Współpraca i kontakt

 

Na imię mam Agata. Hafija to jedna z wielu wersji tego imienia.
Jestem mamą sześcioletniego chłopca.
Z wykształcenia jestem specjalistą z zakresu komunikacji społecznej i PR oraz dyplomowanym Promotorem Karmienia Piersią.

Hafija.pl to jedyne takie miejsce w polskim internecie. Największe kompendium wiedzy o karmieniu piersią oraz rodzicielstwie.

Skontaktować możesz się ze mną pod adresami:

kontakt[at]hafija.pl lub blog[at]hafija.pl

Pisz do mnie po imieniu – jestem Agata!

Chcesz zostać partnerem bloga? Przejdź do zakładki Partner

Informacje zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i nie zastąpią profesjonalnej porady medycznej.

Blog Hafija.pl otrzymał wyróżnienia w konkursie Blog Roku 2014: dla najlepszego bloga parentingowy oraz I wyróżnienie główne

O blogu i nagrodzie opowiadam TUTAJTUTAJ i w Pytanie na Śniadanie

Na portalu Baby Online 1, Baby Online 2

Jestem w srebrnej dziesiątce najbardziej wpływowych blogerów w Polsce wg rankingu Jason Hunt za 2016 rok


Biorę udział w, pracach ustawodawców nad tematami
dotyczącymi karmienia naturalnego

Na początku 2015 roku na zaproszenie przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Otyłości w Sejmie RP wzięłam udział  w rozmowie na temat naturalnego żywienia niemowląt i reprezentowałam mamy w Polsce. Całe posiedzenie można obejrzeć TUTAJ

W maju 2015 wzięłam udział, jako prelegentka w Konferencji: „Karmienie piersią i praca – zróbmy to” – Konferencja ta była wspólną inicjatywą Ministerstwa Zdrowia oraz Biura Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Polskiego Komitetu Narodowego Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF), Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią (KUKP). Zaprezentowałam na niej wyniki mojej ankiety w której wzięło udział ponad 4000 kobiet.

W grudniu 2015 wzięłam udział, jako prelegentka w Konferencji: „Karmienie piersią a marketing produktów mlekozastępczych” – Konferencja ta była organizowana przez Biuro Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Ministerstwa Zdrowia. Zaprezentowałam na niej skalę łamania Międzynarodowego Kodeksu Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece.

W 2016 roku byłam członkinią zespołu ds. opieki okołoporodowej przy Ministerstwie Zdrowia.

 


Edukuję przyszłych promotorów karmienia piersią

Od 2015 roku prowadzę w Centrum Nauki o Laktacji dwa warsztaty dotyczące prowadzenia działań promocyjnych w zakresie karmienia piersią a od roku 2017 także zajęcia z prawa związanego z laktacją.

 


Organizuję spotkania, prowadzę warsztaty, biorę udział w Konferencjach i Sympozjach

Zorganizowałam eventy blogowe: Piknik Rodzinny, Warsztaty Zdrowie i Uroda.

Współpracowałam przy organizacji warsztatów O czym szumią piersi z marką Poofi i współtworzyłam materiały edukacyjne na spotkanie.

Wspomagałam charytatywnie Ogólnopolską Organizację Kwiat Kobiecości w działaniach w blogosferze.

Zorganizowałam z ramienia wydawnictwa Mamania II Konferencję Bliskości i III Konferencję Bliskości 

Byłam panelistką w Pierwszej w Polsce Konferencji Bliskości oraz Media Fun Lab 2013.

Byłam prelegentką Forum Przedsiębiorczych Mam, a w październiku podczas II Forum Przedsiębiorczych Mam prowadziłam warsztaty o blogowaniu.

Byłam Prelegentką Konferencji #karmieswobodnie oraz I Konferencji Laktacyjnej w Gdyni. W 2016 roku byłam prelegentką II Konferencji Laktacyjnej w Gdyni.

Prowadziłam wykład w Wyższej Szkole Edukacji i Terapii. Współprowadziłam pierwszy warsztat o laktacyjnym wsparciu niemedycznym podczas VIII zjazdu Centrum Nauki o Laktacji.

Prowadziłam wykład podczas I Konferencji Od Pasa w Dół

W 2015 roku zostałam Fundatorką i Wiceprezeską Fundacji Promocji Karmienia Piersią

Prowadziłam spotkania dla kobiet w ramach Mlekoteki 2014: w Fundacji Rodzić po Ludzku, w Piasecznie, na warszawskim Ursynowie oraz spotkania w ramach Międzynarodowego Tygodnia Douli.

W 2015 roku prowadziłam dwa warsztaty w ramach akcji Mlekoteka w Fundacji Rodzić po Ludzku.

W 2016 roku prowadziłam wykład w ramach akcji Mlekoteka  w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny

Prowadziłam prelekcję po polskiej premierze filmu „Breastmilk” na spotkaniu Lepszy Poród

Spotkałam się z mamami m.in. w: Trójmieście, Toruniu, Poznaniu, Warszawie, Lublinie, Puławach, Krakowie i Nowym Targu, Bydgoszczy.

Prowadziłam warsztat dla mam ciężarnych w Kinetik

Udzieliłam wywiadu do Financial Times UK, gościłam w 2017 r studio TVN 24BIS. Komentowałam sprawy związane z macierzyństwem i karmieniem piersią w WP parenting TU i TU.

Gościłam m.in. w studiu Radia Bajka w audycji Jarosława Żylińskiego gdzie opowiadałam o Rodzicielstwie Bliskości, w radiu TOK FM w programie Hanny Zielińskiej, w audycji poświęconej książce „Dziecko bez kosztów” oraz w Radiu dla Ciebie w audycji Beaty Jewiarz.

W 2015 roku w Audycji Hanny Zielińskiej w TOK FM opowiadałam o Konferencji Bliskości oraz o Fundacji Promocji Karmienia Piersią.

Moje komentarze do sytuacji opieki laktacyjnej w Polsce, obok wypowiedzi największych polskich autorytetów z zakresu laktacji, można było znaleźć m.in. w magazynie WPROST.

Mój blog polecany był przez magazyn „Shape Mama” jako „(…) jeden z najbardziej wartościowych merytorycznie blogów dla świeżo upieczonych mam”.

W styczniu 2015 r. reprezentowałam blogosferę parentingową w studio TVP  podczas
23 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Materiał z wystąpienia można obejrzeć TUTAJ

Komentowałam bankowanie mleka ludzkiego na łamach „Twojego dziecka” oraz na portalu „MjakMama24.pl„.

Wywiady ze mną ukazały się w portalu Supermamy Limango, e-dziecko oraz w magazynie Strefa Zdrowia dla Każdego

4 marca 2015 r gościłam w Pytaniu na Śniadanie razem z Edytą Jungowską Jurorką Bloga Roku i rozmawiałam o prowadzeniu bloga.

Wywiady ze mną ukazywały się na portalu BabyOnline oraz w Magazynie Dziecko.

Blog objął matronatem książkę Wydawnictwa Mamania – „Po prostu piersią” Gil Rapley oraz III Konferencję Bliskości.


Jestem Fundatorką i Wiceprezeską Fundacji Promocji Karmienia Piersią

W Fundacji jestem rzecznikiem prasowym oraz Redaktorką Naczelną Kwartalnika Laktacyjnego.
Prowadziłam wykład o karmieniu piersią na szkoleniu dla Okręgowej Izby Farmaceutycznej w Krakowie.

Organizowałam w Fundacji wydarzenie PROLAKTYNA 2016 z udziałem Gill Rapley.

W 2017 odbędzie się druga edycja wydarzenia z udziałem dr Jacka Newmana.

W Fundacji przygotowałam finansowany przez FIO Mazowsze Lokalnie projekt druku materiałów edukacyjnych dla rodziców i specjalistów.

Na moim blogu możesz pokazać swoją markę, produkt, usługę, miejsce.
Możesz zaprosić mnie do udziału w evencie, spotkaniu, pokazie.

Chętnie poprowadzę brandowane zajęcia z rodzicami
o karmieniu naturalnym oraz rodzicielstwie bliskości.

Współpracowałam m.in. z:

Z marką Femaltiker zrealizowałam autorski cykl wpisów: Pod Górkę, który zakończył się wydaniem bezpłatnego e-booka.

Od grudnia 2015 nie organizuję kampanii łamiących
Międzynarodowy Kodeks Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece
(producenci mleka modyfikowanego, butelek, smoczków) 
Nie reklamuję treści pornograficznych, zawierających elementy przemocy lub niezgodnych z obowiązującym prawem.


Zasady współpracy
Współpraca reklamowa na blogu odbywa się jedynie na podstawie umowy z rozliczeniem finansowym.
Nie współpracuję barterowo.
Blog
ok. 130 tys. unikalnych użytkowników miesięcznie
Facebook
40 tys. polubień
Instagram
ponad 6,5 tys.  polubień
Twitter
ponad 760 obserwujących

 

Nie udzielam porady laktacyjnej drogą mailową ani poprzez Facebooka. Mogę Cię wesprzeć, podzielić się wiedzą, wskazać właściwą drogę. Jeżeli potrzebujesz pomocy ze znalezieniem doradcy laktacyjnego lub kompetentnego lekarza albo interesuje cię zagadnienie ze sfery karmienia piersią napisz kontakt [maupa] hafija.pl

 

56 komentarzy

  1. Na Twój blog trafiłam przed chwilą dzięki linkowi z FB. Bardzo Ci dziękuję za niego. Jest po prostu super. Ja jestem mamą 3 miesięcznej Zosi i sama użeram się z „dobrymi” radami mamy i ciocio-babć. Mam 30 lat, a wszyscy traktują mnie jak malutką dziewczynkę przytłaczając cudownymi wskazówkami dot. wychowywania Małej. Ostatnim hitem był tekst siostry mojej mamy, żeby Zosi zawiązywać rękawki tasiemkami. Już wyjaśniam: Zosia ma szeroki rękawek i jej straaaasznie wieje (wiesz, w domu to mam normalnie Halny), to trzeba jej tasiemki zawiązać, to tak wiać nie będzie. Po paru takich dobrych radach i pobycie tylko w weekend u rodziny mam dość. Jestem tak wykończona, że po prostu padam. Podsumowując: jeszcze raz dziękuje, za ten blog, może niektóre mamy, teściowe trafią na niego i zmienią swoje podejście do młodego pokolenia.

  2. Muszę to napisać – Twój blog, a raczej Ty sama przekonałaś mnie do tego, aby przedłużyć karmienie piersią przynajmniej do skończenia przez moje dziecko pierwszego roku. Muszę przyznać się, że miałam w zamiarze zakończyć karmienie piersią w okolicach 6 miesiąca. Dzięki Tobie zrozumiałam jakie to jest ważne. Dziękuję 🙂

    1. A ja na poczatku po porodzie chciałam karmić… Pol roku i odstawić 🙂 wiec dokładnie tak jak ty! 🙂 dziekuje za cudowne słowa!

  3. Witam trafiłam na bloga poprzez IG i zamierzam zostać i nadrobić, poczytać. Sama prowadzę bloga , tylko ,że ciężko mi się rozkręcić..brak czasu…chęci… Może to przez to ,że pora letnia zawitała… 🙂 Pozdrawiam mama Urwiska.

  4. Trafiłam na Twój blog dzięki FB i grupie o karmieniu piersią. Jestem mamą 3 i pół tygodniowej córeczki, którą od początku właśnie tak karmię. W ciągu 3 tygodni przybrała już ponad pół kilo tylko dzięki mojemu pokarmowi. Pragnę karmić jak najdłużej i dzięki Twojemu blogowi wiele się nauczyłam i dowiedziałam. Opowiem o Twoim blogu moim koleżankom, które również dość niedawno zostały mamami. 🙂

  5. Agata, dziękuję za każdy Twój post. Między innymi dzięki niemu utwierdziłam się, że mimo uciążliwych potyczek zdrowotnych wytrzymam i będę karmiła piersią tak długo jak tylko malutki będzie chciał. Mimo bólu i niezrozumienia najbliższych, którzy mają mnie powoli za męczennicę. Widząc, jaki apetyt na mnie ma Malutki, ile ukojenia daje mu zasypianie przy piersi, tylko utwierdzam się w swoim postanowieniu. Inwestuję w jego zdrowie to co mam najlepsze 🙂
    Chciałabym Cię prosić o jeden post – poradę 😉 Synek w ciągu miesiąca dorobił się 5 ząbków i już wybijają się 2 następne – co zrobić, gdy przy karmieniu dziecko gryzie pierś? 😉
    Z góry dziękuję za każde Twoje napisane i jeszcze nie napisane słowo 🙂

    1. Ja np. zabieram malutkiemu cyca i mówię nie gryź bo boli bo nie dam , potem znów daję i dzieciaki rozumieją że trzeba delikatniej
      🙂

  6. . Twój blog trafiłam przed chwilą dzięki domowej.tv i jestem zachwycona. Szkoda że nie trafiłam na niego zaraz po porodzie czyli 6 miesięcy temu. Karmię piersią do tej pory ale i dokarmiam synka mm. Karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne i chociaż wszyscy dookoła śmieją się ze mnie że mam fioła na tym punkcie i że powinnam już przestać to ja chciałabym karmić jak najdłużej. Mam nadzieję że znajdę w Twoich postach podpowiedzieć co zrobić żeby karmić jak najdłużej bo gdyby nie herbata na laktację to pewnie nie miałabym już pokarmu. Stres też nie służy karmieniu ale 3 tygodnie temu moja mama w ciężkim stanie trafiła do szpitala i trudno było uniknąć nerwów. Pozdrawiam serdecznie!

  7. To i jak chcialam podziekowac, za Twojego bloga i bardzo motywujace wpisy!
    Jestem mama 4,5letniej Poli, ktora karmilam 8miesiecy – potem wracalam do pracy i wydawalo mi sie wtedy, ze tych dwoch zeczy nie da sie polaczyc. Zaluje troche, ale coz czasu nie da sie cofnac. Za to mozna starac sie kolejny raz zrobic inaczej. Teraz z mleczarni korzysta 7-miesieczny Tymek i mysle, ze tu o wiele dluzej bedzie trwala nasza mleczna przygoda. Cudne jest to przy drugim dziecku, ze czlowiek juz wiecej spokoju ma w glowie i nie przejmuje sie pierdolami. Takze spimy razem i cieszymy sie tym wspolnym, niespiesznym czasem. Zastanawia mnie tylko jedno… czemu on ciagle sie budzi co 1,5h??? Mial juz okres, ze przesypial 4-5h, a od jakiegos miesiaca co chwile, czegos chce;) Oczywiscie moja mama twierdzi, ze „jest glodny, mleko juz mu nie wystarcza = daj mu golonke”;). Czy to zupelnie normalne, ze majac ten cycek pod nosem on sie przebudza, zeby sie tylko tak poprzytulac? Mialam nadzieje, ze skoro spmi razem, to on juz tak bedzie przesycony ta miloscia i bliskoscia, ze mu sie nie bedzie chcialo budzi;) Pozdrawiam serdecznie!

  8. Hafijo!
    Cenię bardzo Twojego bloga i czytam regularnie. A dziś potrzebuję podpowiedzi. Nie wiem gdzie lepiej napisać, wiec pozwalam sobie tutaj – mogłabyś napisać coś nt karmienia piersią dziecka adopcyjnego? Zależy mi przede wszystkim na literaturze. Dziękuję z góry!

  9. Droga Hafijo, fantastyczna robota! Dzieci śpią, ale młodsze co i rusz podkarmiam, więc nie mam czasu się rozpisywać w komplementach. Nie znam jeszcze wszystkich wpisów na tym blogu, ale może się nie powtarzam. Bo mam taki pomysł. Może byśmy się zebrały wszystkie doświadczone mamy karmiące i podjęły pracę u podstaw – zaczęły edukować pediatrów. Krew mi się zagotowała jak zobaczyłam nowy schemat rozszerzania diety niemowląt. No przecież za chwilę tą cudowną wiedzę będą dostawać w orzychodniach nowe mamy. Rany. Przy pierwszym dziecku to co powiedziała pediatra to była świętość – co kidy i ile. Otrzeźwiałam dopiero po paru miesiącach bycia mamą a teraz to mnie takie durne porady denerwują. No można się pośmiać z głupot zasłyszanych od pediatrów, ale nowe mamuśki niestety będą im wierzyły w re mądrości i wprowadzały je w życie. To może załóżmy, że nie każy pediatra to ignorant z wyboru. Niech im będzie, że nie douczają się bo nie mają czasu, bo zmęczeni, bo po pracy mają swoje sprawy – nie każdy musi być hobbystą wykonywanego zawodu. To więc może podsuńmy im parę spawdzonych rozwiązań. Uroczyście zobowiązuję się do gadania mojej pediatrze do znudzenia – gdzie się szuka kompetentnego info o KP (czyt. ten blog, kwartalik laktacyjny i karmiące cyce). Pediatrzy z moich okolicznych przychodni to osoby mocna po 40-tce – ewidentnie nie są współcześni i raczej nie czytują info z netu, nie wchodzą na blogi, nie korzystają z fb – tylko mają w głowach starą wiedzę różnej wartości. Ułatwmy im życie, powiedzmy gdzie jest wiedza, która im też jest potrzebna w pracy. Oni pi prostu nie wiedzą za dużo o KP, a niestety nie przyznają się, że nie wiedzą tylko udają wszystko wiedzących. A co ja nie widzę, że na kłopotliwemoje pytanie na twarzy pediatry maluje się zakłopotanie, konsternacja i dopiero wydukuje odpowiedź? No widzę te braki. Ale nowe mamuśki nie zawsze wyłapują ich niewiedzę. Dziewczyny – mówmy pediatrom gdzie jest wiedza! Taki od dolny ruch, ale może coś pomoże, żeby kolejne mamy nie musiały miesiącami trzeźwieć do realiów ze szkodą dla Maluchów. Ale się nakręciłam:-) u mnie – akcja CYCEK – rozpoczęta:-) Pozdrawiam:-)

  10. Droga Hafijo, byłam dziś u pediatry z dwójką na szczepieniach. Młodsze ma 7 miesięcy czyli jest czas rzszerzania diety. Pediatra zapytała czy karmię w nocy, ja – tak, ona- oj to trzeba odzwyczajać, ja (osłupiałam)- …, ona – dziecko w tym wieku powinno przesypiać całe noce i otzrymywać pięć posiłków. Wręczyła mi na poparcie tych mądrości schemat rozszerzania diety. Jak małe popłakują po szczepionkach i trzeba się pakować, ubierać i wychodzić bo następne dzieci w kolejce – nie ma czasu na polemikę. Muszę sobie też orzygotować słowo pisane – broszurkę, książkè czy coś. Przy następnej wizycie na spokojnie wrócę do tematu bo dziś mogłabym nie pohamować emocji. No żeby pediatra nie umiał dostosować odgórnych schematów do potrzeb zdrowotnych dziecka? W każdym razie dużo do zrobienia. Pomyślałam sobie, że trzeba pediatrów podciągnąć z wiedzą laktacyjną. Nie wiem na jakich zasadach organizujesz spotkania informacyjne dla mam (od strony kosztów), ale może zacząć organizować szkokenia lub warsztaty dla pediatrów? Gdyby konsultantki laktacyjne mogły dzielić się wiedzą z pediatrami to byłoby cudowne. Nie zmusimy nikogo do douczania się. To może marchewką? Lekarz który przejdzie iluś godzinne szkolenie i zda mały egzaminek dostałby tytuł pediatry przyjaznego laktacji, a przychodnia dostałaby tytuł przychodni przyjaznej naturalnemu karmieniu – czy coś podobnego. W końcu przychodnie konkurują ze sobą, każda chce orzyciągnać pacjentów. Pacjenci mało kiedy migrują do innych przychodni, więc pacjent od małego dobrze zaopiekowany- zostanie tam na lata. Docierać też trzeba do szkół rodzenia – też odznaczać że przyjazne laktacji jeśli będą wdrażać zaaprobowane przez Was tematy. Dobrze żeby też zebrać wpisy z fb kwartalnika i nie tylko i podrukować broszurki. Jednak słowo pisane robi wraźenie bardziej merytorycznie wiarygodnego. Możnaby pokusić się o dotacje na ten cel od firm produkujących laktatory i wkładki laktacyjne, kremy do pielęgnacji brodawek czy kremy dla niemowlaków. No i nade wszystko brakuje jednego miejsca, które w sposób wyczerpujácy potrktuje temat kp. Kwartalnik super, Twój blog super, ale żeby tak nie trzeba było skakać po necie i szukaç. Znalazłam jakąś fundacje na rzecz kp, ale strona słaba i informacje pobieżne a infolinia kosztuje ponad 7,- za minutę… byłoby fantastycznie gdyby kwartalnik był drukowany i funkcjonował w przychodniach nie jako gazetka, ale każdy numer jako kolejna część większej całości. Jeżeli mamy karmią powiedzmy 8, 9 miesięcy to w ich rèce trafią 2 może 3 kolejne numery – a wiedza z nich przecieź jest ponadczasowa. Jestem głęboko przekonana, że jest wielu cudownych pediatrów kochających dzieci, których wciągnęła machina mobbingu na rzecz kaszek, sztucznego mleka i zupek od 4 miesiąca życia. Nawet głpota skutecznie powtarzana staje się w końcu prawdá jedyną. Po prostu się nie douczają, nie szukają info poza bruszurkami. A skuteczny przekaz marketingowy juź robi swoje, nad tym pracuje sztab ludzi – żeby innych ogłupiać. Ja nie chcę pomstować na pediatrów, ja chcę im pomóc w znalezieniu obiektywizmu. Kidy taki pediatra jeden z drugim miał pod opiką niemowlaka przez kilka dni 24 na dobę? Albo wiele lat temu, albo wcale – i zaciera im się teoria z praktyką. O. Takie mi przyszło do głowy. Napisz proszę co o tym Sądzisz. Pozdrawiam

    1. Napisze tak karmiłam swoje dzieci do 22 miesiąca a teraz młodszy ma 18 miesięcy i niestety wracałam do pracy gdy miały pół roku, i dlatego aby je karmić one same przestawiały się na tryb nocny no bo w końcu kiedy mają się napić mleka jak mamy nie ma w dzień, owszem mogłam dać na kolację pewnie kaszki tylko że wydaje mi się że wtedy było by po karmieniu piersią, coś za coś więc moje dzieci nie przesypiały nocy całej cycał i cycają nawet starszy po odstawieniu jeszcze budził się w nocy i chciał np. herbatkę… więc nigdy nie przejmowałam się tym co piszą pediatrzy lekarze poradniki teściowa itd…..trochę wyczucia i intuicji moje dzieci moja decyzja 😉

  11. Droga Hafijo!

    Jestem świeżo upieczoną mamą i za namową przyjaciółki nową czytelniczką Twojego bloga. Mam 4-tygodniowego synka, który urodził się zdrowy, na początku 39 t.c., ale z niską wagą urodzeniową 2450 g. Hipotrofia została spowodowana moim nadciśnieniem, które nasiliło się w ciąży. Bardzo zależy mi, żeby co najmniej rok karmić go piersią. Niestety pojawiło się kilka czynników, które niestety coraz bardziej zagrażają mojej laktacji:
    – przez pierwsze dwa tygodnie życia Igorek jadł na żądanie, bardzo często, czasem”wisiał na piersi” przez 3 godziny, zasypiał przy piersi, w nocy budził się co pół godziny, najwyżej co godzina. Przysysał się chętnie, wykazywał duży apetyt, ale często jadł nieefektywnie, mimo mojego pobudzania dużo spał przy piersi. W pierwszym tygodniu przybrał 320g od najniższej wagi, w drugim 350 g.
    – w trzecim tygodniu życia naszego Synka położna środowiskowa zaleciła karmienie przez co najmniej pół godziny, pobudzanie zasypiającego Maluszka, dzięki czemu miał więcej jeść za jednym razem i dłużej spać, żebym ja też mogła się zregenerować po bardzo ciężkiej ciąży. Bardzo przyłożyliśmy się z mężem do wprowadzenia nowych zasad, zmienialiśmy mu pieluchy 2 razy w ciągu karmienia aby go rozbudzić, pionizowaliśmy, próbowaliśmy odbijać itp. inne, łagodniejsze formy budzenia, jak głaskanie w uszko zupełnie nie zdają egzaminu w jego przypadku. Wydawało się, że je bardziej aktywnie i więcej, spał 2-3 godziny między karmieniami, ale przybrał tylko 120g.
    – widząc tak mały przyrost wagi położna środowiskowa zaleciła dokarmianie mlekiem modyfikowanym po każdym półgodzinnym karmieniu piersią. Stwierdziła, że moje mleko może być mało wartościowe, co wydaje się być bzdurą. Jednak podejrzewam, że może być go za mało…Szczególnie od momentu, kiedy zaczęliśmy rzeczywiście po karmieniach dawać mu mleko modyfikowane. Czasami w ogóle nie chciał go pić, najczęściej wypijał 10-20 ml, ale zdarzyła się też noc, kiedy wypił 90ml m. m. w ciągu 5h. Dodam tylko, że karmię piersią ile tylko się da,na żądanie (teraz Mały budzi się w nocy co 2h), staram się aktywizować go przy piersi ale też bez przesadnego stresowania Maluszka. Sporo kangurujemy Igorka, śpi blisko nas, staramy się go jak najwięcej przytulać i całować. Podejrzewamy, że może mały przyrost w ostatnim tygodniu to wynik stresu u Maluszka spowodowany próbą wprowadzenia nowych zasad 🙁
    Zaczęłam też stymulować piersi laktatorem. Mam nadzieję dojść do takiego momentu, ze będę dokarmiać Igorka tylko swoim ściągniętym mlekiem.Co jeszcze mogę zrobić, aby Mały był najedzony a ja mogłabym uratować laktację?
    Hafijo, bardzo proszę o radę… czuję, że popełniliśmy błąd słuchając położnej, ale z drugiej strony przeraża niska waga Małego i niski przyrost w ostatnim czasie…
    Pozdrowienia,
    Paulina

    1. Cześć Paulino, jestem mamą 3-miesięcznej Karinki. Karmię piersią na szczęście z powodzeniem, ale jest to moje trzecie już wykarmiane cycem dzieciątko, więc nie ma co się dziwić. Najstarsza córka skończy 10lat w tym roku i kiedy ją urodziłam postawiłam na instynkt macierzyński w kwestii karmienia, bo merytorycznie zdążyłam się przygotować przez okres ciąży a i porad z otoczenia nie brakło. Przede wszystkim nie wolno dopajać i dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Nie możesz się też stresować- czasem spinamy się podświadomie. Być może w Twoim domu, mieszkaniu jest zbyt ciepło- taka pora roku i dlatego maluszkowi śpi się tak słodko, moi znajomi mieli ten sam problem. Przegrzane pomieszczenie powodowało zbyt długie drzemki małego, coraz dłuższe przerwy w karmieniu i zanik laktacji u mamy. Wiem po sobie, że nadmiar obowiązków powoduje, że my mamy zapominamy o regularnych posiłkach i przede wszystkim o piciu- nie można tak, ja od razu widzę różnicę w ilości pokarmu. Nie wolno się odchudzać. Przy regularnym karmieniu na żądanie waga sama spada, a moja figura jest zdecydowanie lepsza od tej sprzed ciąży:) Co do budzenia dziecka- u mnie sprawdzało się gładzenie po policzku. Moja córka też urodziła się niezbyt duża (2800) i przy cycu budziła się i zasypiała, nadrabiała masę błyskawicznie prawie nie wypuszczając go z buzi. Karmiłam dwójkę dzieci każde przez 2 lata, teraz przy trzecim ze względu na powrót do pracy nie będzie mi to dane, ale może choć rok. Chwalę sobie karmienie piersią, bliskość z dzieckiem i niezwykłą więź. Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś, życzę powodzenia:)

  12. Agata, gdzie byłaś, kiedy 4lata temu miałam problemy z karmieniem? 😉 urodziłam córkę w jednym z warszawskich szpitali i na dzień dobry usłyszałam, że karmić piersią nie będę bo biust mam za mały… Wszyscy kazali dokarmiać mm, potem było jeszcze gorzej. Dla mnie KP to był koszmar a doradzca laktacyjny nie był w stanie rzetelnie pomóc. Żałuję że wtedy nie było Twojego bloga.

    1. 🙁 czasem tak bywa. Przykro mi że się nie udało. A tekst o małym biuście w szpitalu… żenuła! To trzeba zgłosić

  13. Agatko, dziękuję bardzo za wszystkie wpisy! Jestem mama Antosia – 4l i Wandeczki 4mies. Syna karmilam tylko 4miesiace i się poddałam, bo sluchalam głupich porad lekarskich! Za drugim razem nie sam się!
    Chciałam tylko zaświadczyć jak cudne jest mleko mamy! Od narodzin córki w naszym domu w ciagu 4 miesięcy bylo aż 8!!! infekcji: Jelitowka, angina, zapalenie zatok, grypa, przeziębienie czy zapalenie oskrzeli. Chorowalismy wszyscy prócz Wandzi!!!! Tak działa mleko mamy!!! To ubezpieczenie od chorób wszelakich! Warto przejść przez początkowy etap i inne niedogodności, by zapewnić dziecku taka odporność! Dziękuję za rady i mądrość! Zamierzam karmić ile się da i jeszcze dłużej!!!!

  14. Gdybym znalazła Twojego bloga wcześniej na pewno moja przygoda z karmieniem piersią nie zakończyłaby się przepłakanymi nocami i walką ze swoim ciałem.
    3 miesiące tyle czasu walczyłam i próbowałam. Moja córka niestety miała problem ze ssaniem za słabo to robiła, po za tym była leniwa i jadła tylko wtedy kiedy leciało szybko a jak już zaczynało wolniej to koniec jedzenia dajcie butelkę. Położne w szpitalu z oddziału noworodków tylko przychodziły kazały przystawiać i tyle ale żeby dokładnie pokazać i wytłumaczyć co i jak to już nie, pomimo moich pytań słyszałam zdawkowe odpowiedzi, położna środowiskowa niewiele lepiej (ciekawe skąd to człowiek ma wiedzieć jak ma pierwsze dziecko). Więc już w szpitalu moja córka nauczyła się jeść z butelki a przecież przez nią leci szybko więc po co się męczyć i ssać od mamy. 3 miesiące laktatora i praktycznie siedzenie w domu z tą maszynką i ciągle odciąganie i pobudzanie produkcji mleka żeby córka mogła jak najdłużej korzystać z tego dobrodziejstwa, pomijam fakt że moja córka pod koniec 3 miesiąca gdy ją próbowałam przystawić do piersi płakała i żądała butelki, spowodowały że załamałam się i stwierdziłam że dla mojego lepszego zdrowia psychicznego muszę to zakończyć, inaczej ani ja ani córka nie będziemy szczęśliwe.
    Szkoda tylko, że później jak ktoś się mnie pytał okarmienie i mówiłam 3 miesiące to prawie mnie linczował i posądzał o wygodnictwo.
    Pozdrawiam i gratuluję

    1. Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji. Od Twojego laktacyjnego koszmaru minął już jakiś czas, ale rozumiem, jak bardzo ciężko musiało Ci być. Córka ma 14 tygodni, ja wciąż jeszcze walczę, odciągam, ale.. czy naprawdę warto się tak mordować? Tak bardzo marzyłabym o karmieniu piersią, ale skoro się nie da… trzeba mieć siłę na spojrzenie w twarz tym, co tak strasznie chcą linczować. Myślę, że gdyby takie osoby dokonały tylu wyrzeczeń i ciężkiej pracy, co ja, żeby wypłynęła choć kropla mleka, nie komentowałyby tak ochoczo. Niekarmiące mamy, miejcie siłę, czasem nie da się przeskoczyć własnych ograniczeń!

  15. Witam,właśnie natrafiłam na tego wspaniałego bloga.Jestem mamą 12 letniej córki,która karmiłam rok i 5 miesięcznego szkraba,który uwielbia cyca :).Byłam troszkę zdezorientowana jeżeli chodzi o temat rozszerzenia diety,oczywiście przez wielu „doradców”.Dzięki blogowi utwierdziłam się w przekonaniu,że wcale nie ma takiej potrzeby ładowania papek już w czwartym mc. Pozdrawiam serdecznie.

  16. Witam serdecznie, czytałam bloga jeszcze w czasie ciąży aby jak najlepiej przygotować się do karmienia piersią. Niestety początki były trudne, zwłaszcza w szpitalu bo musieliśmy zostać dłużej przez infekcje i żółtaczkę 🙁 obecnie jestem 18 dni po porodzie, karnie na żądanie, synek raczej dobrze przybiera na wadze (piszę raczej bo wazymy go sami w domu, jeszcze nie był wazony u lekarza). Mam jednak problem, mianowicie bola mnie dość mocno brodawki na samym poczatku karmienia kiedy Mały zasysa pierś. Jak juz chwycie i ssie to bólu nie odczuwam.. Wszędzie czytam ze jak boli to znaczy ze źle przystawiam ale mi się wydaje ze wszystko jest tak jak nalezy.. Położna tez stwierdziła ze dobrze ssie. Smaruje brodawki pomiędzy kamieniami, staram się wietrzyc.. Czy to możliwe ze sutki jeszcze przystosowują się do karmienia i ten bol niedługo minie? Powiem szczerze ze za każdym rzem wręcz boje się tego pierwszego momentu przystąpienia do piersi bo bol jest dotkliwy..

  17. Witam. Chciałam bardzo podziękować Ci za Twojego bloga. Dzięki Tobie utwierdziłam się w przekonaniu, ze to co robię dla mojego dziecka ma sens 🙂
    Dzięki Tobie także odważyłam się wypić kawę :), co było dla mnie mega przyjemnością. Żałuję że takiego bloga nie było 30 lat temu, kiedy to mojej mamie wmówiono, że ma slaby pokarm i po miesicu przestała mnie karmić piersią.
    Chciałabym jednocześnie zapytać czy uzyskałabym od Ciebie pomoc w zakresie ustalenia schematu karmienia piersią mojego dziecka po moim powrocie do pracy (co będzie mieć miejsce za ok. 3 miesiące)?
    Córka ma teraz 3 miesiące. Chciałabym karmić ją piersią do ukończenia przez nią 1.roku życia. Ale zupełnie nie wiem jak zabrać się do organizacji karmienia gdy będę już pracować 🙁 Dodam że z urlopu rodzicielskiego będzie korzystać tata dziecka i deklaruje, że będzie mnie wspierać w tej kwestii 🙂
    Będę wdzięczna za wszelką pomoc!
    Pozdrawiam

    1. Napisany! Dziękuję i czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Pozdrawiamy 🙂

    2. Witam ponownie, jakiś czas temu pisałam do Ciebie w temacie pogodzenia karmienia piersią z powrotem do pracy.
      Niestety nie otrzymałam jeszcze odpowiedzi. Co oczywiście rozumiem – nie tylko ja jestem w potrzebie, masz z pewnością wiele obowiązków.
      Być może jednak udałoby Cie stworzyć jakiś ogólny poradnik w tej kwestii na blogu? Nie znalazłam tego tematu w zakładkach. A myślę, że dla wielu mam jest to temat ważny. Myślę, że wiele z nas stresuje się się powrotem do pracy i pogodzeniem tego z chęcią dalszego karmienia dziecka piersią. 🙂
      Będę mega wdzięczna jeśli uda Ci się cos stworzyć w tym temacie.
      Pozdrawiam.

    3. ojeny… bardzo dziękuję…
      jeśli tylko zasady o których piszesz mają zastosowanie również do dzieci młodszych (kiedy ja będę wracać do pracy moja córka będzie miec niecałe 7 miesięcy). Wiem już że będę miała możliwość karmienia dziecka w pracy. Mój mąż będzie mi je przywoził na karmienie…. Więc może nie będzie tak strasznie.
      Ja jednak tak bardzo się stresuję. Boję się właśnie jak dziecko zniesie tę rozłąkę i czy własnie „nie umrze” z głodu… 🙂 Chyba sama mam lęk separacyjny… nie myślałam że będzie to takie trudne.

      Ale dziękuję bardzo za ten wpis.

  18. Cześć Agatko,
    Na Twojego bloga trafiłam będąc w ciąży (rok temu), szukałam mądrych wskazówek odnośnie karmienia piersią i odpowiedzi jak to z tym karmieniem faktycznie jest? 🙂
    Nie ukrywam, że nie jednokrotnie dopadały mnie wątpliwości czy aby takie długie karmienie (Henryk ma 14mcy) miało jakiś sens. Do tego dochodzi zmęczenie (około 10 razy w nocy się dobiera do cycusia), „dobre rady” koleżanek i dziwne spojrzenia mam i ciotek że takiego byczka jeszcze karmię. Ostatnio mąż zadał mi pytanie, czy przypadkiem tą swoją „filozofią” (za wszelką cenę nie chcę wprowadzać mleka modyfikowanego) nie robię krzywdy dziecku????? Czy on jednak nie powinien na śniadanko zjeść tego mleczka? Bo przecież wszystkie dzieci jedzą, bo to są produkty super przebadane i nikt nie chce nam truć dzieci i ble ble ble. Mój dylemat głównie dotyczy tego, co zamiast mojego mleka??? Mam przeczucie, że już niebawem syn sam mi podziękuje za współpracę. Nie mam dla niego alternatywy:(. Zwykłe mleko ze sklepu to tylko zabarwiona woda, prawdziwe mleko od krowy, mówią że jest dla krowy a nie dla ludzi. A codziennie na śniadanie kanapka na zmianę z jajecznicą nie jest chyba najlepszym pomysłem. Pisząc to wszystko mam wrażenie że zachowuje się jak jakaś nawiedzona histeryczka ale szczerze mówiąc nie spodziewałam się że macierzyństwo jest takim wyzwaniem a z pomysłu na śniadanie może się rozwinąć problem nie do rozwiązania :(. Będę wdzięczna za odpowiedź i podpowiedź jak uniknąć MM bez szkody dla syna.
    Pozdrawiam serdecznie

  19. Witaj,
    Brawo. Sama swoją przygodę z karmieniem rozpoczęłam dokładnie 29 sierpnia 2011 r. Szmat czasu… Przebojów miałam wiele na początku tej drogi ale uparłam się, że to najlepsze co mogę dać synkowi i karmiłam go równo 23 miesiące i 2 tygodnie 😉 Teraz od 6 miesięcy karmię drugiego synka i nie wyobrażam sobie przerwania tej wspaniałej drogi.
    Każdy się śmiał i nawet dalej śmieje, że mam synów „cycuchów” i „mamisynków” przez to długie karmienie… Ale ja tak nie uważam, mam dzieci, które są ze mną blisko.
    Najgorzej było z pierwszym synkiem jak po skończeniu przez niego 6 miesięcy od lekarzy, pielęgniarek i znajomych słyszałam żeby skończyć karmienie bo przecież teraz to już nic dobrego mu nie daję… Moje przeczucie mówiło co innego i tak zrobiłam jak uważałam. Teraz natomiast słyszę… „dopajaj go wodą, taki gorąc jest” no cóż, maluszek dostaje pierś kiedy tylko chce, krzywda mu się nie dzieje, nawet nie potrafi się napić z butelki, to po co na siłę?
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę by każda młoda mama borykająca się z problemem karmienia piersią trafiła do Ciebie. 😉
    Przy okazji zapraszam do siebie na bloga, na którym póki co zaczynam się rozkręcać.

  20. Cześć Agata,
    Mam na imię Ania. Trafiłam na Twoją stronę przypadkiem, czytając historie innych mam borykających się z karmieniem piersią. Zawsze to „lżej na sercu” kiedy nie jest się samemu z problemem.
    Niestety nie należę do tych szczęśliwych mam, którym karmienie piersią przychodzi łatwo. Nie miałam wsparcia w nikim od samego początku, wręcz przeciwnie nagonka na moją osobę w gronie najbliższych za to, że karmiłam piersią a nie MM (może trochę w mężu na początku, ale później stanął po stronie zwolenników MM). O pierś walczyłam i wciąż walczę samotnie. Teraz przynajmniej najbliżsi stali się neutralni w temacie jak zauważyli, że dziecko przybiera prawidłowo na wadze. Nie mogę słuchać rad najbliższych, bo zapala się we mnie czerwone światełko, coś mi mówi, że nie jest ok. Dlatego serfuję w necie w poszukiwaniu fachowych informacji nt. karmienia piersią.

    Może przedstawię najpierw swój problem. Może potrafiłabyś/zechciałabyś mi pomóc. Pewnie takich jak ja jest więcej, więc zrozumiem jak nie znajdziesz dla mnie czasu. Zawsze to lżej się podzielić problemem na forum.

    Mój synek Adam ma obecnie 5,5 miesiąca. Jestem na etapie wprowadzania pierwszych kaszek. Zjada już warzywa, zupki bezmięsne i owoce. Dopajam go czasami wodą przegotowaną lub rzadziej herbatką koperkową. Niestety wciąż dokarmiam go przynajmniej jedną butlą MM (100 ml), bo nie potrafimy się z nią rozstać, bo wciąż mam niewystarczającą ilość pokarmu dla niego. Żyję w takim przeświadczeniu, że tak jest i nie jestem do końca przekonana czy to prawda. Nie chcę pisać całej mojej historii walki o pokarm, bo za dużo tego, za dużo łez i rozpaczy w tym co mnie spotkało. Dodam tylko, że „zeszliśmy” z 800 ml sztucznego do 100-200 ml/dobę. Od samego początku był dokarmiany, z małymi epizodami tylko piersiowymi.
    Chciałabym tylko wiedzieć, jak przyrządzać mu kaszki, czy na mleku MM, czy na wodzie. Nie zawsze je z piersi jak powinien. Czasami jest tak, że possie chwilę, by potem wypluć pierś, prężyć się i płakać, wręcz krzyczeć. Takie momenty mnie dobijają i wtedy nie wiem co robić : Sięgnąć po MM czy nie? Jak dam mu MM to mam wyrzuty sumienia, jak nie dam to też, bo myślę, że go głodzę i tak już jest od samego początku. Co jest nie tak? Jak mam to zmienić o ile można to zmienić? Co z tymi kaszkami? Jestem w matni…Bardzo proszę Cię o pomoc, bo już wariuję. Pozdrawiam serdecznie i czekam w nadziei na odpowiedź.
    .

    1. Dzięki za odpowiedź, choć przyznam, że oczekiwałam konkretnej rady. Z doradcą laktacyjny już się spotkałam miesiąc temu…Niestety nikt nie jest w stanie mi pomóc. Musimy z Adasiem liczyć na siebie…

      Zaczęłam czytać uważnie Twojego bloga i za głowę się złapałam. Jakaś intuicja podpowiadała mi, że np. zanim dam małemu nowy posiłek powinnam najpierw dać pierś. Tutaj znalazłam tego potwierdzenie. Ale jest przecież wiele innych spraw! Głowa boli z przerażenia, że o tym nie wiedziałam. Wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim? To to, że idziesz z dzieckiem do pediatry i wierzysz w to co mówi. W końcu to lekarz. Moja lekarka kazała mi już w 4 miesiącu wprowadzać pokarmy, ponieważ mały nie przybierał na wadze i miał niski poziom żelaza. Zachowywała się tak jakby moje piersi nie istniały. Kazała mi również karmić MM co 3 godz. Nie zdążyłam zapytać co z moimi piersiami. Tak mnie „zamurowało”. Wtedy postanowiłam skorzystać z porady doradcy. Niestety mieszkam w małym mieście, gdzie jeden doradca powiedział mi, że raczej nie da się mi pomóc, a drugi doradca to pediatra – nie skorzystałam, bo mam uraz do pediatrów. Wyjechałam do innej miejscowości, do innego doradcy. Informacje uzyskane od niego pokrywają się z tym, o czym czytam na Twoim blogu. Dalej jestem w szoku. Przecież to jest moje pierwsze dziecko, w dodatku urodzone w bardzo późnym wieku. Drugiej szansy mieć już nie będę. Dlatego walczę o każdy dzień karmienia moim mlekiem. Pierwszy pediatra, u którego byliśmy kazał mi dokarmiać MM i pocieszał, żebym chociaż wytrzymała 3 miesiące na piersi. Lekarze pediatrzy na początku każą karmić piersią, ale jak są problemy to od razu każą przechodzić na MM. Ale nikt nie powie, jak zaradzić tym problemom, co zrobić, żeby dalej karmić. Porażka! Fakt, że jestem z natury upartym człowiekiem pozwolił mi na karmienie piersią przez tak długi okres czasu. Tak. Dla mnie 5,5 miesiąca na piersi to duży sukces. Teraz powoli naprawiamy popełnione wcześniej błędy, stąd te problemy na piersi. Przecież mały był na butelce przez tak długi okres czasu. Nie było nam łatwo zredukować ilość karmień MM do jednego dziennie. Być może uda nam się wyłączyć całkowicie sztuczny. Trzymaj za nas kciuki. Dzięki za to, że jesteś! 🙂 Pozdrawiamy.

  21. Droga Agatko,
    Piszę do Ciebie, gdyż potrzebuję wskazówki. Jestem młodą mamą, moja córeczka ma 2 miesiące, karmię ją wyłącznie piersią. W nocy od momentu gdy zaśnie przesypia mi średnio 6 godz, a w ostatnich dniach chciałaby spać nawet dłużej ale budzę ją na karmienie bo moje piersi by tego nie wytrzymały 🙂 W dzień karmimy się co 2-3 godziny. Kiedy Mała nie śpi to jadłaby cały czas więc przystawiam ją do piersi kiedy ma ochotę. Kiedy zaczęłam karmić piersią przez długi czas musiałam co noc odciągać mleko laktatorem przynajmniej z jednej piersi, bo córeczka nie dawała rady tyle wypić i robiły mi się zastoje. Od kilku dni wszystko się unormowało, piersi są bardziej miękkie i chwilami wydaje mi się, że nie mam pokarmu ale jednak coś jest bo dziecko sie najada 🙂 Mam tylko obawy czy takie długie spanie nocne mojej córeczki nie doprowadzi do tego, że będę miała za mało pokarmu w dzień? Nie wiem co robić… Czy wybudzać dziecko w nocy? Czy odciągać pokarm laktatorem regularnie co 4 godziny? Czy nie robić nic? Proszę Agatko o poradę. Czytam Twojego bloga i naprawdę jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy. Piszesz tyle ciekawych rzeczy, że gdybym miała czas to godzinami bym czytała 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie

  22. Witaj Agatko!!
    Wiem ze jestem pewnie jedna z wielu mam z takimi problemami. Wiec opowiem w skrócie. Mała urodziła się 15.06 od wyjścia ze szpitala mało przybierała na wadze tygodniowo około 30-40gr. Karmiona tylko piersią. Lekarz, rodzina po miesiącu takich przyrostów wagi zaczęli straszyć szpitalem bo za mało przybiera przez co pewnie będzie źle się później rozwijała (z biegiem czasu i informacji od obcych osób bym tego nie zrobiła) zaczęłam podawać jej mleko modyfikowane a co związane z tym mniejsza produkcja mleka w piersiach. W chwili obecnej muszę po każdym karmieniu piersią podać malej około 60-90ml modyfikowanego. Poradz co mogłabym zrobić żeby wrócić tylko do piersi. Czy laktator wspomoże produkcje? Mała już po chwili się denerwuje na piersi jak nic nie leci.
    Pozdrawiam

    1. Witaj Agatko, Możesz mi odpowiedzieć dlaczego usunęłaś mój komentarz dla Asi? Czyźby wpis, że karmienie piersią nie powinno odbywać się za wszelką cenę był wulgaryzmem ?Teraz mnie przekonałaś, że to blog tylko dla tych, którym się udało karmienie pirsią. Reszta osób do „odstrzału”. Ten wpis pewnie też usuniesz.

    2. Jeżeli faktycznie tak było, to wycofuje się z ostatnich moich słów i przepraszam .

  23. Jak macie niedouczonych pediatrow to ich zmiencie na normalnych nie rozumiem dlaczego tam siedzicie jeśli możecie zmienić lekarza. Świadczy to tylko o was nie wiem czy sobie zdajecie z tego sprawę skoro widzicie że jest coś nie tak. Jak widziałam że lekarz nie jest dobry dla mojego syna to nadzwyczajniej w świecie znalazłam drugiego z którego jestem zadowolona nie ważne że prawie 80km ale wiem ze dziecko ma dobra opiekę

  24. Witaj!Jak dobrze, że tu trafiłam, może troszkę szkoda, że nie od razu po porodzie, ale lepiej późno, niż wcale. Rzetelna, konkretna wiedza, lekarze i położne powinni się od Ciebie uczyć. W sumie, to chciałam podzielić się z innymi moją historią i napisać, że warto walczyć, starać się o kp, choćby wszystko i wszyscy dookoła byli na NIE. Moja córka zmarła, zanim się urodziła, natychmiastowe cesarskie cięcie, reanimacja, 0 pkt Apgar, inkubator, karmienie sondą, potem mm, wklęsłe brodawki, ból, łzy, dokarmianie mm i fortuna wydana na herbatki, kawki i femaltikery. Nie poddałam się. Córka niedługo kończy pół roku, waży ponad 9 kg i je tylko moje mleko z tylko jednej piersi (z drugą jej nie po drodze ;)). Jeśli czytają mnie inne umartwione kobietki: nie traćcie wiary, czasem jest cholernie trudno, czasem trzeba powalczyć i z 3 miesiące, ale warto i można, nawet po cc i pobycie w inkubatorze. Pozdrawiam serdecznie!

  25. Witaj Honia,
    Gratuluję !!!
    Wygrałaś ze wszystkimi przeciwnościami i karmisz dalej.
    Miałam też ogromne problemy z kp. Wszystko i wszyscy byli przeciwko. Długo by opisywać.
    Powalczyłam. Dziś wciąż karmię. Już na luzie, bez stresu. Mały ma przecież ok. 20 miesięcy :-).
    Jest ciężko, kiedy z kp są problemy, do tego nieudolny personel medyczny i klapa.
    W takiej sytuacji tylko najbardziej zatwardziałe i uparte dziewczyny wygrywają. Doskonale potrafię zrozumieć dziewczyny, którym się nie udało.
    Pamiętam przez co przeszłam. Dzisiaj jestem wściekła na personel szpitala. Na brak pomocy i wskazówek.
    Łatwo komuś wytłumaczyć jak karmić piersią, kiedy nie ma żadnych innych problemów, poza techniką karmienia.
    U mnie były wklęsłe brodawki, wcześniacto dziecka, dokarmianie przez personel mm (mały leżał w inkubatorze), silna żółtaczka dziecka, co wiązało się z sennością…i wiele innych, późniejszych, związanych z w/w problemów z karmieniem.
    Pozdrawiam i życzę Tobie długiego karmienia piersią !

    1. Dziękuję! 🙂
      Oj, to rzeczywiście miałaś „przeboje”, tym bardziej podziwiam i gratuluję! Też chciałabym tak długo karmić, chociaż czasem się zastanawiam, czy ten mój biedny jeden cycek udźwignie temat 😉
      Zauważyłam też, że coraz więcej osób odbiera karmienie piersią dłużej, niż 3 miesiące, jako coś osobliwego, też Ciebie to spotyka? Córka ma do tego skazę białkową, więc moja bezmleczna i bezjajeczna dieta staje się dodatkowym powodem do kwestionowania dłuższego karmienia. Jak jeszcze opowiadam o niekończących się pobudkach w nocy „na cycka”, to już w ogóle wychodzę na masochistyczne dziwadło 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrówka!

  26. Witam Pani Agato. jesteśmy młodymi rodzicami 2tygodniowego Alexandra. Przejdę od razu do sedna. Żona ma pogryzione sutki przez niemowlaka. Pomijam fakt że są bolące, chodzi o to ze lada chwila mogą krwawić. Położna zaleciła odstawienie Go od piersi do momentu polepszenia się brodawek. Odciągamy mleko elektrycznie i codziennie przystawiamy Go do piersi po 30 minut. Używamy też kapturka ale maluch strasznie sie denerwuje i nie dojada. Zauważyliśmy że z dnia na dzień jest coraz mnie (odciągniętego) mleka. Musimy dokarmiać dalej sztucznym. Proszę doradzić co dalej ?
    1. Przejść na sztuczne mleko?
    2. Mieszać mleko prawdziwe ze sztucznym na przemian?
    3. Czy mimo nerwów i płaczu dziecka i matki karmić dalej piersią?

    Zwrócę uwagę też, że dziecko potrafi ssać pierś 6 godzin i się nie najeść, a w międzyczasie strasznie się nerwować i płakać. (to samo tyczy się z mamą )

    Bardzo bardzo proszę o odpowiedz. Czekamy z niecierpliwością.
    – Młodzi rodzice i synuś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *