Powracające posiłki


Młode chyba się intensywnie rozwija bo zaczęło mnie czyścić.

 

Był taki dzień kiedy prawie każdy posiłek miał ochotę powtórzyć swoją wycieczkę wzdłuż przełyku tylko tym razem w przeciwnym kierunku 😉

Był to mój dzień pracowy – na „wdechu” dojechałam do biura, pożegnałam śniadanie, potem pożegnałam drugie śniadanie, a koło 12-13 lunch.

Następnie „na wdechu” dojechałam do domu pożegnałam obiad i położyłam się spać. O dziwo kolacja stwierdziła, że nie wraca 😀

Ostatnimi dniami jest już lepiej – częściej żegnam kolację niż śniadanie czy obiad co pozwala mi oszczędzić sobie tej „przyjemności” w pracy. Pomaga mi też kefir i bułka biała z tym kefirem na sucho.

Najgorzej jest jak chcę pozmywać naczynia, wyrzucić śmieci albo jak zobaczę kupę  na trawniku. Wtedy zdarzają się niepohamowane nawroty posiłków. Wyciąganie garów ze zmywarki też odpada bo zapach ze środka również działa na odruchy zwrotne.

Na szczęście nie są to godzinne sesje nad muszlą tylko kilko minutowe napady 🙂

 

Wpadam w zastrzykową rutynę – czasem to nawet mi się zapomni wkuć się w brzuch  i muszę wstawać przed samym snem. Na szczęście nie mam siniaków już tyle ile miałam – chyba dochodzę do wprawy.

 

A teraz idę położyć Fasolkę na kanapie i nakarmić ją pierogami!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

5 komentarzy

  • Lagatka
    1 sierpnia 2010 at 06:36

    Hafijko, kilka dni Cię nie było, a ja już zastanawiałam się co u Ciebie i jak się czujesz … Szczerze współczuję tych mdłości, sama niecierpię takiego samopoczucia, ale fakt, że to wszystko jest po coś, że prowadzi do czegoś wielkiego, nadaje temu jakiś sens, prawda ? Łatwiej to znieść … Dasz radę, kochana.
    Pozdrawiam bardzo mocno!

  • Agata
    1 sierpnia 2010 at 12:22

    Współczuję. Mam niepełnosprawny woreczek żółciowy, więc wiem co to jest wisieć nad klopem. O dziwo w ciąży nie zdarzyło mi się ani razu.

  • Mili
    1 sierpnia 2010 at 13:09

    Agatko wspolczuję tych rewolucji. Ja w ciązy ani razu mdłosci nei miałam, zero wymiotów, no nic zupełnie

  • agnesha
    1 sierpnia 2010 at 16:42

    Objawy prawidlowe 🙂 a psie kupki na trawniku to mnie doprowadzaja do szewskiej pasji,czemu czlowiek potrafi sprzatnac swoja kupe a swojego pupilka juz nie? Zawsze jak costakiego widze to zycze wlascicielom czworonoga zeby wdepneli, sami albo ich dzieci i niech potem myja buty ! Pozdrawiam wakacyjnie z upalnego Torunia ( w zwiazkuz wysokimi temperaturami nie zakladam moheru 😉

  • Marta
    5 sierpnia 2010 at 19:45

    Teraz będzie już tylko lepiej;)
    Świetny blog;)
    Ja też pamiętam swoje rewolucje;)
    Ale później maleństwo to wszystko Tobie wynagrodzi:)
    Jeszcze raz GRATULUJE przyszłym rodzicom:)
    Jak to mawiała moja Pani ginekolog-"niech zdrowo rośnie":)
    A mama o siebie dba:)

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki