List do syna

Author: 17 komentarzy Share:
Kiedy Ciebie nie było miałam inne życie. 
Na pewno miałam… wiem bo są zdjęcia i na nich jestem ja a Ciebie jeszcze nie ma. 
Jednak jak tak się skupię to ciężko mi sprecyzować jak to było, bo dla mnie byłeś z nami zawsze. 
Zawsze się uśmiechałeś co rano i tuliłeś wieczorem. 
Myślałam że wiem co to miłość. A teraz… pokażcie mi tamte miłości z przeszłości, a zaśmieję się im w twarz.
Myślałam że uczucia są ulotne, ale ty jesteś realny i namacalny.
Kiedy płaczesz serce mi pęka, a kiedy się śmiejesz to radość mnie rozpiera. 
Nic lepszego mnie w życiu nigdy nie spotkało, nic ważniejszego. 
Mój kochany Synku 🙂 jesteś najjaśniejszą gwiazdą na moim niebie.
reklama


Previous Article

GPS pomyślnie zainstalowany…

Next Article

Słodkie leniwe z dynią dla mamy na poprawę humoru

17 komentarzy

  1. Równie dobrze Twój list mogła bym przesłać swoim chłopakom.
    Ja nie potrafię się w czuć w samą siebie sprzed dzieciowych chwil. Po prostu jak by to był jakiś sen, przecież dzieci są ze mną od zawsze…..

    Nie wyobrażam sobie życia bez moich facecików, po prostu tego życia by nie było..

  2. Mnie wspomnienia o przeszłości nachodzą wówczas, kiedy Nataszek jest wyjątkowo wyjący, a ja jestem na skraju wyczerpania.Jedna szybko uderza do głowy myśl, że przecież tak właściwie to do dupy było. No bo, jak mogło być bez Szuszunia?Do dupy!
    Bo ja tęskniłam za nim, już wówczas, kiedy go jeszcze nie było…Cały czas…

  3. Ja nie mogę uwierzyć, że jeszcze 2 miesiące temu nie było ze mną mojego trzeciego potomka…tak się kocha… a Ty pięknie opisałaś to niezwykłe uczucie:-)

  4. @Marta post ten pisałam na Kilka podejść i zaczęłam zanim ty napisałaś swój, chyba wiesz że jakbym chciała nawiązać do twojego posta to napisałabym komentarz u Ciebie, wiesz że jak mam inne zdanie to to pisze nawet jak ma mnie to narazić na nieprzyjemności. nawet się zabieralam za to (za komentarz) ale nie wiedziałam jak napisać co myślę. ten post pisałam w przypływach uczuć, a badania młodego, jego w końcu wyższa waga i 8 miesięcy sprawiły że nabrał on obecnego kształtu. nie ma tu drugiego dna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *