chwilach smutku siadam i jęczę „Będę gruba i brzydka i wielka”

A Małżon mnie tuli „Nie możesz być brzydka i gruba – hodujesz naszego Skarbka – wyglądasz pięknie” i już nie mam chwil zwątpienia!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

5 komentarzy

  • Mili
    3 września 2010 at 13:00

    Agatko widżę, pełen profesionalizm w każdym calu u Ciebie.
    Ja używałam w ciąży tylko kremu fissan- żeby rozstępy się nei robiły -koszmarnie tłusty, ale skuteczny sie okazał. W ciąży przytyłam niewiele bo tylko 12 kg – to mało jak na ciązę bliźniaczą, jednak w końcówce ciąży (8 miesiąc) brzuch miałam bardzo długi 🙂 bałam się, że bedą rozstępy.
    Nie mam wyobraź sobie ani jednego rozstępa ani na piersiach ani na brzuchu. Może to też zależy od skóry.
    dbaj kochana o siebei bo nie ma nic piękniejszego niż widok ładnej kobietki w ciąży

    buziaki

    ps. na candy się zapisze w domku bo w pracy nie mogę na pasku bocznym nic dodac u siebie 🙂

  • Agata
    3 września 2010 at 14:32

    Ale się zawzięłaś – te wszystkie ćwiczenia mięśni, etc 🙂 Ja tylko się naoliwiałam (co by to było gdybym się nienaoliwiała!), a mięśnie ćwiczyłam raz, po czym stwierdziłam, że mi się nie chce.
    Co do rosnącego brzucha – co jakiś czas robiłam sobie zdjęcia brzucha. Niezła pamiątka:)
    A propos chusteczek do wyrzucenia w kibelku – w szpitalu mi się pomyliło i… zatkałam kibelek chusteczkami dla niemowlaka, ups…;)
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Hafija
    3 września 2010 at 14:36

    A kto mówi, że ćwiczę coś oprócz Kegla? 😛 Mam co prawda w planie ćwiczenie karku, barków i nóg ale jakoś mi nie idzie 😀
    A zdjęcia brzucha robię owszem 🙂 znaczy Małżon robi – a ja się "wyginam" do zdjęć 🙂

  • Sylvia
    3 września 2010 at 15:57

    Łoo – Kobieto!:)Widzę, że dbasz o siebie w każdym calu – i tak trzymaj!;)
    Tylko pamiętaj, że oliwka przede wszystkim natłuszcza a nie nawilża skórę.
    Ja stosowałam przez całe 9 miesięcy balsam z garniera – taki czerwony,uważam, że spisał się rewelacyjnie. Zero jakichkolwiek rozstępów, czy zwiotczałej skóry.
    Czasami najtańsze specyfiki są najlepszym rozwiązaniem. Te wszystkie kremy z górnej półki to przede wszystkim reklamowe chwyty.

    Pozdrowienia!:)

  • ivcia
    4 września 2010 at 09:58

    Nieeee, normalnie zwaliłaś mnie z nóg – ale ty masz dar do opisywania…
    Powiem krótko – Będziesz jeszcze piękniejsza po porodzie, jestem pełna podziwu dla Ciebie za to dbanie i dyscyplinę dla ciała – Pozdrawiam i życzę Wam miłego weekendu, buziaki

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki