Dajcie żyć następnym pokoleniom!

Author: 13 komentarzy Share:

Kiedy miałam dwadzieścia lat studiowałam turystykę. Miałam ambitny plan prowadzić ośrodek wypoczynkowy lub pensjonat tak, jak moi rodzice.

Marzenia…

Nie wybrałam turystyki, bo była łatwa lekka i przyjemna a dlatego ze naprawdę była mi bliska.

No, ale w międzyczasie, kierunek zmienił sie na gospodarkę turystyczną – czyli cos bardziej ambitnego niż organizacja turystyczna – a ja miałam być specjalistką z zarządzania zasobami turystycznymi. Skończyłam dwie szkoły turystyczne z własnego wyboru.

 

Potem miałam rok przerwy, po którym poszłam na studia magisterskie z PR, które średnio dały mi cokolwiek prócz dyplomu i kaca, co sobota. Praktykę i przydatne umiejętności wykuwałam w ogniu pracy, a nie zaliczeń i kolokwiów.  Kiedy skończyłam studia znów nie wiedziałam, co mam robić w życiu. Baba przed trzydziestką, nie wie czym ma się zajmować.

 

Rzecz w tym ze życie to jedno a człowiek to drugie.

Ja mogę dzisiaj rozpocząć inne studia, iść na kurs nakładania żelowych paznokci czy wosku na pachwiny lub kodowania HTML, całkowicie zmienić branżę. Mogłabym nawet pracować na recepcji urzędu – jestem w tym zajebista – wiem bo to przerabiałam. Praca, póki jest dla mnie źródłem inspiracji i wyzwań, jest dla mnie fantastyczną częścią mojego życia.

Ponadto zawsze robiłam wiele rzeczy, w wielu rożnych branżach (a piszę to kodując stronę HTML drugą ręką).  Podążałam za swoim nosem i pasjami a pasje zmieniały mi sie jak rękawiczki – kiedyś miałam skrzynię produktów do decoupage – teraz nawet nie chce mi się w jej kierunku patrzeć.

 

Ja wierze w następne pokolenie. Mam dziecko, więc wręcz powinnam w nie wierzyć. Wierzę, że to nie studia i praca za darmo na stażu czyni z nas ludzi sukcesu, ale to czy nam się w ogóle chce uczyć (nie koniecznie na studiach), rozwijać, poznawać świat i życie. Ale żeby nie było – uważam, że szkoła jednak pełni ważną rolę w życiu człowieka – byleby nie uczyć się bez sensu. Ja jeszcze ani razu nie musiałam określać w prawdziwym życiu zbiorów wartości funkcji  – o ten poziom bezsensu mi chodzi.

Jestem z pokolenia, któremu towarzyszyła muzyka PeZeta, Kaliber 44, albo BSB lub Kelly Family. Mówili o nas ze mamy przejarane trawą mózgi, mówili o nas ze mamy w dupie autorytety i innych ludzi i potrafimy tylko cichaczem mazać graffiti. Byliśmy ponoć pokoleniem straconym kulturalnie i społecznie. A jednak… Większość z nas ma dzieci, domy, rodziny, jeździ do pracy i na urlop do Hurgady i raczej nie jaramy trawy nad puszką piwa do rodzinnej kolacji. Innymi słowy – jesteśmy normalnymi trzydziestoparolatkami Większość z nas wyszła w oczach pokolenia wstecz “na ludzi” chociaż pamiętam – nadzieje dawali nam nijakie.

Jestem trzydziestoparolatką wprost ze stanu wojennego – chociaż ja już go nie pamiętam, a to, co pamiętam, to złote chińskie długopisy i plecak Herliza.

Mało mnie obecnie interesuje czy Bolek to Wałęsa, a Wałęsa to Bolek, II wojna Światowa to historia z podręcznika (tutaj nadmienię, że jestem wielką pasjonatką historii  wojennej Europy i świata 1939-1945) a brama stoczni Gdańskiej nie ma dla mnie żadnego sentymentu, oprócz oczywiście uznania jej jako miejsca wydarzeń historycznych. Podejrzewam, że dla moich dzieci, co innego będzie ważne z przeszłości Polski i świata i coraz mniej będzie ich obchodzić lustracja i te tematy, które obecnie grzeją poprzednie polityczne pokolenia. Nas i ich będzie grzało coś innego. Najbardziej mnie interesuje teraźniejszość i przyszłość a nie przeszłość,  i nie wiem czy powinnam przeżyć wojnę, czy walkę o niepodległość żeby nabrać pokory być lepsza czy pracowitsza. Wątpię… Jeżeli tak to chciałabym żeby moje dzieci i wnuki nigdy tej pokory i pracowitszości nie zaznały. „Pokolenie, które nie zna wojny ani braku wolności, co oni wiedzą”… – tak się o nas i o nich mówi. Ale czy nie po to walczyli nasi dziadkowie i rodzice żeby właśnie nasze pokolenie nie znało wojny i braku wolności tak jak oni? Czy potrzeba żeby nasze dzieci i dalsze pokolenia wychowywał karabin i śmierć? No way!

Ja chcę Żeby moje dzieci miały komfort sięgania w wolności po te  życiowe ścieżki, które same chcą pokonać, a nie te które nakazuje im walka o życie z wrogiem. Chrzanię taką przyszłość. Dzieci nie potrzebują wojny ani ja jej nie potrzebuję żeby być w pełni dorosłymi. Nie muszę spełniać oczekiwań pokolenia przede mną żeby być fajna. Mam prawo brać udział w wyścigu szczurów i mam prawo go w nim nie brać. Jestem wolna – mam więcej niż poprzednie pokolenia i oby moje dzieci miały jeszcze więcej.

Tak wiec dziś nadal nie wiem gdzie będę za 10 lat ale wiem, że na pewno – cokolwiek to będzie – pewnie nie będzie to, co robię dzisiaj albo jak mi się nic nie odmieni to będzie. Daję sobie jednak prawo znudzić się i pójść dalej w innym kierunku. Daję to prawo każdemu innemu człowiekowi.

Pełna nadziei i wiary w kolejne pokolenia mówię głośno, że nie wiem, kim chcę być jak dorosnę i nie przeszkadza mi to w byciu tym, kim jestem teraz.

Mam nadzieję, że mój syn odkryje miliony ścieżek i dróg wtedy kiedy one przed nim się rozłożą. Mam nadzieję, że będzie uczył się czego chce i nie uczył się czego nie chce. Mam nadzieję, że jego umysł będzie wolny od oczekiwań moich i innych pokoleń. To jego życie… Jego oczekiwania się liczą.

 

Z pozdrowieniami dla wszystkich następnych pokoleń… wierzę w Was i nie dajcie się stłamsić tym starszym. Oni już mieli swoje życie – teraz wy macie swoje.

 

reklama


Previous Article

Miesiąc z “Projektem Mark”

Next Article

Sztuczne mleko nie chroni przed alergią. Wcale mnie to nie zaskoczyło.

13 komentarzy

  1. Tak, z kategorii”Pobożne życzenia”. Ja też nie chcę wojny zwłaszcza ze względu na swoje dzieci. Ale jaki mam wpływ na jej ewentualny brak? Nie mam. To samo z napływem imigrantów. Żal mi niektórych, którzy naprawdę uciekają przed wojną i cierpią, ale czy można im jakoś sensownie i realnie pomóc? Jak widać jeszcze nikt na dobry pomysł nie wpadł. W obliczu ważnych społecznie spraw jesteśmy nikim, co najwyżej mięsem armatnim. Może w tym kraju, już tak jest, że co drugie pokolenie musi przeżyć bądź nie jakąś wojnę?

  2. jakie to prawdziwe Agata! Też uważam, że nie należy dawać się stłamsić, przygnieść, postawić w cieniu starszych. Należy żyć wg własnych zasad i wedle głosu swego serca. O tak!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *