Karmienie piersią – pod górkę cz. 6 | Kryzys laktacyjny

Author: 26 komentarzy Share:

Po raz kolejny zapraszam Was na wpis, który powstał w ramach cyklu „Pod górkę”, który realizuję razem z Femaltiker.

Ponownie zapraszam Was do podzielenia się waszymi historiami z kryzysów laktacyjnych!

Czy przechodziłyście kryzysy laktacyjne? Jak sobie z nimi poradziłyście? Co według Was jest  kryzysem? Czekam na Wasze opowieści almamater@hafija.pl. Za tydzień jedna z nich ukaże się na blogu!

 

Raz na jakiś czas… Niespodziewanie… Nagle coś się zmienia.

– Mam miękkie piersi

– Dziecko płacze ni z tego ni z owego przy piersi

– Ciągle na mnie wisi

– Ciągle mu mało

– Szczypią mnie brodawki przy karmieniu i są suche i tkliwe

Znacie to? Ta sytuacja trwa kilka dni, po jakimś czasie powtarza się i trwa troszkę dłużej – tak do tygodnia.

Podobno nie ma, co patrzeć na zegarek przy karmieniu dziecka. W tych momentach, o których teraz napiszę będziecie patrzeć.  Patrzeć i myśleć: „ILE JESZCZE ONO BĘDZIE NA MNIE WISIAŁO?!”.

O tych momentach mówi się potocznie „kryzysy laktacyjne”. Ja nie lubię osobiście tego zwrotu. Dlaczego? Bo to według mnie nie odzwierciedla całej prawdy o tych momentach i może sprawić, że kobieta pomyśli, że coś jest z nią nie tak, albo że jej ciało ją zawodzi.

A to nie prawda.

Najpierw trzeba dowiedzieć się czym jest kryzys! Kryzys, to taki moment gdzie nagle istniejący ład zostaje zagrożony poprzez pewne niespodziewane wydarzenia. Dodatkowo wiąże się prawie zawsze z utratą kontroli nad sytuacją i codziennymi działaniami. Wychodząc z tej definicji kryzysem może być wiele rzeczy. Każda zmiana, która sprawia, że dzieje się coś niedobrego lub dobrego, ale niepokojącego w karmieniu piersią może mieć znamię kryzysu. Dobra, nie oszukujmy się – całe rodzicielstwo to jeden wielki kryzys. Ciągłe zmiany, niespodziewane wydarzenia, rozwój dziecka, zmęczenie rodzicielskie. Uważam, że odnoszenie się do kryzysów laktacyjnych tylko w jednym kontekście jest mocno nie na miejscu.

Zwykle kryzysem nazywane są okresy wzmożonego przebywania dziecka przy piersi, długiego karmienia, odczuwania mniej lub bardziej faktycznego braku pokarmu. Ale przecież na tym nie kończą się kryzysy.

Problem z karmieniem na początku, poranione brodawki, krótkie wędzidełko, choroba dziecka, choroba matki, zła porada laktacyjna, brak porady laktacyjnej… wszystko może być dla mamy kryzysem. W swojej kilkuletniej praktyce wspierania matek dowiedziałam się, że mamy piszą i mówią „mam taki kryzys” bardzo często i mają na myśli bardzo dużo różnych zdarzeń.

Ale są takie momenty, które właśnie w popularnym znaczeniu nazywane są kryzysami laktacyjnymi. W tym czasie dziecko/niemowlę rozwija się szybko, w krótkim czasie. Nagle, lawinowo zwiększa się jego zapotrzebowanie na mleko mamy. W tych momentach dziecko musi zaprogramować sobie zwiększenie produkcji. Zwiększona produkcja wymaga zwiększenia zgłaszania się do karmienia a to skutkuje:

  • Nerwowością dotychczas spokojnego dziecka przy piersi
  • Częstym karmieniem dziecka (szczególnie w porze wieczornej)
  • Częstymi pobudkami w nocy żeby upewnić się ze jest mama i cycuś
  • Częstą potrzebą bycia przy piersi, albo na rękach, albo w chuście, a na pewno w zasięgu wzroku
  • Dziecko może w czasie karmienia odczepiać się od piersi żeby się wkurzyć i zaraz znowu kontynuować karmienie

A ty:

  • Możesz mieć uczucie pustych, a czasem nawet „sflaczałych” miękkich piersi
  • Będziesz myślała, że cała twoja wiedza o dziecku legła w gruzach, bo ono znowu się zmieniło i zachowuje się inaczej niż dotąd
  • Możesz myśleć, że wszystko, co robisz, robisz źle i gdzieś ci coś nie wyszło
  • Możesz myśleć, że nie masz pokarmu lub masz go za mało
  • Będziesz zdziwiona, że dziecko „znowu” chce być przy piersi

Zwykle stan ten utrzymuje się ok. dwóch dni, i o ile nie jest związany z chorobą dziecka, to jest zjawiskiem naturalnym. Po prostu oznacza to, że właśnie maluch przechodzi przez skok rozwojowy. W późniejszych okresach życia dziecka trwać on może nawet i do tygodnia, bo dziecko im starsze tym bardziej złożony jest proces rozwojowy (ale i zmiany większe :D). Te pierwsze skoki rozwojowe są krótkie i intensywne.

Te dni, to momenty, w których jeżeli dokarmimy dziecko, czy też podamy mu smoczek żeby ssało coś innego niż naszą pierś, to możemy się spodziewać nie tylko wydłużenia czasu niepokojącego skoku rozwojowego, ale i zawahania w produkcji pokarmu. Najlepszą metodą w tych momentach jest pozwolenie maluchowi być często przy piersi i odpoczywanie tyle ile tylko się da. Zachowanie dziecka i uczucie pustości w piersiach nie są oznaką, że coś niedobrego dzieje się z laktacją. To są momenty, kiedy dziecko zmienia schemat karmienia się – czasem nawet radykalnie, żeby po skoku mieć odpowiednią produkcję adekwatną do zwiększonych potrzeb.

Warto tak jak w każdym przypadku stosować responsywne karmienie piersią. O tym, czym dokładnie jest to responsywne karmienie napiszę niebawem więcej. Na razie powiem tylko, że jest to karmienie elastycznie dostosowujące się do potrzeb dziecka i do znaków, jakie ono nam wysyła. Jest to karmienie, które odpowiada na zgłaszane, widziane i słyszane wskazówki dziecka w zakresie czasu przystawiania go do piersi, długości bycia przy piersi i rodzaju karmienia (odżywcze czy emocjonalne). Dzięki takiemu systemowi karmienia laktacja spokojnie dopasowuje się (szybko i najczęściej bezproblemowo) do wszelkiego rodzaju kryzysów laktacyjnych – nie tylko tych związanych ze skokiem. Nie trzeba w czasie kryzysu odciągać pokarmu czy jakoś specjalnie dbać o podaż. Przy niezaburzonym responsywnym karmieniu dziecko świetnie da sobie radę samo. Niektóre mamy pomagają sobie szybko podpompować laktację stosując środki mlekopędne np. Femaltiker, odciągając pokarm między karmieniami. Jest to jeden ze sposobów na przyspieszenie procesu, ale trzeba uważać, bo można sobie załatwić zbytnim pomaganiem nawał czy nadmierną podaż.

Wiele źródeł podaje, że takie skoki mogą być objawem nie tylko fizycznego rozwoju dziecka, ale i jego emocjonalnego wzrostu, oraz kiedy praktykuje ono pewne umiejętności lub nabywa nowych.

Kiedy możesz się spodziewać tych skoków?

Dzieci rozwijają się mniej-więcej w sposób przewidywalny. Mniej więcej w tych samych okresach (nie momentach!) Zaczynają rozpoznawać twarze, uczą się uśmiechać, przekręcać z pleców na brzuch i odwrotnie, chwytać, jeść inne pokarmy itd. itd. Oznacza to, że można z całkiem niezłym prawdopodobieństwem przewidzieć, kiedy zacznie się ten „wspaniały” okres pt. „Nie jestem dzieckiem – jestem mlekojadem i chcę cały czas być do ciebie przyssany”.

Około 14 dnia życia dziecka, 5 tygodnia, 3 miesiąca, czasem 4 miesiąca, 6, 9 i 12 miesiąca można spodziewać się skoków rozwojowych dziecka. Oczywiście to nie koniec. Potem koło 15-16 miesiąca, 18, 24 miesiąca znowu możesz zauważyć zmiany i skoki, ale nie manifestują się one tak jednoznacznie, chociaż trwają dłużej. Bardzo często mamy w okolicy półtora roku życia swoich dzieci zauważają porzucenie wszystkiego na rzecz piersi i mleka mamy. Takie chwilowe przejście na tryb „Nie chcę nic innego tylko mleko mamy!”.

Ale jak już ten czas nerwów się skończy możesz zaobserwować  że:

  • dziecko śpi dłużej i spokojniej
  • twoje piersi są nieco pełniejsze
  • znowu spokojnie je przy piersi i uspokaja się przy niej
  • jego pieluszki są cięższe 😉

Zawsze jednak w okresie skoku rozwojowego i tych momentów zwiększonej aktywności dziecka przy piersi trzeba dziecko obserwować. Czasem może się zdarzyć, że umkną nam sygnały choroby, albo faktyczny problem z laktacją. Co ważne, często dzieci przechodzą skoki w podobnym stylu. Zachowanie dziecka przy poszczególnym skoku jest mniej-więcej powtarzalne. Może to być dobry wskaźnik, czy to skok czy jednak to jest już coś innego.

baner akcja

 

ź: http://drjaygordon.com/breastfeeding/growthspurts.html

kellymom.com

https://www.breastfeeding.asn.au/bfinfo/fussy-periods-and-wonder-weeks

„Po prostu piersią” Gill Rapley

„Womenly art. of breastfedding” LLL

www.kwartalnik-laktacyjny.pl

Responsive Feeding Infosheet




Previous Article

Trzy masła Purite dla Was na Święta!

Next Article

3 filary wsparcia w karmieniu piersią

26 komentarzy

  1. uuu i wszystko jasne. Moj synek,jutro skonczy 3 miesiace i od paru dni budzil sie w nocy co godzine na cycusia a w ciagu dnia potrafil wolac co 30 minut….. nie wiedzialam,o co chodzi. A tu prosze skok rozwojowy jak sie patrzy. Malutek przekreca sie z brzuszka na plecki z boczku na brzuszek i baaaardzo glosno ze mna rozmawia:-D 😀 😀 😀 lapie lekkie grzechotki. Dziekuje za bardzo przydatny artykul:-D

  2. Mam wrażenie,ze piszesz o nas. Synek ma 11tyg.,6.5kg i jest istnym mlekopijcą. Od paru dni niemal każde oderwanie od piersi skutkuje wrzaskiem. On płacze,a ja czesto razem z nim. mam wrażenie ze jest glodny,a tu piersi jak babcine kapcie. Choć będąc przy nich zawsze się uspokaja. Od początku nie jest nam łatwo,ale jak na razie wyłącznie pierś,choć to dopiero (albo już) 11tyg. Po przeczytaniu tego wpisu może ucichnie w mojej głowie upierdliwe pytanie : co robię zle i czy potrafię zaopiekować się moim maluchem.

  3. Ja karmię dopiero siódmy miesiąc ale do tej pory nie mieliśmy ani jednego kryzysu i moim zdaniem bardzo duze znaczenie ma tu fakt ze synek (na razie) zupełnie nie akceptuje zadnego uspokajacza typu smoczek czy kciuk oraz butelek. Tak wiec pije mleczko tylko i wylacznie z piersi, uspokaja sie przy piersi, zasypia i spi przy piersi – inaczej mówiąc ma po prostu pierś na żądanie. Bywaja noce kiedy wiecej sie wierci i czesciej chce byc przyssany ale nigdy nie zauwazylam by byl z tego powodu niespokojny a moje piersi „sflaczałe” 😉 Mam przez to podstawę by twierdzić ze smoczek podany kiedykolwiek powoduje jakies tam jednak zaburzenia bo wydaje mi sie ze moje dziecko intuicyjnie wiecej ssie pare dni przed zwiekszonym zapotrzebowaniem na mleko i sam doprowadza do zwiekszenia produkcji mleka na odpowiedni moment. Czy to możliwe by mial taka wrodzoną inteligencję?? Smoczek nie zostal przeciez stworzony przez naturę…

    1. Nie podzielam Pani zdania. Moja 5cio miesięczna córka też nie ma podawanego smoczka, nie ssie kciuka, karmię tylko i wyłącznie piersią, a mimo to mamy dwa kryzysy za sobą. Też karmię na żądanie, więc piersi ma tyle ile chce, a i tak nas to nie ominęło. 🙂 Pozdrawiam

  4. Takie mnie watpliwości naszły…Karmie swoje dziecko piersią co 2 godziny, od samego początku. Czasem troche krótsza przerwa, czasem dłuższa, ale ok 2 godz. Nie wiem czy zauważyłabym gdyby chciało więcej ssać, nie do końca czuje to „na żądanie”…Jak jest marudne to zabawiam albo usypiam, co mi intuicja podpowiada…Karmienie tak „ustawiłam” na początku bo Mała kiepsko sie wzbudzała, a potem już tak zostało. W nocy jak tylko sie przebudzi to sie karmimy i w nocy to się akurat zmienia od czasu do czasu, ale tez na ogół co 3 godz ssie. Dodam tylko, ze od początku miałam dużo pokarmu, bardzo dużo. Do ten pory Mała na ogół opróżnia na raz jedną pierś (4 miesiąc) i to bardzo szybko bo leci jej „szybciutko” i pod koniec juz sie złości, ze leci i czeka na smoczka- serio😀 Na wadze tez przybiera, ale czy jak czasem marudzi to ja jej powinnam zaproponować pierś, nawet na 3 pociągnięcia…???

  5. U nas koniec 18 tygodnia. Młoda od 2 tygodnie non stop przy piersi co 2,5 h a nawet co godzinę. Dzień i noc.a wieczorem to już w ogóle non stop by ssała. Szczerze to już nie wyrabiam do tej pory takie okresy trwały raptem kilka dni i w nocy spała ładnie z dwoma max. trzema pobudkami…a teraz jestem wykończona.

    1. Skądś to znam… U mnie dzień w dzień od 17:00 powinno być ciągłe ssanie. I niedługo matka stanie się zombie 😉

  6. Uff. Synek skończył 6 miesięcy. I mieliśmy wszystko – pojawianie się ząbka, odkrycie przemieszczania się na plecach na łóżku, pierwsze próby raczkowania… A do tego niechęć do karmienia piersią. Krzyk po krótkim karmieniu, odsuwanie, przysuwanie. I tak przez dwa tygodnie. A teraz minęło, cycuś wrócił do łask, jest najlepszym przyjacielem, trochę musieliśmy tylko pokombinować przy pozycji do karmienia. A ja już się martwiłam, że będą problemy… P.S. Byłam dzisiaj u okulisty. Rozmowa z panią doktor zeszła na kp. „Karmi pani piersią? To dobrze, tak jest najlepiej. Teraz zalecają wyłącznie piersią przez 6 miesięcy? I dobrze. Mi się udało tylko 7 miesięcy karmić…” Tacy lekarze to skarb 🙂

  7. Ja karmię piersią inaczej czyli ściągam do butelki i takich „kryzysów laktacyjnych” miałam już sporo, ale u mnie odznaczają się one faktycznym zmniejszeniem ilości mleka, ściągając do butelki doskonale widzę ile pokarmu mam w piersiach, na takie kryzysy zawsze odpowiadam bardzo częstym przystawianiem laktatora, 3 dni co godzine, co godzine… nawet w nocy i na 4 dzień już mam rzeke mleka, nadmiar mrożę więc przy kolejnym kryzysie nie martwię się, że zabraknie mi mleczka, po prostu odmrażam porcje i nigdy jeszcze nie musiałam go dokarmić mm. 7 miesiąc tak karmię i powiem szczerze, że te kryzysy przychodzą i odchodzą falami, średnio co 3 tygodnie, mam wrażenie jakby mój organizm czuł się zagubiony w takim „karmieniu” i trochę się buntował, na szczęście w myśl zasady „jest stymulacja jest laktacja” mleko wkońcu napływa ale wiąże się to z ogromem pracy i wysiłku, gdybym sobie odpuściła tak częste ściąganie w trakcie tego kryzysu to zapewne laktacja szybko by wygasła. Mój synek mleko moje uwielbia, ciężko mi go nawet przekonać do warzyw i owoców więc na pewno na razie się nie poddam

    1. A dlaczego karmisz w ten sposób? Dziecko nie chce piersi? U mnie tak było przez kilka dni, złościł sie, płakał i wypluwał pierś a butelki z odciagnietym mało nie połknął. Podziwiam Cie za sile i wytrwałość, dla mnie ciężkie było kilka dni takiego karmienia, non stop z laktatotem. Ale zawzielam sie i butelkę podawałam na pre łyczków po czym szybko podmieniłam ją na pierś. Po kilku dniach takich zabiegów tych zamian było coraz mniej a od kilku dni znow lubi pierś. Próbowałaś w ten sposób?

    2. Nie mogłam synka przystawić do piersi, mam bardzo płaskie brodawki a w szpitalu jak miałam nawał i piersi były bardzo nabrzmiałe to w ogóle nie było mowy o tym żeby złapał mojego cycka i tak zaczęłam ściągać i dawać mu z butelki, próbowałam wielokrotnie go przystawiać, zawsze kończyło się strasznym płaczem i nerwami zarówno z jego jak i z mojej strony, nawet przez kapturki nie był łaskawy ssać, córkę trzy lata wcześniej wykarmiłam przez kapturki, też miała problem ze złapaniem ale bez problemu ssała przez kapturki i było ok. Syn niestety okazał się bardziej niecierpliwy….czasami żałuje, że jednak nie pomęczyłam go ale nie bardzo miałam czas, sama jestem w domu, nikt nie pomoże a córke też trzeba do przedszkola zawieźć codziennie i tak wyszło.

  8. Kryzys… To znaczy że moje dziecko ciągle ma kryzys. Ma 8tygodni. W nocy budzi się raz na jedzenie (o 3)a później dopiero rano o 6. Wybudzić się częściej nie da. W dzień przy piersi co 40minut. Maksymalna przerwa to 1h 10minut. Nie policzę ile razy wracałam biegiem że spaceru z wózkiem bo już był głodny. Jest duży, bo urodził się z waga prawie 5kg. I od tej pory ciągle je…. A ja nie mam dla niego pokarmu. I proszę bez tekstów że „nie mozna miec za mało pokarmu” bo częściej przystawiac się nie da…ratuje się femaltikerem, herbatka na laktacje i nic. W 5dobie w szpitalu jadł 100ml co godzina a takie dziecko powinno jeść 50ml co trzy godziny. Choćbym stawała na rzekach nie mogę obyć się bez jednej butli z mm. Bywają dni że się zapieram i potrafimy calutki dzien leżeć i jedynie się karmić. Nic więcej nie robimy. I nic… Wieczorem i tak jest głodny.

  9. I wszystko jasne! Tylko u mnie ten kryzys trwa od drugiego miesiąca do teraz! Córeczka skończyła 11 miesięcy i do tej pory spała chyba cztery razy bez budzenia się ponad trzy godziny! Rzadko się zdarzało że spała dwie bez pobudki i generalnie cały czas przerwa między karmieniami jest około godziny ! Z tym że potrafi mi się budzić co pół godziny albo co 40 minut. I nie ma przerw w takim budzeniu się. Jest tak cały czas! Ręce i kręgosłup czasem tak bolą że nie mogę jej wziąść na ręce. A muszę dodać że od jakiegoś czasu nie ma opcji żebym dała pierś bez przytulania jej. Musi być na rękach. I taki ,,kryzys,, mam każdej nocy, obiecując sobie ze to ostatnia noc kiedy karmie . Ale w ciągu dnia wynagradza mi nocy;) i wtedy myślę że jeszcze dam radę. I tak to trwa….( miałam karmić 4 miesięcy…) I żeby nie było że narzekam, jestem szczęśliwa że mam taką córeczkę! Pozdrawiam

  10. My karmimy się już prawie 17 miesięcy i nigdy nie zauważyłam żadnych kryzysów laktacyjnych (z wyjątkiem pierwszych problemów z przystawianiem, bo mam duże piersi z dużymi brodawkami – ledwo końcówka się mieściła w buźcie, nie wspominając o otoczce, a potem problem ze zbyt szybkim wypływem pokarmu). Albo moje dziecko takie nieczułe (jemu zawsze obojętne, co jadłam, czy mam okres, byle mleko było…), albo ma znaczenie nasz sposób karmienia – od początku karmię bardzo często, co 1-2 godziny, na każde miauknięcie, choćby na jeden łyk, żadnego smoczka. Odczucie sflaczałych piersi mam tylko wtedy, gdy usiłuję odciągać mleko laktatorem…

  11. A nam pediatra kazała dokarmić synka mm, bo nie przybierał na wadze 🙁 urodził sie z waga 3750 a po 6 tyg od narodzin miał tylko 3910 ☹️ I tak juz drugi tydzien dajemy butle ☹️🍼 Jestem załamana 🙁 No ale najważniejsze, ze zaczął przybierać

    1. Moja córka po 6 tyg karmienia persią przybrała zaledwie 150g, na szczęście trafiłam na mądrą pediatrę która nie złapała się od razu za głowę i nie kazała dokarmiać mm tylko nakazała mi przystawiać córkę co 10 min, na początku pomyślałam, że to jakaś szalona kobieta ale starałam się przystawiać jak najczęściej i córka zaczęła normalnie przybierać! A wszystko przez brak wiedzy, to było moje pierwsze dziecko i byłam zielona jak szczypiorek a położne w szpitalu kazały karmić co 3h i nie dłużej jak 15 min, i ja się tego trzymałam, totalna bzdura ale skąd mogłam wówczas to wiedzieć. Gdyby pediatra kazała mi dokarmiać butelką to na pewno bym się jej posłuchała myśląc, że ma rację i laktacja szybko by się skończyła, nie rozumiem dlaczego lekarze tak szybko idą na łatwizne z tym dokarmianiem, przecież każda kobieta jest w stanie wykarmić swoje dziecko, teraz przy drugim widzę, że mogłabym nawet bliźniaki wykarmić.

  12. Ja osobiście nie zauważylam u siebie żadnego kryzysu, choć karmię 7 miesięcy (w tym 2 miesiące kpi). Ale może dlatego, że karmię na totalnym luzie, wiedząc, że natura wie co robi. (To oczywiście dzięki naszej mądrej Hafiji:D) Zawsze mnie zastanawia, po co tyle kobiety myślą czy dziecko się najada? Nie żebym była fanką głodzenia niemowląt 😀 Trzeba ufać sobie.

    Ale do sedna. Wśród znajomych zauważyłam smutna tendencje. Gdy zaczynają się takie dni intensywnego ssania większość uznała że kończy się mleko i popędziła do sklepu po mm. I rzadko kiedy tłumaczenia na coś się zdają. Długo ssie = trzeba dać mm 🙁

  13. My karmimy się już 13 tygodni. Ale już ponad miesiąc synek w ciągu dnia je co godzinę albo częściej. 😞Po południu od około 16 do 18 wisi na cycu cały czas i mam wrażenie że moje cyce są puste. Czekam kiedy to minie ehh

  14. Super artykuł tego było mi trzeba. Nasz syn Igor wlasnie przechodzi taki kryzys najbardziej widoczny wieczorem ciagle przy cycku i noszony na rękach chce być i to najlepiej przez mamę. W ciagu dnia karmienie sie wydłużyło prawie do godziny czasami podaje mu dwa razy tego samego cycka. Dzieki temu artykułowi wiem ze nie powinnam sie martwić ze cos ze mną nie tak. Mój kryzys z karmieniem piersią stał sie ogromna walka o karmienie wogóle. Zaczęło sie na początku nawałem pokarmu, zastojem pózniej źle wyleczonym zapaleniem piersi co poskutkowało ropniem i trzema nacięciami piersi miedzy czasie 3 różne w sumie źle dobrane antybiotyki o straszliwym bólu nie wspomnę ale ja sie uparłam że będę karmić piersią i świętuje juz trzeci miesiąc karmienia piersią. Czego sobie i wam matki karmiące życzę regularnie opróżnianych piersi i bezcennych chwil z dzieckiem przy karmieniu

  15. Hafija, piszę w temacie który mnie aktualnie dotyka licząc na twoje opinię, doświadczenie Otóż, mam 5 letnią córkę i 9 miesięcznego syna kp, Córka ma owsiki muszę podać jej preparat p.pasożytniczy co w tej sytuacji ze mną i synkiem Syn słabo przybiera ostatnio (myślę że może to mieć związek) podobnie jak pokasływanie bez innych objawów. Czekam na wizytę u lekarza chciałabym znać też Pani zdanie w przedmiotowej kwestii lub ktoś z czytelników zmagał się z tematem. Dziękuję ze odpowiedź Sprawa dla mnie bardzo ważna

  16. A co zrobić w sytuacji gdy ma się za mało pokarmu, a nie dam rady przystawiać dziecka non stop bo mam tak poranione brodawki? Czy to jest normalne, że praktycznie od porodu (3 mce) ciągle bolą w takim stopniu, że nie dam rady przystawić dziecka? Podobno maluch przystawiany jest prawidłowo a one dalej pękają, krwawią, bolą?
    Ratuję się laktatorem by je troche podleczyć jednak mleka dalej brak. Nie rozumiem tego wszystkiego. Chcę karmić piersią, a wszystko idzie w złym kierunku.

  17. I ja zwracam się z prośbą :Pomocy! Albo Porady! Albo innego wsparcia 🙁 Karmie piersią i tylko piersią córeczkę od 3 miesięcy. Kryzysy, jeśli tak powinno się je nazywać, a przynajmniej okresy, kiedy wydawało się, że pokarmu jest za mało, pokonane bez cienia zwątpienia- w dużej mierze dzięki wskazowkom z Twojego bloga Halina, za co bardzo dziękuję. Teraz jest inny problem – gorszy. Od paru dni cierpię z powodu bezsenności. Całkowitej bezsenności! Dwie noce nieprzespane od dechy do dechy tzn.od 22:00 do 8:00 rano. Ostatniej nocy przy próbie przystawienia małej około 1 w nocy miałam absolutną blokadę ( czułam ogromne napięcie, ból głowy, myślałam tylko o tym, że nie mogę spać, że jestem wycieńczona i że laktacja zaniknie). Mała płakała, bo czułam, że pokarm nie napływa. Całe szczęście miałam odciagniete, zamrożone mleko, więc Jej podałam. Kolejne karmienie o 5 ej się udało, choć ja nie spalam dalej. Potem jeszcze karmią do południa, a po południu ni hu hu -znów czarne myśli i podałam mleko odmrozone. Poszłam do psychiatry, dostałam leki na sen, przy których nie mogę karmić przynajmniej 6 godzin po zażyciu tabletki, wiec w środku nocy wypada wstać, odciągnąć mleko ( żeby utrzymać laktacje) i wylać je, a mała nakarmić mlekiem modyfikowanym, bo swojego zamrozonego już nie mam. Cała sytuacja strasznie mnie przygnebia, a nieudane próby karmienia małej i zero odciegnietego pokarmu laktatorem przekonują, że kończy się przygoda z karmieniem. Wygląda na to, że odruch oksytocyna zablokowany jest przez adrenalinę, korty od, czy inne hormony stresu. Będę próbować dalej, ale boję się, że skończy się to depresja 🙁 Brak możliwości karmienia, będzie dla mnie porażka. Mam wrażenie, że zawodze moja pociechę. Jeśli masz Hafijo jakiś sposób na laktacje zahamowana stresem, wyczerpaniem, brakiem snu… oczywiście oprócz prób odprężenia się, zasniecia itp. proszę o wskazowki.

  18. Ja dzisiaj wybrałam się do przychodni, żeby zważyć swoją dziesięciotygodniową córkę. Mała też ostatnio wisi więcej przy piersi, zaczęłam się więc zastanawiać, co się dzieje. Przybrała 480 gramów, więc 160 g na tydzień. A takie rady otrzymałam od pielęgniarki w tej przychodni: „Pokarmu może być mało, proszę odciągnąć i sprawdzić, ile go jest”, ” Proszę podać córce wodę z glukozą”(sic!, Mała ma 10 tyg. i jest tylko na piersi!), „Być może nie dojada”. Ręce mi opadły. Jak młoda matka ma czuć się komfortowo i wierzyć, że dziecko nie jest głodne? 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *